♣️♣️♣️ Recenzja ♣️♣️♣️
Justyna Kroc — List na początek życia
Wydawnictwo: Lava
@lavapolska
♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️♣️
Od pierwszych stron czuć, że to będzie historia, która nie pozwoli czytać jej „na spokojnie”. Taka, która wchodzi pod skórę, zostaje w głowie i zmusza, by na chwilę zatrzymać się przy własnych myślach.
To historia, która zaczyna się tam, gdzie wiele opowieści się kończy, po próbie odebrania sobie życia. Mia trafia na oddział psychiatryczny, zamknięta w czterech ścianach nie tylko budynku, ale przede wszystkim własnych myśli. Poczucie pustki, lęk i bezsilność stają się jej codziennością. Właśnie tam poznaje Vanessę cichą, wycofaną dziewczynę, która radzi sobie z bólem w sposób, który przeraża.
Na początku dzieli je wszystko. Z czasem okazuje się, że łączy znacznie więcej, niż mogłyby przypuszczać.
To bardzo trudna emocjonalnie książka. Nie przez wartką akcję, ale przez ciężar uczuć, które spływają na czytelnika z każdą stroną. Autorka niczego nie upiększa. Pokazuje ból psychiczny w jego surowej, niewygodnej formie. Pokazuje też realia oddziału psychiatrycznego bez filtra i bez łagodzenia obrazu.
✒️Co znajdziemy w książce:
🔹 pobyt na oddziale psychiatrycznym i jego surową codzienność
🔹 historię Mii po próbie samobójczej
🔹 postać Vanessy i wątek samookaleczania
🔹 powoli budującą się, trudną relację między bohaterkami
🔹 zapiski z dziennika i tytułowy list, który ma kluczowe znaczenie
🔹 temat depresji, bezsilności i walki o siebie
🔹 obraz bólu psychicznego pokazany bez upiększeń
🔹 wątki przemocy i traum z przeszłości
🔹 refleksję nad potrzebą bliskości, zrozumienia i nadziei
Mimo ciężaru tej historii jest w niej coś, co przyciąga. Coś, co nie pozwala odłożyć książki. Chęć zrozumienia bohaterek. Chęć dotarcia do tego listu.
Relacja Mii i Vanessy nie jest łatwa ani oczywista. Nie ma tu natychmiastowej sympatii. Jest dystans, opór i powolne oswajanie się ze swoją obecnością. Bardzo prawdziwe. Bardzo ludzkie.
Styl autorki jest prosty, bez literackich ozdobników, ale niezwykle sugestywny. Język bywa surowy i bezpośredni, momentami wręcz niewygodny i właśnie dlatego tak autentyczny. Narracja chwilami jest poszarpana, co doskonale oddaje stan psychiczny bohaterów.
Emocje są tu gęste i ciężkie. Czuć bezsilność, wstyd, lęk, zagubienie, ale też cichą potrzebę bycia zauważonym. To książka, która pokazuje, jak wygląda życie „w głowie” osoby zmagającej się z depresją i traumą.
Bohaterowie nie są stworzeni po to, by ich lubić. Są stworzeni po to, by ich zrozumieć.
Ta historia zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo oceniamy innych, nie mając pojęcia, z czym się mierzą. I przypomina, jak bardzo czasem człowiek potrzebuje po prostu czyjejś obecności.
To nie jest książka dla każdego. I zdecydowanie nie na gorszy dzień.
Ale jeśli jesteście gotowi na historię, która mocno uderza w emocje
i zostawia ślad warto po nią sięgnąć.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-03-06
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
Dodał/a opinię:
Magdalena Grzejszczyk