Epicka opowieść o miłości i przetrwaniu w cieniu powstającej Nowej Huty
Życie w dynamicznie rozbudowującej się Nowej Hucie to nieustanna walka o godność i odrobinę osobistego szczęścia. Propagandowe hasła blakną szybciej niż farba na murach, a ludzie coraz częściej boją się tych, którzy rządzą codziennością. Kiedy do najmłodszej dzielnicy Krakowa przyjeżdża funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa Edward Marczyk, który pragnie pomścić brata, nad rodzeństwem Szymczaków zbierają się czarne chmury. Spokój, który jeszcze wczoraj był na wyciągnięcie ręki, znika bez śladu.
Bronek nie potrafi zapomnieć o kobiecie, której życie kiedyś ocalił. Choć jego serce wciąż bije dla pielęgniarki z przeszłości, los związał go z pełną ognistego temperamentu Haliną. Jej praca w robotniczym barze Meksyk staje się źródłem małżeńskich kłótni, gniewu i rozczarowań.
Julia próbuje się odnaleźć jako samotna matka. Nowe mieszkanie na świeżo wybudowanym osiedlu ma być początkiem lepszego życia. Jednak zamiast ukojenia pojawia się strach - ktoś ją śledzi. Kim jest tajemniczy mężczyzna i dlaczego zakłóca jej spokój?
To opowieść spleciona z tęsknot, niespełnień i nadziei, która potrafi zakwitnąć nawet w najchłodniejszym sercu miasta.
Drugi tom sagi Spacer Aleją Róż
Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
Tytuł oryginału: ŁĄKI KWITNĄCE PURPURĄ. SPACER ALEJĄ RÓŻ. 2
Edyta Świętek to autorka ceniona przez miłośników polskiej literatury obyczajowej, z wyraźnym tłem historycznym. Z dużą dbałością o detale oddaje realia minionych dekad, koncentrując się na losach zwykłych ludzi uwikłanych w wielką historię. Jej powieści wyróżniają się emocjonalnością, wiarygodnymi portretami bohaterów oraz umiejętnie budowanym napięciem codzienności.
Pierwszy tom sagi „Spacer Aleją Róż” – „Cień burzowych chmur” – zrobił na mnie ogromne wrażenie. Rozpoczął wielowątkową opowieść o rodzinie Szymczaków, której prywatne dramaty splatają się z powojenną rzeczywistością rodzącej się Nowej Huty. To tam autorka zarysowała fundamenty konfliktów i tajemnic rozwijanych w kolejnej części.
Drugi tom, „Łąki kwitnące purpurą”, to dojrzalsza, mroczniejsza i jeszcze bardziej dramatyczna odsłona tej poruszającej historii, w której lekturę, podobnie jak w poprzednim tomie, z największą przyjemnością się zanurzyłam.
Akcja powieści rozgrywa się w cieniu powstającej Nowej Huty – najmłodszej dzielnicy Krakowa, która w założeniu miała być symbolem socjalistycznego sukcesu i nowego, sprawiedliwego świata. W praktyce staje się miejscem napięć, lęku i nieustannej walki o godność.
Nad rodziną Szymczaków zbierają się czarne chmury wraz z przyjazdem funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, Edwarda Marczyka. Kieruje nim osobista motywacja – pragnie pomścić śmierć brata. Jego obecność burzy kruchą równowagę bohaterów, wprowadzając atmosferę osaczenia i niepewności. Strach przestaje być abstrakcją – staje się codziennością.
Bronek wciąż żyje przeszłością. Nie potrafi zapomnieć o kobiecie, której kiedyś uratował życie – uczucie do pielęgniarki pozostaje w nim żywe mimo upływu lat. Tymczasem jego małżeństwo z Haliną, kobietą o ognistym temperamencie, przechodzi poważny kryzys. Praca Haliny w robotniczym barze „Meksyk” staje się zarzewiem konfliktów. Duma, niespełnione ambicje i zazdrość podsycają wzajemne pretensje. Ich relacja to studium powolnego oddalania się dwojga ludzi, którzy nie potrafią już odnaleźć wspólnego języka.
Julia z kolei próbuje ułożyć sobie życie jako samotna matka. Nowe mieszkanie na świeżo wybudowanym osiedlu miało być symbolem nowego początku. Zamiast upragnionego spokoju pojawia się jednak narastający lęk – ktoś ją obserwuje.
