Do diabła z opiniami wszystkich, którzy noszą garnitury!
Rozalia, ambitna trzydziestolatka, wierzy, że spełnia swoje marzenia. Jako asystentka Rajmunda Hornsta, kandydata na prezydenta Wrocławia, oddaje kampanii wyborczej całe serce. Chce lepszej Polski – a przecież tylko z ramienia PPU może o nią walczyć.
Od tygodni nie ma więc czasu na sen, na siebie ani na swój związek. I choć z biegiem czasu jej obowiązki zaczynają sprowadzać się do prasowania koszul i parzenia kawy, Rozalia wykonuje je bez cienia sprzeciwu.
Do czasu, gdy traci czujność, a jedno zdjęcie obraca w proch wszystkie starania. Aby ratować swój wizerunek, wkracza na terytorium wrogiej partii – i coraz częściej wpada na autora kompromitującej fotografii. Każde ich spotkanie burzy jej spokój, a niechęć zaczyna niebezpiecznie mieszać się z ciekawością…
Już wkrótce Rozalia stanie nad przepaścią: czy pozostanie wierna dawnym przekonaniom, czy odważy się zrobić krok w stronę nowej perspektywy – takiej, która daje jej głos, budzi sumienie… i porusza serce?
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-11-13
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 354
Język oryginału: polski
Przeczytane:2026-02-19, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,
*współpraca reklamowa*
Skuszona uroczą okładką, dobrymi opiniami i wysokimi ocenami postanowiłam sięgnąć po kolejny debiut. Książka troszkę minęła się z moim wyobrażeniem, nie była zła i z pewnością może się podobać, ale mi jednak nie siadła. Powieść obyczajowa, z romansem, z komplikacjami, kontrowersjami i mimo tytułu dosyć polityczna.
Rozalia jest ambitną kobietą, która spełnia swoje marzenia, która chce żeby w kraju i w społeczeństwie działo się lepiej. Dlatego też jako asystentka kandydata na prezydenta Wrocławia, niemal całkowicie poświęca się kampanii, zaniedbując siebie i najbliższych. Jej obowiązki z czasem stają się prozaiczne, a wizja zmian zaczyna się oddalać. Zaradności i pokory nie można jej odmówić, jednak z czasem kobieta zaczyna mieć coraz bardziej dość, a gdy jedno zdjęcie przenika do prasy, na jej osobę spada fala hejtu i jeszcze większy zakres obowiązków do wykonania by ratować swój wizerunek. Rozalia coraz bardziej się gubi, zaczyna dostrzegać zgrzyty, a jej przekonania zaczynają się zmieniać, a ona sama zaś staje przed wyborem, czy ratować to co było, czy zacząć od nowa.
Miało być lekko, romantycznie i apolitycznie. Wyszło jednak nie do końca tak jak sugerował tytuł. Lekko było, fabuła płynęła sobie swoim tempem, a sama historia dostarczyła lekkich wrażeń i emocji, ale zdecydowanie była to lekka i prosta opowieść. Romantycznie? I tak i nie. Rozalia była w związku, który wraz z rozwojem jej "politycznej kariery" zaczął się psuć, w międzyczasie pojawiły się nowe możliwości, nowe uczucia i szanse na inną relację, trzeba było tylko dokonać analizy i wyboru. Pojawiło się napięcie, pokusy i jakieś zalążki pożądania, ale mimo wszytko poziom tej romantyczności mnie nie usatysfakcjonował. Apolityczność? No jak na moje oko to chyba żart, bo fabuła krąży wokół polityki, wyborów, struktur politycznych, spraw gospodarczych i wizerunkowych, spraw kontrowersyjnych i aferek, które dobrze znamy z telewizji jeśli chodzi o walkę o tzw stołki. Także ta polityczność tutaj była mocno zakorzeniona, i jak dla mnie było jej stanowczo za dużo.
Oprócz tego wszystkiego w książce pojawia się dość mocna kwestia, dotycząca postrzegania kobiet, w różnych strukturach, a już najbardziej w tej sferze politycznej. Na przykładzie Rozalii, autorka pokazała nam niestety brutalną prawdę, jak rzeczowo i przedmiotowo są one traktowane. Jaka jest różnica w obowiązkach, jak ciężko jest się kobiecie wybić, już nie mówiąc o wprowadzaniu jakichkolwiek zmian. To moim zdaniem był najmocniejszy wydźwięk tej książki i też najbardziej zakorzenił mi się ten wątek w głowie. Tu z kolei zaś dochodzimy do głównej bohaterki, która pomimo ogromnych chęci, niewiele może zdziałać, ale co mnie najbardziej zirytowało, to to, że w sumie nie bardzo podejmowała jakiekolwiek działania. Z każdą stroną Rozalia coraz bardziej działała mi na nerwy, powiedziała A, ale nie umiała powiedzieć B, gdy już niby zaczynała coś mówić czy działać, było to albo niedosłyszalne, albo niewidoczne.
Książka kusi, wiele czytelniczek ją chwali, i może faktycznie jak ktoś gustuje w takich lekkich i mało skomplikowanych powieściach to lektura mu się spodoba. Mi jednak nie siadała, spodziewałam się czegoś innego, dla mnie za dużo było tutaj polityki, niewyraźnych postaw i za mało działania czy jakiejś konkretniejszej akcji. Książka to debiut, określiłabym go jako dobry i udany, tylko po prostu nie dla mnie.