Kocham Cię mimo wszystko

Wydawnictwo: eSPe
Data wydania: 2019-11-20
Kategoria: Romans
ISBN: 9788374829977
Liczba stron: 192

Ocena: 4 (3 głosów)

 
 

Poruszająca powieść o tym, że Bóg spełnia nasze marzenia, choć często inaczej, niż planowaliśmy - harleqin katolicki.

Ania tęskni za prawdziwą miłością, Marcin za świętym spokojem. Pozornie przypadkowe spotkanie wywraca ich życie do góry nogami. Podczas gdy dziewczyna widzi w tym rękę Boga, chłopak wzdryga się na samą myśl o Kościele. Zaskakujący kalejdoskop fatalnych zbiegów okoliczności, które stają się udziałem dwojga młodych ludzi, wystawia ich uczucie na prawdziwą próbę. Czy wyjdą z niej zwycięsko? Czy Ania nie straci wiary, gdy straciła się już prawie wszystko? Czy Marcin odnajdzie Boga w najtrudniejszym momencie swojego życia?

Małgorzata Lis stworzyła portret miłości tak głębokiej, że zdolna jest przetrwać największe życiowe burze, i wiary tak prawdziwej, że można zaryzykować dla niej wszystko. To opowieść o dojrzewaniu w uczuciu do drugiego człowieka i do Boga, a także o tym, czego nie wie

Tagi: harleqin katolicki

Kup książkę Kocham Cię mimo wszystko

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Kocham Cię mimo wszystko

Pani Małgorzata Lis podarowała czytelnikom swoją pierwszą powieść o wymownym tytule "Kocham cię mimo wszystko". I rzeczywiście jest to opowieść o głębokim uczuciu, o miłości, która nie istnieje bez wiary i nadziei, o miłości, która jest w stanie przezwyciężyć każdą przeszkodę, o miłości pełnej sprzeczności i wreszcie o miłości, dla której warto żyć.

Rozpoczynając lekturę tej powieści wkraczamy w dorosły świat czwórki młodych ludzi. Ania i Patrycja - serdeczne przyjaciółki z czasów studiów oraz Marcin i Mikołaj - dwaj bliscy kumple z akademika zawsze mogą na siebie liczyć. Patrycja spotyka się z Mikołajem, którego poznała w duszpasterstwie, a Ania wciąż marzy o chłopaku, dla którego, podobnie jak dla niej, wiara jest istotą życia. A tymczasem los, czy raczej Opatrzność stawia na jej drodze Marcina - ciężko doświadczonego chłopaka z domu dziecka, któremu nie po drodze z Panem Bogiem. Ich burzliwa znajomość obfitująca w wiele wzlotów i upadków oraz rodzące się głębokie uczucie, które od początku wystawiane jest na wiele prób, stanowią istotę tej opowieści.

Przyznaję, że powieść "Kocham cię mimo wszystko" to zupełnie udany debiut literacki z gatunku opowieści okraszonej wiarą. Wzruszająca historia Ani i Marcina, którym kibicują przyjaciele wzbudzała we mnie przeróżne emocje i nie pozwoliła pozostać obojętną. Wydarzenia są intrygujące i ciekawe, a jest ich tyle, że ciągle jesteśmy zaskakiwani nowymi posunięciami i zwrotami akcji.

Jeśli chodzi o wykreowanych bohaterów, to na pewno wzbudzają emocje. Niestety Ania zupełnie nie przypadła mi do gustu. Irytowało mnie jej zachowanie, ciągła niekonsekwencja, niedojrzałość życiowa, która jakoś mi nie pasuje do 24-latki. O ile nie przeszkadzały mi momentami może nawet nazbyt liczne nawiązania do wiary i religii, a styl życia ludzi mocno wierzących i praktykujących został dobrze nakreślony to jednak ciągłe mieszanie do wszystkiego Pana Boga, nawracanie na siłę kogoś, kto deklaruje, że nie wierzy w moim odczuciu było przesadzone. Podobał mi się Marcin - pogubiony chłopak, który z racji trudnego dzieciństwa tak bardzo chciał uwierzyć w dobro. Jednak im bardziej pragnął, tym boleśniej się to dla niego kończyło. Kibicowałam mu od początku do samego końca i to jemu oddałam prawie całą swoją sympatię.

Historia opowiedziana przez panią Małgorzatę jest niestety mało wiarygodna jeśli weźmiemy pod uwagę mnóstwo nazbyt szczęśliwych zbiegów okoliczności, które spotykają bohaterów. Rozumiem, że czasem mamy do czynienia z "Palcem Bożym", czy "Ręką Opatrzności" - tym bardziej w środowisku ludzi wierzących, wiem, że cuda naprawdę się zdarzają, ale to, co autorka zaplanowała dla swoich postaci zupełnie mnie nie przekonało. Z tego właśnie powodu historia bardzo traci w ogólnym odbiorze i staje się wydumaną bajeczką, której daleko do realizmu.

Zaciekawiła mnie mocno historia księdza Adama. Szkoda, że po krótkiej wzmiance nie doczekaliśmy się rozwinięcia wątku, opowiadającego o tym, co spowodowało, że wstąpił do seminarium. Myślę, że mogłoby to być intrygującym dopełnieniem opowieści.

Warto zauważyć, że powieść bardzo dobrze i szybko się czyta. Bałam się trochę patosu i takiej wymuszonej powagi, które czasem występują w powieściach, gdzie sporo miejsca poświęcono wierze, Bogu i Kościołowi. Na szczęście w tej historii tego nie znalazłam.

Jeśli tylko lubicie opowieści romantyczno - obyczajowe, w których wiara i religia towarzyszą bohaterom w ich codzienności, albo chcecie poznać plan Boży na życie czwórki młodych, sympatycznych bohaterów to powieść Małgorzaty Lis będzie dobrym wyborem. Polecam.

Dziękuję serdecznie autorce za umożliwienie przeczytania tej interesującej opowieści.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Vanillivi
Vanillivi
Przeczytane:2019-11-30, Ocena: 2, Przeczytałam, 26 książek 2019,

"Kocham Cię mimo wszystko" to książka, która łączy w sobie najgorsze gatunkowe cechy harlequinów i religijnej czytanki rodem z "Gościa Niedzielnego". Już banalne, łzawe napisy na okładce wywołały we mnie wrażenie, że Autorka niejednokrotnie będzie uciekać się do taniego szantażu emocjonalnego, co bardzo mnie odrzuciło. Na prośbę i z polecenia znajomych postanowiłam się jednak zapoznać z tą pozycją. Miałam jeszcze złudzenia, że może nie będzie tak źle - zdarza się przecież, że to wydawca narzuca autorowi pewne marketingowe elementy, które niekoniecznie do końca mu odpowiadają.

Niestety, muszę napisać uczciwie - pozytywnego zaskoczenia nie było. Fabuła jest straszliwie sztampowa. Główne postacie są chodzącymi stereotypami. Ania to religijna dziewczyna realizująca się w duszpasterstwie, "z zasadami" (co oznacza oczywiście głównie czekanie z inicjacją seksualną do ślubu); Marcin to ateista nie stroniący od alkoholu i kobiet. Głównych bohaterów połączy miłość - zanim jednak ich wspólne życie będzie możliwe, Ania będzie musiała znieść wiele trudności, wynikających przede wszystkim z bezbożnego stylu życia ukochanego.

Jak rozumiem, Małgorzata Lis stawia sobie za cel nie tylko dostarczenie czytelniczkom (książka jest adresowana głównie do kobiet) prostej rozrywki, pragnie również nieść "przesłanie". Jednocześnie jednak konstrukcja postaci, którą stworzyła (połączenie ateizmu z najgorszymi cechami, takimi jak rozwiązłość  i przedstawienie go jako postawy wynikającej raczej z nieszczęśliwego dzieciństwa niż wyboru dojrzałego człowieka na podstawie własnych przemyśleń) sprawia, że jakakolwiek próba zrozumienia osób o odmiennym światopoglądzie jest w zasadzie niemożliwa. To pozycja dla "już przekonanych", która raczej nie skłoni nikogo do refleksji - jest zbyt grubymi nićmi szyta.

