Kontynuacja serii "Sumienia półszlachetne"
Zapomniany przez Boga i ludzi komisariat w Niezgodzie miał być dla Leona Dekera cichą przystanią, gdzie będzie zajmował się spokojną biurową pracą. Trafia jednak na trop prowadzący do zbrodni sprzed dekad, która okazuje się bardziej skomplikowana, niż wszystkim się wydawało. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych okoliczne bagna stały się scenerią działania seryjnego mordercy. Zbrodniarz uprowadzał młode dziewczyny, więził je i torturował. Czy wydany na niego wyrok więzienia na pewno zakończył sprawę? Okazuje się, że nawet wśród sielskich malachitowych mokradeł Dolnego Śląska zło wyciąga swoje macki.
"Misterna intryga, niezawodny szlif bohatera, fabuła błyszcząca akcją - dobra jubilerska robota." Maciej Siembieda
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 424
malachitowe sny
rozlewają się po ciszy
zielenią
po przeszłości
którą smutne oczy niosą
cierpieniem szorstkim
bez miary
na ciele i duszy
kobiece istnienia
wyrwane z życia
rozdeptane
bólem spojrzenia
najciemniejsze miejsca
żłobią ślady
przerwanych słów
półgłosem szeptu
i gdzieś tam,
gdzie zieleń mokradeł
błyszczy złym i cierpkim
szarpie się przeszłość
z prawdą zamkniętą
na spusty czyjegoś milczenia
okrutne czyny
rozlane
i słowa wciąż
niezapomniane
ile człowiek
zmieścić może
w sobie zła
że wylewa się z cieni
i z ciemną nastaje nocą
ile prawd unieść może
jedna dusza
że rozpada się
nieprzerwanie
na wyciągnięcie dłoni
ile tych łez wylać może
ile walk stoczyć
by przetrwać
Młode kobiety. Kiedyś były. Kiedyś tu żyły. Teraz ich nie ma. Tyle lat. Uporczywych. Chciwych. Wyrwanych z życia. Poszukiwanie. Czas. I zapominanie. Oddechy w malachitowym kolorze rozkołysane. Gdzieś tam Zielony Król. Włast. Mówią, że legenda. Że czeka na dusze. Przyniesie katusze. Na zielonych mokradłach skąpanych czernią, kroczy. Już jest blisko. Czuje wszystko. Złem oblepione jego ręce. Zostawia cierpienie w podzięce.
Malachitowy naszyjnik lśnił kiedyś na jej skórze. Jakby las w nim zamknięty był. Jakby żył. Ona wróciła. Choć jeszcze inne zostały. Choć ktoś zamknął za sobą rozpierzchłe słowa. Zostały ciche historie. Zdrętwiałe od przerażenia kształty bólu. Coś wchodzi w duszę. Coś rozgrzebuje zachłannie. Coś z przeszłości dłoń wyciąga. Czyjeś winy. Płacz i drwiny. Najciemniejsze miejsca rodzą się z bólu. Przeżyte krzywdy z nienawiścią w parze idą. Nim cisza nastanie, twarze do żywych przestaną należeć.
Leon Deker. Policjant z przeszłością ciężką. Za sobą ma wiele, przed sobą już prawie nic. Tutaj, na posterunku w Niezgodzie, miał spokojnie trwać. Nie wychylać się. Tylko być i już. Ale to Leon. Z nim nie ma tylko. Jest aż. Nie odpuszcza. Jego dusza to rysy niezatarte i szczelnie schowane.
Lubię tę serię. Lubię wyrywać z niej to, co lubię. „Malachit” długo krążył będzie w mojej głowie. Tego jestem pewna. Polecam bardzo.
Czy jesteście gotowi na książkę, która zmiażdży Wasze serce, a potem złoży je na nowo, ale już nie tak samo? Bo ja po drugim tomie „Malachitu” chodzę dość mocno rozbita ✨
Klimat? Mroczny, gęsty od emocji i niejednoznacznych wyborów. Kamienie szlachetne splatają się tu z sumieniami tak bardzo nieidealnymi, że momentami aż trudno oddychać. Autentyczna, surowa atmosfera, która wciąga jak bagno.
📖 Fabuła jest jak spirala. Wciąż kręci się wokół tego samego bólu, ale za każdym razem schodzi głębiej. Autor nie odpuszcza, stawia bohaterów w sytuacjach bez dobrych rozwiązań, a Ty jako czytelnik tylko zaciskasz zęby i czytasz dalej, bo NIE MOŻESZ PRZESTAĆ.
"Malachit. Sumienia półszlachetne. Tom 2" to mroczny kryminał osadzony w realiach Dolnego Śląska. Główny bohater, komisarz Leon Deker, szuka spokojnej przystani na tytułowych, malachitowych mokradłach, ale bardzo szybko odkrywa, że sielanka to pozory. Zamiast biurowej nudy trafia na ślad brutalnej zbrodni sprzed dekad.
Kluczowe elementy fabuły to:
· Nierozwiązana przeszłość: Pod koniec lat 90. w okolicy działał seryjny morderca, który porywał, więził i torturował młode dziewczyny.
· Niejasny finał: Choć mężczyzna został skazany, Deker szybko orientuje się, że sprawa może nie być tak oczywista, a zło wciąż czai się tuż pod powierzchnią.
· Klimat niepewności: Historia toczy się w małej społeczności, gdzie każdy kogoś zna, a demony przeszłości dopominają się o swoje.
Bohaterowie – tu bije największe serce tej historii. Każdy ma swoją skazę, swój kamień u szyi (dosłownie i w przenośni). Kochacie ich? Nienawidzicie? Ja po tym tomie nie wiem, co czuję, a to chyba najlepszy komplement. Autor targa czytelnikiem jak surowcem, który trzeba wypalić do czysta.
Akcja momentami galopuje, by nagle zwolnić do ledwie wyczuwalnego tętna. Czasem chciałam krzyczeć „szybciej!”, ale po chwili doceniałam ten oddech.
Akcja goni akcję, a główny bohater musi zmierzyć się nie tylko z zagadką kryminalną, ale i z własnymi wewnętrznymi demonami. To książka dla fanów mocnych, psychologicznych kryminałów z duszności i bohaterem, który nosi w sobie piętno.
Kontynuuje wątek z pierwszego tomu: "Agat. Sumienia półszlachetne"
Styl autora? Styl, który tnie jak szkło, ale mieni się jak witraż. Bez lukru. Bez taryfy ulgowej. To brzydkie piękno. Czytasz i czujesz na języku krew, a jednocześnie zachwycasz się każdym zdaniem.
🎯 Dla kogo? Dla tych, którzy po pierwszym tomie pytali „co dalej?”. Dla fanów mrocznego fantasy, moralnych dylematów i postaci, które wybierają mniejsze zło, a i tak ranią. Dla czytelników, którzy nie boją się książek z psychologicznym zacięciem i cierpieniem, które ma sens.
Czy polecam? Z całego zbolałego serca – TAK.
Moja ocena: 9/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
Książka, która szokuje i zachwyca jednocześnie. Uwierzcie mi, ale ,,Malachit" to powieść, której nie będziecie w stanie odłożyć! ,,Malachit" to kontynuacja serii ,,Sumienia półszlachetne" autorstwa Michała Wierzby. Jest to bardzo udana kontynuacja. Ta powieść jest mroczna, pełna napięcia, ale też skupia się na złu, które jest wpisane w ludzką naturę.
Leon Deker zostaje przeniesiony na komisariat w Niezgodzie. Miał być to spokojny czas spędzony na prowincji, jednak szybko okazuje się, że w tej małej miejscowości kryją się mroczne tajemnice. Przed Laty doszło tutaj do serii brutalnych morderstw. Leon natrafia na trop, który wskazuje, że być może pojmany sprawca nie był do końca winny. Wkrótce na komisariacie zjawia się kobieta, która jest wykończona, wkrótce umiera... Jedyne co po niej pozostało to wiadomość ,,Tam są inne". Czy Leonowi uda się je odnaleźć i ocalić?
Tytułowy malachit odnosi się do mokradeł spotykanych na Dolnym Śląsku. Mokradła te nie są jedynie tłem tej historii. Są one niemal osobnym bohaterem. Dające klimat mrocznej, dusznej atmosfery pełnej niepokoju i tajemnic. Autor świetnie obrazuje nam to poprzez opisy, które budzą w nas niepokój. Złowrogie momentu czekają na nas w najmniej spodziewanych momentach. Mi jak Wierzba genialnie kontrastuje sielskie krajobrazy z mrocznymi i brutalnymi zbrodniami.
Oczywiście nie mogę nie wspomnieć tutaj o głównym bohaterze, którym jest detektyw Leon Deker. Jest to postać bardzo charakterystyczna i zapadająca w pamięci. To bohater z ogromnym bagażem doświadczeń, który w Niezgodzie chce nie tylko znaleźć spokój, ale chce się zmierzyć z własnymi demonami. To bohater, który nie jest nieomylny a jego decyzje nie zawsze są słuszne. Co dodaje mu autentyczności.
Ciekawie został poprowadzony watek seryjnego mordercy sprzed lat. Wydarzenia z lat dziewięćdziesiątych mają bezpośredni wpływ na teraźniejszość. Autor stopniowo odkrywa nam kolejne elementy układanki, jednocześnie ukazując, że niektóre są mylące.
Warto też zwrócić uwagę na tempo narracji, które zostało świetnie wyważone. Są momenty mocno dynamiczne. Niekiedy przeplatane z elementami wolnymi, skłaniającymi do refleksji. To sprawia, że mamy chwile na złapanie oddechu w tych najbardziej wymagających momentach.
Coś co wyciągnęłam z tej książki to to, że zło i przeszłość nigdy nie ginie. Zostaje w ludziach i miejscach mając wpływ na teraźniejszość. Ta historia pokazuje, że zła nie da się zamknąć. Często powraca w nowych firmach. Ten motyw nadaje książce głębi i skłania do przemyśleń.
Coś co momentami mi się nie do końca spodobało to opisy, które niekiedy były za długie i mocno spowalniały akcję. Chociaż patrząc na całokształt to nie została obniżona jakość powieści.
Podsumowując, ,,Malachit" to bardzo dobra kontynuacja serii. Plusem jest to, że można te część przeczytać bez znajomości tomu pierwszego, ponieważ chociaż powiązania są obecne to bez problemu odnajdziemy się w historii. Jest to książka dla ceniących mroczne thrillery z mocno zarysowanym klimatem. Genialna powieść, która trzyma w napięciu, ale też zmusza do refleksji. Bardzo gorąco polecam.
IG: libresunn
Czy zielony stał się od dziś moim ulubionym kolorem? Zdecydowanie.
A czy Michał Wierzba właśnie napisał kryminał, który zapewni mu wierne grono fanów? Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Wystarczy tylko wejść na mokradła Niezgody i pozwolić tej historii wciągnąć się pod skórę.
Jeśli ,,Agat" był świetnym otwarciem, to ,,Malachit" jest już pełnoprawnym pokazem siły autora. Kryminałem dojrzałym, gęstym od atmosfery i emocji, który nie tylko opowiada historię, ale wręcz wciąga czytelnika w bagno razem z bohaterami. I uwierzcie mi - z tego bagna nie chce się wychodzić.
Leon Deker nadal jest sobą. Chropowaty, niewygodny, impulsywny. Taki bohater, którego nie da się ugrzecznić terapią, medytacją ani liczeniem do dziesięciu. Los rzuca go na prowincję, do komisariatu na końcu świata, gdzie miał wreszcie złapać oddech po wydarzeniach z pierwszego tomu. Problem w tym, że życie ma wobec Leona zupełnie inne plany. A przeszłość? Ona tutaj gnije pod powierzchnią bagien i tylko czeka, aż ktoś ją poruszy.
I właśnie klimat jest największą siłą tej powieści.
Posterunek w Niezgodzie z kaflową kuchnią, drewnem rąbanym na pieńku i policjantami wyglądającymi, jakby urwali się z jakiegoś mrocznego westernu, robi fenomenalną robotę. Komendant zwany Szeryfem, stare metody, rewolwer Peacemaker przy pasie, mokradła, mgły i świat, o którym reszta dawno zapomniała - wszystko tutaj żyje własnym rytmem. Dusznym, ciężkim, niepokojącym.
To kryminał, który świetnie balansuje między brutalnością a psychologicznym napięciem. Zielony Król, dawne zaginięcia kobiet, zbrodnie sprzed lat i zło, które wcale nie zostało pogrzebane tak głęboko, jak wszystkim się wydawało. Jest momentami bardzo niewygodnie. Brudno. Dziko. I właśnie dlatego tak dobrze.
Ogromnie lubię sposób, w jaki Michał Wierzba prowadzi narrację. Nie idzie najprostszą drogą. Pozwala sobie na formalne zabawy, przeskoki, niedopowiedzenia i budowanie napięcia bardziej atmosferą niż tanim efekciarstwem. Dzięki temu ,,Malachit" nie jest tylko kolejnym kryminałem o seryjnym mordercy. To historia o ludziach popękanych jak półszlachetny kamień - matowych, zarysowanych, stojących gdzieś pomiędzy światłem a cieniem.
