Okładka książki - Kto by się spodziewał?

Kto by się spodziewał?


Ocena: 5.38 (8 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

JAK DALEKO JESTEŚ W STANIE SIĘ POSUNĄĆ, ABY DOSTAĆ ROK PŁATNEGO URLOPU?

Barri Brown nie spodziewa się, że jej mąż wróci - przecież dostała od niego wiadomość z informacją, że to koniec. Nie spodziewa się też, że wreszcie zostanie doceniona jako nauczycielka i zdobędzie awans - zbyt dobrze zna już smak rozczarowania i niesprawiedliwości. Nie spodziewa się również dziecka - od zawsze twierdziła, że to ostatnie, czego chce, a jednak teraz wszyscy dookoła wierzą, że Barri za kilka miesięcy zostanie matką.

Od roku płatnego urlopu dzieli Barri kilka miesięcy udawania, siedem sztucznych brzuchów i szafa pełna sukienek ciążowych. Plan wydaje się idealny, a wizja wyrwania się z małej wyspy i rozpoczęcia życia od nowa jest niezwykle kusząca - do czasu.

Bo na tak małej wyspie jak Guernsey trudno utrzymać coś w tajemnicy. W dodatku im większy staje się sztuczny brzuch Barri, tym większe ogarniają ją wątpliwości i wyrzuty sumienia. Może jednak ten plan nie był tak do końca idealny?

Informacje dodatkowe o Kto by się spodziewał?:

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Inne
ISBN: 9788368242508
Liczba stron: 424
Tytuł oryginału: Motherfaker

Tagi: Proza lifestyle'owa Literatura humorystyczna

więcej

Kup książkę Kto by się spodziewał?

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Kto by się spodziewał? - opinie o książce

To idealna lektura dla tych, którzy uwielbiają sarkazmy. Jest ich tu cały ogrom i opisują pewną kobietę, która jest po trzydziestce w równym stopniu, co przed czterdziestką i właśnie została rzucona przez swojego partnera. Ja miałam wrażenie, że ona wszystko widziała w czarnych barwach, jakby tęcza ukazywała się tylko w filmie czarno-białym. Wydaje jej się, że jest przez wszystkich oceniana i osądzana. Wręcz szuka tych ponurych określeń przez które stała się tą brzydszą córką, która ma oko na cały świat, tak samo jak jest pewna, że każdy marzy tylko o tym, aby jej obrobić cztery litery. Każda pogłoska czy też wieść najczęściej niedobra, rozchodziła się tutaj lotem błyskawicy. Każdy, kto skrywał jakiś sekret dosłownie jakby manifestował, aby jak najszybciej ludzie go poznali i bał się tego jednocześnie żyjąc według pesymistycznych przekonań. W sumie nie zdziwiłam się, że mając tak szerokie na retrospekcję przekonania, wykorzystała sytuację by dostać dodatkową formę gotówki. Powiedzmy, że małym problemem był tylko stan w którym miała utrzymać ludzi, że jednak spodziewa się dziecka. Okazja wspaniała, ale jak tu podnieść ten fakt do wiarygodności, że musiała powiększać swoją objętość o przyszły porodzie nie wspominając:-) Powiedzmy, że jedno kłamstwo zapoczątkowało całą lawinę kolejnych i następnych, gdzie trzeba było pamiętać o wszystkim, co się powiedziało. A im dalej, tym mniejsza radość z tego wychodziła. Jak sądzicie, czy znalazł się ktoś, kto znał jej misterny plan?
W gruncie rzeczy to naprawdę wciągająca lektura. Można się ubawić i współczuć jednocześnie, że ciężar porzucenia tak bardzo wpłynął na psychikę bohaterki, że przestała myśleć racjonalnie. W sumie to jej współczułam, bo od początku nie dane było jej poznać własną wartość, gdyż tonęła w obliczu piękniejszej siostry. Czując się niedowartościowana traciła wszystko, co wcześniej udało jej się zdobyć. Z zaciekawieniem obserwujemy tą żywiołową akcję i patrząc na błędy jakie są popełniane zaczynamy rozumieć czego tak naprawdę w życiu nie powinno się robić. 
Świetna lektura na każdy czas:-) Mi naprawdę się podobała:-)

Link do opinii

Recenzja

„Kto by się spodziewał?”

Autor: Anna Brook-Mitchell

Wydawnictwo: Gorzka Czekolada

"Kto by się spodziewał?" to jedna z tych historii, które nie krzyczą o uwagę, one ją sobie spokojnie, ale skutecznie biorą. Zaczyna się niewinnie: od zmęczenia, frustracji, cichego „mam dość”, które wielu z nas zna aż za dobrze. A potem… wszystko zaczyna się komplikować.

Są książki, które z jednego impulsu potrafią zbudować coś znacznie większego, opowieść pełną emocji, humoru i niewygodnych pytań. Ta właśnie taka jest. Na pierwszy rzut oka lekka i niepozorna, z czasem odsłania swoje bardziej gorzkie, refleksyjne oblicze.

Główna bohaterka, Barri Brown, nie jest postacią idealną i całe szczęście. Zagubiona, rozczarowana, przytłoczona codziennością i rozpadem związku, podejmuje decyzję, która brzmi absurdalnie: postanawia sfingować ciążę, by wyrwać się z własnego życia i zyskać chwilę oddechu. Im dalej jednak w tę historię, tym mniej chce się ją oceniać, a bardziej zrozumieć. To bohaterka z krwi i kości, momentami irytująca, czasem impulsywna, ale przez to niezwykle prawdziwa.

Autorka prowadzi tę opowieść z dużym wyczuciem. Humor miesza się tu z refleksją, a sytuacje, które początkowo wydają się lekkie i wręcz komiczne, szybko odsłaniają swoje drugie, znacznie cięższe dno. To właśnie ten balans jest największą siłą tej książki, potrafi rozbawić, by za chwilę zatrzymać czytelnika i zmusić go do zadania sobie pytania: co ja zrobiłabym/zrobiłbym na jej miejscu?

Ogromną rolę odgrywa również miejsce akcji, Guernsey. Niewielka społeczność, w której każdy zna każdego, staje się czymś więcej niż tylko tłem. To przestrzeń, w której kłamstwo nie ma gdzie się schować, a każda plotka żyje własnym życiem. Dzięki temu napięcie rośnie naturalnie, bez potrzeby sztucznego podkręcania wydarzeń.

Jednym z najmocniejszych aspektów powieści jest sposób, w jaki autorka porusza temat wypalenia zawodowego i społecznych oczekiwań wobec kobiet. Motyw macierzyństwa nie jest tu przedstawiony schematycznie, przeciwnie, zostaje rozłożony na czynniki pierwsze. Barri nie chce dzieci, a jednak to właśnie udawanie ciąży daje jej poczucie kontroli i… paradoksalnej wolności. To przewrotne, ale jednocześnie bardzo trafne.

Styl pisania Anna Brook-Mitchell jest lekki, ale nie powierzchowny. Dialogi brzmią naturalnie, a wewnętrzne rozterki bohaterki potrafią być zaskakująco celne i momentami boleśnie prawdziwe. To książka, którą czyta się szybko, ale która zostaje w głowie na długo.

Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to historia dla każdego. Jeśli ktoś szuka dynamicznej akcji czy nagłych zwrotów fabularnych, może poczuć niedosyt. Tutaj tempo jest spokojniejsze, a nacisk położony jest na emocje, relacje i konsekwencje wyborów. I właśnie w tej subtelności tkwi jej siła.

"Kto by się spodziewał?" to słodko-gorzka opowieść o ucieczce, która nie przynosi ukojenia. O kłamstwie, które miało dać wolność, a zaczyna ciążyć bardziej niż prawda. I wreszcie, o odwadze, której czasem najbardziej potrzeba nie do tego, by odejść… ale by zostać i zmierzyć się z własnym życiem.

To historia, która bawi, wzrusza i zostawia z refleksją. A takie połączenia zawsze są warte uwagi

Link do opinii
Avatar użytkownika - judytaszostak
judytaszostak
Przeczytane:2026-04-26,

"Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, aby dostać rok płatnego urlopu?".

To zdanie na okładce sprawiło, że poczułam, że muszę poznać tę historię! Bo to coś zupełnie nowego, dotąd nie spotkałam powieści z takim motywem.

Barii Brown jest nauczycielką, właśnie porzucił ją mąż, jej życie wydaje się pasmem rozczarowań. Czuje się nic nie warta, odtrącona, wykorzystywana i niezrozumiana przez otoczenie tylko dlatego, że nie lubi i nie chce mieć dzieci!
Na dodatek awans, na który liczyła, dostał ktoś inny, kto nie zasługuje na to.
I nagle pojawia się myśl- udawać ciążę, wziąć urlop macierzyński i wyjechać.

To, co było impulsem w jej głowie, szybko staje się trudnym wyzwaniem! Kobieta niemal od razu od rzucenia informacji o swoim odmiennym stanie będzie musiała dobrze kombinować. Trudno będzie udawać ciążę, zwłaszcza że mieszka na wyspie gdzie wszyscy się znają i uwielbiają ploteczki.

Przyznam, że ta książka nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, a raczej ok.150 str. nagle zmieniłam do niej stosunek, zrobiło się naprawdę ciekawie. Im dalej czytałam, tym bardziej nie chciałam jej odkładać. Kibicowałam jej i niemal obgryzałam paznokcie z nerwów, żeby tylko się nie wydało!

Oj jakże szczerze współczułam Barii, rozumem ją doskonale, przecież to wielce nie sprawiedliwe, że piętnuje się osoby, dla których sensem życia nie jest założone rodziny. Trudno niektórym zaakceptować wybory innych ludzi, a przecież każdy ma prawo żyć tak, jak chce! Nie każdy pragnie poświęcić się zupełnie tylko dla przedłużenia gatunku!
A w dodatku przerzucanie swoich obowiązków na osoby bezdzietne, bo przecież masz czas, dzieci ci w domu nie płaczą. Nie dziwię się, że miała dość! Jednak pomysł, jaki zrodził się w jej głowie, był naprawdę szalony! Pomyślałam- o nie, to nie może się udać!
Jednak cel osiągnęła, stała się wreszcie widzialna, wręcz lubiana, jej życie diametralnie się zmieniło, nagle tak dużo zaczęło się dziać.

To przezabawna historia! Pojawia się mnóstwo sytuacji, które rozbawiają.
Czasem warto przemyśleć, nie działać pod wpływem chwili, spojrzeć w przyszłość, oraz pomyśleć o konsekwencjach. Szkoda mi było rodziny Barri. Ja na jej miejscu nie zdecydowałabym się na takie oszustwo przede wszystkim przez wzgląd na bliskich, bo kiedy wyjdzie na jaw prawda, będą czuli się pokrzywdzeni.

Ta powieść wzbogacona jest też o inne wątki, nie skupia się wyłącznie na sfingowanej ciąży, co mnie mile zaskoczyło. Te wywołały zupełnie odmienne emocje, już nie śmiech, a zadumę, smutek, wzruszenie, co zmusza do refleksji.

Jeśli potrzebujesz oderwać się od codzienności, chcesz przeczytać coś, co cię rozbawi, sięgnij po tę książkę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - dianawiszniewska
dianawiszniewska
Przeczytane:2026-04-22, Ocena: 5, Przeczytałam,

Muszę przyznać, że tytuł tej książki jest wyjątkowo trafny, bo kto by się spodziewał, że w pozornie lekkiej i zabawnej historii o sfingowanej ciąży znajdzie się aż tyle emocji, refleksji i życiowych przemyśleń.
To opowieść, która zaskakuje nie tylko fabułą, ale też tym, jak mocno potrafi skłonić do zastanowienia się nad własnym podejściem do życia.
Książka świetnie pokazuje, że czasami wystarczy zmienić nastawienie, by całe nasze życie zaczęło wyglądać inaczej. Głównej bohaterki nie da się nie polubić jest gburowata, momentami aż za szczera, ale jednocześnie ma niezwykle trafne spostrzeżenia. Z jednej strony przestrzega zasad, z drugiej w głębi duszy jest buntowniczką (akcja z wyparowującym tatą jest mistrzowska).
Brnąc w swoje kłamstwo, niespodziewanie zyskuje ludzi, którzy zaczynają odgrywać ważną rolę w jej codzienności. Relacje między bohaterami wypadają naturalnie i właśnie one dodają tej historii autentyczności. Pod koniec pojawia się też ciekawy zwrot akcji, po którym już nic nie jest takie jak by się wydawało.
To historia, którą czyta się naprawdę przyjemnie. Nie ma tu miejsca na nudę, emocje stale się zmieniają, a czytelnik może zastanowić się, czy to właśnie my sami nie decydujemy o tym, kogo dopuszczamy do swojego życia, a kogo trzymamy na dystans.
Moja ocena: 9/10 

Link do opinii

Kto by się spodziewał? autorstwa Anna Brook-Mitchell to historia, która na pierwszy rzut oka wydaje się lekką, niemal komediową opowieścią o nietypowym planie, ale bardzo szybko odsłania swoje bardziej refleksyjne i emocjonalne oblicze. To książka, która balansuje między humorem a życiową szczerością, pokazując, że czasem najdziwniejsze decyzje prowadzą do najważniejszych odkryć.

Styl autorki jest swobodny, lekki i bardzo naturalny – czytelnik ma wrażenie, jakby słuchał opowieści kogoś bliskiego. Anna Brook-Mitchell świetnie operuje ironią i subtelnym humorem, ale jednocześnie potrafi wprowadzić bardziej poważne tony, kiedy historia tego wymaga. Narracja jest płynna, dialogi brzmią autentycznie, a całość czyta się szybko i z przyjemnością, mimo że poruszane tematy bywają zaskakująco głębokie.

Fabuła skupia się na Barri Brown, nauczycielce mieszkającej na niewielkiej wyspie Guernsey, której życie nie układa się tak, jak by tego chciała. Rozstanie z mężem, brak docenienia w pracy i poczucie stagnacji sprawiają, że bohaterka decyduje się na dość kontrowersyjny krok – udawanie ciąży, by zdobyć rok płatnego urlopu i zacząć wszystko od nowa. Plan, który początkowo wydaje się sprytny i niewinny, z czasem zaczyna się komplikować, a kolejne „sztuczne miesiące” przynoszą nie tylko stres, ale też coraz większe wyrzuty sumienia.

Barri to bohaterka bardzo ludzka – pełna sprzeczności, niepewności i ukrytych pragnień. Łatwo ją zrozumieć, nawet jeśli nie zawsze można ją w pełni poprzeć. Jej decyzje wynikają z potrzeby zmiany i ucieczki od dotychczasowego życia, ale też z poczucia niedocenienia i zmęczenia. Postacie drugoplanowe – mieszkańcy małej społeczności – dodają historii kolorytu i podkreślają, jak trudno ukryć cokolwiek w miejscu, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą.

W książce wyraźnie wybrzmiewają motywy ucieczki, poszukiwania własnej tożsamości, presji społecznej oraz konsekwencji podejmowanych decyzji. Autorka pokazuje, jak łatwo wpaść w spiralę kłamstw i jak trudno się z niej wyplątać, zwłaszcza gdy zaczynają one wpływać nie tylko na nas, ale też na innych. Ważnym wątkiem jest również temat oczekiwań wobec kobiet – szczególnie w kontekście macierzyństwa i życiowych wyborów.

Emocjonalnie książka jest bardzo różnorodna. Z jednej strony pojawia się lekkość i humor wynikający z absurdalności sytuacji, z drugiej – napięcie, niepokój i narastające poczucie winy. Czytelnik może odczuwać zarówno rozbawienie, jak i współczucie czy frustrację wobec wyborów bohaterki. To historia, która skłania do zastanowienia się nad własnymi decyzjami i nad tym, jak daleko można się posunąć, by zmienić swoje życie.

Pod względem gatunkowym jest to powieść obyczajowa z elementami komedii i lekkiego dramatu psychologicznego, skierowana głównie do dorosłych czytelników, szczególnie tych, którzy lubią historie o życiowych zakrętach, nieidealnych bohaterach i moralnych dylematach.

To opowieść, która wciąga swoją lekkością, a jednocześnie zostawia z refleksją na dłużej – o szczerości wobec siebie, o odwadze do zmian i o tym, że nawet najbardziej nieoczekiwane sytuacje mogą nas czegoś ważnego nauczyć. Jeśli szukasz książki, która jednocześnie rozbawi i da do myślenia, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

Link do opinii

Barri jest już zmęczona wszystkim co ją otacza. Tym bardziej, że mąż właśnie ją zostawił wysyłając tylko krótką wiadomość. Kobieta w przypływie chwili oświadcza, że jest w ciąży. Dla wszystkich jest to ogromnym szokiem, bo do tej pory wciąż powtarzała, że nie chce mieć dzieci. Barri postanawia tkwić w tym kłamstwie. Zamawia poduszki, które będą udawały jej ciążowy brzuch. A co potem? Ma zamiar wyjechać i zerwać ze wszystkimi kontakty. Czy jej plan ma szansę na powodzenie?

 

Mijają miesiące, a Barri wciąż tkwi w swoim kłamstwie. Wszyscy nagle są dla niej życzliwi, poprawia się także jej relacja z rodziną. Zaprzyjaźnia się z sąsiadką, która jako jedyna zna całą prawdę. W jej życiu pojawia się Callum - nastolatek z trudną przeszłością i problemami. Pomagają sobie wzajemnie, ale też nie odbywa się bez szantażu. Jak zakończy się ta znajomość?

 

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak świetnej historii i to z oryginalną fabułą. Czyta się szybko, jest tu dużo dialogów. Całość utrzymana w lekkim tonie, chwilami nawet komediowym, ale porusza tak wiele problemów. Barri brnie w swoje kłamstwa, ale ma też wyrzuty sumienia. Rodzą się tu pytania o granice moralności. Nie da się ukryć, że bohaterkę dotknęło wypalenie zawodowe, a współpracownicy wciąż ją frustrują. nieprzemyślane kłamstwo niesie ze sobą cały szereg komplikacji. Jej pomysłowość nie zna granic, często musi ratować sytuację by nikt jej nie zdemaskował. Barri jest rozdarta i pogubiona.  W historii tej pokazany jest także nacisk otoczenia na posiadanie dzieci. Niektóre kobiety świadomie podejmują decyzję o bezdzietności i każdy powinien to uszanować. Często jednak kobiety słyszą pytania właśnie o planowane macierzyństwo, czują presję społeczeństwa. I jeszcze jeden poruszany tutaj aspekt, który jest niezwykle ważny. Czasem to nie więzy krwi decydują o tym, kto jest naszą rodziną. Ktoś zupełnie obcy może okazać więcej troski i zrozumienia niż najbliżsi. Bardzo polecam tę historię. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Zfascynacjaoksia
Zfascynacjaoksia
Przeczytane:2026-04-16, Ocena: 6, Przeczytałam,

,,Kto by się spodziewał?" to wybuchowa opowieść, jaka wciąga już od pierwszej strony, fundując przy tym ekscentryczną, pełną pomyłek historię, błogi relaks i zapomnienie, a także doskonały nastrój. Dynamiczność i nieobliczalność powodują, że słowa pochłania się z wypiekami na twarzy, a ciekawość, jak długo głównej bohaterce uda się utrzymać kłamstwo o udawanej ciąży sprawia, że każda przerwa w lekturze to istne katusze. Nie mogło tu oczywiście zabraknąć solidnej porcji komizmu sytuacyjnego, jak i słownego, dzięki wybuchowemu charakterowi Barri Brown, dlatego niekontrolowane wybuchy śmiechu gwarantowane. Wisienką na torcie będzie szantaż niepokornego ucznia, będącego naocznym świadkiem ujawnienia sztucznego ciążowego brzucha swojej nauczycielki... Czy to misternie zaplanowane kłamstwo ma szansę ujść jej na sucho?

 

Powieść napisana jest lekkim i niesłychanie przyjemnym piórem, dlatego kartki przewraca się w zawrotnym tempie. Całość dopełnia znakomity humor, niemal absurdalne kłamstwa, w które główna bohaterka brnie coraz mocniej, a także emocjonujące dialogi, dzięki czemu uśmiech nie schodzi z twarzy czytającego. Tak, to jedna z tych pozycji, w której czytelnik zatraca się bez pamięci!

 

Anna Brook-Mitchell pod postacią angażującej, kuriozalnej, słodko-gorzkiej komedii przemyciła także wiele trudnych tematów. Począwszy od ogromnej presji otoczenia dotyczącej macierzyństwa, poprzez samotność, toksyczny związek, aż do wypalenia i marzenia o nowym początku. I choć pomysł głównej bohaterki na ucieczkę od tych problemów jest absurdalny i niemożliwy do zrealizowania mimo starannego planu, bo przecież opiera się na pajęczynie kłamstw, to jednak jest ona tak autentyczna, że nie sposób jej nie kibicować!

 

,,Kto by się spodziewał?" to wciągająca, wybuchowa, w pełni angażująca powieść, która zafunduje wam wielogodzinny relaks i odprężenie. Nietuzinkowa, a jednak nadzwyczaj przemawiająca główna bohaterka, solidna dawka świetnego humoru, misternie skonstruowana intryga, pajęczyna kłamstw, a wszystko nakreślone wyjątkowo błyskotliwym piórem. Polecam gorąco!

Link do opinii
Avatar użytkownika - ktomzynska
ktomzynska
Przeczytane:2026-04-11, Ocena: 5, Przeczytałam,

Czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy zrobić coś kompletnie nieracjonalnego tylko po to, żeby odzyskać kontrolę nad swoim życiem?

 

,,Kto by się spodziewał?" Anny Brook-Mitchell to historia, która na pierwszy rzut oka brzmi jak lekka, nieco absurdalna komedia pomyłek. Bo nie ukrywajmy, ale udawanie ciąży tylko po to, żeby zdobyć rok płatnego urlopu to plan tak szalony, że aż trudno uwierzyć, że ktoś mógłby go naprawdę rozważać. A jednak Barri Brown właśnie to robi! Ale jednak im dalej zagłębiałam się w jej historię, tym mniej się śmiałam, a coraz więcej rozumiałam...

 

Barri to bohaterka, której nie da się łatwo zaszufladkować. Jest cierpka, momentami irytująca, bywa egoistyczna i mówi rzeczy, których większość z nas nigdy nie odważyłaby się wypowiedzieć na głos. I właśnie dlatego jest tak bardzo prawdziwa! Jej życie to seria rozczarowań - mąż odchodzi bez ostrzeżenia, praca nie daje jej satysfakcji, a świat wokół zdaje się mieć gotowy scenariusz na to, jak powinna żyć. I w tym wszystkim nie ma co się dziwić, że Barri... po prostu pęka.

 

Plan z fikcyjną ciążą staje się dla niej czymś więcej niż tylko sposobem na urlop. To ucieczka - od oczekiwań, presji, a nawet samej siebie. I choć początkowo możesz mieć ochotę przewracać oczami na jej decyzje, to z każdą kolejną stroną zaczynasz widzieć, że pod tą całą brawurą kryje się coś znacznie głębszego - zagubienie, żal i ogromna potrzeba zmiany.

 

Najbardziej uderzyło mnie to, jak sprytnie autorka balansuje między humorem a czymś dużo cięższym. Bo w tej historii są momenty, w których naprawdę się uśmiechasz - sytuacje z ,,ciążowymi brzuchami", niezręczne rozmowy, małe wpadki na wyspie, gdzie każdy zna każdego. Ale za tym wszystkim kryje się bardzo wyraźny komentarz na temat tego, jak łatwo społeczeństwo narzuca nam role, których wcale nie chcemy przyjmować.

 

Motyw macierzyństwa został tu pokazany w sposób, który może być dla wielu niewygodny. Bo Barri nie jest kobietą, która ,,po prostu jeszcze nie dojrzała do bycia matką". Ona naprawdę tego nie chce. I to jest coś, co wciąż rzadko pojawia się w literaturze bez oceniania. Tutaj dostajesz przestrzeń, żeby się nad tym zatrzymać i zadać sobie pytanie: ile z naszych decyzji jest naprawdę naszych? A ile zostało wymuszonych wpływem społeczeństwa, ,,tradycją", tym co wypada?

 

Ogromnym atutem książki jest też miejsce akcji. Mała wyspa, gdzie plotki rozchodzą się szybciej niż wiatr, tworzy niesamowite tło dla tej historii. Czuć tę klaustrofobię, napięcie, tę świadomość, że każde kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw. I kiedy brzuch Barri ,,rośnie", rośnie też ciężar jej decyzji.

 

,,Kto by się spodziewał?" to nie jest tylko opowieść o oszustwie. To historia o tym, jak łatwo zgubić siebie, próbując dopasować się do świata. O tym, że czasem największe kłamstwa, jakie tworzymy, są próbą przetrwania. I o tym, że prawda - nawet ta niewygodna - bywa jedyną drogą do tego, żeby zacząć od nowa.

 

Ocena: 8/10 - ,,Kto by się spodziewał?" nie jest książką idealną. Momentami jest przewidywalna, czasami lekko przerysowana, ale jednocześnie zaskakująco szczera i trafiająca w miejsca, których się nie spodziewasz. I to właśnie za to ją doceniam.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - KamaZ03
KamaZ03
Przeczytane:2026-04-07, Ocena: 5, Przeczytałem,

Nigdy nie chciałam mieć dzieci. Nie bylam jedną z tych osób, które rozpływają się na widok noworodków i nie sądzę bym z biegiem lat zmieniła zdanie w tej kwestii. 

Mój mąż myślał zresztą podobnie.  

A teraz przez jeden niefortunnie rzucony komentarz udaję ,że jestem w ciąży.

Tymi słowami Barri Brown nauczucielka angielskiego z niedużej szkoły średniej położonej na wyspie Guernsey, gdzie wszyscy się znają mogłaby zacząć swoją opowieść.

A i tak nie oddałoby to istoty jej sytuacji wystarczająco dobrze.

Jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne tworząc swoistą piramidę i wciągając w intrygę kolejne osoby. 

Kobieta została bowiem porzucona przez SMS-a po dziesięciu latach małżeństwa, ma również dość swojej pracy, a raczej współpracowników zaś jej marzeniem jest wyjazd do Nashville , gdzie mogłaby rozpocząć nowy życiowy rozdział z dala od rodziny, której nie darzy sympatią. 

Tymczasem okazuje się, że ma obok siebie ludzi gotowych jej pomóc zaś krnąbny uczeń o imieniu Callum nie tylko skrywa tajemnice , lecz jest belferce bliższy niż może się wydawać.

Jak to się wszystko skończy i czy Barri odnajdzie szczęście? 

 

Tytuł i opis powieści Anny Brook - Mitchell zapowiadał lekką fabułę pełną humoru, może coś w rodzaju komedii romantycznych z Jennifer Lopez w roli głównej.

Tymczasem dostałam historię złożoną, szarą moralnie , której głównej bohaterki o nietypowym imieniu początkowo nie lubiłam. 

Wszystko ją irytowało, narzekała jakby miała osiemdziesiąt lat , a otoczenia nie mogła znieść. 

Im jednak dalej tym więcej było we mnie zrozumienia. 

Panna Brown jest kobietą zagubioną , sarkastyczną i ma trudności w nawiązywaniu przyjaźni, a co ważniejsze tkwiła w przemocowym małżeństwie.

 

Dopiero kiedy jej życie zaczyna się rozpadać, Barri powoli uczy się patrzeć na siebie z innej perspektywy. I choć jej decyzje bywają irytujące, momentami wręcz absurdalne, to trudno nie zauważyć, że wynikają ze strachu, samotności i lat tłumienia własnych potrzeb.

Relacja z Callumem jest jednym z ciekawszych elementów tej historii -- nieoczywista, momentami niewygodna, ale też bardzo ludzka. To właśnie dzięki niemu widać, że Barri, mimo całej swojej oschłości, potrafi być uważna i empatyczna, tylko gdzieś po drodze sama o tym zapomniała.

Autorka nie idzie na łatwiznę. To nie jest lekka, cukierkowa opowieść o nowym początku, a raczej historia o tym, jak trudno wyrwać się z życia, które przestało być nasze, nawet jeśli bardzo tego chcemy. Kłamstwo, które miało być chwilowym rozwiązaniem, szybko wymyka się spod kontroli i zmusza bohaterkę do konfrontacji z samą sobą.

Podobało mi się, że Kto by się spodziewał? nie próbuje na siłę wybielać swojej bohaterki. Barri jest momentami egoistyczna, zgorzkniała i trudna w odbiorze -- ale przez to prawdziwa. I chyba właśnie to sprawia, że jej historia zostaje w głowie na dłużej.

Zabrakło mi natomiast większej lekkości, którą sugerował opis. Humor owszem się pojawia, ale raczej w formie sarkazmu niż czegoś, co rzeczywiście rozładowuje napięcie. Jeśli ktoś nastawia się na typową komedię romantyczną, może się rozczarować.

To książka bardziej o samotności, wypaleniu i potrzebie zmiany niż o miłości. O tym, że czasem trzeba sięgnąć dna -- nawet jeśli oznacza to budowanie wszystkiego od nowa na ruinach własnych decyzji.

Bo prawda jest taka, że każdy z nas czasem udaje, ucieka, buduje swoje małe kłamstwa, żeby jakoś przetrwać.

A największą odwagą nie jest zaczynanie od nowa.

Tylko przyznanie przed samym sobą, że dotychczasowe życie wcale nie było tym, którego się chciało.

Link do opinii
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy