Drzewa są świadkami historii – i uczuć, silniejszych niż przemijanie
Czas odcisnął piętno na malowniczym dworku Bogdanowiczów w Łaziskach. To właśnie tutaj, w cieniu modrzewiowej alei, rozkwitło zakazane uczucie córki miejscowego stolarza – Wandy Tarkowiak – i młodego hrabiego Michała Bogdanowicza.
Ich nieśmiałe marzenia o wspólnej przyszłości przerwał jednak wybuch II wojny światowej. Michał został uznany za zaginionego, a Wandą zainteresował się niemiecki kapitan, Jurgen Kloss. Dziewczyna nie przeczuwała, że ta relacja stanie się początkiem drogi pełnej niebezpiecznych wyzwań, walk i dotkliwych strat…
Wiele lat później utalentowana i zadziorna prawniczka Barbara Makowska przypadkiem odnajduje pamiętnik tajemniczej Wandy. Zafascynowana jej historią, postanawia poznać prawdę o przeszłości swojej rodziny.
Śledztwo prowadzi ją do dworku Bogdanowiczów – miejsca, gdzie wciąż rozbrzmiewają echa dawnych namiętności, inspirujące do odkrywania miłości na nowo…
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-01-16
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 354
Ta historia chwyciła mnie za serce. Nie spodziewałem się, że Modrzewiowa aleja, napisana przez panią Aleksandrę Brodę, wywrze na mnie takie wrażenie. Dlatego też po raz kolejny muszę stwierdzić: nie bójcie się debiutów i sięgajcie po nie, bo często omijacie prawdziwe perełki. To książki, które warto przeczytać i polecać innym. Tak też czynię z pełną świadomością.
Autorka powieści historyczno-obyczajowej jest prawniczką. Ukończyła z powodzeniem Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz aplikację adwokacką. Związana jest ze stolicą, gdzie mieszka i wykonuje swoją pracę. Ludwikowo to miejscowość o szczególnym znaczeniu dla pani Aleksandry, podobnie jak Łaziska. Stamtąd pochodzi i w tych okolicach osadziła swoją debiutancką powieść, której premiera miała miejsce w połowie stycznia bieżącego roku.
Tytułowa aleja na okładce nie przekonała mnie. Te modrzewie są bardzo wysokie, może za wysokie, choć może tylko ja mam takie odczucie? Widzimy też kobietę, która zapewne patrzy na dwór przed nią. Czy wypatruje kogoś? Czy sama budowla budzi u niej zainteresowanie? Zapewne więcej można dowiedzieć się z opisu na czwartej stronie okładki, który daje ogólny zarys powieści. Blurb nie jest przesłodzony, bonie ma tu ochów i achów typu „jaka to jest wspaniała książka”.
Poznajmy bohaterów, a przede wszystkim bohaterki powieści, choć panowie również odgrywają ważną rolę. Powieść toczy się dwutorowo. W Łaziskach poznamy losy Wandy Tarkowiak i jej rodziny, zwykłych ludzi, którzy na wsi musieli radzić sobie z codziennym życiem. Jak wiadomo, życie na wsi toczy się wedle pór roku, zależy od tego, jak obrodzi ziemia i czy będzie co włożyć do garnka. Ojciec Wandzi, Stanisław, miał dodatkowy atut w rękach, był znakomitym stolarzem. Dzięki temu jego córka i jego matka nie zaznała biedy i głodu. Jednak był sam, bo jego ukochana żona Hania zmarła przy porodzie.
Są to czasy niełatwe, niedawno zakończyła się pierwsza wojna światowa. Jest rok 1926. Współcześnie poznajemy Barbarę Makowską, prawniczkę w jednej z najbardziej renomowanych firm w stolicy, Humphrey & Morgan. Kobieta ma wiele sukcesów na swoim koncie, ale nie jest lubiana przez współpracowników. Jest niedostępna, opryskliwa i wyniosła i... nie warto wchodzić jej w drogę. Przywodzi na myśl postać Chyłki z powieści Remigiusza Mroza.
Czy coś łączy obie kobiety (oczywiście nie Barbarę i Chyłkę!), tylko Wandę i Barbarę? Wydaje się to wręcz niemożliwe, a jednak… Warto poznać tę niebanalną historię, która pokazuje życie na wsi wśród zwykłych ludzi, ale też życie na dworze. Powieść pokazuje, że miłość nie zna granic. Historyczne tło pozwala przypomnieć historię naszego kraju podczas wojny i Powstania Warszawskiego. Połączenie czasów sprzed stu lat z współczesnością zostało skonstruowane przez panią Aleksandrę mistrzowsko, jakby była to kolejna bestsellerowa powieść. Serdecznie gratuluję i z niecierpliwością czekam na kolejne tak dobre książki autorstwa pani Brody.
Czy jedno znalezione zdanie zapisane w starym pamiętniku może zmienić całe życie? I co, jeśli nagle okazuje się, że historia, którą uznawaliśmy za zamkniętą, wcale taka nie jest… tylko czeka, aż ktoś ją odkryje?
Po "Modrzewiowa Aleja" sięgnęłam właściwie bez wahania, wystarczyło, że zobaczyłam, iż akcja przenosi czytelnika w przeszłość, a tłem są wydarzenia historyczne. Uwielbiam takie historie. Te, które pozwalają choć na chwilę cofnąć się w czasie, poczuć klimat dawnych lat i zanurzyć się w emocjach ludzi, których życie zostało naznaczone przez historię. To właśnie takie książki zostają ze mną najdłużej i dokładnie tego szukałam tutaj.
Autorka, Aleksandra Broda, jest debiutantką, ale już przy tej pierwszej powieści widać, że ma ogromny potencjał. Pisze z wyczuciem emocji, potrafi budować klimat i co najważniejsze, tworzy bohaterów, którym się wierzy. Dla mnie byli oni jak żywi ludzie, z krwi i kości, z własnymi lękami, pragnieniami i trudnymi wyborami, przez co nie tylko śledziłam ich historię, ale naprawdę ją przeżywałam razem z nimi. A to wcale nie jest takie oczywiste.
To historia, która rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Z jednej strony poznajemy losy Wandy Tarkowiak – zwykłej dziewczyny, córki stolarza, która zakochuje się w młodym hrabim Michale Bogdanowiczu. Ich uczucie od początku jest trudne, niemal niemożliwe, a kiedy na świecie wybucha II wojna światowa… wszystko się rozpada. Michał znika, a Wanda zostaje sama i wtedy na jej drodze pojawia się niemiecki kapitan Jurgen Kloss. I tu zaczyna się prawdziwy ciężar tej historii.
Z drugiej strony mamy współczesność i Barbarę Makowską – prawniczkę, która przypadkiem trafia na pamiętnik Wandy. To właśnie ten moment był dla mnie jednym z najbardziej intrygujących. Bo czy można czytać czyjeś życie i jednocześnie odkrywać własne korzenie? I dokąd może zaprowadzić taka ciekawość?
Najbardziej wciągnęły mnie momenty, w których przeszłość zaczynała „przebijać się” do teraźniejszości. Te fragmenty, kiedy kolejne elementy układanki zaczynają do siebie pasować, a ja czułam, że coś wielkiego jest tuż za rogiem. Szczególnie poruszające były sceny związane z trudnymi wyborami Wandy, bo to nie jest historia o łatwych decyzjach. To opowieść o tym, jak wojna zmusza ludzi do rzeczy, których nigdy by nie zrobili… i jak bardzo trzeba potem z tym żyć.
Wanda to bohaterka, która zostaje w głowie na długo. Delikatna, ale jednocześnie niezwykle silna. Taka, która kocha prawdziwie, ale też potrafi ponieść konsekwencje swoich wyborów. Jej historia jest pełna bólu, tęsknoty, ale też nadziei i to właśnie ta mieszanka emocji robi największe wrażenie.
Czytając tę książkę, naprawdę czułam cały wachlarz emocji od wzruszenia, przez niepokój, aż po momenty, w których serce po prostu się ściska. To nie jest lekka historia na jeden wieczór. To opowieść, którą się przeżywa. Która zmusza do zatrzymania się i zastanowienia jak bardzo przeszłość wpływa na nasze życie? I czy da się od niej naprawdę uciec?
Najbardziej urzekło mnie to, jak pięknie autorka połączyła wątki historyczne z obyczajowymi. Nic tu nie jest przypadkowe, wszystko ma swoje miejsce, swój sens i swoją wagę. Do tego ten klimat dworku, modrzewiowej alei, wspomnień zapisanych między słowami… coś niesamowitego.
Z całego serca polecam tę książkę każdemu, kto tak jak ja, kocha historie z duszą. Takie, które przenoszą w czasie, poruszają. Jeśli lubisz rodzinne tajemnice, wielkie emocje i opowieści, które splatają przeszłość z teraźniejszością, nie możesz jej przegapić.
Mamy rok 2024 Barbara Makowska jest prawniczką, kobietą o niełatwym charakterze, ceniącą sobie spokój i ciszę. Kiedy do jej pokoju zostaje przydzielony nowy pracownik, jest wściekła, że już nie będzie pracować sama. Wtedy jeszcze nie wie, że z Piotrem połączy ją więcej niż tylko praca w tej samej firmie. Co takiego? Na dodatek kobieta znajduje pewien zeszyt, którym okazuje się pamiętnik sprzed lat. Kogo? Co w nim przeczyta? Co jeszcze się stanie? Jak bardzo zmieni się życie Barbary?
Wiele lat wcześniej Wanda Tarkowiak mieszka wraz z babcią i tatą. Jeśli tylko jest możliwość, ojciec zabiera ją do dworku, aby pobawiła się z dziećmi dziedziców Leopolda i Róży Bogdanowiczów. Lata mijają, a mała Wanda dorasta, pięknieje i zaczyna ją coś łączyć z Michałem. Jednak nic nie będzie łatwe, a wojna wile pokrzyżuje. Co się stanie? Jak potoczą się losy tej dwójki? Jak łączą się obie historie?
Zarys historii niewiele mówi, jednak nie chcę Wam więcej zdradzać, ponieważ warto wszystko samemu odkrywać. Książkę czytamy z dwóch perspektyw czasowych. Autorka wszystko tak napisała, że nie mamy najmniejszego problemu, żeby wiedzieć, o kim w danej chwili czytamy. Mnie historia, a w sumie obie, się podobały. To opowieści o miłości, a jednocześnie wojnie, przeszłości i dużo więcej. Uważa, że warto było ją przeczytać, naprawdę dobrze się z nią bawiłam.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.
Bohaterów mamy większą ilość, dlatego tym razem nie powiem Wam o nich nic więcej niż w zarysie historii. Każdy z nich jest inny, każdy na swój sposób ciekawy, większość polubiłam (czasami na początku, w innych przypadkach dopiero jak trochę ich poznałam, a oni się zmienili). Moim zdaniem warto poznać ich blisko.
„Modrzewiowa aleja” to książka, w której znajdziecie nie jedną, a dwie naprawdę ciekawe i wciągające historie. Ze swojej strony polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
"W dzisiejszych czasach tylko sprytem i pozornym dobrym nastawieniem możemy pozostać tym, kim jesteśmy."
Polskie dworki mają w sobie coś nieuchwytnego, ten szczególny klimat, który jest niczym materialny zapis dawnego stylu życia, łączący elegancję z prostotą. To niewielkie, zazwyczaj parterowe rezydencje szlacheckie, otoczone ogrodem, lipową aleją albo parkiem, które przez stulecia stanowiły centrum życia rodzinnego, gospodarczego i towarzyskiego z pewnością pamiętają nie jedną historię swoich dawnych mieszkańców. W ich ścianach zapisana jest pamięć pokoleń, codziennych rytuałów i wielkich wydarzeń, a także emocji, które pozostały gdzieś w przeszłości. Są jak pomniki dawnego życia i historii, które kiedyś miały miejsce w ich murach. Jedną z takich opowieści snuje autorka powieści "Modrzewiowa aleja", która jest fikcyjna, a jednak na tyle prawdopodobna, że łatwo uwierzyć, iż mogła wydarzyć się naprawdę, w którymś z zapomnianych dworków.
Pani Aleksandra Broda prowadzi historię w dwóch przestrzeniach czasowych. Pierwsza obejmuje lata 1926–1945 i ukazuje dorastanie Wandy Tarkowiak, córki stolarza, jej relację z rodziną Bogdanowiczów właścicieli majątku w Łaziskach, oraz rodzące się uczucie do młodego hrabiego Michała Bogdanowicza. Drugi wątek rozgrywa się współcześnie, w 2024 roku, kiedy Barbara Makowska przypadkiem odnajduje pamiętnik Wandy. Od tego momentu przeszłość zaczyna splatać się z teraźniejszością, a losy obu kobiet łączą się w sposób, którego żadna z nich nie mogła przewidzieć.
