Książę musi odejść

Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2020-11-30
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788366754065
Liczba stron: 491
Tytuł oryginału: Książę musi odejść
Język oryginału: polski

Ocena: 5 (2 głosów)

Leonard jest artystą, synem cenionego fotoreportera. Przyzwyczajony do sławy, jaką już na starcie zapewniło mu znane nazwisko ojca, zdaje się, że wiedzie niemal książęcy żywot. Funkcjonuje według własnych reguł i nie liczy się przy tym z uczuciami innych. Wciąż gna przed siebie, poszukując wyłącznie dobrej zabawy i wygody. Pozornie niczego nie brakuje mu do szczęścia. Do czasu. Dokładnie do momentu, aż na jego drodze staje Michalina. Dziewczyna o niesamowitym kolorze włosów i z równie niesamowitą, ale niełatwą historią, wkracza przypadkiem w jego życie i brutalnie zdziera maskę, za którą przyzwyczaił się chować prawdziwą twarz. Chwila poznania wystarcza, żeby zrozumieli, że wcale nie różnią się od siebie tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.
Dwoje ludzi doświadczonych przez los.
Oboje nauczeni żyć na półoddechu.
Oboje nieświadomi tego, co jeszcze niesie im przyszłość.
Czy są na to gotowi? Czy wspólnie znajdą siłę, aby uporać się z przeciwnościami i wreszcie zacząć tak naprawdę żyć?

Tagi:

Kup książkę Książę musi odejść

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Książę musi odejść

Avatar użytkownika - Karmelek3
Karmelek3
Przeczytane:,

Okładka tej powieści mnie oczarowała już na samym początku. Po prostu jest taka w moim guście i wiem, że jest to głupie, ale uruchomiła się we mnie sroka okładkowa. Nie mogłam sobie odpuścić tej historii i bardzo szybko zabrałam się za jej czytanie. Niestety nie posiada skrzydełek, które chroniłyby ją przed uszkodzeniami mechanicznymi, a szkoda, gdyż ma naprawdę sporo stron. (Prawie pięćset.) Stronice są kremowa, czcionka nie za duża, ale też nie za mała. Odstępy między wersami zostały zachowane, tak jak i marginesy. Literówek brak. Do każdego rozdziału są dołączone piękne wstawki, które świetnie wpasowują się w książkę. Mamy tutaj dwóch narratorów - głównych bohaterów. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale po przeczytaniu tej książki uważam, że drzemie w tej kobiecie talent. Ogromny! I ciesze się, że ten potencjał wykorzystuje i wychodzi jej całkiem dobrze. Jest to debiut, wiadomo, że różnie z nimi bywa, a ta historia naprawdę jest spójna i dobra. Aż byłam w szoku, pozytywnym oczywiście. Cieszę się, że sięgnęłam po nią w weekend, kiedy nie musiałam jej dźwigać do pracy, bo jednak jest grubaskiem, niemniej jednak czas przy niej ucieka dość szybko. Prosty i przystępny język nie tworzy nam jakichkolwiek blokad podczas czytania. 

Michalina jest dziewczyną dość skrytą, co od razu zostało zauważone przeze mnie i byłam ciekawa, co kryje się za jej codzienną maską. Gdy dowiedziałam się, co ją "boli", to... poczułam zrozumienie. Może nie byłam w identycznej sytuacji co bohaterka, niemniej jednak z pewnych względów rozumiałam ją bardzo dobrze i dzięki temu wiedziałam, co czuje... Polubiłam ją, mimo iż momentami mnie denerwowała swoim niezdecydowanym zachowaniem lub ciągłą ucieczką. Od wszystkiego...
Mamy też Leonarda, który irytował mnie mniej więcej przez siedemdziesiąt procent. Z początku był dla mnie nikim innym jak nadętym bufonem pajacem, który ma wszystko, na nic nie musząc sobie zapracować. Nie doceniał i to mnie irytowało przeokropnie. Gdzieś tam później zmieniłam o nim zdanie, ale początkowo naprawdę ciężko mi było do niego przywyknąć, nie mówiąc o sympatii, bo raczej wzbudzał we mnie złość.
Bohaterów mamy tutaj kilku, którzy są różni od siebie, ale jednocześnie są ludzcy i śmiało możemy spotkać takich w naszym codziennym życiu. Wystarczy tylko chwila zastanowienia...


Jedyne "ale" jakie mam do autorki, to to, że na samym początku zarzuciła nas, czytelników długimi opisami, przemyśleniami, które były przytłaczające. Przez to ciężko było przebrnąć przez początek, i z tego co zdążyłam się dowiedzieć, nie tylko mnie było trudno. ALE, im dalej w las, tym lepiej. Akcja się rozwinęła, wydarzeń rozmaitych było sporo, więc jeśli już pojawiały się te opisy i myśli, to nie odczuwało się ich tak przygnębiająco dobijających. 

Kolejnym plusem, moim zdaniem są emocje - jakie odczułam podczas poznawania kolejnych stron. Nie sądziłam, że poczuję cokolwiek, a tu proszę! Debiutem, autorka niesamowicie mnie zaskoczyła i tym samym zachęciła do czekania na jej następną powieść. Odnoszę wrażenie, że będzie równie dobra co ta. Dlatego cierpliwie czekam. Powracając do uczuć, to czułam, może nie bardzo mocno, ale coś czułam. Tu łzy smutku szczypały, tu gdzieś żal ściskał w gardle... Od powieści obyczajowych tego właśnie wymagam, by czytając - czuć.
Następną zaletą jest to, że między wierszami w tej historii są ukryte wartości, o których warto pomyśleć. Zatrzymać się i zastanowić. I to również bardzo cenię. Monika Gajos jest też osobą, która ukazała, że książka może być świetna, gdzie nie na każdej stronie jest opis zbliżenia, który powoduje wiele silnych emocji u czytelnika. I takie książki też są piękne, ale niestety mnie doceniane niż romanse czy erotyki, co niestety boli. 

Reasumując uważam, że jest to świetny debiut, za co gratuluję autorce i czekam na kolejną powieść. "Książę musi odejść" jest jednym z moich zaskoczeń roku (pozytywnych). Spójna historia, prawdziwa i nie taka jak wszystkie inne książki. Ma coś, czego nie ma większość powieści. Ma emocje, które troszkę, ale jednak czuć i ma przesłanie, które wystarczy tylko odczytać z zachowania bohaterów. Ja szczerze polecam tę książkę i warto było ją doczytać mimo trudnego początku. ;) Zdecydowaniem polecam! 

Link do opinii

To właśnie wczoraj udało mi się skończyć książkę "Książę musi odejść". Gdy tylko do mnie dotarła, to dopiero zobaczyłam, ile ma w sobie stron. Prawie 500 i się przeraziłam... Ile czasu zajmie mi przeczytanie jej? Poszło dużo szybciej, niż się spodziewałam. Fabuła wciąga i nie ma irracjonalnych sytuacji. A pierwsze co mi przychodzi na myśl? 

Uff, nie jest to kolejna historia o znanym schemacie i infantylnych bohaterach. Zdecydowanie książka ma w sobie głębsze przesłanie. Nie brakuje tutaj emocji, trudnych wspomnień i niecodziennych relacji rodzinnych. Codzienność i bohaterowie, którzy być może mieszkają tuż obok to ogromny plus tej powieści!


Michalina zmaga się z przeszłością i stara żyć samodzielnie, ale nie jest łatwo. Wie, że od niej zależy czy uda jej się pokonać wspomnienia i cieszyć życiem. Na swojej drodze spotyka Leo... 


I co najciekawsze nie jest to typowy bad boy, o którym wielokrotnie możemy czytać w książkach. Leonard to chłopak, który nie liczy się z innymi. Ma wszystko, o czym inni mogą zamarzyć. Pracuje u ojca jako fotograf, choć nie uważa się za profesjonalistę i zupełnie nie zależy mu na dobrej opinii. Wie, że może zrobić ze swoim życiem to, na co ma ochotę. Jednak w głębi duszy nie boi się odkryć swojej wrażliwości. Nawet przy obcych ludziach.


I chociaż wydawać by się mogło, że to kolejny ckliwy romans o miłości między innymi światami to tego nie odczułam. Bardzo podobał mi się szacunek między głównymi bohaterami, gdzie nie walczyli ze sobą, a od samego początku nie było wrogości i złego traktowania. Okazuje się, że choć spodziewać się można kolejnego złego chłopca, to Leonard potrafi być dżentelmenem.


Dzięki temu lepiej czytało mi się tę książkę, bo nie było brutalności, która często jest trudna w odbiorze. To tutaj wygrywa przede wszystkim historia i estetycznie napisana każda strona. Bez nadęcia i z wyczuciem. Czytelnik nie czuje się zgorszony relacjami. Czy taka prawdziwa i delikatna miłość jest w stanie przetrwać?


Zdecydowanie polecam książkę wszystkim, którzy lubią czytać i o miłości i nadziei. Zawsze jest szansa na odmienienie swojego losu. Warto się otworzyć i zaufać kolejnej osobie. Skąd wiesz, czy przypadkowe spotkanie nie odmieni twojego życia na lepsze? 


Jeśli potrzebujesz książki, która pomimo zawiłych dróg ma w sobie światło, to ta będzie idealna dla Ciebie!

Link do opinii

Takimi książkami to ja mogę zaczynać rok. Ba! Takie debiuty, to chętnie przez cały rok będę czytać! Kiedy jakiś czas temu przeczytałam zaledwie kilka rozdziałów „Książę musi odejść”, z niecierpliwością wyczekiwałam premiery.

Od samego początku płynęła jak chwytliwa piosenka, pozwalając czerpać przyjemność z czytania. Naprawdę podobała mi się ta historia, ale co zaskakujące, nie z powodów, których się spodziewałam. Dlaczego? Dlatego, że kiedy sięgałam po tę książkę, liczyłam na słodki, ale i troszkę „niestabilny” romans między bohaterami. Tymczasem to, co dała mi autorka, było od tego dalekie, i okazało się dużo lepsze. Dostajemy nie tylko sam romans, ale także zagłębiamy się w rozwój osobisty bohaterów, stopniowo poznając ich przeszłość, starając się zrozumieć decyzje jakie podejmują.

Często, kiedy czytam jakąś książkę, zdarza mi się nie myśleć o niej jedynie w kategorii: dobra lub zła, ale także takiej, która na mnie wpływa. Kiedy zaczynam czytać, a fabuła wydaje się płynąć naturalnie, nie zatrzymuję się, dopóki nie dotrwam do ostatniej strony. „Książę musi odejść” była właśnie taką książką. Cały emocjonalny bagaż, który ze sobą niesie, tak idealnie pasuje do humoru, że niczym nie jesteś przytłoczony, a możesz wszystko idealnie zrozumieć i poczuć. Najlepiej poznać tę historię, doświadczając wszystkiego samemu, więc proszę was jedynie o to, byście nie kierowali się przeczytanymi recenzjami na jej temat. W moim przypadku już samo pisanie recenzji sprawia, że mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Polecam!

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Każde twoje słowo
Marta Reich
Każde twoje słowo
Pani Cisza
Arkady Saulski
Pani Cisza
Pocztówki z Portugalii
Jolanta Kosowska
Pocztówki z Portugalii
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy