Nawet w ciemności można dostrzec światło. Trzeba tylko uwierzyć, że tam jest.
Ona nie ma już siły. Opieka nad chorą, tracącą kontakt z rzeczywistością matką oraz próby pogodzenia pracy z życiem osobistym odbierają jej resztki energii. Przez to ma wrażenie, że z każdym dniem coraz bardziej zatraca siebie.
Gdy w jej domu pojawia się nowa opiekunka, wydaje się, że los wreszcie się do niej uśmiechnął. Jednak cicha, oddana Barbara okazuje się wręcz zbyt idealna... a to wzbudza niepokój.
Pozornie przywróconą równowagę burzy dodatkowo powrót dawnego partnera. Córka schorowanej kobiety nieoczekiwanie zaczyna balansować między potrzebą bliskości a lękiem przed kolejnym zranieniem.
Czy zdoła zaufać sobie na tyle, by wyrwać się z kręgu strachu i zacząć żyć dla siebie?
Anna Makos w swojej książce snuje poruszającą opowieść o odpowiedzialności, trudnych wyborach i granicach psychicznej wytrzymałości. To historia o kobiecej sile oraz intuicji, która nigdy nie milknie – nawet jeśli bardzo staramy się zagłuszyć jej głos.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-02-27
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 290
Język oryginału: polski
*współpraca reklamowa*
Po książkę sięgnęłam głównie ze względu na tytuł. No w końcu pojawia się tam słowo "mroczna" a jak mrocznie to ja zawsze poproszę. W książce jednak ten mrok jest nieco inny niż ten, z którym zwykle się spotykam w literaturze. Tutaj patrzymy na mroczą stronę życia zwykłej kobiety, którą życie z każdym dniem coraz mocniej przytłacza. To powieść zaliczana do kanonu literatury pięknej, ma w sobie coś z obyczajówki, odnosi się do szarej rzeczywistości, z którą już jedni się mierzą, a drudzy możliwe że do niej zmierzają.
Opieka nad chorą i tracącą kontakt z rzeczywistością matką, próby pogodzenia pracy z domowymi obowiązkami, nieumiejętność poradzenia sobie z własnymi emocjami, nieudane próby pogodzenia się z rozpadem romantycznej relacji, ale i problemy z kontaktach z innymi ludźmi. To wszytko coraz bardziej ją przytłacza, potęguje uczucie beznadziei i bezsilności. Kiedy do domu trafia nowa opiekunka, wydaje się, że los w końcu się do niej uśmiechnął, ale niestety po raz kolejny jej życie zaczyna wymykać się jej z rąk, kolejne problemy, trudne wybory, szukanie alternatywnych form pomocy, a wszystko to by móc w końcu odetchnąć i wyjść z mroku, tylko czy to się uda...
Powiem wam, że to była dość nietypowa książka, która niesie ze sobą olbrzymią dawkę emocji ale i tematów do przemyśleń. Mamy tutaj główną bohaterkę, kobietę zmęczoną życiem, przytłoczoną, pogubioną, która pogrąża się coraz bardziej w ten mrok, co dziwne, a może oryginalne nie doszukałam się jej imienia, i jak patrzę na inne opinie nie tylko ja. Przez to powieść staje się uniwersalna, bo każdy z nas może przysłowiowo wejść w jej buty. Nasza bohaterka zmaga się z kolejnymi kłopotami, z trudnymi emocjami, musi podejmować trudne wybory, klimat całej powieści jest zajmujący, dosyć ciężki, może i nieco depresyjny. Patrzymy również na etapy przez jakie przechodzi kobieta, najpierw przez opiekę nad chorą matką, później na rozpadający się dla niej świat, w którym poszukuje sensu, kiedy zaczyna szukać rozwiązań i sięga po niekonwencjonalne metody, aż w końcu by dojść do momentu pogodzenia się z losem, podjęcia kroków by osiągnąć równowagę i by móc w końcu odetchnąć.
Autorka podzieliła nam tą opowieść na części. Pierwsza to ta kluczowa, gdzie poznajemy bohaterkę, jej problemy, wszelkie komplikacje i przyczyny, które wywołały w niej takie sprzeczne emocje. Ta część jest trudna, ciężka, dotykająca spraw ważnych, realnych z którymi na co dzień wielu z nas się zmaga, lub będzie zmagać. Pojawia się tutaj uczucie niepokoju, ten depresyjny klimat, czy złudna nadziej na to że będzie lepiej. Część druga jest najkrótsza ale zarazem najmroczniejsza, tutaj emocje przytłaczają. Ból, cierpienie, beznadzieja, świat się rozpada, mrok zaczyna przejmować kontrolę, trudne rozmowy, przygotowanie się na pogodzenie się z tym co się stało, ale tutaj też nadchodzi czas na podjęcie decyzji co dalej. No i trzecia cześć, w której nasza bohaterka rozpoczyna nowe życie, krok po kroku, spokojnie z rozwagą, z pomocą szeptuchy, odcina przeszłość i odnajduje swoje prawdziwe ja.
Książka wzbudziła we mnie różnorakie emocje. Jestem pod wrażeniem tego co stworzyła autorka, choć to powieść powiedziałabym uniwersalna to jednak dla mnie nieco bezosobowa, a ja lubię dobrze wykreowane postacie. Urzekło mnie to panujące w fabule napięcie, ten klimat, ta dawka emocji, zadumy, tego wszystkiego co zmusza do zatrzymania się i przemyślenia niektórych spraw. Równie mocno podobało mi się pojawianie w fabule motywu jak i samej postaci szeptuchy, za to ogromny plus, ale mimo to troszkę, żałuję że autorka nie weszła w temat głębiej. Na koniec oczywiście czuję niedosyt, choć opowieść się kończy, a nasza bohaterka porządkuje swoje sprawy i walczy o swoje "ja" to jednak mam gdzieś takie poczucie, że tutaj jeszcze nie wszytko zostało powiedziane.
To powieść ważna, ale też trudna i nietypowa. To historia o walce z losem, o szukaniu siebie i sensu własnego życia. To historia w której znajdziemy coś z obyczajówki, ale też i aspekty psychologiczne, metafizyczne, ezoteryczne czy refleksyjne. To wielowymiarowa opowieść, której nie da się jednoznacznie ocenić, bo każdy czytelnik odbierze ją inaczej i zwróci uwagę na inne tematy. To lektura, która porusza jakieś niewidzialne komórki czy struny duszy, zostaje w pamięci na długo i niesie ze sobą potężną ilość rzeczy do przemyślenia czy przeanalizowania.
Bardzo dobra i potrzebna lektura, moim zdaniem trochę niezwykła ale w tym wszystkim uniwersalna, każdy powinien ją przeczytać, bo może ona stać się tym impulsem by zacząć działać. Warta uwagi, warta przeczytania, godna polecenia.
Niesiesz bagaż, o którym milczysz przed światem. Twoja codzienność rzadko przypomina kolorowe kadry z reklam; częściej to szara i lepka rzeczywistość. Miłość miesza się w niej z poczuciem winy, a poświęcenie powoli wymazuje własne pragnienia. Zdarzają się momenty, gdy granica między ,,muszę" a ,,nie dam już rady" całkowicie zanika. Zostawia Cię to w pustce, gdzie towarzyszy Ci jedynie echo zmęczenia. To w tych cieniach rozgrywają się Twoje najważniejsze bitwy - ciche, lecz pozwalające zachować prawo do bycia sobą.
O tym pisze Anna Makos w powieści ,,Mroczna strona mojego życia". Formułuje ona szczerą tezę: najtrudniejsza walka to nie ta ze światem zewnętrznym, lecz o ocalenie własnej godności w cieniu cudzego odchodzenia. Poznajemy tu bezimienną kobietę, której życie determinuje choroba Alzheimera mamy. To bolesne odliczanie rzadkich chwil, w których chora odzyskuje cień świadomości. Pisarka pokazuje, jak oddanie bliskiej osobie staje się klaustrofobiczną pułapką, gdzie każda próba pomyślenia o sobie rodzi wyrzuty sumienia.
Twórczyni kreśli obraz egzystencji rozpiętej między obowiązkiem a pragnieniem niezależności. W tę duszną atmosferę wkracza Barbara - nowa opiekunka, która pod maską profesjonalizmu skrywa coś niepokojącego. Jej obecność nie przynosi ulgi, lecz staje się źródłem manipulacji i osaczenia. Zmusza to główną bohaterkę do walki o własną przestrzeń, podczas gdy w zmagania z degradacją umysłu matki wplata się dodatkowo cień mężczyzny z przeszłości.
Ważną rolę w procesie wyzwalania się z matni odgrywa szeptunka. Jako duchowa przewodniczka przeprowadza bohaterkę przez bolesną wewnętrzną transformację. Dzięki niej nasza bohaterka uświadamia sobie, że ucieczka przed lękiem jest tylko złudzeniem. Mentorka wyjaśnia, że aby narodzić się na nowo, trzeba najpierw pozwolić trudnym emocjom zaistnieć, spojrzeć strachom w twarz i w pełni je przeżyć. Ta konfrontacja z ,,ciemną nocą duszy" okaże się jedyną drogą do zbudowania fundamentów pod autentyczne życie.
Dopełnieniem przemiany jest wątek podróży. Choć zaczyna się jako fizyczny akt opuszczenia domu, w rzeczywistości stanowi moment zaczerpnięcia wolności. To właśnie wtedy kobieta dostrzega, że wreszcie trzyma stery życia w swoich dłoniach. W drodze zrzuca ciężar cudzych oczekiwań, a każdy moment spędzony w nowym, pięknym otoczeniu pozwala jej odzyskać utracone poczucie sprawstwa. Ta wyprawa udowadnia, że czasem trzeba zostawić wszystko za sobą, by w ciszy nieznanego miejsca usłyszeć swój prawdziwy głos.
Autorka pozostawia nas z ważną lekcją o sztuce pożegnań. Przewodniczka otwiera kobiecie oczy na fakt, że nie każdy wpuszczony do naszego życia ma czyste intencje. Często dajemy się zwieść pozornej dobroci emocjonalnych wampirów, którzy jedynie wysysają energię. Anna Makos wskazuje, że pełne wyzwolenie wymaga umiejętności domykania etapów i relacji bez żalu. Musimy nauczyć się żegnać z ludźmi metaforycznie, duchowo, a czasem fizycznie - to ciche pozwolenie na odejście pozwala odzyskać przestrzeń dla siebie.
Tytułowa ,,mroczna strona" to nie tylko przejmujący obraz choroby. To przede wszystkim obszary, w których postać latami pozwalała innym przejmować stery - od życiowych wyborów po błahe decyzje. Warto też zwrócić uwagę, że główna bohaterka nie ma imienia. Nie jest to przypadek, ale celowy zabieg, który pokazuje jej głębokie zagubienie i utratę własnej twarzy. Bezimienność podkreśla moment, w którym przestała być ważna jako osoba, a jej życie całkowicie rozmyło się w cieniu choroby matki. Pisarka obrazuje, że te trudne doświadczenia to stan, w którym stajesz się jedynie pasażerem we własnej historii, krocząc posłusznie pod dyktando cudzych wymagań.
Styl prozy jest surowy i oszczędny, co idealnie współgra z pękniętą twarzą na okładce, oddającą rozdarcie między rolą opiekunki a pragnieniem niezależności. Na szczególne uznanie zasługuje kunszt autorki w niemalże wizualnym kreśleniu odczuć głównej postaci. Anna Makos pozwala nam zajrzeć głęboko do jej duszy i serca, sprawiając, że każde drgnienie emocjonalne czujemy niemalże na własnej skórze. Akcja nie pędzi; jej tempo jest miarowe, co pozwala w pełni poczuć duszny klimat, w jakim tkwi postać. Autentyczność zmagań sprawia, że historia rezonuje z odbiorcą na głębokim poziomie, stając się bezpiecznym punktem odniesienia.
Dla mnie ta lektura była czymś więcej niż literaturą - to głębokie przeżycie i swego rodzaju terapia. Dzięki niesamowitej bliskości z wewnętrznym światem bohaterki poczułam, że ta opowieść współbrzmi z każdym, kto znajduje się w kryzysie. Postać stała mi się bliska, a w jej lękach odnalazłam cząstkę siebie, co pomogło mi nazwać własne, spychane na dno odczucia.
Uważam, że twórczyni mistrzowsko ujęła temat Alzheimera. Nie ucieka od trudów opieki, robiąc to w sposób szczery i przejmujący. Z niezwykłą płynnością wplata w realizm elementy ezoteryczne, co tworzy fascynujący kontrast między prozą życia a duchowością. W pamięci zapada tajemnicze zdanie: ,,tylko nie idź w stronę światła" - kryje ono istotę wyborów opisanych w książce.
Aby odkryć głębię tej opowieści, trzeba spojrzeć poza to, co widzą oczy. Niezależnie od wiary w reinkarnację, historię tę należy odbierać sercem. Mimo ciężaru niesie ona potężny ładunek nadziei. Przekonuje, że wygospodarowanie czasu dla siebie jest fundamentem odrodzenia. Autorka uświadamia też, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości. Każdy ma prawo do wsparcia, aby stworzyć sobie niezwykle potrzebną chwilę wytchnienia.
To nie jest pozycja lekka i przyjemna. Skłania do konfrontacji z losem i zadania pytania: jak ja bym sobie poradziła? Właśnie dlatego tej historii nie da się czytać szybko. Wymaga uważności i zostawia pole do przemyśleń nad własnym życiem. To lektura do bólu autentyczna i dziś niezwykle potrzebna.
Warto po nią sięgnąć, gdyż oferuje rzadką szczerość w opisie cierpienia i daje narzędzia do emocjonalnego wyzwolenia. Jej wartość tkwi w odwadze poruszania tematów tabu: zmęczenia opieką czy konieczności odcięcia toksycznych więzi. W moim przekonaniu dla wielu czytelników ta książka stanie się impulsem do zmian i zawalczenia o ,,zdrowy egoizm". Przesłanie utworu wskazuje, że stawianie siebie na pierwszym miejscu nie jest błędem, bo tylko wtedy, gdy sami poczujemy się zaopiekowani, będziemy w stanie skutecznie nieść pomoc bliskim. Ta historia staje się bezcennym oparciem dla każdego uwięzionego w cudzych oczekiwaniach. Przypomina, że dbanie o siebie to warunek przetrwania.
,,Mroczna strona mojego życia" to dowód, że najpiękniejszy świt poprzedza najgłębsza ciemność. Ta lektura nie zostawi Cię takim samym człowiekiem. Pozwól tej historii Cię rozbić, byś mógł zbudować się na nowo. Czasem jedynym sposobem, by naprawdę zacząć żyć, jest odnalezienie odwagi i zaprzestanie przepraszania za to, że oddychasz.
"Czasami człowiek ma dość,
ale nie znajduje siły, żeby prosić o pomoc"
Czasem życie przytłacza tak, że nie widać jego pozytywnych stron. Codzienność wkrada się w szarościach tak, że można poczuć marazm i zapomnieć o swoich potrzebach, zwłaszcza gdy zostaje się samemu z problemami. Wtedy człowiek działa jak na autopilocie, odkładając swoje pragnienia, odczucia i marzenia na bok. Tak jest z bohaterką książki "Mroczna strona życia". Jej życie to stąpanie po grząskim gruncie.
Dziesięć lat temu u jej mamy stwierdzono alzheimera, więc każdy dzień to dla bohaterki wyzwanie, mierzenie się z ogromną odpowiedzialnością, zmęczeniem oraz poczuciem osamotnienia, które często towarzyszy opiekunom osób przewlekle chorych. Autorka z premedytacją nie ujawnia imienia bohaterki. Wiadomo jedynie, że zaczyna się ono na literkę "A". Pisze o jej przeżyciach tak, jakby sama tego doświadczyła.
Pani Anna Makos napisała historię bardzo prawdziwą, czasami bolesną, ale przez to niezwykle poruszającą. Autentyczność, to niewątpliwie największa siła książki. Nie ma tu upiększeń ani łatwych rozwiązań. Jest za to codzienność, z którą może identyfikować się wiele osób, które opiekują się bliskimi kosztem siebie. Autorka świetnie pokazuje, jak cienka bywa granica między troską a wyniszczeniem.
Bardzo spodobała mi się kreacja głównej bohaterki. Nie jest ani nieskazitelną bohaterką, ani osobą, którą łatwo oceniać. Popełnia błędy, czasem podejmuje decyzje pod wpływem emocji, bywa uparta i zamknięta na pomoc. Dzięki temu wydaje się prawdziwa. Jej rozterki i wewnętrzne konflikty są wiarygodne, a wiele sytuacji skłania do zastanowienia się, jak samemu zachowałoby się na jej miejscu.
Najtrudniejsze jest jednak to, że nie potrafi dopuścić do siebie myśli o pomocy. Jest przekonana, że nikt nie zaopiekuje się matką tak dobrze jak ona. Może liczyć na wsparcie przyjaciółki Joli i terapeutki, ale wciąż tkwi w poczuciu obowiązku które odbiera jej siły oraz radość życia.
Ścieżki przeznaczenia sprawiają, że na drodze bohaterki pojawia się pani Joanna, kobieta pełna empatii, cierpliwości i naturalnego daru opieki nad starszymi osobami. Przez chwilę wydaje się, że to właśnie ona stanie się podporą w trudnym czasie. Jednak los, jakby na przekór, stawia kolejny mur. Niespodziewane wydarzenie sprawia, że Joanna również nie może już pomóc.
Pozostaje jeszcze dom opieki, ale sama myśl o nim budzi w bohaterce sprzeciw tak silny, że nie dopuszcza tej opcji nawet w rozmowach. Pozostaje znowu poszukać kogoś do pomocy. Pojawia się Barbara, która sprawia bardzo pozytywne wrażenie, a nawet wydaje się być zbyt idealna. Mimo to bohaterka czuje niepokój. Coś w zachowaniu Barbary, w jej spojrzeniu lub sposobie bycia, nie daje jej spokoju. Pozorna równowaga, którą próbowała odbudować, zaczyna chwiać się jeszcze bardziej, gdy w jej życiu niespodziewanie pojawia się dawny partner. Powrót mężczyzny otwiera stare rany, ale też budzi tęsknotę za bliskością, której tak długo sobie odmawiała. Córka schorowanej kobiety zaczyna balansować na cienkiej granicy między pragnieniem oparcia a lękiem przed kolejnym zranieniem. W świecie, który wymyka się spod kontroli, musi zdecydować, komu zaufać i pojawiaj się pytanie, czy potrafi zaufać jeszcze komukolwiek.
Pani Anna Makos porusza w swojej powieści tematy trudne ale bardzo życiowe; Opisuje codzienność osób opiekujących się bliskimi bez upiększeń i zbędnego dramatyzowania. Widać zmęczenie, frustrację, poczucie osamotnienia, ale też ogromną miłość i oddanie. Pokazuje za to jak trudno jest przyznać się do bezradności oraz jak wielką odwagą bywa decyzja o zmianie.
Książka nie ma jednak tylko i wyłącznie przytłaczającego charakteru, gdyż dzieli się na dwie różne części. W każdej z nich widzimy inną drogę życia bohaterki. W pierwszej Anna mówi o zwykłym dniu, gdzie trzeba opiekować się chorą mamą. Jest tam dużo bólu, bezsilności i zmęczenia. Pani Makos dobrze pokazuje trudny czas, gdy trzeba zajmować się kimś, kto powoli przestaje pamiętać i traci kontakt ze światem. Pisarka potrafi oddać duszną, codzienną atmosferę, która sprawia, że życie skupia się tylko na opiece nad bliską osobą. Druga połowa książki ma nieco inny klimat, gdyż opowiada o podnoszeniu się z trudnych doświadczeń, by znowu zacząć żyć pełnią życia. Jest bardziej radosna, dająca nadzieję, że jeszcze wszystko ułoży się jak najlepiej. ma nawet lekko metafizyczny charakter, gdyż los styka ją z szeptunką.
,,Mroczna strona naszego życia" to opowieść o kobiecie, która zbyt długo nosi ciężar obowiązków związanych z opieką nad chorą matką, ale też o wychodzenia z marazmu życiowego, poznawanie siebie i szukanie swego miejsca na ziemi. Pani Anna Makos dała odczuć przytłaczający balast, który dźwiga bohaterka, ale też jaśniejszą stronę jej życia. Prowadzi nas przez świat pełen uczuć, samotności i wewnętrznych dylematów. Jedyne, co było dla mnie niezrozumiałe, to decyzja podjęta w ostatnich epizodach, ale nie ujawnię o co chodzi.
Autorka napisała poruszającą historię kobiety, która przez lata stawia potrzeby innych ponad własne aż w końcu zaczyna tracić siebie. W bardzo sugestywny i emocjonalny sposób pokazuje jak cienka bywa granica między poświęceniem a zatraceniem oraz jak trudno zaufać innym i sobie gdy życie wystawia nas na kolejne próby. Przypomina w tym momencie, że trzeba zatroszczyć się o najbliższych, ale ta troska nie powinna oznaczać rezygnacji z siebie.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z autorką
OPIS Poznajcie Zapiego! To piesek wyjątkowy - i z pewnością go pokochacie! Ciekawy świata, z zapałem chłonący wszystko wokół, no i... śliczny: zresztą...
Myślisz, że wszystko jest poukładane, że już nic się nie zmieni. I właśnie wtedy w Twoim życiu pojawia się ktoś jeszcze… Majka, młoda dziennikarka...
Przeczytane:2026-03-15, Ocena: 6, Przeczytałam, Współpraca Recenzencka ,
Mroczna strona mojego życia - Anna Makos
Dziękuję wydawnictwu NovaRes za możliwość przeczytania tej książki.
Odkąd poznałam literaturę piękną, to już wiedziałam, że nie jest to prosty gatunek literacki.
Skłania ona do przemyśleń. Zarówno na płaszczyznach psychicznych, jak i czasem wręcz paranormalnych zjawiskach. Słowo klucz to - granica.
Między życiem, a śmiercią.
Między tym co widoczne, a tym co takie nie jest.
Między tym w co wierzymy, a tym co się nie da pojąć.
Dostajemy tutaj wiele lekcji. Te o odpowiedzialności, oraz trudnych wyborach.
Przypomina nam też o tym, że jesteśmy ludźmi i każdy z nas ma granice wytrzymałości. Pokazuje również kobiecą siłę i moc intuicji. Ona nie milknie i należy jej słuchać. Ona zawsze dobrze podpowiada. Co najważniejsze, pokazuje, aby się nie poddawać i nieważne jak będzie ciężko.
Pokazuje również to, aby nie bać się pożegnać ze zmarłymi osobami. Nie trzymać się też kurczowo pewnych rzeczy.
Mamy tutaj też część i to trudną do zrozumienia. Sen, to coś co łączy żywe istoty.
Oczywiście nie wszystkie się pamięta, ale mają różne przesłanie. Nie raz widzimy to, co sami wcześniej wyparliśmy.
Autorka przypomina, aby dbać o sobie. I nie odpychać innych od siebie. Rozmowy pomagają i pozwalają choć na trochę się rozluźnić.
Pokazuje też przemianę ducha bohaterki.
Zdrowie psychiczne jest bardzo kruche...
Mamy tutaj do czynienia z chorobą - Alzheimerem, który niestety nie jest do pokonania.
Historia dała takie wrażenie, jakby była to spowiedź. Takie rozliczenie się z tym traumatycznym doświadczeniem jakim jest śmierć.
A sama okładka jest bardzo wymowna. Pokazuje jasność i cień. Na zewnątrz niby wszystko jest ok, ale już w środku możemy nie raz być emocjonalnie martwi.
Czy polecam?
Tak. Książka przypomina o tym, jak kruchy jest ludzki umysł.
Nie. To naprawdę ciężka lektura, nawet po delikatnym zakończeniu.
Moja ocena 8/10
Cytaty z książki:
"Nie radziłam sobie z życiem. Z sytuacją, w jakiej się znalazłam. Z emocjami, które z każdym dniem gromadziły się jak kurz na starym lustrze, przysłaniając to, co było kiedyś."
"Czasami największą siłą jest pozwolić sobie na słabość."
" - Cieszę się, że mogę pomóc. Każdy zasługuje na chwilę wytchnienia. Bywa, że wystarczy mały krok, żeby poczuć się lepiej.
- To prawda... Czasami człowiek ma dość, ale nie znajduje siły, żeby prosić o pomoc. [...]"
"Czasami łatwiej nie myśleć, a po prostu działać."
"Lęki są naturalną częścią tego procesu. To ciemność, która musi się pojawić, zanim nastąpi prawdziwe światło. Musi pani przez to przejść, by stać się kimś nowym."
"Po wszystkim, co się wydarzyło, zostałam... pusta.
Nie było już jego, nie było bólu, ale nie było też niczego, co mogłoby zająć ich miejsce. Byłam jak karta wyrwana z książki, jak strona, na której jeszcze nic nie zapisano."