I choć książkę można czytać bez znajomości ,,Agatu", to serio... po co odbierać sobie tę przyjemność? One naprawdę najlepiej smakują razem.
A ja?
Ja już w maju wiem, że to będzie jedna z moich tegorocznych topek. BEZAPELACJYNIE!
Często spotykasz się z klątwą drugiego tomu? Ja na szczęście nie! I ,,Malachit" Michała Wierzby podtrzymuje moją dobrą passę do świetnych kontynuacji.
,,Malachit" Michała Wierzby to historia, którą nie tyle się czyta co się w nią wsiąka. Powoli, niepostrzeżenie, jak w mokradła, z których nie sposób wyjść suchą stopą. I już na wstępie muszę przyznać, że to nie jest książka, którą odkładasz i po prostu o niej zapominasz. Ona zostaje: w głowie, pod skórą, w tych cichych momentach, kiedy nagle wracają obrazy i pytania bez odpowiedzi.
W tym tomie wracamy do świata Leona Dekera. I jeśli znasz pierwszy tom, to wiesz, że to bohater z bagażem - nie tylko doświadczeń, ale i emocji, których nie sposób łatwo uporządkować. Tym razem trafia do Niezgody. Miejsca, które miało być jego azylem, spokojną przystanią. Taką ,,ciszą po burzy". Tylko że życie bywa przewrotne i postanowiło sobie z niego zakpić.
Już od pierwszych stron czuć specyficzny ciężar i duszną atmosferę. Autor świetnie obrazuje komisariat, który bardziej przypomina miejsce zawieszone między przeszłością a teraźniejszością niż realną przestrzeń. Czuć tutaj wilgoć, stagnację, coś niedopowiedzianego unoszącego się w powietrzu. I jeszcze te mokradła, które nie są tylko tłem. One żyją, obserwują, ukrywają prawdę i są niemym bohaterem całej powieści.
Fabuła prowadzi nas do sprawy sprzed lat. Dziewczyny znikały bez śladu, po czym buły torturowane i brutalnie m@rd@wane. Niby sprawca został skazany. Sprawę zamknięto, a teczki odłożono. Tylko że coś tu się nie zgadza... i dokładnie w tym momencie zaczyna się to, co w tej książce jest najlepsze - podważanie wszystkiego, co wydawało się pewne.
Autor prowadzi nas za rękę przez różne tropy... tylko po to, żeby za chwilę nas puścić i zostawić w totalnej niepewności. Ten zabieg działa tutaj perfekcyjnie. Każdy trop wydaje się właściwy, ale tylko do momentu, aż pojawi się kolejny. I nagle orientujemy się, że wiem coraz mniej.
Leon Deker w tej części jeszcze bardziej zyskuje. Jest zmęczony, bardziej wycofany, ale jednocześnie nie potrafi odpuścić. I to w nim najbardziej lubię. To nie jest bohater, który chce być bohaterem. To ktoś, kto po prostu nie umie przejść obojętnie. Nawet jeśli oznacza to wchodzenie coraz głębiej w coś, co powinno zostać zakopane, zapomniane i wiąże się z ogromnym ryzykiem.
Dużym atutem ,,Malachitu" jest jego klimat. Duszny, lepki, momentami wręcz przytłaczający. To nie jest historia, która pędzi. Ona się sączy. Buduje napięcie powoli, konsekwentnie, bez tanich sztuczek. I kiedy już wciągnie... nie ma odwrotu.
Ocena: 9/10 - ,,Malachit" to książka, która zostawia z myślą, że zło nie znika. Ono może się ukryć, przycichnąć, zmienić formę. Ale jeśli coś zostało niedopowiedziane, niedomknięte... to prędzej czy później wróci. I czasem w znacznie gorszej odsłonie.
Jeśli lubisz kryminały, które bardziej opierają się o świetny klimat i niepokój, iż akcje i zagadkę to ,,Malachit" zdecydowanie jest dla Ciebie. Tylko uprzedzam... to nie jest komfortowa lektura. Ale może właśnie dlatego jest tak dobra.
Świetny i piekielnie mroczny kryminał Vincent V. Severski Pierwszy tom serii ,,Sumienia półszlachetne" z komisarzem Leonem Dekerem w roli głównej. ...
Nigdy nie jest za późno, żeby odmienić swój los. Z takiego założenia wychodzi nie tylko Horst Miler, emerytowany policjant, który dobiegając siedemdziesiątki...
Przeczytane:2026-05-21, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026, audio 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
(czytaj dalej)