„Łąki kwitnące purpurą”, drugi tom sagi „Spacer Aleją Róż” autorstwa Edyty Świętek, to poruszająca, wielowątkowa opowieść osadzona w realiach powojennej Polski, w cieniu budowy Nowej Huty – sztandarowego projektu socjalistycznej władzy. Autorka z dużą wrażliwością i historyczną uważnością kreśli obraz miejsca, które miało stać się symbolem nowego początku, a dla wielu okazało się przestrzenią lęku, rozczarowań i moralnych kompromisów.
Świętek znakomicie oddaje atmosferę narastającej kontroli i niepewności. Nowa Huta nie jest jedynie tłem wydarzeń – staje się pełnoprawnym bohaterem powieści. Monumentalne budowle, robotnicze osiedla i wszechobecna propaganda kontrastują z intymnymi dramatami mieszkańców. Hasła o świetlanej przyszłości bledną wobec strachu przed donosami i działalnością aparatu bezpieczeństwa. Autorka ukazuje tę przestrzeń nie jako pomnikowy projekt ideologiczny, lecz jako miejsce pełne sprzeczności: z jednej strony nowe mieszkania, stabilna praca i obietnica lepszego jutra, z drugiej – wszechobecna kontrola, lęk przed władzą i bolesne poczucie braku wpływu na własny los. Historyczne tło pozostaje integralną częścią opowieści, podanej bez nachalnej dydaktyki.
Tytułowe „Łąki kwitnące purpurą” nabierają symbolicznego znaczenia. Purpura to kolor miłości, ale także krwi, poświęcenia i bólu. W świecie, w którym propaganda roztacza wizję świetlanej przyszłości, prawdziwe dramaty rozgrywają się po cichu – w mieszkaniach z cienkimi ścianami i w sercach pełnych tęsknoty. Kontrast między oficjalną narracją a codziennością bohaterów wybrzmiewa szczególnie mocno.
Drugi tom sagi jest wyraźnie bardziej nasycony emocjonalnie niż pierwszy. O ile „Cień burzowych chmur” koncentrował się na budowaniu fundamentów historii i wprowadzaniu postaci, o tyle „Łąki kwitnące purpurą” wnikają znacznie głębiej w ich psychikę. Nie ma tu miejsca na bezpieczny dystans – czytelnik zostaje wciągnięty w sam środek lęków, rozczarowań i trudnych wyborów bohaterów.
Postacie nie są jednoznaczne, co czyni je wiarygodnymi i bliskimi. Błądzą, popełniają pomyłki, ulegają emocjom. Bronek momentami budzi współczucie, by za chwilę wywołać frustrację. Halina potrafi irytować, lecz trudno odmówić jej prawa do rozczarowania i goryczy. Julia jawi się natomiast jako symbol kobiecej siły w świecie niesprzyjającym samotnym matkom – jej determinacja i wrażliwość zapadają w pamięć.
Na uwagę zasługuje również język powieści – plastyczny, chwilami liryczny, a zarazem naturalny w dialogach. Autorka z wyczuciem łączy intymność pojedynczych scen z ciężarem historycznego kontekstu, który nieustannie ciąży nad bohaterami.
Lektura „Łąk kwitnących purpurą” dostarcza mnóstwa silnych, długo niegasnących emocji. Szczególnie poruszające są wątki związane z inwigilacją i bezsilnością wobec systemu – niepokój udziela się czytelnikowi. Historia Julii oraz wewnętrzne rozdarcie Bronka skłaniają do refleksji nad kruchością ludzkich marzeń.
Najbardziej uderza jednak to, że nawet w świecie przesiąkniętym kontrolą i strachem potrafi zakwitnąć nadzieja. Miłość – trudna, niedoskonała, naznaczona błędami – okazuje się siłą zdolną przetrwać najchłodniejsze czasy.
„Łąki kwitnące purpurą” to nie tylko kontynuacja rodzinnej sagi, lecz przede wszystkim poruszający portret ludzi próbujących ocalić siebie w rzeczywistości, w której prywatność staje się luksusem, a szczęście wymaga odwagi. To powieść dojrzała, wielowymiarowa i emocjonalnie wymagająca – taka, która pozostaje w sercu na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Sięgając po "Łąki kwitnące purpurą" miałam nieco wątpliwości - czy wkręcę się w fabułę skoro pierwszy tom czytałam w 2019 roku? Czy po tak wielu przeczytanych potem powieściach odnajdę się w zawiłościach między bohaterami i ich losami?
W fabule odnalazłam się bez problemu a pewne fakty zostały przypomniane czytelnikom w dwustronicowym "W poprzedniej części".
Życie znanych nam już postaci obserwujemy od roku 1951 przez kilka lat. Rodzeństwo Szymczaków nieustannie dostarcza różnorodnych emocji.
Przewodniczący spółdzielni - Bartłomiej Marczyk - mocno zaszkodził rodzinie Szymczaków, nie tylko pozbawiając dóbr materialnych czy ziemi, ale przede wszystkim siostrom Julii i Krystynie a potem jeszcze Agacie, która miała zostać panią Szymczak. Dlatego w czasie świąt Bożego Narodzenia bracia Leszek, Andrzej i Bronisław knują plan zemsty. Niestety napad się nie powiódł...
Po pewnym czasie Marczyk znika...
A czytelnik z krótkich fragmentów dowiaduje się, że z tym wydarzeniem ma coś wspólnego... Szymczak. Tylko który?
Tymczasem w Nowej Hucie nadal trwa wznoszenie kolejnych budynków. Bronek stara się pomagać rodzeństwu w przydziale mieszkań a oni próbują być szczęśliwi. Obserwujemy śluby, pogrzeby, narodziny, kłótnie i randki. Każdy ma jakieś problemy, ale trzymają się razem, wspierają i spotykają kiedy tylko mogą.
Bronek jest świetny w pracy, za to w domu ma spięcia z żoną, ona zaś ma liczne tajemnice. Finał tego związku - szokujący!
Julka jest szykanowana w pracy, ale jest dzielna z uwagi na synka. Nie pozbawia się jednak nadziei na zmiany, jej wątek jest tym ciekawszy, że jest śledzona... Zakończenie tego wątku - bomba!
Jak potoczyły się losy pozostałych postaci? Sprawdźcie sami - gwarantuję Wam mnóstwo emocji, wrażeń i zaskoczeń.
Świetnie napisana saga, choć nie sposób w recenzji opowiedzieć Wam o losach każdego bohatera, zepsułabym Wam niespodziankę.
Trochę obawiałam się klątwy drugiego tomu, ale autorka mocno mnie zaskoczyła i sprawiła, że jest znacznie lepszy niż pierwszy! Nie brakuje zagadek, trupów, donoszenia, podsłuchiwania, rodzących się uczuć, ale i błędów. A wszystko to na tle wydarzeń historycznych jak pierwsze powojenne wybory, śmierć Stalina, poruszone zostały też tematy społeczno-obyczajowe: kościół solą w oku władzy ludowej czy propagowanie pracy na rzecz socjalizmu.
Podsumowując - "Łąki kwitnące purpurą" to powieść wciągająca, wielokrotnie trzymająca w napięciu, pokazująca nadzieje, marzenia, dramaty i zaskakujące decyzje bohaterów. Często los poddawał ich próbom, ale wtedy wykazywali jedność rodzinną. Historia tocząca się w najmłodszej dzielnicy Krakowa jest pełna uporu, wytrwałości, zazdrości, oczekiwań, ale i zdrad, czy nowych związków. Gorąco polecam!
,,Łąki kwitnące purpurą" to druga odsłona cyklu Spacer Aleją Róż". Poznajemy dalsze losy rodziny Szymczaków, którzy coraz liczniej przybywają do wciąż rozbudowującej się bardzo prężnie Nowej Huty. Do Bronka i Julki dołączają także Krystyna, Leszek oraz Andrzej, każde z nich szuka w nowym miejscu zarówno szansy na lepszą egzystencję, jak również ukojenia pośród różnorakich życiowych zawirowań, jakie stały się do tej pory udziałem każdego z bohaterów.
Każdy z Szymczaków zmaga się wciąż ze swoimi kłopotami i demonami, próbując odnaleźć własne miejsce w życiu i otaczającym ich świecie. Najstarszy z rodzeństwa Bronek utknął w toksycznym związku małżeńskim z Haliną. Julka stawia pierwsze kroki na zawodowej ścieżce. Krystyna spełnia w końcu jedno ze swoich największych marzeń o tym, by wyrwać się z rodzinnej wsi i zasmakować innego życia. Leszek, który porzucił karierę zawodowego żołnierza szuka dla siebie nowej drogi, natomiast najmłodszy z nich Andrzej wciąż próbuje się odnaleźć po tragicznej śmierci Agaty.
Tłem dla losów znakomicie wykreowanych przez autorkę bohaterów są wczesne lata PRL-u. Mimo, iż nie jest im łatwo zmagać się z otaczającą ich codziennością ogromną wartość stanowią dla nich więzy rodzinne, które sprawiają, że rodzeństwo wspiera się nawzajem w każdy możliwy sposób we wszystkich trudnych dla każdego z nich momentach.
W powieści rzecz jasna nie zostały pominięte dalsze losy pozostałych w Pawlicach - Doroty Szymczak oraz jej matki. Zamknięta w sobie i nieoszczędzana przez życie Dorota dzięki pracy w miejscowej bibliotece powoli na nowo odnajduje swoje miejsce w świecie, zaś seniorka rodu Szymczaków z jednej strony cieszy się z nowego życia swych dzieci, z drugiej natomiast nie przestaje się o nie martwić, gdyż los nadal ich nie oszczędza...
W jaki sposób? Tego dowiecie się z kart ,,Łąk kwitnących purpurą".
Oprócz interesującej sagi rodzinnej Edyta Świętek w sposób niezwykle merytoryczny, a jednocześnie interesujący i barwny przybliża czytelnikom tło historyczne oparte na wydarzeniach z opisywanego okresu.
Jeśli chcecie zanurzyć się w intrygującą sagę rodzinną toczącą się na tle rzeczywistych wydarzeń historycznych to koniecznie sięgnijcie po tę powieść - zwłaszcza, że jej trzecia odsłona już niebawem, 24 października, pod niezwykle intrygującym tytułem ,,Drzewa szumiące nadzieją".
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/10/drugie-spotkanie-z-rodzina-szymczakow.html
Drugi tom jest równie interesujący jak pierwszy. Poznajemy dalsze losy Szymczaków. Andrzej, Krystyna i Leszek dołączają do Bronka i Julii, szukając szczęścia w budującej się Nowej Hucie. Dorota podejmuje pracę bibliotekarki i społecznie uczy mieszkańców swojej wsi. Dalej pomaga matce w prowadzeniu niewielkiego gospodarstwa. Nie utraciła swojej zdolności przeczuwania i stara się chronić swoją rodzinę. W życiu mieszkańcó Nowej Huty zachodzą kolejne zmiany.
Dalsze dzieje rodziny Szymczaków. Budują swoje życie w najmłodszej dzielnicy Krakowa, to tu rodzą się ich marzenia i nadzieje na lepsze jutro pomimo wielu trudności i kłopotów. Opowieść o miłości, nienawiści, lecz również o zemście i ogromnym przywiązaniu do siebie ludzi, którzy tworzą rodzinę .
Świetnie oddana trudna i szara rzeczywistość lat 50-tych ubiegłego wieku, czasu ukrywania działań aparatu bezpieczeństwa, którego zadaniem było czuwanie nad tym, aby pozycja komunistów nie była zagrożona.
Akcja powieści rozgrywa się w latach 1949 – 1956. Rodziny Szymczaków po raz kolejny zostaje zmuszona do zmierzenia się z przeciwnościami, jakie szykuje dla nich i kraju komunistyczny rząd. Bronek, najstarszy z rodzeństwa, nadal pracuje przy budowie Nowej Huty i kolejno pnie się po szczeblach kariery zawodowej. Julia po nieustannych awanturach z bratową postanawia się wyprowadzić i wraz z synkiem zacząć żyć na własną rękę. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że jest pod stałą obserwacją pewnego mężczyzny. Wkrótce do miasta przyjeżdża Andrzej, który chce zapomnieć, o tym, co spotkało jego ukochanej w Pawlicach. W krótkim czasie do rodzeństwa dołączają też Krystyna i Leszek z nadzieją na lepsze życie. W ten sposób po wielu zawirowaniach czwórka rodzeństwa osiedla się blisko siebie, na wsi zostają matka z Dorotką, które nie zamierzają przeprowadzać się do miasta.
W pierwszym tomie został wprowadzony wątek kryminalny, w którym dowiadujemy się, że któryś z braci Szymczaków własnoręcznie wymierzył sprawiedliwość i dopuścił się morderstwa Marczyka. Sądziłam, że autorka już w pierwszym rozdziale drugiego tomu powie, kim był sprawca. Jednak tak się nie stało. Umiejętnie gubi czytelnika w domysłach przez większą część książki, aby dopiero w końcowych rozdziałach zdradzić tajemnicę. A kiedy już się przyzwyczaimy z myślą kto, co i jak, to Świętek znowu rzuca nam pewien kąsek. Pewne jest, że potrafi wzbudzić zainteresowanie od pierwszych do ostatnich stron oraz zaskoczyć.
Autorka posiada dar opowiadania historii w sposób lekki, prosty, ale nie pozbawiony emocji. Tutaj każdy szczegół wnosi coś do opowieści, wszystko ma swoje miejsce, każdy wątek ma określony cel. Brak zbędnych opisów, za to są ciekawe i żywe dialogi, dynamiczna akcja oraz interesująco nakreślone sylwetki bohaterów. Tym samym lektura zapewnia czytelnikowi komfort podczas czytania, książka jest spójna i przede wszystkim nie nudzi.
„Łąki kwitnące purpurą” to porywająca kontynuacja sagi rodzinnej „Spacer Aleją Róż”, w której fikcja literacka łączy się z prawdziwymi wydarzeniami. Otwierając książkę, przekraczamy pewien próg i nie wiedząc kiedy, przenosimy się do Nowej Huty w okresie wczesnego PRL-u, gdzie widmo wojny nie opuszcza uciemiężonego narodu. Od książki trudno się oderwać dzięki nieprzeciętnym bohaterom, których zachowanie często zaskakuje, dynamicznej i wciągającej akcji oraz wspaniale wykreowanemu tłu społeczno-obyczajowemu. Ta książka zadowoli najbardziej wybrednych i wymagających czytelników. Polecam.
"Łąki kwitnące purpurą" jest drugim tomem sagi Spacer Aleją Róż. Znajdziemy w nim nie tylko tło historyczne z realnymi postaciami, ale również potrzebę miłości i marzenie o bezpiecznym kraju oraz spokojnym, godnym życiu. W tej części jest znacznie więcej wątków politycznych i przytrafiających się dramatycznych wydarzeń bohaterom. Czy i jak zdołali to udźwignąć?
Edyta Świętek osadziła akcję powieści w realiach Polski Ludowej lat 50-tych XX wieku. Były to szare, aczkolwiek bardzo interesujące, pełne sprzeczności czasy. Propaganda kontra dramaty mieszkańców, obietnice świetlanej przyszłości, nowe mieszkania, stabilna praca kontra strach przed donosami i kontrolą władzy. Pierwsze powojenne wybory, więziony kardynał Wyszyński, słynna Trybuna Ludów, dyskryminacja i prześladowanie księży czy ingerowałnie władzy w działalność kościoła. Znajdujemy się w robotniczej dzielnicy Krakowa, Nowej Hucie, która prężnie się rozrasta i staje się pełnoprawnym bohaterem książki. To tu zamieszkała piątka rodzeństwa Szymczaków. Na wsi zaś została matka z Dorotką.
"Takie czasy nastały, że nikt nie mógł być bezpieczny i swobodny, nawet u siebie."
Towarzyszymy bohaterom w ich smutkach, radościach, lękach, rozczarowaniach, złości, trudnych wyborach, i czyhających niebezpieczeństwach. Wreszcie dowiedziałam się, który z braci wymierzył sprawiedliwość. Kibicowałam też niespełnionej miłości najstarszego z braci oraz powstającym nowym związkom. Postaci pokazują nam, jak ważna w życiu człowieka jest rodzina i wiara. Miłość, oddanie, szacunek, lojalność wobec najbliższych oraz wartości wyniesione z rodzinnego domu, sprzyjają w odnalezieniu się w niełatwej rzeczywistości i w jakimś sensie życiu. Wsparcie bliskich dodaje sił do tego, by walczyć z przeciwnościami losu.
"Kobiety - pomyślał. Lepiej je podziwiać na odległość. Dotknięcie grozi niebezpieczeństwem, a nawet trwałym okaleczeniem serca."
Autorka zadbała o zaskakujące zwroty akcji. Zwłaszcza ostatnie strony przyniosły niezwykłe spotkanie, które jak przypuszczam, odmieni życie jednego z bohaterów. Jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
Dodatkowym atutem jest zamieszczone we wstępie książki drzewo genealogiczne, które ułatwia odnalezienie się w wielopokoleniowej rodzin: Pawłowskich, Szymczaków oraz Kurbieli.
"Łąki kwitnące purpurą" to pełna emocji, poruszająca wielowątkowa powieść o rodzinnych więzach, potrzebie miłości, przyjaźni, dojmującej samotności, bezlitosnej tęsknocie, zazdrości, nienawiści. Wspaniała kontynuacja historii, jaką rozpoczął pierwszy tom. Wsiądziecie do tramwaju nr 5, który łączy Nową Hutę z Krakowem?
Przed wami ,,Nowa Huta w purpurze", opowieść o tym, co w życiu naprawdę ważne. Niedawno skończyłam drugi tom, ,,Łąki kwitnące purpurą" i muszę przyznać, że ta lektura mnie mocno przeorała (w tym dobrym, głębokim sensie). Jako książkoholiczka, która niejedno już w życiu widziała i przeczytała, rzadko daję się uwieść samym opisom historycznym. Owszem, tło jest tu nakreślone fenomenalnie. Przenosimy się do lat 50., do rodzącej się w trudzie i socrealistycznym absurdzie Nowej Huty. To nie jest jednak podręcznikowa historia. To świat pełen błota, kurzu z budowy, kolejek i wszechobecnego strachu przed ,,bezpieką", uosobioną w tej części przez mściwego Edwarda Marczyka. Autorka z ogromną dbałością oddała ten klimat gdzie nowe bloki wyrastały obok przeludnionych baraków, a wielka polityka brutalnie wchodziła butami w prywatność zwykłych ludzi. To wszystko powoduje, że nie tylko oczami wyobraźni odczuwasz losy bohaterów, ale jesteś w stanie czuć realnie trud, jaki musieli znosić każdego dnia.
To, co jednak najmocniej ujęło mnie w tej historii, to nie same fakty, ale poglądy i wartości, które autorka przemyca między wierszami. W dzisiejszym, tak bardzo poszatkowanym świecie, ,,Łąki kwitnące purpurą" przypominają o fundamentach. Rodzina Szymczaków to ludzie z krwi i kości. Nie są idealni, popełniają błędy, kłócą się, czasem podejmują decyzje, których sami później żałują (jak, choćby Bronek, rozdarty między poczuciem obowiązku a dawną miłością). Ale w tym wszystkim niosą ze sobą jeden, niezwykle ważny przekaz: rodzina jest jednością. W czasach, gdy system próbował złamać kręgosłupy moralne i zachęcał do donosicielstwa, oni trzymali się razem. To lekcja lojalności, której tak bardzo nam dzisiaj brakuje. Świętek pokazuje, że choć los może nas rozrzucić po różnych miastach, to te korzenie i wzajemny szacunek są tym, co pozwala przetrwać największe burze.
Kolejnym aspektem, który do mnie mocno trafił, jest wątek duchowości i walki o własne przekonania. W latach 50. przyznanie się do wiary czy obrona krzyża w Nowej Hucie wymagały ogromnej odwagi. Dla mnie ta książka to przede wszystkim opowieść o godności. O tym, że nawet w najbardziej opresyjnym systemie, w cieniu więzionego kardynała Wyszyńskiego i wszechobecnej propagandy, człowiek ma prawo do własnego kawałka nieba i własnych zasad. Widzimy to w postawie Julii, samotnej matki, która mimo lęku i poczucia bycia śledzoną stara się budować normalne życie dla swojego dziecka. To jest ta cicha, kobieca siła, którą tak bardzo cenię w literaturze.
Jeśli szukacie lekkiego romansu do poduszki, to możecie poczuć się zaskoczeni. ,,Łąki kwitnące purpurą" bywają brutalne jest tu zbrodnia, jest mrok nowohuckich zaułków, są trudne emocje w nieszczęśliwych małżeństwach. Ale właśnie dzięki temu ta książka jest prawdziwa.
Polecam ją każdemu bez względu na wiek, która. To lektura, która skłania do refleksji nad tym, cobyśmy zrobili na miejscu bohaterów. Czy potrafilibyśmy zachować twarz? Czy umielibyśmy wybaczyć? Autorka pisze w sposób tak plastyczny i ,,ludzki", że czujemy ten kurz na zębach i ten ścisk w żołądku, gdy bohaterowie stają przed swoimi życiowymi zakrętami.
Łąki kwitnące purpurą to druga część sagi o rodzinie Szymczaków, i cyklu Spacer Aleją Róż.
Rodzina Szymczaków coraz gęstniej zaludnia Nową Hutę. Najpierw przyjechał do niej najstarszy brat, a później kolejno dołączyła do niego reszta rodzeństwa. Główny bohater po nieudanym małżeństwie próbuje na nowo ułożyć sobie życie, jego młodsza siostra uchodząca za wdowę, też całkiem nieźle sobie radzi i gdyby nie fakt, że w ich rodzinnej wsi zostają odkryte zwłoki zamordowanego przed laty mężczyzny, który za życia czerpał przyjemność w upokarzaniu rodziny Szymczaków, pewnie wszyscy żyli by spokojnie i szczęśliwie. Niestety na najstarszego z braci pada cień podejrzenia o morderstwo, czy winny jest ten kogo oskarża milicja i brat zamordowanego? Kto z rodzeństwa Szymczaków zdecyduje się na opuszczenie wsi i zamieszkanie w Nowej Hucie. Do kogo uśmiechnie się szczęście, a kogo to szczęście opuści?
Przyznam szczerze, że pierwszą część sagi przeczytałam dość dawno temu, ale jej fabuła i historia rodziny cały czas siedzi w mojej głowie. Nie zawsze pamiętam przeczytane książki, widać ta trafiła w moje gusta.
Druga część to kontynuacja, ale autorka na początku nawiązuje do fabuły pierwszej części i gdyby ktoś przypadkowo zaczął od tej drugiej, myślę, że bardzo szybko odnalazłby główny wątek.
Bardzo realistycznie opisana rzeczywistość powojennej Polski lat 50-tych z uwzględnieniem podejścia ludzi do wiary i kościoła, dla których kościół był ogniwem łączącym ludzi, a nie ich dzielących jak jest teraz. Wiara w niego (w Kościół jako instytucję) i zasady tej wiary wpajane od dzieciństwa były wówczas drogowskazem życia.
Kiedy jednak czytałam o tym jak wielką wiarę pokładali ludzie wówczas w kościół i jak bardzo ubolewali nad gnębieniem go, to myślałam sobie: jak zachowaliby się ci ludzie teraz, w obliczu kościoła, który częściej dzieli ludzi niż łączy.
I chociaż jest to powieść obyczajowa, pewnym sensie mogę powiedzieć, że jest to książka historyczna, bowiem autorka w bardzo czytelny i wręcz drobiazgowy sposób ukazuje ówcześnie panujący ustrój, dogłębnie zanurzając się w sferę polityczną otoczoną obłudą fałszywej wiary w lepsze życie i sytuacje gospodarcze.
Saga rodziny Szymczak, to tak naprawdę opowieść o więzach rodzinnych, które mimo przeciwności losów zawsze były mocne i trwałe. Cudowny kontakt między rodzeństwem i siała niosąca nie tylko pomoc, ale również pocieszenie w trudnych chwilach. Więź nakazująca dbać o siebie wzajemnie i pamiętać o rodzinnych korzeniach, wychowaniu i szacunku.
Autorka pokazuje nam krok po kroku jak powstawała Nowa Huta, jednocześnie wzruszając i zaskakując kolejnymi losami rodziny Szymczaków.
Świetnie wykreowane osobowości głównych bohaterów zbliżają czytelnika do nich i pozwalają nawet emocjonalnie się z nimi związać.
Takich ludzi jest i było wielu, chociaż nie do wszystkich czułam sympatię, to każdy na swój sposób stał się ważną postacią tej opowieści.
Tak jak z bohaterami ulubionych seriali, tak i z bohaterami tej sagi można się mniej lub bardziej identyfikować, kibicując tym ulubionym, a krytykując czy potępiając nawet, tych którzy nie są pozytywnymi postaciami.
Ale chociaż wielu z nich ma zarówno dobre jak i złe strony w swoich charakterach, to kończąc kolejny tom, już człowiek jest ciekaw ich dalszych losów.
Plusem tej powieści jest również to, że autorka opisując zdarzenia czy to polityczne, czy gospodarcze danego okresu, często odnosi się do informacji zamieszczanych w ówczesnej prasie.
Przede mną jeszcze kilka części tej wspaniałej sagi, chociaż nie wiem kiedy sięgnę po kolejny tom. Pewnie będzie to wkrótce, bo ciekawość jest silniejsza od patrzenia na książki.
Dzisiaj jednak mogę z czystym sumieniem polecić całą sagę, wiem że autorka ma całe rzesze fanek i czytelniczek, ale jeżeli ktoś jeszcze nie poznał jej książek, to może czas zacząć?
Mamy tutaj tyle wątków, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jest romans, jest zbrodnia, jest sporo historii i przede wszystkim jest wciągająca opowieść o cudownej rodzinie. Polecam.
Kontynuacja równie ciekawa jak tom pierwszy. Czyta się bardzo szybko zadzwoni ze względu na wciągająca fabułę jak i formę książki. Zakończenie... majstersztyk ;) sięgam po część trzecią...
Drugi tom sagi o Szymczakach i Pawłowskich.
Do Nowej Huty oprócz Bronka przybyła jużJulia, Andrzej, po skończonej służbie wojskowej dołącza do nich Leszek, a na koniec Krystyna. W domu rodzinnym zostaje tylko Dorota z matką.
"Miastowi" pracują w rozrastającej się dzielnicy Krakowa, zakładają rodziny (Bronek wiąże się z Haliną, Krystyna a Jankiem, Leszek z Kazimierą). Julia nieoczekiwanie spotyka Wawrzyńca Pawłowskiego ("swojego" zmarłego męża)
Dla Karoliny pisanie książek stanowi odskocznię od rzeczywistości i męczących ją problemów osobistych. Jako że jej kontakty z matką nie są najlepsze...
Natalia jest architektem i współwłaścicielką biura projektowego. Wraz z mężem, Szymonem, planuje adopcję dziecka. Procedurę przerywa tragiczny wypadek...
Przeczytane:2026-03-25, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,
Kilka godzin temu skończyłam czytać książkę Łąki kwitnące purpurą i ojej... Jak ja kocham tę serię! Ba, kocham wszystkie książki Edyty, za to jak bardzo chwytają za serce, jak bardzo wciągają, że nie sposób się od nich oderwać, za paletę emocji, momentami wręcz skrajnych i to, jak piękne są to historie. Zawsze bardzo przywiązuję się do bohaterów i na bardzo długi czas pozostają w mojej pamięci niczym rodzina albo chociaż dobrzy przyjaciele z przeszłości..
Zdradzę Wam trochę fabuły drugiego tomu serii Spacer aleją róż.
Wraz z bohaterami poprzedniego tomu przenosimy się do 1951 roku do Nowej Huty. To właśnie tam najpierw Bronek, później jego siostra Julia, zaczęli zapuszczać korzenie. Otrzymali niewielkie mieszkania z przydziału, pracę i jako taką stabilizację. Niestety w kwestii uczuć już nie jest tak kolorowo. Julia samotnie wychowuje synka Karola, mówiąc każdemu, że jest wdową. Bronek natomiast.. cóż. Ma żonę, ale ślub z nią był najgorzej podjętą decyzją. Nic w ich małżeństwie nie wygląda tak, jak powinno. Ciągłe kłótnie, nieporozumienia i spory, głównie o pracę Haliny w owianym złą sławą barze Meksyk. Mężczyzna wciąż nie potrafi zapomnieć o kobiecie, której życie kiedyś ocalił.
Julia zauważyła, że od jakiegoś czasu chodzi za nią nieznany jej mężczyzna. Kim on jest? Czy grozi jej niebezpieczeństwo z jego strony? Czego od niej chce?
Bronek postanawia sprowadzić do siebie resztę rodziny, nie ma bowiem złudzeń, by kiedykolwiek mogli odzyskać ojcowiznę.
Jaki los czeka rodzinę Szymczaków?
Czy uda im się w końcu ułożyć życie?
*
Jest to opowieść o odwadze, wielkiej miłości do rodziny, poświęceniu ale także tęsknocie, niespełnionej miłości i szeregu błędnych decyzji.
Nie gaśnie tutaj także nadzieja, chodź los lubi dawać bohaterom pstryczka w nos.
Miejsce, czas akcji oraz wydarzenia są na faktach, choć główni bohaterowie są fikcyjni. Powstawanie Nowej Huty, walka rządu z kościołem, aresztowanie kardynała Wyszyńskiego, sąsiedzkie donosy i aresztowania, brutalne przesłuchania na których czele stał UB, które często wykańczały oskarżonych zanim zdążyli przyznać się do winy, albo wręcz przeciwnie - pod ich wpływem podpisywali wszystko, co podsuwane było im pod nos.
A więc ta seria jest także cenną dawką wiedzy, przekazaną w najprzyjemniejszy możliwy sposób. Jestem zachwycona stylem pisania Edyty, każdą stworzoną przez nią historią.
Mam nadzieję, że napisze dla nas jeszcze wiele powieści i nigdy nie wyczerpią się jej pomysły.
Baardzo polecam!