Drzwi do mojego życia są zamknięte. Nie tylko dla innych, ale także dla mnie samej.
Jestem Corinne Adams i nie wiedziałam, jak bardzo potrzebuję pomocy, dopóki ktoś nie wyciągnął do mnie ręki... To właśnie wtedy obudziły się wszystkie potwory, które czekały w uśpieniu na odpowiedni moment.
Jak wygląda superbohater w świecie realnym? Jest wysoki, wysportowany, lubi pływać w lodowatym jeziorze i pilotuje śmigłowiec ratunkowy. Bez wahania niesie pomoc, kocha adrenalinę i uwielbienie, jakim darzą go mieszkańcy alpejskiej wioski.
Jestem Hans Fischer i nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. A przynajmniej do momentu pojawienia się tej dziewczyny. Jest niegrzeczna, sarkastyczna, zamknięta w sobie, tak potwornie irytująca i... pełna tajemnic.
Sądziłem, że wiem wszystko o ratowaniu, ale to właśnie przy niej rozpoczął się mój egzamin na bycie prawdziwym bohaterem.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2024-04-17
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 448
,,Heart on fire" to drugi tom serii ,,Miłość w Alpach", której autorką jest Iwona Jaworska. Książka, podobnie jak jej poprzedniczka, trafiła do mnie w ramach BookToura organizowanego przez @jpryczek. Czy lektura drugiego tomu bardziej przypadła mi do gustu niż pierwsza? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Tym razem poznajemy losy Hansa Fischera, znanego z poprzedniej części, pierwszego pilota śmigłowca ekipy ratunkowej ze Schwarzzimmer oraz Corinne Adams, nowej kelnerki w przybytku Gerdy, dziewczyny z trudną przeszłością, która nie pozwala jej oddychać pełną piersią. Czy przeprowadzka do małego miasteczka w Alpach wreszcie odmieni jej los?
Jedno jest pewne! Z tą dwójką z pewnością nie będziecie się nudzić! Dlatego czym prędzej odsyłam was do lektury.
,,Heart on fire" to zdecydowanie mój ulubiony tom. Między Hansem a Corinne iskrzyło już od samego początku, a ich wszelkiego rodzaju uszczypliwości tylko podniecały ten żar i to do tego stopnia, że wręcz nie mogłam oderwać się od lektury.
Chociaż oboje mogliśmy już w malutkim stopniu poznać w poprzedniej części, dopiero w tej ich postacie rozkwitły i nabrały głębi. Moje serce w szczególności skradł Hans, który przedstawił się czytelnikom jako niezwykle ciepły, troskliwy, opiekuńczy, zaradny i przede wszystkim bardzo inteligentny przedstawiciel płci męskiej, który znajdzie wyjście z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji.
Jednak myślę, że tym, co jest w tej historii najważniejsze, było ukazanie, że wszystko w życiu ma jakiś głębszy sens, a każda podjęta w nim decyzja, niesie za sobą coś pozytywnego. I chociaż w domyśle ,,Heart on fire" to romans, tak naprawdę jest to opowieść o tym, że po burzy zawsze wychodzi słońce, a nawet najgorsze momenty życia mogą być punktem wyjścia do czegoś pięknego, najważniejsze tylko by nie zatracać się w tym, co negatywne tylko szukać pomocy.
Losy Corrinne i Hansa to jedna z tych historii, która zostaje z czytelnikiem na dłużej i myślę, że w moim przypadku będzie dokładnie tak samo, ponieważ naprawdę polubiłam tę dwójkę, więc liczę na to, że będą oni mieli swoje pięć minut również w kolejnej odsłonie ,,Miłości w Alpach".
Gabriel Hartmann od wielu lat nie opuszcza swojej rezydencji na szczycie góry w jednej z alpejskich wiosek. Jego tajemniczość i pamięć o dramatycznych...
Na końcu mapy, gdzie śnieg tłumi oddechy, a noc trwa całą wieczność, Scarlett Anderson dostaje zadanie, którego nie może zignorować. W starej chacie na...
Przeczytane:2024-09-01, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Cześć Książkoholicy. Macie już weekend ? Czy jak ja, jutro jeszcze musicie przetrwać w pracy ?
“Niektóre wydarzenia odciskają na nas swoje piętno i pewne sytuacje już zawsze będziemy widzieli przez pryzmat naszej przeszłości.”
Samotność w tłumie. Chyba każdy z nas wie jak się ją czuje. Niby otaczają nas ludzie ale czujemy jakbyśmy byli totalnie sami. Corinne od lat zna to uczucie. Najpierw w tragicznych okolicznościach straciła po kolei rodziców, choć i tak duchem dłużej nie było ich przy niej. Później trafiła pod opiekę osoby, która również ją zawiodła i pokazała, że może liczyć tak naprawdę wyłącznie na siebie. Dodatkowo jej atrakcyjny wygląd… Sprawiał problemy na każdym kroku i…odseparowała się od wszystkich, otoczyła grubym pancerzem nie dopuszczając do siebie nikogo by nie narazić się na rozczarowanie.
“Nie chcę , by ktoś znów sprawił, że wyrosną mi skrzydła, ponieważ tęsknota za lataniem jest jednym z uczuć najcięższych do zniesienia w moim życiu…”
Założyła maskę dziewczyny nieprzystępnej, opryskliwej złośnicy z którą lepiej nie zadzierać. Ale… gdy trafia do alpejskiej wioski, pewien pilot - ratownik, ma w nosie wszystkie jej skorupy i zaintrygowany jej wojowniczym nastawieniem, kolejno zdziera warstwy jakimi opatuliła siebie i swoje serce. Czy starczy mu cierpliwości by zedrzeć wszystkie ?
Uwielbiam książki Iwony w szczególności za to jakich wyjątkowych bohaterów tworzy i jaki humor zawsze w nich znajduję. Nie ma szans, że choć kilka razy nie roześmiejecie się w głos przy każdej z jej książek. Ale tu też nie brak przejmujących wątków. Bo choć Corinne jest złośliwa i potrafi rozbawić swoimi słownymi walkami z Hansem, to jest to przede wszystkim przykrywka, taka zasłona, za którą skrywa przerażenie, liczne rany na sercu i duszy oraz …traumy , które sama dopiero odkrywa. Przez długi czas nie rozumiałam o co tu chodzi, ku czemu to zmierza, jaki sens mają specyficzne “ataki” naszej bohaterki. Gdy autorka pozwoliła mi jako czytelniczce to zrozumieć, po raz kolejny byłam pod wrażeniem jej kreatywności.
A Hans ? Mieszanka heroizmu i przerostu ego. Niezaprzeczalnie ma podstawy ku temu by jego pewność siebie wybijała ponad skalę. Aczkolwiek szczypta skromności jest jak najbardziej wskazana ;) myślicie, że go na nią stać ? Cechuje go wybitna cierpliwość i potrzebuje jej niebywale wiele by dotrzeć do naszej zadziory. Ma w sobie też zaskakująco dużo troskliwości i czułości, o którą sam siebie nie podejrzewał, a i one będa niezbędnę by oboje wyszli z tego … szczęśliwi ?
Całość to niesamowita dawka wszelkich emocji. Iwona w ciekawy sposób pokazuje życie ratowników górskich, fakt jaki niebezpieczny zawód wybrali i zarazem jak ważny i potrzebny jest dla osób nieroztropnie wybierających się w góry, z przekonaniem, że są bezpieczne i nic im w nich nie grozi. W ten alpejski klimat wkomponowała romans z różnicą wieku, z początku z wyraźnym wątkiem hate - love, który z biegiem akcji… nabiera rumieńców. Jednak nie liczcie na erotyk, mimo że czuć przyciąganie i napięcie między naszą dwójką, na to co najlepsze, warto poczekać. Ale w tym mroźnym klimacie ognia nie zabraknie. I będzie się działo!
Oczywiście - polecam serdecznie. Z pewnością wielu z Was ma już tę historię za sobą. Wierzę, że w końcu nadejdzie ten czas, że nie będę w tyle, ale lepiej późno niż wcale. Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Moje za egzemplarz do recenzji.