Późnowiktoriańska powieść grozy, która ukazuje wampiryzm w zupełnie inny sposób niż „Dracula” czy „Carmilla” i od wielu lat stawiana jest razem z nimi w czołówce klasyki literatury wampirycznej.
Harriet Brandt, młoda kobieta o niejasnym pochodzeniu, przybywa z Jamajki do Europy, pragnąc rozpocząć nowe życie. Wkrótce jednak okazuje się, że wszędzie tam, gdzie się pojawia, ludzie słabną, chorują… i umierają. Czy to klątwa krwi – czy lęk społeczeństwa przed „odmiennością”?
Powieść łączy elementy grozy, gotyckiej melancholii i społecznej krytyki, poruszając tematy rasy, tożsamości, dziedziczności i lęku przed „nieznanym”, tworząc poruszającą, niejednoznaczną historię o kobiecie postrzeganej jako zagrożenie tylko dlatego, że nie spełnia ogólnie przyjętych norm.
Po publikacji w 1897 roku „Krew wampira” została przyjęta z ciekawością, ale przyćmiła ją popularność książki Brama Stokera. Współcześnie powieść przeżywa renesans w badaniach literaturoznawczych. Krytycy podkreślają, że Marryat stworzyła alternatywę wobec klasycznego wizerunku wampira – zamiast nadnaturalnego potwora otrzymujemy figurę „energetycznego pasożyta”, osadzoną w realiach dyskursu naukowego końca XIX wieku.
Wydawnictwo: Wydawnictwo IX
Data wydania: 2026-04-20
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 380
Tytuł oryginału: The Blood of the Vampire
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Bartosz Ejzak
Przeczytane:2026-05-23, Ocena: 5, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026,
Pełna dramatyzmu późnowiktoriańska powieść z intrygującym spojrzeniem na wampiryzm. Nie mamy tutaj do czynienia z typowymi krwiopijcami. Co to, to nie!
Ogromnie cieszy mnie to, że Wydawnictwo IX zdecydowało się tę książkę wydobyć z otchłani zapomnienia. "Krew wampira" pierwotnie została wydana w 1897 roku, tak samo jak "Dracula" Stokera i tym samym przez niego przyćmiona. Uważam, że niesłusznie, gdyż okraszona jest niezwykłym komentarzem społecznym odsłaniającym gorzką prawdę dotyczącą ludzkiej natury, a co gorsza nadal aktualnym!
Młodziutka Harriet Brandt przybywa z Jamajki do nadmorskiego hotelu w Heyst. Jej uroda, bogactwo i tajemnicze pochodzenie szybko wzbudzają niezdrowe zaciekawienie wśród mieszkańców owego zakątka. W młodej kobiecie rozkwita seksualność i poczucie wolności, wszak wcześniej była przez dziesięć lat uwięziona w klasztorze. Do tego przerażające plotki dotyczące jej pochodzenia i skazują ją na ostracyzm społeczny. Mało tego! Przedziwne przypadki śmierci osób w jej otoczeniu... Ale, czy na pewno to jej wina? O co tu tak naprawdę chodzi? Czy jest jakimś parszywym odmieńcem?
Tutaj pod płaszczem gotyckiej fantastyki o niewyjaśnionym zjawisku skrywa się rozdzierająca serce historia kobiety, która tak naprawdę jest postacią tragiczną! Jej samotność ściska trzewia. Nietrudno tu wraz z bohaterką odczuwać kaskadę emocji, wewnętrzne rozdarcie, wyalienowanie i radość z każdego, drobnego okrucha relacji międzyludzkich. Ona pragnie jak każdy akceptacji, przyjaźni i miłości.
Mamy tutaj wspaniały obraz wiktoriańskiego społeczeństwa często obłudnego i pruderyjnego. Świetnie zostały tu uchwycone lęki i pozycja kobiet w ówczesnym społeczeństwie. Sporo tu fascynujących postaci mających wady, zdecydowanie wyróżnia się tutaj jedno wredne babsko - madame Gobelli! Oprócz ponurych aspektów tej powieści mamy także cały wachlarz komicznych sytuacji wynikających z różnic norm obyczajowych.
"Krew wampira" skłania do refleksji nad dobrem i złem. Pełno tu rozważań na temat zdegenerowanego dziedzictwa, destrukcyjnego podejścia do kobiet niespełniających norm społecznych, uprzedzeń rasowych, lęków przed innością i wyniszczającej samotności.
Czy egzystencja wyzuta z miłości i przyjaźni jest życiem?
To rzecz otulająca melancholią, przepełniająca smutkiem i z nieoczekiwanym zakończeniem. Klasyka z ponadczasowym przesłaniem.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na świetny przekład Bartosza Ejzaka, który mnie przeniósł do przeszłości.
Katooola patronuje tylko sztosom!