„Kroniki Zothique” to cykl opowiadań Clarka Ashtona Smitha osadzonych, w przeciwieństwie do „Kronik Averoigne” w odległej przyszłości, na ostatnim kontynencie umierającej Ziemi, pod gasnącym Słońcem. Świat ten w odróżnieniu do średniowiecznego surowego klimatu poprzedniej książki, wyróżnia się barokowym przepychem ale i (również kojarzonym z barokiem) rozkładem: dawne imperia popadają w ruinę, a złowrodzy magowie i nekromanci opanowują zapomniane krainy, po których bohaterowie błądzą wśród ruin, szaleństwa starożytnych kultów i egzotycznej grozy.
Podobnie jak Averoigne, nie jest to cykl fabularnie ciągły – to raczej luźno powiązana mozaika historii, które łączy atmosfera dekadencji, fatalizmu i mrocznej poetyckiej wyobraźni.
Wydawnictwo: Wydawnictwo IX
Data wydania: 2026-03-31
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału: Tales of Zothique
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Radosław Jarosiński
„Kroniki Averoigne” to jedenaście opowieści, ułożonych przez tłumacza, Radosława Jarosińskiego, chronologicznie od czasów głębokiego średniowiecza...
Przeczytane:2026-05-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026,
Współpraca barterowa
Cóż to za wspaniała dekadencka perełka!
To nie są ot, zwyczajne wizje o mitycznym umierającym Zothique, ostatnim kontynencie. Świecie będącym w agonii z dogorywającym, czerwonawym słońcem, z upadłymi królestwami pogrzebanymi pod piaskami czasu. W odległej przyszłości, gdzie przez eony technologie przepadły, a czarna magia odrodziła się.
Jestem absolutnie zauroczona! Niezwykłą rzeczą jest utrzymanie balansu między pulpowym horrorem a piękną prozą przesiąkniętą poetyką. Te wizje są takie oniryczne! Uwielbiam opisy scenerii, bardzo sugestywne. Pustynie, ruiny owiane zapomnieniem i niszczejące grobowce.
Z tych fantasmagorycznych wizji wyłania się mroczny świat pełen plugawych istot. Nieumarli, mumie, szkielety i inne upiorne istoty. Wszechogarniająca zgnilizna tocząca martwotę niczym gangrena. W tym podupadłym świecie nie brakuje tu krain osnutych złowieszczą aurą, gdzie panuje deprawacja i totalne wynaturzenie, tutaj nawet królowie są na wskroś zepsuci. Resztki społeczeństw rozkładają zarazy i ohydne eksperymenty. Nekromanci i ich bluźniercze inkantacje, możnowładcy lubujący się w torturach i kanibale tylko dopełniają ponurego obrazu ostatniego kontynentu, gdzie nawet słońce zdaje się gardzić naszą, człeczą egzystencją.
"Kroniki Zothique" to nie tylko baśniowe opowieści utrzymane w konwencji weird fiction, ale także zbiór skłaniający do filozoficznych rozważań nad kresem cywilizacji i wszelakich kultur. Tutaj małość i kruchość człowieka jest namacalna. Jesteśmy marnym pyłem, wiedziemy robaczą egzystencję. Prędzej czy później zgaśnie słońce, a my będziemy zapomnianą pieśnią przeszłości.
Uwielbiam klimat tych opowiadań, pozostawiają czytelnika w stanie melancholii. Coś niesamowitego! Czułam się wrzucona do dusznych, starożytnych ruin Egiptu.
Ugrzęzłam w Zothique w wiecznym mroku przysypana piachem i niespieszno mi do wygrzebania się z tej ułudy.
Katooola patronuje tylko sztosom!