Milion małych kawałków

Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2006-05-29
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 83-60376-11-5
Liczba stron: 517

Ocena: 5.1 (20 głosów)
Inne wydania:

James budzi się na pokładzie samolotu z wybitymi zębami, złamanym nosem i rozciętym policzkiem. Nie wie, dokąd leci, ani co się z nim działo przez ostatnie dwa tygodnie. Ma dwadzieścia trzy lata, od dziesięciu uzależniony jest od alkoholu, a od trzech – od narkotyków. Kiedy zgłasza się na odwyk do najstarszego ośrodka w Stanach, chlubiącego się rekordowo wysoką skutecznością w postaci niecałych siedemnastu procent, lekarze nie wiedzą, jakim cudem wciąż żyje.

James Frey jest kultowym pisarzem amerykańskim. Jego debiutancka powieść „Milion małych kawałków” to jeden z najgłośniejszych skandali literackich ostatnich lat, bestseller Amazonu i „New York Timesa”, tytuł Oprah Book Club. Przetłumaczono ją na ponad 30 języków. Kontynuacją tej wstrząsającej, poruszającej książki jest „Mój przyjaciel Leonard”. Obie trafiły na światowe listy bestsellerów. Frey jest także autorem powieści „Jasny słoneczny poranek”.

Kup książkę Milion małych kawałków

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Milion małych kawałków

Autobiografia.

Wspominałam już kiedyś, że jestem sceptyczna wobec szumnych zapowiedzi tzw. bestsellerów: ponad pięć milionów sprzedanych egzemplarzy. Najgłośniejszy skandal literacki ostatnich lat. Przecież dane dotyczące sprzedaży ilości egzemplarzy o niczym nie przesądzają. A już z pewnością nie świadczą o jakości dzieła.
Jednak z tą książką było inaczej. Zaryzykowałam i nie żałuję.

Zgodzę się z opisem na okładce: mocna, brutalna, szczera do bólu prawdziwa [powieść]. Uprzedzę Was, że lektura do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych nie należy. Mamy zapis zmagań głównego bohatera z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. 

Wydawać  się mogło, że historia będzie banalna, ot, jakich wiele. Jest odwrotnie. Wątki autobiograficzne uwiarygodniają walkę Jamesa z nałogiem, który jest szczery, niczego nie zataja, nie koloryzuje. Ostrzegam: Milion małych kawałków wciąga od pierwszej strony. Treść skłania do refleksji i przemyśleń.

Czy  mężczyźnie wystarczy sił i determinacji, aby pokonać uzależnienie?

Narkomanię i alkoholizm da się pokonać (...) zawsze istnieje droga do odkupienia, jeżeli człowiek jest gotów  o nie walczyć*.

James budzi się na pokładzie samolotu z wybitymi zębami, złamanym nosem i rozciętym policzkiem. Nie wie dokąd leci ani co się z nim działo przez ostatnie dwa tygodnie. Ma dwadzieścia trzy lata, od dziesięciu lat jest uzależniony od alkoholu, od trzech- od narkotyków. Kiedy zgłasza się na odwyk do najstarszego ośrodka w USA, chlubiącego się rekordowo wysoką skutecznością 17% wyleczonych, lekarze nie wiedzą jakim cudem wciąż żyje.

Kim jest autor Miliona małych kawałków?

James Frey to amerykański pisarz, autobiografia jest jego debiutem literackim.

* Cytat pochodzący z książki.

Link do opinii

Minęło szesnaście lat od pierwszego wydania najgłośniej komentowanej książki z elementami autobiograficznymi. "Milion małych kawałków", bo o tej pozycji mowa debiutancka powieść, w której autor umieścił własne doświadczenia z walki z nałogami z alkoholem oraz narkotykami. Jako że tej tematyki nigdy nie będę miała dość to kiedy usłyszałam o wznowieniu tej pozycji byłam wniebowzięta. Od dawna bowiem marzyłam by ją zdobyć i przeczytać. A mając za sobą dwie inne powieści - wspomnienia ojca oraz syna wiedziałam czego się spodziewać. Jednak czy na pewno?

James ma zaledwie dwadzieścia trzy lata, kiedy budzi się na pokładzie samolotu. Brzmi fajnie? Kiedy doda się, że ma wybite zęby, złamany nos, rozcięty policzek i nie pamięta zupełnie nic ani skąd ma te obrażenia, ani co robi w samolocie i jak się w nim znalazł to chyba magia mija, prawda?

Chłopak od lat uzależniony jest od alkoholu oraz narkotyków. Dobrze wie, że jeśli nie zrobi nic ze swoja sytuacją to jeszcze jeden, dwa może trzy wybryki i będzie po nim. Zgłasza się zatem do najstarszego ośrodka odwykowego w Stanach Zjednoczonych, który przy okazji ma największy procent wyleczeń uzależnień. Odpowiedzcie sobie czy 17% to liczba, którą normalnie byśmy się pochwalili? Chyba nie, a jednak tu jest ona kluczowa.

Zaskakujące jest to, że kiedy James trafia do ośrodka to lekarze nie wiedzą jakim cudem on wciąż żyje...

Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach każdy z nas zmaga się ze swoim uzależnieniem. To może być kawa, papierosy, gry, książki czy słodycze. Tyle że dla nas to codzienność, która wydaje się nieszkodliwa. No bo czym w porównaniu do narkotyków jest kawa? Albo przy alkoholu słodycze? Niby niczym, ale jak przyjdzie do odstawienia to czy potrafimy zrobić to ot tak, na zawołanie? Na pewno syndrom odstawienia będzie dla nas przyjemniejszy niż dla alkoholika czy narkomana, ale zachwyceni nie będziemy. Oczywiste jest, że lata uzależnień robią swoja zarówno z naszą psychiką, jak i ciałem.

Kiedy siadałam do tej powieści byłam pewna, że wiem co w niej znajdę, czego się spodziewać i co mnie czeka. Wiecie, jaki był mój szok, kiedy okazało się, że to o czym myślałam było ja wiem? Może jedną dziesiątą tego, co otrzymałam? Gdy czytając strona za stroną byłam przerażona jak nigdy w życiu? Wydawało mi się, że mam za sobą na tyle dużo, że niewiele mnie ruszy, a jednak Jamesowi się udało i to od pierwszych stron "Miliona małych kawałków".

Na pewno muszę nadmienić, że lektura jest niezwykle ciężka. I nie chodzi tu tylko o opisy i przeżycia, ale także o styl. Dawno nie umęczyłam się tak czytając książkę. I nie jest to męczenie w sensie negatywnym, że książki nie dało się przełknąć. Wręcz przeciwnie. Tę powieść człowiek ma ochotę pochłonąć, ale nie zrobi tego szybko. Przynajmniej ja nie dałam rady. I choć teraz wiem co w niej jest ukryte to przeczytałabym ją ponownie. Jedno jest pewne. Muszę zdobyć w swoje ręce kontynuację w postaci "Mój przyjaciel Leonard". Dopiero wtedy będę czuła, że zamknęłam ten rozdział przynajmniej fizycznie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2016-01-18, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Ta książka pocięła mnie na milion małych kawałków... Tu perfekcyjne jest wszystko. Niebanalny bohater, prowadzenie narracji, fabuła. I każdy wulgaryzm i każde słowo, które zostało użyte, czy powtórzone powinno być użyte i powtórzone. Historia bolesna, ale i pełna nadziei, historia, która sprawia, że się rozklejasz, rozpadasz i nie możesz się scalić. Żałuję tylko, że tak się ociągałam z czytaniem. Ale to przez formę - ebooki wciąż pozostają dla mnie niewygodne. Genialna. Tylko tyle i aż tyle.
Link do opinii
Avatar użytkownika - whisky
whisky
Przeczytane:2016-01-01, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek 2016, Kindle,
#strumień świadomości #odwyk #AA #powrót do życia #brutalny świat James Frey na wstępie ostrzega, to nie jest wymuskana książka o tym jak dobrze jest rzucić narkotyki. To jego osobiste odczucia, obraz bez retuszu. I jest dosyć brutalny. Strumień świadomości czyta się dosyć niewygodnie, ale na pewno daje on poczucie realizmu. Bolało mnie leczenie kanałowe, a przez odrywanie paznokcia przeleciałam wzrokiem przerzucając kartki, żeby jednak ten obraz nie powstał w mojej głowie. Plastyczne i do bólu prawdziwe opisy towarzyszą czytelnikowi przez całą książkę, za to dialogi ograniczają się do bezmyślnych wymian zdań. Ciekawe studium psychozy człowieka, który sam nie wie, czy chce nowego życia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - OkiemMK
OkiemMK
Przeczytane:2015-06-25, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
Jamesa Freya poznałam czytając młodzieżową powieść Endgame. Odebrałam ją, jako lekką książkę stworzoną na podobieństwo wielu fantastycznych książek dla nastolatków, dlatego po przeczytaniu fabuły Miliona małych kawałków poczułam się zaintrygowana. Zarówno jej tematyką - walką z uzależnieniem jak i formą, czyli pamiętnikiem będącym zbiorem faktów i pewnych ubarwień, by jak to stwierdził autor bardziej oddać istotę problemu, czyli walkę oraz chęć odkupienia. Czy mu się to udało i jak zareagowałam na tę historię? ,,Ktoś stoi w drzwiach i ten ktoś krzyczy, ale go nie słyszę. Jestem ponad słuchem, ponad wzrokiem, ponad czuciem, ponad myśleniem. Jestem głuchy, niemy i ślepy. Nieprzytomny, nieświadomy i nieokiełznany. Jest komoda, są kawałki komody. Jest kolejne łóżko i przewracam je i niszczę je. Jest więcej wrzasków i potem są Mężczyźni w Bieli i są ręce i trzymają mnie i wrzeszczę. Jest igła" s. 69 Fabuła. Świat przedstawiony. Milion małych kawałków to subiektywna opowieść wracającego do zdrowia narkomana i alkoholika, którą poznajemy jego oczyma. Książka pełna wzlotów i upadków, ale i nadziei, wiary i chęci odkupienia. Zadośćuczynienia przyjaciołom czy rodzinie. Historia momentami drastyczna, pełna zawirowań. Niejednokrotnie czytając dane fragmenty uważałam ją za brutalną i pełną cierpienia, ale co ważniejsze możemy w niej zaobserwować drogę, jaką pokonuje bohater, jego powolną przemianę. Początek jest zdecydowanie bardziej chaotyczny, ostry, a autor pisząc w pierwszej osobie nie przebiera w słowach. Nie boi się kląć i stosować takich wyrażeń i porównań, które poruszają wiele strun, ukazując jego ból, rozpacz i zagubienie, które i ja momentami odczuwałam. Spora część opisów nieźle mną wstrząsnęła, gdyż nigdy wcześniej nie czytałam tego typu powieści i nie miałam tak bezpośredniego kontaktu z osobą w takim stopniu uzależnioną. W miarę postępowania fabuły bohater staje się osobowością bardziej stonowaną, poukładaną, skruszoną i pogodzona ze swoim stanem, jednak nadal walczącą i zaskakującą na każdym kroku. Nie opuszcza gardy, pozostaje pytanie czy wytrwa w trzeźwości. O tym przekonają się Ci, którzy sięgną po książkę. Milion małych kawałków bardzo przypomina mi film z 2000 roku pod tytułem 28 dni, tylko, że książka Freya jest o wiele bardziej drastyczna. Historia życia głównego bohatera Jamesa zawiera całkiem odmienne wątki i przyczyny uzależnienia. Ni mniej wiele elementów z terapii i tego jak wygląda praca z uzależnionymi osobami w ośrodku odwykowym pokrywa się. Milion małych kawałków zachowało wiele cech pamiętnika - od relacji ze zdarzeń, w których autor uczestniczył, przez dystans czasowy, własne stanowisko, osobiste refleksje, jak i wewnętrzne monologi czy retrospekcje. Opowieść czyta się szybko i płynnie mimo faktu, iż często bohater posługuje się urywanymi myślami. Dialogi w powieści dostosowane są do poziomu rozwoju głównej postaci. Niezwykle ciekawym wątkiem jest także przyczyna uzależnień i istniejącej w autorze/bohaterze ,,Furii". Z przyjemnością odkrywałam razem z nim źródło problemu i toczyłam walkę. Bardzo podobała mi się jego postawa i próby by wszystko zmienić. Mimo tak wielu plusów książka nie jest pozbawiona minusów, jednakże to, co przeszkadzało mi niekoniecznie będzie przeszkadzać każdemu. Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy to niewyjustowanie tekstu, które występuje chyba we wszystkich utworach tego autora. Nie wiem czy jest to zabieg odgórny, ale mnie zdecydowanie utrudnia czytanie. Ponadto nadużywanie spójnika ,,i" od samego początku bardzo mnie raziło. Przedsmak tego ,,zjawiska" możecie zaobserwować w cytatach. Odrobinę przeszkadzało mi także natężenie przekleństw, ale zdecydowanie wpisały się one w formę i atmosferę powieści. Na pewno nie jest to lektura dla wrażliwych i nielubiących ,,brzydkich słów". ,,Wstaję i otrzepuję się i wycieram dłonie [...] śmieję się i patrzę, jak odchodzi i zamykam oczy."s.12 Podsumowując, jeśli macie ochotę na mocną i bezkompromisową lekturę, napisaną w formie pamiętnika o tematyce walki z uzależnieniem to Milion małych kawałów jest książką dla Was. To opowieść momentami chaotyczna, drastyczna, brutalna, ale i pełna nadziei oraz wiary tak jak i bohater, którego losy miałam okazję poznać. Mnie w przeciwieństwie do młodzieżówki Endgame poruszyła. Polecam wszystkim zainteresowanym. Zdecydowanie warto mimo kilku wymienionych przez mnie wad. http://okiemmk.com/ksiazki-opinia-james-frey-miliona-malych-kawalkow-subiektywna-opowiesc-wracajacego-do-zdrowia-narkomana-i-alkoholika/
Link do opinii
Avatar użytkownika - tymbarkowax3
tymbarkowax3
Przeczytane:2015-08-17, Ocena: 5, Przeczytałam,
Wzruszająca, naprawdę mocna. Warto przeczytać!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2015-07-09, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
Zachęcam do zapoznania się z moją recenzją dostępną na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-milion-malych-kawalkow-james-frey/
Link do opinii
Avatar użytkownika - baczmus
baczmus
Przeczytane:2015-06-27, Ocena: 5, Przeczytałem, 26 książek 2015, Mam,
Biograficzna opowieść autora, gdy ten przebywał na odwyku i droga przez 12 kroków [w które nie wierzy]. Książka oddająca realne i prawdziwe sceny - może nieco podkolorowane o czym wspomina sam autor - przechodzenia z ćpuna do zwykłego człowieka. Przy tej książce można się uśmiechnąć, roześmiać, uronić łzę, pomyśleć. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agusia97
agusia97
Przeczytane:2015-04-08, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
"Milion małych kawałków" jest powieścią, która porusza do głębi. Opowiada historię Jamesa, uzależnionego od narkotyków i alkoholu mężczyzny, który postanawia zmienić swoje życie i zapisuje się na odwyk. Lecz nie jest to takie łatwe jak mogłoby się wydawać, szczególnie, gdy James zakochuje się w innej pacjentce zakładu, a kontakty damsko-męskie są zakazane. Mnie najbardziej szokowało jak można się uzależnić od alkoholu mając zaledwie dwanaście, trzynaście lat. Tym bardziej, że rodzice Jamesa wcale alkoholikami nie byli. Ale i tego faktu znajdziemy w miarę racjonalnie wytłumaczenie na kartach książki. Czytając "Milion małych kawałków" poznajemy szokującą historię głównego bohatera i zarazem autora książki. Jest to powieść na pewno warta przeczytania, ale zarówno nie jest przeznaczona dla wszystkich.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2015-05-04, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Bardzo lubię książki o takiej trudnej tematyce, wiele ich już przeczytałam i za każdym razem je mocno przeżywam. Z "Milion małych kawałków" było niestety inaczej. "Milion małych kawałków" to powieść oparta na motywach autobiograficznych. Opowiada historię dwudziestotrzyletniego Jamesa Freya, który od wielu lat jest uzależniony od alkoholu i narkotyków. Mężczyzna nie pamięta, kiedy ostatni raz był trzeźwy. Jedynym ratunkiem jest pobyt w klinice zajmującej się leczeniem uzależnień. James trafia tam w bardzo złym stanie, a lekarze informują go, że teraz każda, nawet najmniejsza dawka narkotyku lub alkoholu, będzie dla niego śmiertelna. Terapia będzie dla niego drogą przez mękę, ale też jedyną szansą na życie, na wyjście z nałogu i uwolnienie się. To, co teraz napiszę będzie pewnie dziwne. Tak, zapewne nie powinnam tego pisać, bo są w tej książce elementy autentyczne i trochę mi głupio, ale mnie straszliwie męczyło jej czytanie. I męczyło nie dlatego, że tematyka jest ciężka, tylko się strasznie nudziłam. Czytałam tę książkę praktycznie bez żadnych emocji. Tylko w jednym momencie poczułam okropne obrzydzenie i wręcz zrobiło mi się słabo. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tę powieść i jestem zawiedziona. Oczywiście bardzo współczuję autorowi, gratuluję odwagi i wytrwałości, ale sama książka niestety mi nie podeszła. Nie potrafiłam przeżywać tego wszystkiego z Jamesem, nie uderzały mnie te jego emocje, czułam obojętność. A po przeczytaniu wręcz odetchnęłam z ulgą i z przyjemnością zabrałam się za czytanie czegoś innego. Według mnie są lepsze i bardziej wstrząsające książki o takiej tematyce. O tej szybko zapomnę. To, co przeżywał James z pewnością było męką i tak, jak już wyżej pisałam, strasznie mu współczuję. Na pewno przelewanie tego na papier nie było lekkie, o czym też świadczy styl, jakim książka jest napisana. Przez to też czytało mi się ciężko; dziwna interpunkcja, czy też sposób zapisu dialogów zdecydowanie nie ułatwiały mi czytania. Było chaotycznie, książka wymusza na czytelniku maksymalne skupienie, ażeby nie pogubić się w plątaninie myśli i skomplikowanych uczuć. Czy warto poznać tę historię? Zdecydujcie sami. Ja powstrzymuję się od oceny, ale przyznaję, że mimo wszystko mam ochotę na jakąś inną książkę tego autora. kingaczyta.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - xesxs
xesxs
Przeczytane:2014-07-26, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek - 2014,
Czyta się ciężko, ale zdecydowanie warto. Książka dogłębnie porusza temat nałogu oraz osób uzależnionych. Pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. Wzruszająca, mocna, prawdziwa do bólu, pełna emocji i strachu.
Link do opinii
Ta powieść na długo zostanie mi w pamięci, gdyż zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Opowieść 23 letniego Jamesa o swoim życiu wciągnęła mnie w świat, który mnie fascynuje czyli świat za murami Ośrodka dla osób uzależnionych. Sam James jak o sobie mówi jest narkomanem, alkoholikiem i przestępcą. Mimo początkowych trudności udaje mu się przetrwać trudną terapię. Poznaje wielu wartościowych ludzi, którzy pomagają mu w walce z nałogiem. Poznaje dziewczynę - Lili oraz na nowo nawiązuje relacje z rodzicami. Jest to jedna z lepszych książek ukazujących uzależnienie, a czytałam takich sporo. Jest to książka przede wszystkim bardzo realistyczna. Chciałabym napisać o niej bardzo wiele, ale brakuje mi słów na opisanie emocji jakie mną targały przy czytaniu . Jestem pod wrażeniem siły głównego bohatera, a właściwie autora książki, gdyż jest to książka bardzo mocno autobiograficzna. Bardzo gorąco polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - ebibook
ebibook
Przeczytane:2014-02-10, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2014,, Mam,
Kiedy Alkoholik , lub też narkoman poważnie uzależniony w wyniku wieloletniego zażywania próbuje żyć bez substancji psychoaktywnych - wtedy zaczyna się jego prawdziwe Piekło. Nazywa się ono Odwykiem i jest naznaczone efektami odstawiennymi, które są tym bardziej bolesne i długotrwałe im intensywniejsze było jego życie w ciągu alkoholowym lub narkotykowym. A jak to jest w przypadku osoby, która jest i alkoholikiem i narkomanem jednocześnie? Takie uzależnienie zafundował sobie autor Miliona małych kawałków -James Frey . Trudno tutaj nawet próbować oceniać jego wybory życiowe, czy też silić się na jakiekolwiek wywody umoralniające, wobec faktu ,iż zaczął on swoją przygodę w wieku siedmiu lat od alkoholu, a w wieku lat piętnastu zażywał już twarde narkotyki. Z biegiem lat robił w tej kwestii coraz szybsze postępy aby mając siedemnaści lat zostać w pełni ukształtowanym narkomanem i nigdy nie trzeźwiejącym alkoholikiem. Kilkanaście lat twardego nałogu doprowadza jego organizm do skrajnej ruiny. Można w zasadzie w ślad za jego lekarzami wyrazić zdziwienie z powodu tego, że traktując się z taką brutalną konsekwencją zapomniał po drodze umrzeć. Docierając do końca ścieżki swojego nałogu, do miejsca gdzie nie można już więcej, mocniej i częściej, w zasadzie tuż przez ostatnim swoim ciągiem, strzałem, czy jak tam zwie się w środowisku narkomanów i alkoholików ten ostatni poczęstunek- znajduje się w klinice odwykowej. Ułamek sekundy przed chwilą, kiedy może wybrać się w swoją ostatnią drogę, zostaje mu zafundowane kilka dni trzeźwości, kiedy to może spróbować podjąć ostateczną decyzję o tym czy żyć, czy też umrzeć. Ktoś, kto nigdy nie był uzależniony od żadnej substancji psychoaktywnej może myśleć, że nic prostszego jak ostawić alkohol i zacząć żyć w trzeźwości. Odstawienie substancji psychoaktywnej jednak oznacza dla osoby uzależnionej cały szereg bardzo nieprzyjemnych doznań, o których istnieniu nikt zdrowy nie ma pojęcia. Delirium tremens, stany paniki, bezsenność, realistyczne zwidy, zwracanie kawałków własnego układu pokarmowego siedem razy dziennie- to tylko niektóre z nich. Książka zawiera studium objawów odstawianych, jakie stają się udziałem Jamesa. Najgorsze jednak dzieje się w jego głowie. Potężna potrzeba, pragnienie, żądza zaspokojenia głodu narkotykowego i alkoholowego przysłania niemal jego zdolność myślenia o czymkolwiek innym. Czy będąc w takim stanie jest możliwe podjęcie dobrej decyzji? Ten niedługi czas w Klinice pozwala również na to, aby James zorientował się, że nie posiada dokładnie nic. W sensie materialnym- jak najprostszych przedmiotów użytku osobistego, jak i emocjonalnym. Jego relacje z rodziną nie istnieją, w jego życiu nie ma przyjaźni ani miłości. Pozostają jedynie urywki , fragmenty młodzieńczych porywów , tragicznie zakończonych wydarzeń. Pomimo faktu , że sam znajduje się w stanie psychicznego i fizycznego upodlenia to ocenia innych, w tym również techniki terapeutyczne stosowane w klinice jako infantylne i niegodne jego inteligencji. Co do tego ostatniego nie myli się aż tak bardzo , prawdopodobnie dzięki swojej wysokiej , choć do tej pory nie wykorzystywanej nadmiernie inteligencji -jest w stanie zacząć wyciągać wnioski z tego co się wokół niego dzieje. I jakkolwiek infantylne mogłoby się to wydawać Jamesowi na początku,to właśnie tak proste emocje jak przyjaźń, miłość, wdzięczność, współczucie są w stanie przedrzeć się przez narkotyczny jazgot w jego głowie i zagłuszyć trawiący go głód substancji, których dystrybucję do organizmu przerwał pobyt w Klinice. Książka jest absolutnie jedną z lepszych w tej tematyce, może nawet i najlepszą. Pisana językiem , chwilami dokładnie takim jaki spodziewalibyśmy się usłyszeć w rozmowie z lekko wytrzeźwiałym żulem. Nie wyrazy są jednak tutaj ważne ani ich kolejność w zdaniu, ani ilość powtórzeń jakie się pojawiają. Ważne są tutaj emocje i przekaz. Według mojej oceny książka jest obowiązkową pozycją dla każdego nadmiernie inteligentnego człowieka, który szuka ujścia dla swojej wrażliwości i może odnaleźć ją w niewłaściwym miejscu Narkotyki i alkohol wydają się być w pewnych okolicznościach cudownym środkiem lokomocji stąd do świata idealnego. Ta droga jednak szybko zaprowadzi każdego na sam dół, a kiedy chce się wrócić okazuje się to być niemożliwe i zdecydowana większość eksperymentatorów zostaje na dnie w kałuży moczu i własnych rzygowin. To jak trudna jest ta droga prowadząca na górę opisuje James w swojej książce. Zdecydowanie lepiej ją przeczytać niż przekonywać się na własnej skórze, tym bardziej, że tylko kilkanaście procent pacjentów najlepszej kliniki odwykowej jest w stanie przeżyć w trzeźwości kolejny rok. Dlaczego ciągle wierzymy, że możemy należeć do tej elitarnej grupy?
Link do opinii
Avatar użytkownika - weronikka1
weronikka1
Przeczytane:2020-06-19, Ocena: 5, Przeczytałam,

Prawdą jest, iż "Milion małych kawałków" Jamesa Freya jest jedną z najbardziej szokujących powieści o uzależnieniu, która pokazuje w brutalny, lecz prawdziwy sposób walki z tym nałogiem. Są w niej opisane rzeczy, których nawet nie chciałam sobie wyobrażać, które podczas czytania wolałam szybko mieć za sobą.
Zaczynając pochłanianie tej lektury było mi ciężko z przyzwyczajeniem się do języka autora i do jego budowy zdań. Szło mi to opornie i okropnie mi ten sposób opisywania swoich doświadczeń przeszkadzał. Musiałam nauczyć się tę powieść czytać w sposób, aby nie zwracać uwagi na to, co mi w niej przeszkadzało. Osiągnęłam sukces i wciągnęłam się w historię Jamesa, który jest jej narratorem i opowiada o swojej walce na uzależnieniem. Nie wiem jak się jemu udało tak szczegółowo i bez ukrywania niewygodnych scen opisać to wszystko, ale zrobił to i oddał w niej całą bolesną prawdę, która go dotknęła. Musiało być to bardzo trudne i wymagające, gdyż nawet dla czytelnika nie jest proste przejść przez tę książkę bez żadnych emocji. Myślę, że jest to lektura, która skutecznie zniechęciłaby niejedną osobę po sięgnięcie po jakikolwiek narkotyk. Sceny są odpychające i nie raz przewracało mi się w żołądku ze zniesmaczenia (łagodnie określając).
Nie jest to autobiografia, do której chciałabym kiedyś wrócić, lecz należy do takich, którą zapamiętam na zawsze. Jest to w pewien sposób przestroga przed tym co może się stać, wpadając w pułapkę jaką jest nałóg. Ośrodek walki z uzależnieniem, to miejsce do którego trafili ludzie, po przejściu bolesnej drogi. Osoby w nim się znajdujące, to nie tylko młodzi ludzie, z biedniejszych rodzin, czy też bogate dzieciaki, których rodzice zajęli się robieniem kariery i stracili kontrolę nad własnymi dziećmi, tam również są dorośli ludzie, którzy zajmują wysokie stanowiska. Uzależnienie może dotknąć KAŻDEGO i choć o tym wcześniej już wiedziałam, to inaczej wyobrażałam sobie miejsce z jego walką, nie wyobrażałam sobie, że są tam tak różni ludzie, z tak różnych środowisk społecznych. Wyobrażałam sobie raczej młode, zagubione osoby. Jak widać świat jest zupełnie inny i w każdym wieku człowiek może pójść niewłaściwą drogą.

biblioteczkamoni.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - karli49
karli49
Przeczytane:2018-01-19, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 12 książek 2018,
Avatar użytkownika - kflorek
kflorek
Przeczytane:2017-12-20, Ocena: 6, Przeczytałam,

Chociaż w tej książce mało jest dialogów, to przeczytałam ją bardzo szybko ponieważ mnie wciągnęła. Polecam! Super książka opisująca życie alkoholików i narkomanów podczas pobytu w ośrodku od walki z uzależnieniem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - rozczytana
rozczytana
Przeczytane:2016-10-06, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Heroine
Heroine
Przeczytane:2015-10-28, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Inne książki autora
Klucz Niebios
James Frey0
Okładka ksiązki - Klucz Niebios

Klucz Ziemi został już odnaleziony. Pozostały jeszcze dwa. I dziewięciu Graczy. Tylko jeden może zwyciężyć. Toczy się gra o istnienie ludzkości. Aisling...

Endgame. Chiyoko - misje treningowe
James Frey0
Okładka ksiązki - Endgame. Chiyoko - misje treningowe

Darmowe opowiadanie rzucające światło na przeszłość jednego z dwunastu Graczy Endgame – niemej Chiyoko Takedy. Oferta ważna tylko do premiery „Klucza...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy