Okładka książki - Łowcy Tajemnic. Złodziej czasu

Łowcy Tajemnic. Złodziej czasu


Ocena: 5.14 (7 głosów)

Na Dolnym Śląsku w każdym domu jest ukryty skarb. Mówią tak wszyscy, którzy tam mieszkają. Szkoda tylko, że stary poniemiecki dom wujostwa, w którym Dorota i Daniel muszą spędzić wakacje, wygląda, jakby skrywał jedynie kłęby kurzu.

Gdy w środku nocy dochodzi do włamania, Dorota rozpoczyna własne śledztwo. Szybko wpada na trop tajemnicy sprzed lat i razem z bratem odkrywają, że nawet ten nudny dom kryje w swoich murach niejedną zagadkę.

Czy Dorota i Daniel dowiedzą się, po co ktoś włamał się do domu, skoro niczego nie ukradł? Kto tak naprawdę jest złodziejem czasu? I czy legendy o skarbach są prawdziwe?

Michał Kuźmińskito krakowski pisarz, dziennikarz i podcaster. Wspólnie z Małgorzatą Fugiel-Kuźmińską tworzy powieści kryminalne, w których na jaw wychodzą najgłębiej skrywane sekrety. Na podstawie jednej z nich - ,,Ślebody" - powstał serial. ,,Złodziej czasu" to jego pierwsza powieść dla dzieci.

Informacje dodatkowe o Łowcy Tajemnic. Złodziej czasu:

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-06-03
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 9788384273869
Liczba stron: 208

Tagi: Proza (w tym literatura faktu) dla dzieci i młodzieży Dzieci od ok. 8 lat

więcej

Kup książkę Łowcy Tajemnic. Złodziej czasu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Łowcy Tajemnic. Złodziej czasu - opinie o książce

Avatar użytkownika - brunetkabooksrec
brunetkabooksrec
Przeczytane:2026-06-09, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Wiecie co? Sięgając po tę książkę, spodziewałam się zwykłego młodzieżowego kryminału. A dostałam jazdę bez trzymanki! ⏳😱

Już od pierwszych stron wpadłam w wir zagadek, pościgów i niepokojącego poczucia, że czas naprawdę może być towarem, który ktoś kradnie. Klimat gęsty, tajemniczy, trochę mroczny – idealny na letnie wieczory.

Fabuła? Kręci się wokół tytułowego „złodzieja czasu” i choć na początku myślicie, że wiecie, o co chodzi… gwarantuję, że nie wiecie. Michał Kuźmiński serwuje intrygę, która z każdym rozdziałem skręca w inną, bardziej zaskakującą stronę. Zero nudy 🔄

Bohaterowie – konkretni, z charakterami, choć momentami ich decyzje wyrywały mi z głowy głośne „no co ty robisz?!”. I to dobrze! Bo przeżywałam z nimi naprawdę mieszankę ekscytacji, frustracji i czystej adrenaliny. Są autentyczni, ze swoimi słabościami 💥

Tempo akcji – rakieta 🚀Krótkie rozdziały sprawiają, że „jeszcze jeden” przeradza się w „ 2 w nocy”. Styl autora jest dynamiczny, bez przegadania, ale za to z pomysłami, które naprawdę intrygują.

To świetna propozycja dla młodych fanów zagadek i przygód!

Główna oś fabuły to wakacyjny wyjazd dwójki rodzeństwa, Doroty i Daniela, na Dolny Śląsk. Mają spędzić czas w starym, poniemieckim domu swoich wujostwa, który z pozoru wydaje się strasznie nudny i zakurzony.

Spokój przerywa jednak nocne włamanie, podczas którego... nic nie ginie! To zdarzenie budzi w Dorocie ducha detektywistycznego i razem z bratem rozpoczyna własne śledztwo. Szybko okazuje się, że dom skrywa w sobie o wiele więcej, niż mogliby przypuszczać. Tropiąc wskazówki, rodzeństwo odkrywa tajemnicę sprzed lat i próbuje odpowiedzieć na kluczowe pytania: Kim jest tajemniczy "Złodziej czasu"? I co łączy go z legendami o ukrytych na Dolnym Śląsku skarbach?.

Dla kogo jest ta książka? Spodoba się szczególnie młodym czytelnikom w wieku 9-12 lat, którzy lubią wcielać się w rolę detektywów i odkrywać sekrety. Jeśli szukasz czegoś w klimacie „Magicznego drzewa” lub lubisz historie, w których zwykłe przedmioty skrywają niezwykłe historie, to może być strzał w dziesiątkę! Młodzieżówka? Tak, ale dorosły też się wciągnie – sama testowałam 😉

Świetna odskocznia, porządna dawka emocji i intryga, przy której głowa pracuje na pełnych obrotach.

Moja ocena: 9/10 🌟

BRUNETTE BOOKS

Link do opinii

Kiedy uznany twórca rasowych, mrocznych kryminałów decyduje się na literacki zwrot w stronę młodszego czytelnika, zawsze rodzi to uzasadnioną ciekawość, ale i artystyczne ryzyko. Michał Kuźmiński w swojej powieści „Łowcy tajemnic. Złodziej czasu” udowadnia jednak, że rzemiosło narracyjne nie zna barier wiekowych. Autor z wielką finezją przenosi środek ciężkości z brutalnych realiów w świat dziecięcych lęków, tęsknot oraz nieskrępowanej, detektywistycznej pasji, tworząc dzieło, które rezonuje głęboko w sercu każdego, kto choć raz zapragnął stać się odkrywcą.

Największą siłą tej powieści jest jej wyjątkowa, gęsta atmosfera, utkana z kontrastów. Autor operuje językiem niezwykle płynnym, potocznym, a zarazem eleganckim i pozbawionym zbędnego dydaktyzmu. Z niesamowitym wyczuciem maluje realia dolnośląskiego pejzażu, sprawiając, że stary, początkowo wydający się zakurzoną pułapką dom wujostwa staje się pełnoprawnym, tętniącym historią bohaterem opowieści. Warstwa stylistyczna doskonale współgra z koncepcją fabularną - brak nowoczesnej technologii, brak zasięgu i wymuszony detoks od ekranów nie są tu podane jako surowa kara, lecz jako brama do prawdziwej przygody. Tytułowy „złodziej czasu” zyskuje w tym kontekście metaforyczne, głębokie znaczenie, skłaniające do refleksji. Całość dopełniają wyważone, czarno-białe ilustracje, które subtelnie korespondują z tekstem, dając wyobraźni czytelnika przestrzeń, zamiast ją bezkompromisowo narzucać.

Konstrukcja psychologiczna młodego rodzeństwa również zasługuje na najwyższe uznanie. Dorota i Daniel nie są wyidealizowanymi postaciami z papieru - ich początkowy żal, poczucie opuszczenia przez rodziców oraz lęk przed nowym miejscem są wręcz namacalne. To właśnie ta emocjonalna autentyczność sprawia, że od pierwszych stron kibicujemy ich poczynaniom. Gdy nocne, paradoksalne włamanie - podczas którego nic nie ginie - burzy monotonię wiejskiej codzienności, dynamika opowieści diametralnie przyspiesza. Autor z chirurgiczną precyzją dawkuje napięcie. Śledztwo rodzeństwa, pełne łamania domowych reguł i wchodzenia w strefy zakazane, rozwija się w sposób naturalny i niezwykle wciągający. Genialnym posunięciem było splecenie wakacyjnej intrygi z elementami historii wojennej i powojennej regionu. Przeszłość nie jest tu nudnym wykładem; staje się ona żywą tkanką, intrygującym labiryntem, z którego wskazówki trzeba wydzierać kawałek po kawałku.

Mimo zachwytu nad całością, jako recenzentka dostrzegam w tej strukturze pewne drobne pęknięcia. Przede wszystkim rzuca się w oczy pewna marginalizacja postaci dorosłych. Wujostwo oraz postacie drugoplanowe bywają momentami potraktowani zbyt instrumentalnie, służąc głównie jako tło lub przeszkoda dla działań zdeterminowanego rodzeństwa. Ponadto można odnieść wrażenie, że w finałowej fazie tempo akcji staje się odrobinę zbyt skokowe. Choć napięcie rośnie miarowo przez większość książki, to końcowe rozwiązania zagadek mogą wydać się młodszemu odbiorcy nieco zagęszczone, przez co wymagają maksymalnego skupienia, by nie zgubić wątku w natłoku faktów.

Te drobne potknięcia nie zmieniają jednak faktu, że książka „Łowcy tajemnic. Złodziej czasu” to powieść, która przywraca wiarę w mądrą literaturę przygodową dla młodego pokolenia. To nie tylko znakomicie skrojona intryga z dreszczykiem, ale przede wszystkim piękna opowieść o budowaniu relacji, przezwyciężaniu własnych ograniczeń i ponownym odkrywaniu świata, który nas otacza. Starszy czytelnik odnajdzie tu cudowną, nostalgiczną nutę wspomnień z własnych, tradycyjnych wakacji, a młodszy - elektryzującą zachętę do tego, by z podniesioną głową i ciekawością patrzeć na mijane codziennie miejsca.

Link do opinii
Avatar użytkownika - olilovesbooks2
olilovesbooks2
Przeczytane:2026-05-24, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

*współpraca reklamowa*

Wakacje z dziećmi czy bez dzieci? W moim przypadku zawsze razem z dziećmi i takie żeby im się najbardziej podobało. Jak zawsze uległam okładce, ale tutaj też tytuł zrobił swoje, bo już na wstępie obiecuje zagadkę i tajemnicę. Oczywiście jest to książka dla dzieci, sugerowany wiek to 9+ i moim zdaniem jest to adekwatne. Wakacyjna historia, w której bohaterowie wcielają się w małych detektywów, odkrywają tajemnicę i szukają skarbu.

Na Dolnym Śląsku ponoć każdy stary dom skrywa skarb. Dorota i Daniel mają spędzić wakacje właśnie w takim starym, powojennym domu, wraz z mało znanym sobie wujostwem. Oboje są zdezorientowani, tym bardziej, że rodzice wyruszają w podróż bez nich. Pierwsze samotnie spędzane wakacje wydają się być tymi najgorszymi w życiu, a na dodatek w nocy dochodzi do włamania. Dorota czuje, że coś jest nie tak i rozpoczyna swoje śledztwo. Razem z bratem bardzo szybko natrafiają na trop tajemnicy sprzed lat, podążając za ukrytymi w domu wskazówkami starają się odnaleźć skarb. Czy im się uda i czy włamanie miało z tym coś wspólnego?

Dorota ma jedenaście lat, Daniel siedem, oboje cieszyli się na wakacje, ale po raz pierwszy w życiu spędzają je bez rodziców i to w domu wujostwa, gdzie wszystko jest inne. Początkowy smutek i rozczarowanie jednak zmienia się w ekscytację i ciekawość gdy natrafiają na trop tajemnicy sprzed lat. Dom pełen jest wskazówek, który ma ich doprowadzić do skarbu. Dzieciaki podążają za nimi, poznają rodzinną nie tylko rodzinną historię ale dostają niewielki wgląd do tego co działo się w domu w latach wojennych i powojennych. Ich determinacja w odkryciu prawdy sprawia jednak, że wpadają w tarapaty, a wujostwo nie traktuje ich zadania poważnie.

Lektura bardzo ciekawa i na swój sposób wartościowa. Wielu z nas z pewnością spędzało wakacje u wujostwa, u dziadków czy u dobrych znajomych, których widywało się bardzo rzadko z powodu odległości. Ja niestety nie miałam takiej możliwości, bo wszystkich miałam w około, więc zawsze było mi przykro, bo wakacje spędzałam w domu i pomagając na gospodarstwie. Dzisiaj przyznam wam szczerze, że mało kiedy słyszy się o takich praktykach, bo królują rodzinne wyjazdy, więc dla wielu obecnych dzieci taka praktyka to podobnie jak u występujących w książce bohaterów to jakaś abstrakcja. Dlatego też podoba mi się, że autor wplątał w tej powieści te elementy tych dawnych czasów.

Książka dla dziewięciolatków i starszych dzieci, nawet dla młodzieży, ale starszy czytelnik też znajdzie tutaj coś dla siebie, spojrzy na fabułę z sentymentem czy z nostalgią i moim zdaniem też mu się spodoba. Dzieciaki zaś mogą poczuć klimat, mogą podążać tropem zagadki, fabuła jest raczej szybka i dynamiczna, sporo się w niej dzieje, więc nuda mu nie grozi. Książka to praktycznie sam tekst, czcionka jest przyjemna dla oka więc też moim zdaniem nie zniechęci młodego czytelnika, fajnie że pomimo tej tekstowej dominacji, pojawiają się gdzieniegdzie ilustracje, nie jest ich zbyt dużo i co prawda są czarno białe, ale są imponujące i wiernie oddają to co dzieje się w fabule.

Podobało mi się i to nawet bardzo mi się podobało. To taki trochę dziecięcy kryminał czy książka przygodowa z tajemnicą i zagadką do rozwiązania. Autor połączył tutaj pokolenia, wplątał ciekawe wątki, nadał całości wyśmienitego klimatu, stworzył intrygującą historię, nieco oryginalną i wciągającą, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Książka ma być wstępem do całej serii, nie ukrywam, że ja z chęcią sięgnęłabym po kolejne przygody Doroty i Daniela, bo bardzo się z nimi polubiłam. Moje dzieci jeszcze są odrobinę za małe na tą książkę, ale wiem, że będzie to jedna z pierwszych lektur, które im zaproponuję jak podrosną. Ze swojej strony polecam, bo to naprawdę rewelacyjna książka, aż się człowiek cieszy, że powstają tak dobre książki dla dzieci.

Link do opinii

Ahoj, przygodo! - można by rzec... Czy wizja nudnych wakacji w starym domu u ciotki i wujka, bez internetu i dostępu do nowych technologii, może przerodzić się we wspaniałą detektywistyczną przygodę?

 

Jasne, że tak! Rodzeństwo Dorota i Daniel są najlepszym przykładem, że bez dostępu do sieci da się żyć, a jednocześnie kreatywnie spędzić czas. Poniemiecki dom wujostwa na Dolnym Śląsku jest wręcz kopalnią sekretów i starych tajemnic sięgających do dalekiej historii, a wszystko zaczyna się od dziwnego włamania, podczas którego nic nie zginęło...

 

Nie jestem grupą docelową dla książek dla dzieci/młodzieży, nie jest to bowiem odpowiedni dla mnie poziom skomplikowania fabuły, ale Złodziej czasu jest drugą książką w tej kategorii, którą przeczytałam z zapartym tchem. Autor w fantastyczny sposób skroił zagadkę detektywistyczną dla swoich bohaterów, osnuł ją wokół dolnośląskiej historii i połączył z naturalną dziecięcą żywiołowością i ciekawością świata.

 

Świetna, ciekawa, brawurowa i edukacyjna powieść dla młodszego czytelnika, która może posłużyć za inspirację do kreatywnego i aktywnego spędzania wolnego czasu z dala od komputerów i ekranów telefonów. Książka pokazuje, że dziecko odpowiednio zainspirowane, chętnie skorzysta z ciekawej alternatywy, a regionalna historia może okazać się najlepszym antidotum na nudę.

 

Fajne to było.

Link do opinii

Dorota i Daniel mają spędzić wakacje na wsi u dawno nie widzianego wujostwa. Bez rodziców, bo ci postanowili zadbać o swoją relacje i wyruszyć w podróż we dwoje. Dzieciom ten pomysł absolutnie się nie podoba, a sytuacji nie poprawia fakt, że w domu, chodź okazałym, nie ma Wi-Fi. To mogą być najgorsze wakacje życia, chyba, że...

No właśnie Dorota natrafia na zagadkę i bardzo chce ją rozwiązać. Dobrze, że ma do pomocy młodszego brata, bo ten chociaż nie duży, posiada zdolność logicznego łączenia faktów, albo przypadkiem wypowiada zdania, które mogą okazać się pomocne. 

 

Dolny Śląsk skrywa nie jedną tajemnicę. Należący i zamieszkały do końca wojny przez Niemców stał się skrytką, gdzie pochowane zostały różne mniej lub bardziej wartościowe rzeczy. Do domu pełnego tajemnic trafia rodzeństwo. Niezbyt zadowoleni, powoli wnikają w świat bez mediów i innych niepotrzebnych zapychaczy czasu. 

Bardzo ciekawa to była powieść. Detektywistyczno - przygodowa. Z bohaterką unikającą książek, traktującą je jako zło konieczne i bohaterem bez którego cała przygoda nie miałaby szczęśliwego finału. 

Kto z nas pamięta jeszcze zabawy w podchody, będzie mógł cofnąć się w czasie i wraz z postaciami z książki spróbuje odkryć skarb. On gdzieś tam jest i tylko czeka na znalezienie, byleby tylko nie wpadł w niepowołane ręce. 

Wciągająca, idealna dla dzieciaków 10+ i dorosłych bo dla mnie była to właśnie podróż w czasie i przyjemnie spędzony czas. Piękne są też ilustracje w książce, nie jest ich wiele ale lepiej można sobie wyobrazić bohaterów powieści. Polecam. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytoryjka
czytoryjka
Przeczytane:2026-06-09, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,

Czy wakacje bez telefonu i internetu to koszmar? Tak właśnie myślą Dorota i Daniel, gdy trafiają do wujostwa na Dolnym Śląsku. Brak zasięgu szybko schodzi jednak na dalszy plan, gdy dochodzi do włamania, a rodzeństwo wpada na trop ukrytego skarbu. ?

 

To pełna zagadek i zwrotów akcji przygodowo-kryminalna historia dla młodych czytelników (9-12 lat),która wciąga od pierwszych stron. Autor sprytnie bawi się znaczeniem tytułu, a przy okazji przemyca ciekawostki o historii Dolnego Śląska i powojennych przesiedleniach.

 

? Wciągająca, mądra i pokazująca, że nawet pozornie nudne rzeczy mogą stać się fascynującą przygodą. Świetny wybór dla dzieci, które lubią tajemnice, skarby i detektywistyczne zagadki.

 

 

Współpraca barterowa z Wydawnictwem

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Book_matula
Book_matula
Przeczytane:2026-06-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, Przeczytane 2026,

Dzisiejsza recenzja dotyczy książki ,,Złodziej czasu" Michała Kuźmińskiego, która od pierwszych stron wrzuciła mnie w sam środek przygody i sprawiają, że sama zaczęłam rozglądać się za tajemnicami ukrytymi wokół siebie. Właśnie takie wrażenie zrobiła na mnie ta książka.

 

Na początku nie będę ukrywała, że wszystko wyglądało całkiem zwyczajnie. Wakacje, wyjazd do rodziny, stary dom na Dolnym Śląsku. Brzmiało mi to raczej tak spokojnie, prawda? No właśnie, tylko do momentu, kiedy okazuje się, że ktoś włamał się do domu. I tutaj zaczęło się najlepsze. Bo złodziej nie zabrał niczego. Kompletnie nic. To od razu rodzi pytanie: po co tam był? Jaki złodziej włamuje się i nie zabiera nic? Sama bym wzięła, ile wlezie :p.

