Nawet w ciemności można dostrzec światło. Trzeba tylko uwierzyć, że tam jest.
Ona nie ma już siły. Opieka nad chorą, tracącą kontakt z rzeczywistością matką oraz próby pogodzenia pracy z życiem osobistym odbierają jej resztki energii. Przez to ma wrażenie, że z każdym dniem coraz bardziej zatraca siebie.
Gdy w jej domu pojawia się nowa opiekunka, wydaje się, że los wreszcie się do niej uśmiechnął. Jednak cicha, oddana Barbara okazuje się wręcz zbyt idealna... a to wzbudza niepokój.
Pozornie przywróconą równowagę burzy dodatkowo powrót dawnego partnera. Córka schorowanej kobiety nieoczekiwanie zaczyna balansować między potrzebą bliskości a lękiem przed kolejnym zranieniem.
Czy zdoła zaufać sobie na tyle, by wyrwać się z kręgu strachu i zacząć żyć dla siebie?
Anna Makos w swojej książce snuje poruszającą opowieść o odpowiedzialności, trudnych wyborach i granicach psychicznej wytrzymałości. To historia o kobiecej sile oraz intuicji, która nigdy nie milknie – nawet jeśli bardzo staramy się zagłuszyć jej głos.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-02-27
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 290
Język oryginału: polski
*współpraca reklamowa*
Po książkę sięgnęłam głównie ze względu na tytuł. No w końcu pojawia się tam słowo "mroczna" a jak mrocznie to ja zawsze poproszę. W książce jednak ten mrok jest nieco inny niż ten, z którym zwykle się spotykam w literaturze. Tutaj patrzymy na mroczą stronę życia zwykłej kobiety, którą życie z każdym dniem coraz mocniej przytłacza. To powieść zaliczana do kanonu literatury pięknej, ma w sobie coś z obyczajówki, odnosi się do szarej rzeczywistości, z którą już jedni się mierzą, a drudzy możliwe że do niej zmierzają.
Opieka nad chorą i tracącą kontakt z rzeczywistością matką, próby pogodzenia pracy z domowymi obowiązkami, nieumiejętność poradzenia sobie z własnymi emocjami, nieudane próby pogodzenia się z rozpadem romantycznej relacji, ale i problemy z kontaktach z innymi ludźmi. To wszytko coraz bardziej ją przytłacza, potęguje uczucie beznadziei i bezsilności. Kiedy do domu trafia nowa opiekunka, wydaje się, że los w końcu się do niej uśmiechnął, ale niestety po raz kolejny jej życie zaczyna wymykać się jej z rąk, kolejne problemy, trudne wybory, szukanie alternatywnych form pomocy, a wszystko to by móc w końcu odetchnąć i wyjść z mroku, tylko czy to się uda...
Powiem wam, że to była dość nietypowa książka, która niesie ze sobą olbrzymią dawkę emocji ale i tematów do przemyśleń. Mamy tutaj główną bohaterkę, kobietę zmęczoną życiem, przytłoczoną, pogubioną, która pogrąża się coraz bardziej w ten mrok, co dziwne, a może oryginalne nie doszukałam się jej imienia, i jak patrzę na inne opinie nie tylko ja. Przez to powieść staje się uniwersalna, bo każdy z nas może przysłowiowo wejść w jej buty. Nasza bohaterka zmaga się z kolejnymi kłopotami, z trudnymi emocjami, musi podejmować trudne wybory, klimat całej powieści jest zajmujący, dosyć ciężki, może i nieco depresyjny. Patrzymy również na etapy przez jakie przechodzi kobieta, najpierw przez opiekę nad chorą matką, później na rozpadający się dla niej świat, w którym poszukuje sensu, kiedy zaczyna szukać rozwiązań i sięga po niekonwencjonalne metody, aż w końcu by dojść do momentu pogodzenia się z losem, podjęcia kroków by osiągnąć równowagę i by móc w końcu odetchnąć.
Autorka podzieliła nam tą opowieść na części. Pierwsza to ta kluczowa, gdzie poznajemy bohaterkę, jej problemy, wszelkie komplikacje i przyczyny, które wywołały w niej takie sprzeczne emocje. Ta część jest trudna, ciężka, dotykająca spraw ważnych, realnych z którymi na co dzień wielu z nas się zmaga, lub będzie zmagać. Pojawia się tutaj uczucie niepokoju, ten depresyjny klimat, czy złudna nadziej na to że będzie lepiej. Część druga jest najkrótsza ale zarazem najmroczniejsza, tutaj emocje przytłaczają. Ból, cierpienie, beznadzieja, świat się rozpada, mrok zaczyna przejmować kontrolę, trudne rozmowy, przygotowanie się na pogodzenie się z tym co się stało, ale tutaj też nadchodzi czas na podjęcie decyzji co dalej. No i trzecia cześć, w której nasza bohaterka rozpoczyna nowe życie, krok po kroku, spokojnie z rozwagą, z pomocą szeptuchy, odcina przeszłość i odnajduje swoje prawdziwe ja.
Książka wzbudziła we mnie różnorakie emocje. Jestem pod wrażeniem tego co stworzyła autorka, choć to powieść powiedziałabym uniwersalna to jednak dla mnie nieco bezosobowa, a ja lubię dobrze wykreowane postacie. Urzekło mnie to panujące w fabule napięcie, ten klimat, ta dawka emocji, zadumy, tego wszystkiego co zmusza do zatrzymania się i przemyślenia niektórych spraw. Równie mocno podobało mi się pojawianie w fabule motywu jak i samej postaci szeptuchy, za to ogromny plus, ale mimo to troszkę, żałuję że autorka nie weszła w temat głębiej. Na koniec oczywiście czuję niedosyt, choć opowieść się kończy, a nasza bohaterka porządkuje swoje sprawy i walczy o swoje "ja" to jednak mam gdzieś takie poczucie, że tutaj jeszcze nie wszytko zostało powiedziane.
To powieść ważna, ale też trudna i nietypowa. To historia o walce z losem, o szukaniu siebie i sensu własnego życia. To historia w której znajdziemy coś z obyczajówki, ale też i aspekty psychologiczne, metafizyczne, ezoteryczne czy refleksyjne. To wielowymiarowa opowieść, której nie da się jednoznacznie ocenić, bo każdy czytelnik odbierze ją inaczej i zwróci uwagę na inne tematy. To lektura, która porusza jakieś niewidzialne komórki czy struny duszy, zostaje w pamięci na długo i niesie ze sobą potężną ilość rzeczy do przemyślenia czy przeanalizowania.
Bardzo dobra i potrzebna lektura, moim zdaniem trochę niezwykła ale w tym wszystkim uniwersalna, każdy powinien ją przeczytać, bo może ona stać się tym impulsem by zacząć działać. Warta uwagi, warta przeczytania, godna polecenia.
OPIS Poznajcie Zapiego! To piesek wyjątkowy - i z pewnością go pokochacie! Ciekawy świata, z zapałem chłonący wszystko wokół, no i... śliczny: zresztą...
Myślisz, że wszystko jest poukładane, że już nic się nie zmieni. I właśnie wtedy w Twoim życiu pojawia się ktoś jeszcze… Majka, młoda dziennikarka...
Przeczytane:2026-03-15, Ocena: 6, Przeczytałam, Współpraca Recenzencka ,
Mroczna strona mojego życia - Anna Makos
Dziękuję wydawnictwu NovaRes za możliwość przeczytania tej książki.
Odkąd poznałam literaturę piękną, to już wiedziałam, że nie jest to prosty gatunek literacki.
Skłania ona do przemyśleń. Zarówno na płaszczyznach psychicznych, jak i czasem wręcz paranormalnych zjawiskach. Słowo klucz to - granica.
Między życiem, a śmiercią.
Między tym co widoczne, a tym co takie nie jest.
Między tym w co wierzymy, a tym co się nie da pojąć.
Dostajemy tutaj wiele lekcji. Te o odpowiedzialności, oraz trudnych wyborach.
Przypomina nam też o tym, że jesteśmy ludźmi i każdy z nas ma granice wytrzymałości. Pokazuje również kobiecą siłę i moc intuicji. Ona nie milknie i należy jej słuchać. Ona zawsze dobrze podpowiada. Co najważniejsze, pokazuje, aby się nie poddawać i nieważne jak będzie ciężko.
Pokazuje również to, aby nie bać się pożegnać ze zmarłymi osobami. Nie trzymać się też kurczowo pewnych rzeczy.
Mamy tutaj też część i to trudną do zrozumienia. Sen, to coś co łączy żywe istoty.
Oczywiście nie wszystkie się pamięta, ale mają różne przesłanie. Nie raz widzimy to, co sami wcześniej wyparliśmy.
Autorka przypomina, aby dbać o sobie. I nie odpychać innych od siebie. Rozmowy pomagają i pozwalają choć na trochę się rozluźnić.
Pokazuje też przemianę ducha bohaterki.
Zdrowie psychiczne jest bardzo kruche...
Mamy tutaj do czynienia z chorobą - Alzheimerem, który niestety nie jest do pokonania.
Historia dała takie wrażenie, jakby była to spowiedź. Takie rozliczenie się z tym traumatycznym doświadczeniem jakim jest śmierć.
A sama okładka jest bardzo wymowna. Pokazuje jasność i cień. Na zewnątrz niby wszystko jest ok, ale już w środku możemy nie raz być emocjonalnie martwi.
Czy polecam?
Tak. Książka przypomina o tym, jak kruchy jest ludzki umysł.
Nie. To naprawdę ciężka lektura, nawet po delikatnym zakończeniu.
Moja ocena 8/10
Cytaty z książki:
"Nie radziłam sobie z życiem. Z sytuacją, w jakiej się znalazłam. Z emocjami, które z każdym dniem gromadziły się jak kurz na starym lustrze, przysłaniając to, co było kiedyś."
"Czasami największą siłą jest pozwolić sobie na słabość."
" - Cieszę się, że mogę pomóc. Każdy zasługuje na chwilę wytchnienia. Bywa, że wystarczy mały krok, żeby poczuć się lepiej.
- To prawda... Czasami człowiek ma dość, ale nie znajduje siły, żeby prosić o pomoc. [...]"
"Czasami łatwiej nie myśleć, a po prostu działać."
"Lęki są naturalną częścią tego procesu. To ciemność, która musi się pojawić, zanim nastąpi prawdziwe światło. Musi pani przez to przejść, by stać się kimś nowym."
"Po wszystkim, co się wydarzyło, zostałam... pusta.
Nie było już jego, nie było bólu, ale nie było też niczego, co mogłoby zająć ich miejsce. Byłam jak karta wyrwana z książki, jak strona, na której jeszcze nic nie zapisano."