GDY POTWÓR NOSI MASKĘ...
Igor Brudny i Julia Zawadzka wyjeżdżają na Hel, żeby odetchnąć i rozpocząć wszystko od nowa. Nie podejrzewają, że na horyzoncie już zbierają się ciemne chmury.
Niedługo po ich przyjeździe we wraku jednego z polskich okrętów policja odkrywa zwłoki młodej kobiety. W dodatku zarówno Brudnego, jak i Zawadzką zaczepia tajemniczy mężczyzna, który chce opowiedzieć im o rozgrywającym się na półwyspie koszmarze. Obydwoje postanawiają zostawić śledztwo trójmiejskiej komendzie.
Szybko okazuje się, że morderca ma inne plany. W makabryczny sposób wciąga Brudnego do swojej chorej gry. Nadchodzi sztorm i nie wiadomo, czy ktokolwiek utrzyma się na powierzchni.
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 344
Czy seria z Brudnym może jeszcze zaskoczyć?
Tak, i to nie wyobrażacie sobie jak bardzo. „Markiz” jest mroczny, krwawy, smolisty i mega wciągający.
Julia będzie operowana w helskiej klinice. Igor i jego ukochana przejeżdżają nad morze parę dni wcześniej, aby złapać oddech i spędzić czas ze sobą. Ich spokój zakłóca brutalne morderstwo młodej dziewczyny. Para postanawia nie angażować się w śledztwo. Morderca ma jednak inny plan. Wyzywa Igora na pojedynek.
„Markiza” czyta się na bezdechu. Dynamiczna akcja zalewa nas potokiem intensywnych zdarzeń. Emocje wystawione są na oddziaływanie bestialskich, krwawych scen. Morderca niczym mistrz swym dziełem delektuje się dokonaną zbrodnią. Krew i nieludzkie cierpienie spływają z jego dłoni.
Hel nie jest dużym skupiskiem ludzkim. Jestem jednak miejscem gdzie zbrodnia dobrze się zagnieździła i rozrosła. Sieć wzajemnych zobowiązań i zależności sprzyja jej rozwojowi. Bliskie sąsiedztwo policji, wojska i mafii jest dla niej idealnym gruntem. Świat podziemnych korytarzy, dobrze zamaskowanych bunkrów i terenów zamkniętych przez wojsko jest wymarzonym polem do działania dla bestii w masce markiza. Jednym z jej celów staj się Igor.
Brudny uwielbia tarzać się w ludzkim błocie. Gdy złapie trop nie odpuści nawet na jotę. Niestety nie baczy on wtedy na zdrowy rozsądek, nie martwi się o swoje zdrowie i życie. Wyrusza na łowy i tylko złapanie mordercy się liczy. Jego przystanią, wsparciem i boją utrzymującą go na powierzchni jest Julia.
Po takim tomie mam ochotę na znacznie więcej. Cóż przyjdzie poczekać na kolejne śledztwa Brudnego.
Nie wiem, czy to kwestia niesamowicie sugestywnego pióra autora, czy po prostu złośliwość losu, ale czytaniu towarzyszyło mi bolesne zapalenie ucha. Dzięki temu mogłam łączyć się w bólu z głównym bohaterem, co uczyniło tę lekturę najbardziej realistyczną w moim życiu!
„Markiz” to już dziewiąty tom kultowej serii z komisarzem Igorem Brudnym. I choć to dopiero moje trzecie spotkanie z twórczością Przemysława Piotrowskiego, zdążyłam się już przekonać, dlaczego czytelnicy tracą dla niego głowę. Jego książki charakteryzują się brutalnością, surowym realizmem i tempem, które sprawia, że tętno zdecydowanie przyspiesza.
Wraz z Igorem i Julią Zawadzką wybieramy się na opustoszały po sezonie Hel. I choć to miejsce kojarzy się z wypoczynkiem i szumem fal, w wykonaniu autora zmienia się w prawdziwe „Hell”, bo w świecie Brudnego spokój to pojęcie nieznane. Cel ich wyjazdu szybko z prywatnego zmienia się w służbowy, gdy Igor zostaje wciągnięty w makabryczną rozgrywkę, w której trup ściele się gęsto. A wkrótce sprawa znów nabiera osobistego charakteru, gdy zagrożone są osoby, na którym bohaterowi najbardziej zależy.
Hel odsłania przed nami wiele twarzy. Nie tylko to, co skrywają podziemne bunkry, ale przede wszystkim to, co siedzi w ludziach. Zawsze znajdzie się ktoś, komu wydaje się, że stoi ponad prawem, a w tak małej, hermetycznej społeczności od lat funkcjonują układy skrywające większe i mniejsze brudy. Autorowi udało się zgromadzić na tym skrawku lądu indywidua, o których trudno zapomnieć, oraz opisać zbrodnie, których obrazy zostają pod powiekami na bardzo długo. To jest czyste, psychopatyczne zło.
Ciekawym wątkiem jest postać pisarza Ossowskiego, bogatego, oślizgłego typa, który budzi niechęć nie tylko w Brudnym, ale daje też do myślenia czytelnikowi. Czy autor poprzez tę postać chce nam powiedzieć coś o literackim świecie? Nigdy przecież nie wiemy, kim prywatnie są ludzie, których książki czytamy...
Ta część to mocna rzecz dla osób o silnych nerwach i… żołądkach. Mrok jest w niej niemal namacalny, a brutalne sceny i nagłe zwroty akcji budują stałe napięcie. Ta świetnie dopracowana, mroczna fabuła naprawdę zasługuje na docenienie, a dosadny i bezkompromisowy styl autora totalnie do mnie trafił.
Kiedy pojawia się nowa część z Igorem Brudnym rzucam wszystko i czytam. Nie inaczej było tym razem ;)
Brudny jaki jest wszyscy wiedzą - nie umie odpoczywać, pakuje się w kłopoty, z których ledwo uchodzi z życiem. W tej części jest podobnie, Igor z Julką wyjeżdżają nad morze, ale, jak można się domyślać, nie odpoczną tam raczej. Będzie się działo, będą trupy i paskudne opisy (wrażliwi nie czytają!), będzie złol, będą dobrzy i źli policjanci. Chociaż udało mi się wytypować sprawcę prawie na początku i tak uważam, że to świetna historia jest! Dla mnie rewelacja, jak zresztą każda część z Brudnym. Bardzo polecam, najlepiej całą serię po kolei!
Bardzo dobra książka, czytało się naprawdę szybko i akcja toczyła się odpowiednim dla mnie tempem.
,,Markiz" Przemysław Piotrowski
Zaczęło się dość niewinnie. Igor i Julka wyjechali na Hel w konkretnym celu - ona miała przejść serię operacji, które miały zamknąć bolesny rozdział jej życia, a on odpocząć od bardzo absorbującej pracy.
Miała być cisza i spokój.
Ale... jak to u Brudnego, długo spokojnie być nie mogło. Dość szybko pojawił się trup i rozpoczęło się śledztwo, w które wmanewrowany został Igor.
Sama historia była dynamiczna, dużo się działo i w zasadzie nie było takich momentów, żebym się nudziła. Śledztwo bardzo szybko wymknęło się prostym schematom i prowadziło w coraz bardziej dziwne, mroczne miejsca. Czuje się poczucie osaczenia i to, że sytuacja cały czas się komplikuje.
I to właśnie klimat był dla mnie najmocniejszym elementem tej części. Hel, który do tej pory kojarzył mi się wyłącznie z letnim tłumem, smażoną rybą i (niestety) wiecznymi korkami do Władysławowa, tutaj stał się miejscem dusznym, zamkniętym i niepokojącym. Te wszystkie leśne tereny, bunkry, podziemne korytarze... czytając, miałam wrażenie, że zeszłam razem z bohaterami pod ziemię i nie bardzo wiedziałam, czy uda mi się stamtąd wyjść. I nawet jeśli obiecane helskie legendy to była bardziej wizja autora niż historyczne fakty, to absolutnie mi to nie przeszkadzało - wręcz przeciwnie, dałam się w to wciągnąć.
W tym tomie Brudny znów był ,,sobą" - bezkompromisowy, uparty, momentami działający na granicy rozsądku, ale ważne że skuteczny. Nie miałam poczucia, że autor jakoś szczególnie go tu zmienił, raczej konsekwentnie tę postać rozwijał. Fajnie wypadła też relacja Igora z Julką, a ich emocjonalna więź była tu bardzo widoczna. Zdecydowanie ocieplała całą historię i dodawała kontrastu do wątku kryminalnego. Tytułowy Markiz był wyrafinowany, a swoje zbrodnie budował niemal jak spektakl, z zimną precyzją. Więcej nie napiszę, musicie go sami poznać.
Ja się dobrze bawiłam. Dużo się dzieje, fajny lokalny klimat, a historia wciąga. Jeśli ktoś zna wcześniejsze części serii, to raczej się nie zawiedzie.
Macie tak czasami, że chcecie czytać daną książkę, ale nie chcecie, żeby się skończyła? Ja mam tak zawsze przy tej serii.
Igor Brudny i Julia Zawadzka wyjeżdżają na Hel. Chcą odpocząć, odetchnąć, a Julkę czeka też operacja pozbycia się blizn. Nie jest im jednak dane długo cieszyć się spokojem.
We wraku jednego z polskich okrętów policja znajduje zwłoki młodej kobiety. Zawadzką zaczepia tajemniczy mężczyzna i sugeruje, że znany pisarz, który mieszka na Helu, może mieć coś wspólnego ze sprawą. Julka zbywa temat, podobnie jak Igor, kiedy mężczyzna zaczyna nękać jego.
Morderca ma jednak inne plany i postanawia wciągnąć Brudnego w swoją morderczą grę. Igor nie ma wyboru i włącza się do śledztwa.
Czy z tej gry wszyscy wyjdą całą? Czy życie Igora i Julki ponownie będzie zagrożone?
Trudno uwierzyć, że "Markiz" to już dziewiąty tom serii z Igorem Brudnym. Przemysław Piotrowski nie zna litości dla swojego bohatera i po raz kolejny wystawia go na ciężką próbę. Kiedy wydaje się, że życie Brudnego zaczyna się układać i uspokajać, trafia na celownik kolejnego psychopatycznego mordercy.
Autor wie jak porwać czytelnika. Brutalny morderca, zawiłe śledztwo, ciekawe, ale nie przytłaczające wątki osobiste i oczywiście główny bohater, który z niemal każdej opresji wychodzi cało, to jest to, co mnie i pewnie wielu czytelników przyciąga do tej serii. "Markiz" jest bardzo mroczny i brutalny. Akcja trzyma tempo i nie daje szansy na oddech. Poziom zwyrodnienia przekracza tu wszelkie normy, więc z pewnością to nie lektura dla wrażliwych czytelników. Ja po raz kolejny jestem pod wrażeniem wyobraźni autora i jego pomysłów na makabryczne zbrodnie oraz prób, na które wystawia Brudnego. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu.
Po tym, jak cudem uszedł z życiem z zasadzki psychopatycznego mordercy, Igor Brudny powoli i z trudem dochodzi do siebie. Świat, w którym się obudził,...
KAŻDY ODPOWIE ZA SWOJE GRZECHY Gdyby nie meldunek z Interpolu, to akta tej sprawy nadal kurzyłyby się w policyjnym Archiwum X. Dwie ofiary - jedną...
Przeczytane:2026-04-16, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026,
Trzymająca w napięciu powieść „Markiz” Przemysława Piotrowskiego.
Nadkomisarz Igor Brudny powraca w nowej odsłonie serii kryminalnej. Dotąd jego jedynym celem było łapanie przestępców, lecz wszystko zaczęło się zmieniać, gdy w jego życiu pojawiła się komisarz Julia Zawadzka. Wspólna podróż na Hel sprawiła, że ich plany zatonęły gdzieś w głębinach polskiego morza, ustępując miejsca mrocznym wydarzeniom.
Historia ta prowadzi nas przez ciemne, wilgotne korytarze dawnych schronów i militarne tunele, dzięki czemu czujemy słodkawy zapach migdałów, za którymi kryje się tylko śmierć. Wyłania się niczym precyzyjnie zaprojektowany układ planetarny, w którym kolejne postaci krążą po swoich orbitach: gdzieś dalej miejscowa policja, na innej trajektorii ukochana, jeszcze gdzie indziej ofiary, a niepokojąco blisko centrum pozostaje morderca. To właśnie ta konstrukcja nadaje opowieści pulsujący rytm i sprawia, że od pierwszych stron czujemy, iż mamy do czynienia z misternie zaplanowaną intrygą. Oparta na rozgoryczeniu i przerośniętych ambicjach, odważnie eksploruje tematy winy i przemocy. Co istotne, nie prowadzi nas jedną prostą ścieżką, fabuła rozrasta się w kilka wątków, które początkowo wydają się jedynie przygotowaniem planszy pod dalszą grę. Z czasem jednak każdy z nich znajduje swoje uzasadnienie, bo tutaj nic nie pojawia się przypadkowo i żaden element nie zostaje zmarnowany. Gęsta atmosfera zagrożenia przenika każdą scenę, a poziom dramatyzmu momentami wykracza poza realistyczne ramy, choć całość pozostaje osadzona w wiarygodnym świecie. Największą siłą książki jest jednak umiejętne balansowanie między warstwą kryminalną a psychologiczną, która mieni się wieloma odcieniami, a opisy zdarzeń epatują okrucieństwem. Autor posługuje się stylem bezkompromisowym, język jest konkretny, dialogi podszyte niepokojem, co idealnie współgra z gatunkiem.
Polecam angażujący kryminał, który daje poczucie uczestnictwa w czymś więcej niż zwykłe śledztwo.