 

Razem z Dorotą i Danielem zaczęłam szukać odpowiedzi. Nasze rodzeństwo wpada na kolejne tropy, odkrywa sekrety związane z domem i poznaje historię, która przez lata pozostawała ukryta. Im dalej w las, tym więcej zagadek. Pierwsze skojarzenie, jakie miałam, to stary strych u dziadków, a tam pełno kurzu i starych rzeczy, które skrywają w sobie wiele skrytek, tajemnic, niespodzianek do odkrycia, a. Szczerze, każde takie odkrycie prowadziły do następnego, a ja ciągle próbowałam odgadnąć, co wydarzy się za kilka stron.

 

Dorota i Daniel szybko udowadniają, że mają nosa do pakowania się w kłopoty. Tam gdzie inni machnęliby ręką, oni zaczynają drążyć temat. Jeden ślad prowadzi do następnego, a każda odpowiedź rodzi kolejne pytania. Dzięki temu przez całą książkę coś się dzieje i trudno przewidzieć, dokąd zaprowadzi ich następne odkrycie,, i to uwielbiam w takich książkach. Bez względu na to, ile masz lat, oczami wyobraźni wracasz do tego czasu, kiedy odkrywanie nowych terenów, krzaków, lasów, ulic, podwórek, strychów było czymś na skalę najważniejszym w życiu. Przyznajcie się, kto z was nie chciałby np. podczas wakacji odkryć . Przygody, czy odnajdywaniu starych śladów przeszłości albo rozwiązać zagadki, których nie udało się rozwikłać przez wiele lat?

 

Ogromną rolę odgrywa też miejsce akcji. Dolny Śląsk aż kipi od historii, starych budynków, legend i sekretów. Podczas czytania miałam wrażenie, że ten region staje się jednym z bohaterów książki. Nagle zwykły dom przestaje być zwykłym domem, a każda zamknięta szuflada czy stara fotografia mogą skrywać coś ważnego. Podobało mi się również to, że między przygodą i zagadkami pojawiają się prawdziwe historie związane z przeszłością. Nie są podane jak szkolna lekcja historii. Wszystko odkrywamy razem z bohaterami, kawałek po kawałku. Dzięki temu można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, nawet nie zauważając, kiedy nauka zamienia się w część przygody.

 

Przez całą książkę towarzyszyło mi poczucie, że za chwilę wydarzy się coś nowego. Kolejna wskazówka, kolejny sekret, kolejny element układanki. I właśnie dlatego tak trudno odłożyć tę historię na później. Kiedy już zaczyna się śledztwo, naprawdę chce się poznać odpowiedzi na wszystkie pytania. ,,Złodziej czasu" to opowieść o tajemnicach, rodzinnych sekretach, wakacyjnej przygodzie i odkrywaniu rzeczy, które przez lata pozostawały ukryte. Po przeczytaniu zaczęłam patrzeć trochę inaczej na stare budynki i miejsca, które mijamy każdego dnia. Bo może za jednymi drzwiami naprawdę czeka historia, o której nikt jeszcze nie opowiedział. A wtedy wystarczy odrobina odwagi i ciekawości, żeby stać się odkrywcą.

 

 

Link do opinii
Inne książki autora
Nauka w kuchni. Przełomowe historie sztuki kulinarnej
Michał Kuźmiński0
Okładka ksiązki - Nauka w kuchni. Przełomowe historie sztuki kulinarnej

Kuchnia dla głodnych wiedzy Czy zastanawiałeś się, kiedy ludzie zaczęli gotować? Jak przyrządzali jedzenie neandertalczycy albo jak mógł smakować...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy