Czy znaleziona na pchlim targu szkatułka może odmienić losy kilku zagubionych serc?
Bracia Marcel i Nikodem, twórcy podcastu o mrocznych tajemnicach Krakowa, wpadają w poważne tarapaty. Ich odcinek o ,,nawiedzonym pokoju" kończy się pozwem rozwścieczonego hotelarza i groźbą bankructwa.
Nina po trudnym rozstaniu próbuje odzyskać spokój, lecz los szybko burzy jej plany. Jedna wiadomość wywraca jej życie do góry nogami.
Wszystkich łączy niepozorna szkatułka kupiona na pchlim targu, w której ukryto pierścionek z napisem ,,Na zawsze TY".
Poszukiwania właściciela biżuterii szybko przeradzają się w coś więcej niż tylko próbę rozwiązania zagadki. Co odkryją?
,,W cztery strony szczęścia" to poruszająca opowieść o złamanych sercach, przyjaźni, drugich szansach oraz szczęściu, które najłatwiej odnaleźć, gdy zaczynamy szukać go dla kogoś innego. Jedna z najbardziej wciągających i krakowskich powieści Agnieszki Krawczyk.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 352
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗗𝗿𝘂ż𝘆𝗻𝗮 𝗽𝗶𝗲𝗿ś𝗰𝗶𝗼𝗻𝗸𝗮
Są autorzy, po których książki sięgam bez wahania, wiedząc, że czeka mnie historia, która nie tylko wciągnie, ale też pozwoli na chwilę zwolnić i zanurzyć się w spokojniejszym świecie. Dla mnie taką pisarką jest Agnieszka Krawczyk, której powieści mają w sobie coś kojącego i bliskiego. 𝑊 𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 tylko to potwierdziło. Autorka ma swój charakterystyczny styl, lekki, ale niebanalny, pełen wyczucia i delikatności w opowiadaniu o codzienności. Potrafi dostrzec w zwykłych sytuacjach coś więcej, emocje, które często umykają w pośpiechu, i relacje, które budują się powoli, krok po kroku. Dzięki temu jej bohaterowie nie są papierowi, ale bardzo ludzcy, z własnymi historiami, słabościami i pragnieniami. Ta książka idealnie wpisała się w mój gust. Ma w sobie spokój, skupienie na ludziach i ich historiach oraz klimat, który we mnie został. Krakowskie tło i motyw szkatułki stały się moim zdaniem pretekstem dla autorki do refleksji nad tym, jak wiele znaczą spotkania, wybory i to, co często dzieje się gdzieś pomiędzy wydarzeniami. 𝑊 𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 to nie tylko bardzo dobra powieść obyczajowa, lecz także wędrówka szlakiem tajemniczej szkatułki po romantycznych zakątkach Krakowa.
[…] 𝑤 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑝𝑎𝑑𝑘𝑢 𝑟𝑜𝑧𝑠𝑡𝑎𝑛𝑖𝑎 𝑐𝑖𝑒𝑟𝑝𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑠𝑖ę 𝑘𝑢𝑚𝑢𝑙𝑢𝑗ą. 𝑇𝑜 ż𝑎ł𝑜𝑏𝑎 𝑝𝑜 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑐ℎ 𝑑𝑜𝑡𝑦𝑐ℎ𝑐𝑧𝑎𝑠𝑜𝑤𝑦𝑐ℎ 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑡𝑎𝑐ℎ. 𝐾𝑎ż𝑑𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑘𝑟𝑒 𝑑𝑜ś𝑤𝑖𝑎𝑑𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒 ż𝑦𝑐𝑖𝑜𝑤𝑒 𝑤𝑟𝑎𝑐𝑎 𝑤ó𝑤𝑐𝑧𝑎𝑠 𝑑𝑜 𝑛𝑎𝑠 𝑗𝑎𝑘 𝑒𝑐ℎ𝑜, 𝑝𝑜𝑡ę𝑔𝑢𝑗ą𝑐 𝑏ó𝑙.
Nina, Sandra, Nikodem i Marcel to bohaterowie nowej powieści Agnieszki Krawczyk, których drogi niespodziewanie się przecinają. Bracia Nikodem i Marcel prowadzą podcast poświęcony mrocznym zagadkom Krakowa, jednak dochody z tego przedsięwzięcia są niewielkie. Dodatkowo życie utrudnia im Stradomski, znany biznesmen i naciągacz, który podstępnymi sposobami próbuje wyciągać pieniądze od innych, łatając w ten sposób swój dziurawy budżet. Nina postanawia pomóc braciom wyplątać się z tej trudnej sytuacji i poleca im swoją przyjaciółkę Sandrę, która jest prawniczką.
Gdy Nikodem podczas nagrywania podcastu zwichnął nogę, Nina bez większego problemu wchodzi w rolę współprowadzącej kanał chłopaków. Dziewczyna zmaga się z traumą po nieudanym związku i wciąż nie potrafi się po nim otrząsnąć. Wydaje jej się, że współpraca z braćmi pozwoli jej odwrócić myśli od tego, co nieustannie ją trapi.
Sandra zaś wpada na pomysł, by podsunąć chłopakom ciekawe historie prawnicze do ich podcastów kryminalnych. Postanawia przy okazji wykorzystać swój talent do snucia opowieści. Uważa, że jest przecież wiele interesujących tematów do przedstawienia, wystarczy tylko zmienić personalia osób, których dotyczą.
Nina od przyjaciółki dostaje szkatułkę kupioną na targu staroci. Jakie jest jej zdziwienie, gdy okazuje się, że w środku, w mechanizmie pozytywki, ktoś ukrył pierścionek. Dziewczyna ma przeczucie, że ten pozornie drobny przedmiot miał dla kogoś niebagatelne znaczenie. Nie został wyrzucony, ale specjalnie tam schowany. Jaka jest jego tajemnica i co za nią stoi? Może ktoś wciąż czekał na wyjaśnienie? Zbiegiem okoliczności trafia właśnie do niej i ona czuje, że powinna coś z tym zrobić. Wierzyła, że przedmioty mają duszę i potrafią przemawiać, a ten pierścionek przemówił do niej. Domagał się, by rozwikłała jego sekret. Nina podświadomie czuła, że w tej historii pozostało jakieś niedopowiedzenie, niezamknięty rozdział, który domagał się tego, by wreszcie padło w nim ostatnie słowo.
Nina i Marcel postanowili odnaleźć ślady producenta szkatułki. Te wspólne działania nieoczekiwanie zaczynają ich łączyć. Jego ujmowała jej delikatność, pewien dystans i melancholia, którą w niej wyczuwał. A on bardzo pragnął rozproszyć ten mrok, który ją czasem ogarniał. Miał wtedy wrażenie, że przykrywa on inną stronę jej natury, tę bardziej słoneczną. Nina zaś odkryła, że bardzo dobrze jej się z Marcelem rozmawia i dostrzegła w nim wrażliwego mężczyznę.
Z poszukiwań związanych ze szkatułką postanowili zrobić temat podcastu i przystąpić do konkursu, którego wygranie mogłoby wyciągnąć ich kanał z dołka. Nikodem na projekt podcastu reagował entuzjastycznie, dla niego ta sprawa była wyłącznie przygodą. Dla Marcela stanowiła kolejną pułapkę, w którą wpadli całkowicie dobrowolnie. Bo co będzie, jeśli nie znajdą osoby, która była właścicielem tej szkatułki i pierścionka? Wtedy przedsięwzięcie traciło na atrakcyjności. Jeśli ten projekt się posypie i nie zdobędą sponsora, to nie tylko oni zostaną z niczym, ale ucierpi także reputacja ich kanału. Tym bardziej że Marcel, uwikłany w aferę wywołaną przez Stradomskiego, całkowicie stracił zapał do prowadzenia kanału. A tu gra toczy się o wysoką stawkę, albo wszystko, albo nic. Przeciwności losu jednak dopingują ich do działania. Nie mają wyjścia, muszą odnaleźć właściciela szkatułki. zaczynają traktować ten projekt jako wyzwanie. Ryzyko porażki napędza ich do działania. Powodzenie ich kanału zależy od tego, jak potoczą się sprawy ze Stradomskim oraz Jeremim, nowym chłopakiem byłej dziewczyny Marcela, który oskarżył go o napaść.
Sandra i Nina są przyjaciółkami od lat. Ta pierwsza dla tej drugiej zrobiła bardzo dużo, ale pech chciał, że obie zapałały uczuciem do Marcela. Sandra robi to otwarcie, a Nina udaje, że jej to wcale nie obchodzi, ale w środku aż się gotuje ze złości. Nina ukrywa swoją fascynację Marcelem, bo wciąż mierzy się ze sprawami z przeszłości i musi zastanowić się, co robić dalej. Sandra jest popędliwa, chce mieć wszystko pod kontrolą i działa według planu, realizując wszystko zgodnie z listą życzeń. A czasem lepiej byłoby, gdyby wsłuchała się w siebie i swoje potrzeby, zamiast gonić za czymś, co w mniemaniu niektórych koniecznie powinna zrobić, bo być może ją to uszczęśliwi.
Odniosłam wrażenie, że to Marcel i Nina tworzyli tę historię, podążając tropem szkatułki i pierścionka. W trakcie poszukiwań trafiają do mało znanych zakątków Krakowa, takich, które w pośpiechu dnia zwykle umykają uwadze: sklepów z odzieżą vintage, antykwariatów pełnych staroci. Przestrzeni z duszą i klimatem. W codziennym biegu łatwo je przeoczyć. W krzątaninie dnia nie ma czasu, by zatrzymać się na ulicy, zajrzeć przez szybę do małego antykwariatu i na chwilę dać się zaczarować temu miejscu. 𝐴 𝑠𝑧𝑘𝑜𝑑𝑎, 𝑏𝑜 𝑡𝑎𝑘𝑖 𝑚𝑜𝑚𝑒𝑛𝑡 𝑤𝑦𝑡𝑐ℎ𝑛𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎, 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑒𝑠𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎 𝑤 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑖𝑒, 𝑚𝑜ż𝑒 𝑤𝑖𝑒𝑙𝑒 𝑧𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖ć, 𝑑𝑎ć 𝑧𝑎𝑠𝑡𝑟𝑧𝑦𝑘 𝑒𝑛𝑒𝑟𝑔𝑖𝑖, 𝑘𝑡ó𝑟𝑦 𝑧𝑎𝑜𝑤𝑜𝑐𝑢𝑗𝑒 𝑐𝑧𝑦𝑚ś 𝑐𝑎ł𝑘𝑖𝑒𝑚 𝑛𝑖𝑒𝑠𝑝𝑜𝑑𝑧𝑖𝑒𝑤𝑎𝑛𝑦𝑚.
Grupa przyjaciół zastanawia się, czy właściciel szkatułki zawiódł się. Czy tamta miłość w jakiś sposób przetrwała? Nina i Marcel nie do końca wierzą, że uda im się odnaleźć właściciela pozytywki. A co będzie, gdy im się to uda? Co mu powiedzą? Nie zastanawiali się wcześniej nad tym. Postacią zasługującą na uwagę jest bibliotekarka Jola. To właśnie ona zwróciła im na to uwagę. Co chcieliby powiedzieć człowiekowi, któremu być może zakłócają w jakiś sposób życie? Czy ta ich przygoda będzie dla kogoś miła? Może ta przeszłość dla kogoś nie była przyjemna ani łatwa. Może chciał o niej zapomnieć. […] 𝑛𝑖𝑒 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑑𝑜𝑏𝑟𝑧𝑒 𝑏𝑢𝑑𝑧𝑖ć 𝑝𝑎𝑚𝑖ęć 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑠𝑧ł𝑜ś𝑐𝑖, 𝑏𝑒𝑧 𝑤𝑧𝑔𝑙ę𝑑𝑢 𝑛𝑎 𝑡𝑜, 𝑗𝑎𝑘𝑎 𝑜𝑛𝑎 𝑗𝑒𝑠𝑡.
Jola była dobrym duchem tej powieści. Choć moja uwaga skupiała się przede wszystkim na losach Marcela i Nikodema oraz szukającej spokoju Niny i jej żywiołowej przyjaciółki Sandry, to właśnie Jola skradła kawałek mojego serca. Ta ciepła, pełna życzliwości bibliotekarka wnosiła do historii wyjątkowy klimat i spokój. Doskonale odnajdywała się w świecie tajemnic przeszłości, a jej miłość do książek, mądrość i wrażliwość sprawiły, że stałą się ważną częścią Klubu Dobrych Przyjaciół. To bohaterka, która pokazała, jak wiele może zmienić zwykła obecność drugiego człowieka i jak często szczęście odnajdujemy wtedy, gdy pomagamy innym.
𝑊 𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 to opowieść, która otuliła mnie spokojem, a jednocześnie nie pozwalała pozostać obojętną wobec ludzkich losów splatających się w jej świecie. Agnieszka Krawczyk prowadziła narrację z dużą uważnością na emocje, relacje i drobne momenty codzienności, które z czasem okazywały się najważniejsze i najtrwalsze w pamięci.
𝑊 𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 był magicznym spacerem po Krakowie, po miejscach tych mniej uczęszczanych, czasem zapomnianych, a wartych odwiedzenia. Autorka prezentowała różne ciekawostki z historii Krakowa. Czytając tę powieść, miałam wrażenie, że przemierzam jego uliczki razem z bohaterami, odkrywając miejsca pełne wspomnień, tajemnic i niepowtarzalnego klimatu. Była to podróż, która pozwalała na chwilę zatrzymać się w pędzie codzienności i spojrzeć na świat z większą uważnością.
Przyjemnie było obserwować rodzącą się między Marcelem a Niną bliskość. Nie pojawiła się nagle ani nie spadła z nieba. Rosła powoli, w rozmowach, wspólnie spędzonym czasie i wzajemnym zrozumieniu. Nina czuła, że przy Marcelu nie musi niczego udawać. Nie oceniał jej wyborów ani nie próbował mówić jej, jak powinna żyć. Po prostu był obok. Choć sam zmagał się z własnymi problemami, potrafił wysłuchać, wesprzeć i spojrzeć na wiele spraw z dystansem, którego jej często brakowało. Lubiła go za ten spokój i naturalność. Marzyła o kimś, komu mogłaby zaufać bez lęku i przy kim mogłaby być sobą. Marcel natomiast długo chował się za murem ostrożności. Bał się kolejnego rozczarowania, dlatego niełatwo było mu otworzyć się na uczucia i uwierzyć, że szczęście czasem przychodzi wtedy, gdy przestajemy się go bać.
To, co spotkało Marcela i Nikodema, paradoksalnie zmusiło ich do działania i zawalczenia o siebie. Pokazało im również, że bez bagażu cudzych oczekiwań i własnych ograniczeń można żyć po swojemu i wreszcie poczuć się wolnym. Gdy ich kanałowi grozi zamknięcie, Nikodem wpada na szalony pomysł. To mogło być albo nie być dla całego przedsięwzięcia. Tak naprawdę nie mają już nic do stracenia. Albo ludzie staną po ich stronie, albo po stronie nieuczciwego przedsiębiorcy. W tym momencie cała historia nabiera rozpędu.
Czy ta sprawa znajdzie pozytywny finał? Czy historia pierścionka okaże się banalna, czy może wręcz przeciwnie? Prawda o życiu nie zawsze usłana jest różami. Jola zawsze wierzyła w symbole i znaki, uważała, że nie istnieją zbiegi okoliczności i że wszystko, co się wydarza, ma jakiś sens. W każdym człowieku tkwi coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka, a to, co najważniejsze, bywa czasem najbliżej.
Czytając tę historię, miałam wrażenie, że każdy bohater niesie w sobie osobną opowieść, a jednocześnie wszyscy tworzą spójną całość, w której splatają się tęsknoty, wybory i konsekwencje przeszłości. Ten wielogłos pozwala spojrzeć na powieść szerzej i dostrzec, że szczęście rzadko przychodzi wprost, a częściej wymaga uważności, odwagi i gotowości, by je zauważyć oraz przyjąć.
To opowieść, która nie podaje rozwiązań wprost, tylko daje czas, by samemu dojść do znaczeń ukrytych między emocjami bohaterów. Łączy w sobie łagodność i subtelny smutek, dzięki czemu pozostawia po sobie ślad, który nie znika wraz z ostatnią stroną.
𝑊 𝑐𝑧𝑡𝑒𝑟𝑦 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦 𝑠𝑧𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑎 Agnieszki Krawczyk to opowieść, która dała mi poczucie spokoju i pozwoliła na chwilę zwolnić w codziennym biegu. Akcja powieści przeniosła mnie do Krakowa, do klimatycznych miejsc, gdzie losy bohaterów splatają się w zwykłych, codziennych sytuacjach i spotkaniach, które z czasem okazują się ważniejsze, niż mogłoby się wydawać. Każda z postaci niosła ze sobą własne doświadczenia, emocje i wybory, które wciąż w nich pozostawały i wpływały na to, jak próbowali układać swoje życie.
Autorka skupiła się przede wszystkim na relacjach i emocjach, a także na drobnych momentach codzienności, które budowały tę historię. To w nich widać było najwięcej prawdy o bohaterach, ich lękach, pragnieniach i potrzebie bliskości. Postacie były różne, czasem zagubione, czasem ostrożne, ale dzięki temu bardzo ludzkie i łatwe do zrozumienia.
To książka, która nie narzucała tempa ani gotowych wniosków. Zostawiła przestrzeń na własne myśli i spokojne przeżywanie historii. Obok ciepła pojawiła się też melancholia i świadomość trudniejszych doświadczeń, które miały wpływ na decyzje bohaterów. Całość opowiadała o szukaniu swojego miejsca, o relacjach, które potrafią zmieniać codzienność, i o tym, że szczęście często pojawia się wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy.
Agnieszka Krawczyk w swojej powieści „W cztery strony szczęścia” zaprasza nas w podróż wyjątkowo klimatyczną, wykraczającą poza zwykłe zwiedzanie. Jesteście gotowi na „mroczne tajemnice Krakowa”? I nie tylko?
A moment na rozpoczęcie przygody z nieznaną stroną tego miasta jest wręcz wymarzony, bo najnowsza powieść autorki jest pierwszą częścią cyklu obyczajowego „Klub Dobrych Przyjaciół”. Wraz z bohaterami powieści podążamy tropem tajemniczej szkatułki i jej zawartości, która doprowadzi nas w miejsca nietuzinkowe i odkryje tajemnice, których się nie spodziewamy.
W tej powieści nowoczesność przeplata się z tym, co dla wielu jest już prehistorią, a prawdziwe, bezinteresowne dobro i troska z wyrachowaniem, obłudą i chciwością. Jesteśmy stałymi bywalcami sklepu z winylami czy odzieżą w stylu vintage, ale zaglądamy też za kulisy prowadzenia nowoczesnego podcastu, za DJ-ejską konsolę i do prestiżowej kancelarii prawnej.
Autorka dość grubą kreską oddziela bohaterów stojących po stronie dobra i zła, choć ich drogi, podobnie jak w życiu, ciągle się przecinają. Tych, których tak łatwo darzyć sympatią, zaczyna łączyć wspólna sprawa i solidarność wobec niesprawiedliwości. Ale wyczuwa się w nich również fascynację własnym miastem i to dzięki nim poznajemy ich ulubione miejsca, widoki i smaki, do których często nie docierają turyści. Aż prosi się, żeby podążyć ich śladami i odkryć Kraków na nowo!
Dużo dobrych emocji do powieści wnoszą pan Hubert ze swoim psem i wspaniała pani Jola, z którą łączy mnie nie tylko imię, ale i pasja do książek. Wszyscy bohaterowie są tu wielowymiarowi. Niosą na barkach swoją przeszłość, trudne doświadczenia, zawody miłosne, wzloty i upadki, ale też plany i marzenia. Szczególnie wrażliwym, romantycznym duszom, Ninie i Marcelowi, trudno zmierzyć się z brutalnością świata i pogodzić z tym, że nie na wszystko mają wpływ. Ale od czego są przyjaciele?
Autorka od lat zachwyca mnie historiami zawartymi w swoich powieściach, bo prócz budzących emocje perypetii bohaterów i często skomplikowanych relacji, również tych romantycznych, wplata tajemnice sprzed lat, które przyciągają nas jak miód pszczołę. Tym razem ogromną wartością dodaną, i to wbudowaną w fabułę w sposób dyskretny i intrygujący, jest mapa niesamowitych, ulubionych miejsc zdradzanych nam przez bohaterów (część z nich znajdziemy wyszczególnionych na końcu powieści).
Więc jeśli myśleliście, że o Krakowie wiecie już wszystko, ta książka pokaże Wam, jak bardzo się myliliście. Ja przepadłam w tych nieoczywistych krakowskich zaułkach bez reszty i gwarantuję, że Wy również dacie się uwieść tej historii. Dołączcie do „Klubu Dobrych Przyjaciół” i ruszajcie w tę niezwykłą, pełną tajemnic podróż.
"Może nie ma w niej happy endu, bo to rzecz o rozstaniu, ale taka jest właśnie prawda o życiu, nie zawsze jest usłane różami."
💍💍💍
Byliście w Krakowie?
Lubicie to miasto?
Nie ukrywam, że ja bardzo.
Kocham Kraków za Stare Miasto.
Za Sukiennice.
Za spacery brzegiem Wisły.
Za klimat.
Za piękno.
Sięgając po książkę "W cztery strony szczęścia" Agnieszki Krawczyk, miałam możliwość powrotu do tego miasta.
Ta powieść wręcz nim wybrzmiewa. Wybrzmiewa jego niezwykłością.
Urokiem.
Skrywanymi sekretami.
Autorka zabiera nas w podróż.
Niezwykłą podróż nie tylko ulicami tego przepięknego miasta, ale w podróż wgłąb siebie i swojej duszy.
Tutaj śledzimy nie tylko losy bohaterów, ale mamy także czas na chwile refleksji.
Historia, jaka toczy się na kartach powieści jest pełna tajemnic.
Bolesnej przeszłości.
Trudnych doświadczeń.
A równocześnie jest też pełna nadziei.
Życzliwości.
Przyjaźni, która potrafi przetrwać każdą burzę.
Miłości, która nie zawsze okazuje się tą wieczną, ale która też uskrzydla.
"W cztery strony szczęścia" to historia dwóch braci - Nikodema i Marcela, przyjaciółek - Niny i Sandry, a także bibliotekarki - Joli.
Losy tych bohaterów splatają się ze sobą w najmniej spodziewanym momencie.
Wszystko zaczyna się od pewnej, kupionej na pchlim targu szkatułki.
Tajemniczej szkatułki, w której ukryty jest pierścionek z napisem "Na zawsze TY".
Od tamtej pory każdy z bohaterów pragnie odnaleźć jej właściciela i poznać historię, jaką skrywa.
Wierzą, że im się to uda.
Ale droga do poznania prawdy, jest długa i kręta.
A jaki będzie jej finał?
Tego dowiecie się czytając "W cztery strony szczęścia".
Uwierzcie, że zakochacie się w tej powieści równie mocno, jak ja.
Oczaruje Was.
Otuli.
Napawi nadzieją.
Przywróci wiarę w lepsze jutro.
Bo przecież po nocy zawsze nastaje dzień.
I bohaterowie tej książki, także w to wierzą.
“Czasami lepiej wsłuchać się w siebie i w swoje potrzeby, a nie gonić za czymś, co w mniemaniu innych koniecznie musimy zrobić, bo to nas uszczęśliwi”.
Nina próbuje pozbierać się po bolesnym rozstaniu. Kiedy dowiaduje się, że jej były narzeczony planuje ślub z kobietą, dla której ją zostawił, trudno jej uwierzyć, że jeszcze kiedyś będzie szczęśliwa. Tymczasem bracia Marcel i Nikodem zmagają się z własnymi problemami. Prowadzony przez nich podcast znajduje się w poważnych tarapatach, a nad ich projektem zawisło widmo zamknięcia. Jakby tego było mało, Marcel wciąż nie potrafi uwolnić się od wspomnień o byłej dziewczynie. Los splata ich drogi za sprawą starej pozytywki kupionej na targu staroci. W jej wnętrzu Nina odnajduje obrączkę z tajemniczym grawerem. Poszukiwanie właściciela staje się początkiem niezwykłej przygody, podczas której bohaterowie przemierzają krakowskie uliczki, odkrywają ślady przeszłości i próbują odnaleźć odpowiedzi nie tylko na nurtujące ich pytania, ale także we własnych sercach. To podróż pełna emocji, odkryć i sekretów, które mogą odmienić niejedno życie.
Z ogromną przyjemnością zanurzyłam się w świecie wykreowanym przez autorkę i bardzo szybko poczułam się w nim jak u siebie. To historia wielowątkowa napisana z dużą wrażliwością oraz uważnością na ludzkie emocje. Fabuła płynie spokojnym rytmem, pozwalając zatrzymać się na chwilę i po prostu chłonąć jej wyjątkową atmosferę. Jest przy tym ciekawie poprowadzona i skutecznie przykuwa uwagę. Agnieszka Krawczyk po raz kolejny zachwyca lekkim, płynnym i niezwykle barwnym stylem. Czytanie było prawdziwą przyjemnością. Bardzo polubiłam bohaterów. Są zwyczajni, autentyczni i pełni ludzkich słabości. Popełniają błędy, czasem błądzą, boją się i wątpią, dzięki czemu łatwo odnaleźć w nich cząstkę siebie. Nina urzeka spokojem, wrażliwością i rozsądkiem, a jej osobowość doskonale kontrastuje z energiczną, spontaniczną i nieco żywiołową Sandrą. Sympatię budzą także bohaterowie drugoplanowi, którzy wnoszą do fabuły wiele ciepła i uroku.
Opowieść pokazująca, że szczęście często odnajdujemy wtedy, gdy przestajemy szukać go wyłącznie dla siebie i otwieramy serce na innych. To przede wszystkim historia o ludziach, ich codziennych troskach, marzeniach, pragnieniach i uczuciach. O relacjach, które dają siłę, o drugich szansach, bliskości i nadziei. Autorka w piękny sposób przypomina, że miłość ma wiele twarzy. To nie tylko uczucie łączące dwoje ludzi, ale także więź między matką a dzieckiem, przyjaźń, przywiązanie do ukochanego zwierzaka czy miłość do miejsca, które stało się częścią naszego życia.
Delikatnie poprowadzony wątek tajemnicy dodaje historii dodatkowego uroku i sprawia, że z zainteresowaniem śledzi się kolejne wydarzenia. Atutem powieści jej klimat. Kraków zachwyca na każdym kroku. Stare kamienice, klimatyczne podwórka, sklepy z winylami, kina z duszą i miejsca skrywające własne historie tworzą wyjątkowe tło dla opowieści.
To ciepła, nastrojowa i pełna dobrej energii powieść. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Tatiasza i jej książki :)
Macie ochotą na klimatyczną podróż ulicami Krakowa, która koi i otula ciepłem, a w której poznacie różne oblicza miłości? Zapraszam zatem na bliższe zapoznanie się z nowością od Agnieszki Krawczyk- „W cztery strony szczęścia”.
Na pchlim targu można znaleźć prawdziwe skarby. Jednym z nich okazuje się niepozorna szkatułka z pierścionkiem i grawerem „Na zawsze TY”, którą Nina dostaje od przyjaciółki po trudnym rozstaniu. Ten drobny prezent staje się początkiem niezwykłej przygody i znajomości z Marcelem oraz Nikodemem, braćmi prowadzącymi podcast o mrocznych tajemnicach Krakowa. Sytuacja życiowa sprawia, że wspólnie z Niną podejmują się odnalezienia właściciela szkatułki, a ich poszukiwania stają się tematem konkursowego podcastu. A przy okazji rodzi się między nimi wyjątkowa więź. Może nawet coś więcej...
„W cztery strony szczęścia” to niezwykle przyjemna powieść o miłości i jej różnych obliczach. Miłość to piękne uczucie, najczęściej kojarzone z drugim człowiekiem, który jest nam bliski. Chłopak, dziewczyna, żona, mąż, rodzina, dzieci. To oczywiste. Ale kochać można również, a może najbardziej samego siebie, dążąc do samoakceptacji, własnego szczęścia i spełnienia, bez fałszu i ułudy. Bo dopiero, gdy pokochamy siebie, możemy pokochać innych. To również przywiązanie do naszych pupili, którzy stają się wiernymi towarzyszami codzienności. To pasje, którym oddajemy serce — muzyka, książki, podróże czy sztuka. Autorka każde oblicze miłości opisała z wyczuciem, delikatnością i z szacunkiem, dzięki czemu nabrały one swoistego piękna, wzniosłości oraz magii, kojąc nasze czytelnicze serca lekkością i spokojem.
Jest to również opowieść o zranionych i nieco zagubionych duszach, które próbują zbudować swoje szczęście od nowa, na swoich własnych zasadach. Duszach, które częściowo zamykają się na nowe uczucia z obawy przed ponownym cierpieniem. Jednak prawdziwe i szczere emocje zwyciężają, a lepsze życie jest na wyciągnięcie ręki, bo każdy zasługuje na drugą szansę, bez względu na wiek i płeć.
„W cztery strony szczęścia” to czytelnicza podróż po Krakowie pośród wiosennych scenerii, pełna urokliwych zakątków, budynków z historią, cudownych parków, a wszystko to opisane z uczuciem, pasją i sercem. W ten sposób Kraków ze swoimi tajemnicami staje się równorzędnym bohaterem tej powieści. Bohaterem, który wprowadza czytelnika w wyjątkowy klimat miasta z duszą, piękną i niestety coraz bardziej zapominaną historią, gdzie pasja i miłość zawsze szły w parze.
Najnowsza powieść Agnieszki Krawczyk to kwintesencja subtelności, spokoju, harmonii i ciepła, pełna życiowych mądrości, zwykłej codzienności, która wzrusza, skłania do refleksji i otula melancholią.To historia przypominająca, że szczęście nie zawsze czeka na końcu drogi. Czasem odnajdujemy je tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.
Moja ocena: 10/10.
Zaczęło się niewinnie – od okładki, która wołała o wakacyjny klimat. A potem wciągnęło mnie to jak ciepły koc i kawa na balkonie o świcie ☕🌿
To pierwszy tom nowej serii Agnieszki Krawczyk „Klub Dobrych Przyjaciół”. To historia, w której losy bohaterów splatają się za sprawą przedmiotu znalezionego na pchlim targu. Bez fajerwerków, ale z prawdziwym „życiem” między wierszami. Agnieszka Krawczyk nie goni na złamanie karku – ona prowadzi czytelnika ścieżkami codzienności, które nagle okazują się pełne zwrotów akcji.
Motyw przewodni opiera się na tym, że szczęście najłatwiej odnaleźć, gdy zaczynamy szukać go dla kogoś innego. Jest to poruszająca opowieść o:
· złamanych sercach i drugich szansach,
· przyjaźni, która rodzi się w nieoczekiwanych okolicznościach,
· próbie odzyskania spokoju i poukładania swojego życia na nowo.
Głównymi postaciami są bracia Marcel i Nikodem (twórcy podcastu o mrocznych tajemnicach Krakowa, którzy wpadają w poważne tarapaty) oraz Nina (po trudnym rozstaniu próbuje odzyskać spokój, ale los szybko burzy jej plany). Bohaterowie są autentyczni, trochę pogubieni, ale przez to strasznie bliscy. Łatwo ich polubić, jeszcze łatwiej zrozumieć. A emocje? Raz się uśmiechniesz, raz złapiesz się na ciszy w gardle. Żadnej przesadzonej dramy, za to dużo prawdziwych, drobnych wzruszeń. Wszystkich bohaterów łączy tytułowa szkatułka kupiona na pchlim targu, w której ukryty jest pierścionek z wygrawerowanym napisem „Na zawsze TY”. Poszukiwanie właściciela biżuterii szybko przeradza się w coś więcej niż zwykłe śledztwo, prowadząc bohaterów do nieoczekiwanych odkryć i zmieniając ich życie.
Historia rozgrywa się w klimatycznym Krakowie, a autorka stopniowo odsłania kolejne warstwy tajemnicy, łącząc wątki obyczajowe z nutą romansu i lekkiego dreszczyku emocji.
Tempo? Raczej leniwe, książka sama prosi się o czytanie bez pośpiechu. Styl autorki jest lekki, gładki, z naturalnymi dialogami – idealny na wieczór lub wakacyjny chillout.
💡 Dla kogo?
Dla tych, którzy kochają historie o poszukiwaniu siebie. Dla fanek Joanny Szarańskiej czy Katarzyny Michalak. I dla każdego, komu w duszy gra od czasu do czasu: „a może by tak zmienić wszystko?”
Moja ocena: 8/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
Bracia prowadzący sklep z winylami i nagrywający podcasty wpadają w tarapaty. Aby uchronić się przed dziwnymi oskarżeniami zwracają się o pomoc do prawniczki Sandry. Ta, wysłuchawszy historii braci wpada na pomysł podążenia szlakiem kupionej dla przyjaciółki na pchlim targu szkatułki z pierścionkiem. Cel - odnalezienie właściciela. Jeśli tylko Nina się zgodzi może wyjść z tego niezły projekt, który weźmie udział w konkursie.A tego, czyli, wygrania głównej nagrody Marcel i Norbert obecnie bardzo potrzebują.
Po pierwsze, bardzo spodobało się mi miejsce akcji - Kraków. Jedno z moich ulubionych miast na mapie Polski, które darze ogromnym sentymentem. Dodatkowo, dobrze jest pisać o miejscach, które się zna, widzi praktycznie na codzień bo to dodaje histori autentyczności oraz naturalności i tak właśnie jest w tym przypadku.
Cztery główne postaci, chociaż powiedziałabym,że dwie wybijają się ponad. Każde z innym charakterem, innymi doświadczeniami i innymi marzeniami. Mają za to jeden wspólny cel. Zaintrygowani znalezioną szkatułką i pierścionkiem z grawerem postanawiają odszukać i poznać historię tych przedmiotów. Jak się okazuje, nie każda rzecz przywołuje szczęśliwe wspomnienia, nie każda tajemnica jest warta odgrzebywania, a to czego szukamy...cóż, czasem możemy się nawet o to potknąć i nie zauważyć.
Jeśli znacie już styl pisania autorki to się nie zawiedziecie. To kolejna powieść obyczajowa, w której można odnaleźć siebie i swoje problemy. Dostaniecie też niewielką, ale jednak, dawkę mroczniejszych stron Krakowa. A i różnych emocji przy czytaniu nie zabraknie, pojawią się i te negatywne bo niektórzy mężczyźni aż się o nie proszą. Polecam.
Tajemnicza szkatułka, bolesne rozstanie, sekrety z przeszłości, problemy finansowe, jak i prawne, a w tle klimatyczne miasto Kraków, które dzięki mrocznym, enigmatycznym opowieściom, staje się niemal pełnoprawnym, dynamicznym bohaterem. Agnieszka Krawczyk funduje czytelnikom zachwycającą, przesiąkniętą emocjami ucztę literacką, gdzie nowy początek przeplata się z tajemnicami przeszłości oraz z przyjaźnią i bezinteresowną pomocą, które w obecnych czasach, przepełnionych pośpiechem i stałą obecnością mediów, osiągają przecież największą wartość.
W książkach Autorki ostoją zawsze są doskonale nakreślone, jak najbardziej przemawiające postacie, z którymi nie sposób się nie utożsamić. Bohaterowie powieści "W cztery strony szczęścia" to ludzie z krwi i kości, pełni planów, nadziei, doświadczający przewrotności losu i zmagający się z jego niesprawiedliwością. Czytelnik przeżywa ich perypetie niczym swoje własne, kibicuje im całym sercem, a także wyciąga wnioski z podejmowanych przez nich decyzji.
Pisarka nie boi się trudnej tematyki, na drodze bohaterów stawia kolejne przeszkody, jakie potrafią momentalnie zwalić z nóg. W powieści staranie zostały przedstawione skomplikowane relacje rodzinne, bolesne rozstania i zawody miłosne, kryzysy finansowe oraz prawne, lęk o przyszłość, a także problemy z ponownym zaufaniem, powodujące emocjonalne zagubienie. Bezsprzecznie, jest to chwytająca za serce opowieść o drugich szansach, na które przecież zasługuje każdy, jak i o szczęściu, jakie czasem tak naprawdę jest bliżej niż nam się wydaje, niemal na wyciągnięcie ręki, na dodatek mnoży się, gdy pragniemy nim obdarować drugiego człowieka.
"W cztery strony szczęścia" jest prawdziwą i chwytającą za serce historią o słodko-gorzkim, zaskakującym życiu, przesyconym niesamowitymi niespodziankami. Potrafi przecież w jednej chwili rozsypać się niczym domek z kart, ale i również niespodziewanie wynagrodzić dotychczasowe rany, szczególnie jeśli nie obca nam bezinteresowna pomoc i życzliwość wobec innych. To także przejmująca opowieść o sekretach z przeszłości, kolejnych szansach i o wierze w drugiego człowieka. Polecam gorąco!?
Dwaj bracie - Nikodem i Marcel nagrywają podcasty na temat mrocznych tajemnic Krakowa. W jednym z odcinków poruszyli temat hotelu i teraz mają kłopot. Stradomski - właściciel lokalu chce ich pozwać. Panowie zwracają się więc z prośbą o pomoc do Sandry, a ta wpada na pomysł ze szkatułką. Jesteście ciekawi o co chodzi?
Nina ma za sobą trudne rozstanie. A przeszłość nie daje jej o sobie zapomnieć. Czy odnajdzie swoje szczęście? Jest jeszcze pani Jola. Ta sympatyczna bibliotekarka zawsze służy pomocą. Jednak i ona coś ukrywa. Czy dla niej los w końcu będzie łaskawy?
Losy naszych bohaterów splatają się ze sobą, pokazując, że ważne są ulotne chwile i drugi człowiek. Każdy z nich ma za sobą trudną przeszłość, każdy ma też swoje marzenia i każdy chciałby być szczęśliwy. Autorka stworzyła bohaterów takich jak my, nie są wyidealizowani, popełniają błędy, stają przed trudnymi decyzjami. To historia pełna ciepła, taka życiowa i zmuszająca do chwili zastanowienia. Wszystko toczy się tu spokojnie, więc osoby szukające nagłych zwrotów akcji i napięcia mogą być rozczarowane. Nie brakuje za to opisów i pięknych miejsc Krakowa wartych odkrycia. W książce mamy też niespodziankę. Pod skrzydełkami okładki została ukryta mapka, a na nią naniesiono ukochane miejsca naszych bohaterów. Możemy więc zaplanować sobie małą wycieczkę i poczuć się jak byśmy byli tam razem z bohaterami. Ta książka umili niejedno popołudnie. Pole
cam.
,,W cztery strony szczęścia" Agnieszki Krawczyk to klimatyczna opowieść, w której autorka po raz kolejny udowadnia swoją miłość do książek i Krakowa, malując obraz miasta pełnego magii, tajemnic i nostalgii.
Głównymi bohaterami są bracia Marcel i Nikodem - twórcy popularnego kanału o mrocznych zagadkach Krakowa, którzy wypracowali sobie renomę tworząc historie z dreszczykiem. Kiedy pojawia się propozycja udziału w komercyjnym projekcie dla influencerów, polegającym na opracowaniu trasy turystycznej po mieście, początkowo odrzucają ten pomysł. Słodka, romantyczna koncepcja kłóci się z ich stylem, jednak pragmatyzm i finanse skłaniają ich do podjęcia wyzwania. W tym samym czasie poznajemy Ninę, która próbuje pozbierać się po porzuceniu przez narzeczonego. Pocieszeniem staje się prezent od Sandry, najlepszej przyjaciółki - piękna szkatułka z pchlego targu, w której wnętrzu odkrywa ukryty pierścionek.
Gdy los krzyżuje drogi dziewczyn i braci, rodzi się genialny plan na wygranie konkursu. Zamiast sztampowego przewodnika, postanawiają dotrzeć do pierwotnego właściciela szkatułki i biżuterii, tworząc podcast o śledztwie pełnym zagadek. Wspólnie z bohaterami ruszamy w nostalgiczną podróż po Krakowie, odwiedzając sklep vintage, klimatyczny zakład jubilerski czy zakurzony antykwariat...
Prawdziwym sercem tej opowieści staje się jednak bibliotekarka Jola - postać o ogromnym sercu, której anegdoty o znanych Krakowianach i ciepło natychmiast kradną serce czytelnika.
Agnieszka Krawczyk stworzyła serdeczną, wciągającą historię, która łączy wątek romantyczny z detektywistycznym spacerem literackim. To idealna lektura dla każdego, kto chce dać się porwać opowieści o poszukiwaniu szczęścia, przeznaczeniu, sekretach, drugich szansach... i miłości.
Powieść czyta się lekko, podoba mi się to, jak Autorka przedstawia swoich bohaterów, jak buduje tło. Kraków stał się niemal osobnym bohaterem powieści.
Agnieszka Krawczyk - krakowska Fannie Flagg i jej najnowsza powieść! Pełna ciepła historia o potędze życzliwości. Bohaterowie ,,Splątanych ścieżek" udowadniają...
Nowe przygody rezolutnej Mai i Ekipy Badaczy! Seria książek dla dzieci autorki bestsellerów - Agnieszki Krawczyk. Maja i jej przyjaciele wyjeżdżają na...
Przeczytane:2026-06-30, Ocena: 5, Przeczytałem,
(czytaj dalej)