Jednocześnie można mieć wrażenie, że Autorka - bazując na tym samym schemacie co chociażby E. L. James w "50 twarzach Greya"- stworzyła tak naprawdę obraz toksycznej relacji, w której kobieta musi poświęcać się i znosić wszystkie upokorzenia, licząc, że jej trwanie zostanie kiedyś nagrodzone, a miarą jej miłości jest to, ile potrafi wytrzymać. To bardzo niebezpieczne rozumowanie. Zaznaczę jednak, że w książce pojawiają się fragmenty zawierające dojrzalsze refleksje: na przykład podkreślenie, że nie można nikogo zmuszać do zmiany na siłę, wbrew jego woli.

Książka napisana jest raczej prostym, niewyszukanym językiem. Dla pewnego grona czytelników, którzy od lektury oczekują przede wszystkim przystępności, może być to zaleta. Niestety, korekcie zdarzało się także przepuszczać liczne wpadki językowe, co już trudno usprawiedliwić.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MagdalenaUrbansk
MagdalenaUrbansk
Przeczytane:,

Przeczytałam informację o „romansie chrześcijańskim” i pokręciłam nosem. Tak, nie bardzo łączą mi się te dwa słowa. Gdy jednak przeczytałam od wydawcy cały opis książki, pomyślałam: może czeka mnie fajna powieść na końcówce adwentu? Ależ to było spotkanie światów! Książka "Kocham cię mimo wszystko" okazała się być dla mnie czymś niezwykle cennym i wyjątkowym!

Ania i Marcin to dwoje pokręconych bohaterów. Oboje w jakiś sposób poranieni. Ona znajduje ukojenie w Bogu, on wręcz przeciwnie. Marzą o prawdziwej miłości, a przypadkowe spotkanie w windzie okazuje się być początkiem czegoś zupełnie nowego.

Autorka świetnie pokazała nie tylko losy i historię bohaterów, ale stworzyła też bardzo żywą akcję, sploty zaskakujących wydarzeń i co dla mnie było najmocniejsze – pozwoliła zajrzeć nam w myśli i serca bohaterów. Pokazała ich wątpliwości (Anna całe życie marzyła o wierzącym mężu), cały wewnętrzny świat.

Spotykają się pozornie dwa różne światy, które łączy pragnienie miłości. Czy da się pogodzić oazę z niechęcią do Boga? Co z wartościami, zasadami, rodziną?

Gdy bohaterowie zostają parą, walczą nie tyle o czystość (choć ten wątek pokazany jest tu pięknie i mocno!), ale również o swoje przekonania, wartości, o samych siebie. Otwierając się nawzajem przed sobą, widzą jak wiele ich łączy, mimo różnic. I choć akcja toczy się tak, że w pewnym momencie dochodzi do rozstania, zdarza się pewna tragedia, która być może okaże się kolejnym zwrotem w historii…

Więcej wam nie zdradzę, by nie zabierać radości z lektury. Dla mnie była to niesamowita przygoda. Sposób narracji autorki sprawiał, że czułam się częścią świata, który wykreowała.

To opis zmagań, wiary i jej braku. Dla mnie jest to książka na wskroś katolicka, pokazująca zmagania dwojga zagubionych ludzi. Czyta się lekko, ale zostawia w sercu poczucie niedosytu. Miałam wrażenie, że dotknęłam jakiejś formy sacrum, która uciekła wraz z zakończeniem lektury. Mam więc nadzieję, że nie jest to ostatnia książka Małgorzaty Lis, bo w moim sercu zostało wielkie pragnienie by czytać…dalej!

Link do opinii

Z początku mnie denerwowała, ale potem wciągnęłam się. Czasami złosciła mnie Ania innym razem Marcin, ale generalnie dobrze sie czytało. Nie jest schematyczna i chociaż miała kilka literówek narzekać się na nią nie da. No i końówka. Piękna, wzruszajaca. Popłąkałam się. Oby wiecej było takich książek, które do mnie przemawiają.

Link do opinii