Autorka ma bardzo ładny, dopracowany stylistycznie sposób prowadzenia uwagi czytelnika. Z lekkością roztacza przed nami malownicze obrazy wiejskiej posiadłości, a jednocześnie wyraziście kreśli charaktery bohaterów, prowadząc narrację w trzeciej osobie. Z podobną wrażliwością oddaje emocje - subtelne, gwałtowne, nieoczywiste, sugestywne i poruszające. Dzięki czemu łatwo zrozumieć motywacje postaci i ich wewnętrzne rozterki.
Wanda, wychowana w posłuszeństwie i świadomości własnego miejsca, od dziecka bywała w dworku Bogdanowiczów, towarzysząc ojcu stolarzowi. Jej marzeniem było zostać nauczycielką, choć wydawało się to trudne do osiągnięcia. Los jednak otwiera przed nią nowe możliwości, a w Warszawie ponownie krzyżują się jej drogi z Michałem — młodym hrabią o niezbyt pochlebnej opinii, który dopiero z czasem dostrzega, że Wanda różni się od kobiet, które dotąd znał. Ich uczucie zaczyna dojrzewać, lecz w chwili, gdy mogłoby rozkwitnąć, nad Europą zbierają się wojenne chmury.
Współczesny wątek wprowadza postać Barbary Makowskiej — prawniczki z warszawskiej kancelarii „Humphrey & Morgan”. Barbara to kobieta trudna w obyciu: zgryźliwa, wiecznie poirytowana, raniąca innych słowem i nieznosząca sprzeciwu. Jej zachowanie potrafi wyprowadzić z równowagi nawet szefa, a gdy do jej gabinetu zostaje przydzielony młody prawnik Piotr, jej złość sięga zenitu. Barbara stawia twarde granice i od pierwszej chwili daje do zrozumienia, że nie zamierza współpracować z nowym kolegą. Piotr jednak reaguje na jej wybuchy humorem i spokojem, jakby złość Barbary po nim spływała. Między nimi tworzy się ciekawa, pełna kontrastów dynamika.
Przyznam, że dziwiło mnie, iż Piotr zaczyna darzyć Barbarę czymś więcej niż tylko koleżeńską sympatią, pomimo jej wrednego charakteru. Barbara to postać, którą naprawdę trudno polubić. Mimo to Piotrowi zaczyna na niej zależeć, choć jej postawa wcale się nie zmienia. Ten kontrast między ich charakterami dodaje współczesnemu wątkowi lekkości i humoru, a jednocześnie pozwala spojrzeć na Barbarę z innej perspektywy, jako na osobę, która pod warstwą złości i chłodu może skrywać coś więcej, choć sama jeszcze nie jest gotowa to ujawnić.
Powieść „Modrzewiowa aleja” to bardzo udany debiut, dopracowany w każdym detalu. Nie wyczuwa się tu charakterystycznej dla pierwszych książek niepewności czy prostych rozwiązań. Autorka pisze swobodnie, z wyczuciem i literacką świadomością. Opisy są zwięzłe i celowe; choć zdarzają się fragmenty pozbawione dialogów, to nie stanowią one wypełniaczy, lecz niosą istotne informacje, pozwalające w pełni zrozumieć tło wydarzeń. Narracja pozostaje spójna i przemyślana, dzięki czemu z łatwością zanurzamy się w tę historię. To debiut dojrzały, emocjonalnie spójny i pełen wyczucia, który pozwala z nadzieją czekać na kolejne powieści autorki.
Ciekawostką jest fakt, że literacki dworek istnieje naprawdę i prowadzi do niego modrzewiowa aleja, którą autorka doskonale zna. Mieści się w Łaziskach, czyli tam, gdzie osadzona jest część historii. Choć budynek dziś wymaga remontu, stał się inspiracją do stworzenia poruszającej opowieści o miłości, pamięci i sile rodzinnych tajemnic. Pani Broda umiejętnie splata przeszłość z teraźniejszością, pokazując, że echo dawnych namiętności potrafi wybrzmiewać nawet po wielu dekadach.
Książkę przeczytałam w ramach we współpracy z wydawnictwem Novae Res