Okładka książki - List na początek życia

List na początek życia


Ocena: 5.5 (2 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Wyobraź sobie miejsce, do którego trafiają ludzie pozbawieni nadziei...

Czy ci, którym brakuje sił, będą umieli o siebie zawalczyć?

Przed Tobą historia, która nie tylko porusza, ale i każe zadawać pytania o rzeczy w

życiu najważniejsze.

***

Mia po próbie samobójczej trafia do szpitala psychiatrycznego. Zamknięta w jego

murach, podejmuje leczenie i próbuje się odnaleźć.

Jedną z pacjentek, które Mia poznaje, jest Vanessa - wrażliwa dziewczyna, uciekająca

w samookaleczanie. Młode kobiety początkowo nie potrafią się porozumieć, jednak

ostatecznie okazuje się, że łączy je o wiele więcej, niż myślą.

Pod wpływem dramatycznych wydarzeń ich drogi się rozchodzą, ale pozostają słowa.

Słowa zapisane w dzienniku Vanessy. I w liście.

Liście na początek życia.

Informacje dodatkowe o List na początek życia:

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-03-06
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788368590142
Liczba stron: 320

Tagi: Proza literacka Literatura obyczajowo-rodzinna

więcej

Kup książkę List na początek życia

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

List na początek życia - opinie o książce

Avatar użytkownika - magdalenagrzejszczyk
magdalenagrzejszczyk
Przeczytane:2026-04-28, Ocena: 5, Przeczytałem,

♣️♣️♣️ Recenzja ♣️♣️♣️

Justyna Kroc — List na początek życia

Wydawnictwo: Lava

@lavapolska

♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️

 

Od pierwszych stron czuć, że to będzie historia, która nie pozwoli czytać jej „na spokojnie”. Taka, która wchodzi pod skórę, zostaje w głowie i zmusza, by na chwilę zatrzymać się przy własnych myślach.

 

To historia, która zaczyna się tam, gdzie wiele opowieści się kończy, po próbie odebrania sobie życia. Mia trafia na oddział psychiatryczny, zamknięta w czterech ścianach nie tylko budynku, ale przede wszystkim własnych myśli. Poczucie pustki, lęk i bezsilność stają się jej codziennością. Właśnie tam poznaje Vanessę cichą, wycofaną dziewczynę, która radzi sobie z bólem w sposób, który przeraża.

 

Na początku dzieli je wszystko. Z czasem okazuje się, że łączy znacznie więcej, niż mogłyby przypuszczać.

 

To bardzo trudna emocjonalnie książka. Nie przez wartką akcję, ale przez ciężar uczuć, które spływają na czytelnika z każdą stroną. Autorka niczego nie upiększa. Pokazuje ból psychiczny w jego surowej, niewygodnej formie. Pokazuje też realia oddziału psychiatrycznego bez filtra i bez łagodzenia obrazu.

 

✒️Co znajdziemy w książce:

🔹 pobyt na oddziale psychiatrycznym i jego surową codzienność

🔹 historię Mii po próbie samobójczej

🔹 postać Vanessy i wątek samookaleczania

🔹 powoli budującą się, trudną relację między bohaterkami

🔹 zapiski z dziennika i tytułowy list, który ma kluczowe znaczenie

🔹 temat depresji, bezsilności i walki o siebie

🔹 obraz bólu psychicznego pokazany bez upiększeń

🔹 wątki przemocy i traum z przeszłości

🔹 refleksję nad potrzebą bliskości, zrozumienia i nadziei

 

Mimo ciężaru tej historii jest w niej coś, co przyciąga. Coś, co nie pozwala odłożyć książki. Chęć zrozumienia bohaterek. Chęć dotarcia do tego listu.

 

Relacja Mii i Vanessy nie jest łatwa ani oczywista. Nie ma tu natychmiastowej sympatii. Jest dystans, opór i powolne oswajanie się ze swoją obecnością. Bardzo prawdziwe. Bardzo ludzkie.

 

Styl autorki jest prosty, bez literackich ozdobników, ale niezwykle sugestywny. Język bywa surowy i bezpośredni, momentami wręcz niewygodny i właśnie dlatego tak autentyczny. Narracja chwilami jest poszarpana, co doskonale oddaje stan psychiczny bohaterów.

 

Emocje są tu gęste i ciężkie. Czuć bezsilność, wstyd, lęk, zagubienie, ale też cichą potrzebę bycia zauważonym. To książka, która pokazuje, jak wygląda życie „w głowie” osoby zmagającej się z depresją i traumą.

 

Bohaterowie nie są stworzeni po to, by ich lubić. Są stworzeni po to, by ich zrozumieć.

 

Ta historia zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo oceniamy innych, nie mając pojęcia, z czym się mierzą. I przypomina, jak bardzo czasem człowiek potrzebuje po prostu czyjejś obecności.

 

To nie jest książka dla każdego. I zdecydowanie nie na gorszy dzień.

Ale jeśli jesteście gotowi na historię, która mocno uderza w emocje

i zostawia ślad warto po nią sięgnąć.

Link do opinii

  Debiutancki dramat psychologiczny autorstwa Justyny Kroc „List na początek życia” to przejmujący utwór inspirowany osobistymi doświadczeniami twórczyni.

  Mia po próbie samobójczej trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie próbuje dojść do siebie. Poznaje Vanessę, która zmaga się z samookaleczaniem. Choć początkowo się nie rozumieją, z czasem odkrywają, że wiele je łączy.

  Historia ta to gatunkowa hybryda, która łączy elementy dramatu, poezji oraz zapisków pamiętnikarskich. Spójna, a zarazem nieoczywista narracja, prowadzi czytelnika do samego końca. Kolejne rozdziały odsłaniają sylwetkę szklanego człowieka, istoty kruchej i przezroczystej, poszukującej lekarstwa na życie. Lektura prowadzi przez przestrzenie naznaczone klaustrofobiczną atmosferą i chłodnym klimatem, potęgowanym przez wyraźnie zarysowane emocje. Zaglądamy w głąb psychiki bohaterów, poznajemy ich lęki, myśli i wewnętrzne rozdarcia. W pewnym momencie akcja przenosi się do szpitala psychiatrycznego, gdzie ukazana zostaje galeria wyrazistych postaci. Autorka bez upiększeń konfrontuje czytelnika z wątkiem leczenia zaburzeń psychicznych, gdzie przypinanie pasami i farmakologia wiodą prym. Ten obraz, choć trudny, otwiera szczelinę, przez którą prześwitują kompleksy, niskie poczucie własnej wartości, nadwrażliwość oraz wyczerpanie psychiczne prowadzące niekiedy ku autodestrukcji. Mimo pojawiających się kalek językowych tekst nie traci na sile. Poszczególne sceny uderzają z intensywnością, osiadając w umyśle. Szczególnie poruszające są portrety kobiet, jedne budzą potrzebę, by je przytulić i zapewnić jestem, inne zaś prowokują do niepokoju. Tytułowy list nabiera wymiaru alegorii życia i śmierci, stając się trudną do zignorowania prawdą, gdzie każdy nosi w sobie blizny i czasem warto pamiętać, skąd się wzięły.

  Polecam powieść o świecie, w którym zwycięstwo daje władzę pozwalającą pisać historię na własnych zasadach.

"Może trzeba trochę przejść po to dobre zakończenie naszej własnej książki."

Link do opinii
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy