„Miłość morderców” nie opowiada historii — ona ją rozkłada.
Sześć opowiadań, różni bohaterowie, jedno miejsce: punkt, w którym kończy się iluzja, a zaczyna samotność. Żukowski nie daje fabuły ani ukojenia. Daje napięcie, które nie ma ujścia, i ludzi zmuszonych stanąć twarzą w twarz z tym, co w nich najciemniejsze.
To proza oszczędna, ale gęsta — pełna niedopowiedzeń, które pracują dłużej niż same słowa. Tu nic się naprawdę nie kończy, bo wszystko wraca do tego samego: pustki, której nie da się zagadać.
Książka o granicy. I o tym, co zostaje, gdy się ją przekroczy.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2009 (data przybliżona)
Kategoria: Opowiadania
ISBN:
Liczba stron: 184
Język oryginału: Polski
Przeczytane:2026-04-20, Przeczytałem, 52 książki 2026,
To nie jest książka, która coś ,,opowiada". Ona raczej pokazuje, co zostaje, kiedy wszystko inne odpada.
,,Miłość morderców" jest chłodna i oszczędna. Krótkie formy, ale ciężar zostaje. Bohaterowie nie są ,,źli" ani ,,dobrzy" -- są w sytuacjach, które ich rozkładają. I to jest najmocniejsze: zaczynasz rozumieć ich wybory, nawet jeśli nie chcesz.
Nie ma tu pocieszenia ani wyjaśnień. Jest samotność i moment, w którym człowiek zostaje tylko ze sobą.
Nieprzyjemna książka. Ale trafia w punkt.