Soren Johansson był zwykłym człowiekiem. Mężem, ojcem, mormonem, który wierzył, że po śmierci spotka swoich bliskich w wiecznym raju.
Potem umarł.
I obudził się w bibliotece.
Nie w piekle z ognia i siarki -- w czymś znacznie gorszym. W nieskończonych korytarzach wypełnionych każdą książką, jaka kiedykolwiek mogła powstać. Każdą kombinacją każdej litery, każdego słowa, każdego zdania. Większość to bezładny szum. Ale gdzieś pośród miliardów tomów -- więcej niż atomów w poznanym wszechświecie -- istnieje jedna jedyna księga. Dokładna, prawdziwa, litera po literze, historia życia Sorena.
Zasada jest prosta: znajdź ją, a zostaniesz uwolniony.
Jak w miejscu zawierającym wszystkie możliwe książki odnaleźć tę jedną, która jest twoja?
Steven L. Peck -- biolog ewolucyjny, filozof i jeden z najbardziej niepokornych pisarzy współczesnej literatury anglojęzycznej -- stworzył nowelę w tradycji Borgesa i Camusa. Egzystencjalny horror, który nie potrzebuje potworów. Wystarczy niewyobrażalna liczba i pytanie, które zostaje długo po ostatniej stronie: czym właściwie jest twoja historia -- i czy zdołałbyś ją rozpoznać?
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-06-03
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 128
Tytuł oryginału: A Short Stay in Hell
Polski wydawca w notce biograficznej Stevena L. Pecka zamieszczonej na okładce "Krótkiego pobytu w piekle" przywołuje słowa komisji, która w 2021 roku nagrodziła go za całokształt twórczości - mowa w nich o książkach, "które są jak lekarstwa - mocne, zaskakujące, czasem gorzkie w smaku". I "Krótki pobyt w piekle" dokładnie taki jest. Bazą jest opowiadanie innego autora, koncepcja Biblioteki Babel, ale punktem wyjścia jest pojęcie piekła. Piekła postrzeganego całkiem inaczej od tego, co znamy z religii czy sztuki, kultury - przede wszystkim człowiek nie cierpi ciągłych katuszy, a i nie jest skazany na wieczność. A jednak czas ma tu ogromne znaczenie. Czas i nadzieja, jakiś cel, który jest obietnicą spełnienia, obietnicą poprawy, zmiany. Cel jest jednak bardzo daleki, a codzienność upływa w otoczeniu innych ludzi. Jak sobie radzą, jak układają każdy dzień? Mechanizmy ich funkcjonowania są zaskakujące, a równocześnie zdają się czystą podstawą człowieczeństwa, cywilizacji, jakie na przestrzeni wieków powstawały. Wraz z upływem lat, w czasie, w którym niezmienność otoczenia jest stała, pojawiają się pytania podstawowe: o sens życia, o wiarę, istniejące religie, o nadzieję i wszelakie emocje, ale przede wszystkim o miłość. Miłość jako uczucie najmocniejsze, najtrwalsze ze wszystkich, które staje się rdzeniem tej opowieści. Jestem pod wrażeniem ilości egzystencjalnych zagadnień, jakie autor zdołał zawrzeć na niecałych stu trzydziestu stronach tej nowelki i to tak, że w pewnym momencie zaczyna się podważać własne przekonania, własną pewność tego, co tak naprawdę czyni życie znośnym i nieznośnym. To daje ten gorzki posmak, tę moc tak niewielkiej przecież prozy.
Soren Johansson umiera i trafia do piekła, pełnego zapisanych książek. Musi odnaleźć tą która opowiada historię jego życia, wtedy zostanie uwolniony.
Taka niepozorna książeczka, a taki bagaż emocjonalny.
Z jednej strony ciągłe poszukiwanie, próba stworzenia sobie namiastki życia z tego co dostępne. Potrzeba bycia szczęśliwym, rozumianym.
Jednocześnie historie życia, momentami tak bliskie, myślące... Jak mieć pewność, że to własna opowieść?
Zaczęłam się zastanawiać czy jeśli ktoś stworzyłby powieść o moim życiu, ale widzianym jego oczami, to czy jestem w stanie mieć pewność, że to moje życie?
Jak różne może ono być w zależności od tego kto na nie patrzy.
Soren czytał, szukał, błądził. Jednocześnie chciał tworzyć namiastkę znanej mu normalności. Na nowych zasadach, ale bezpieczną, dającą schronienie.
Jak zbudować sobie miejsce gdzie jedyną stałą jest poszukiwanie...
Ta książka to doskonała podwalina do ciekawej dyskusji o sensie, o spojrzeniu na życie, o tym, że każdy z nas patrzy inaczej.
Dla mnie było to ciekawe doświadczenie. Zostałam z milionem myśli, choć lektura była na długość dużej kawy.
Dajcie się zaprosić na rozważania o historii życia.
Przeczytane:2026-06-18, Ocena: 5, Przeczytałem, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026, Mam,
Witajcie moi kochani
Dziś chciałabym zaprezentować Wam historię, która skłania do refleksji nad istotą życia.
Tytuł: Krótki pobyt w piekle
Autor: Steven L. Peck
Wydawnictwo: Muza / Akurat
Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Akurat - współpraca reklamowa
#współpracareklamowa #współpracabarterowa #współpracarecenzencka
Soren Johansson jest człowiekiem wierzącym i przestrzegającym obowiązujących zasad. Przekonany jest więc, iż po zakończeniu swego ziemskiego żywota bez problemu przekroczy bramy Raju. Jednakże nic bardziej mylnego. Bowiem wraz z jego śmiercią trafia on do Piekła, którym okazuje się być biblioteka.
To była rewelacyjna lektura.
Byłam bardzo ciekawa tej powieści, ponieważ miała ona opowiadać o pobycie człowieka w piekle, ale w bardzo ograniczony sposób w kontekście objętości książki. Zastanawiałam się jaką historię stworzył autor na tak niewielkiej liczbie stron. Obawiałam się trochę czy właśnie niewielka ilość stron nie okaże się problemem.
Jednakże tego co otrzymałam wcale się nie spodziewałam. A moje obawy zostały rozwiane.
Im więcej stron przeczytałam, tym więcej rozumiałam. I spokojnie stwierdzam, iż ta niewielka ilość stron to ogromny plus powieści. To nie lada sztuka stworzyć kompletną historię, z emocjonalną głębią, przy zachowaniu niewielkiej liczby stron.
Jestem pod ogromnym wrażeniem. Bowiem historia zaczyna się dość niewinnie. Po prostu główny bohater trafia do Piekła i okazuje się, iż jest nim biblioteka. Czyż to nie cudowne? Móc na wieczność czytać książki? Jednakże nic bardziej mylnego. Jego rzeczywistość okazała się być zgoła inna.
Autor poprowadził te historię idealnie. Nie sposób ją przeczytać i nie zastanowić się nad własnym życiem, czy zapomnieć o niej. Skłania ona do głębokiej refleksji. Zastanowienia się nad własną egzystencją oraz jej celem. Choć z drugiej strony można ją również postrzegać jako powieść fantastyczną. Lecz mnie urzekła ona emocjonalnie i długo o niej nie zapomnę.
Serdecznie polecam, strona.394