Okładka książki - Na babski rozum

Na babski rozum


Ocena: 4.78 (18 głosów)

NA DWOJE BABKA WRÓŻYŁA? A MOŻE NA TROJE, CZWORO ALBO PIĘCIORO? LICZNA I DOŚĆ UPIORNA RODZINKA, NAWIEDZONY DOM, MIŁOSNA KLĄTWA ORAZ TRUP, KTÓRY SPRAWIA SAME KŁOPOTY. MARTA OBUCH W ZUPEŁNIE NOWEJ ODSŁONIE! JEJ NAJNOWSZA KSIĄŻKA TO KRYMINAŁ RODOWY O TYM, CO KOBIETY PRZEKAZAŁY KOBIETOM. OPRÓCZ POCZUCIA HUMORU, OCZYWIŚCIE...

Tosia wyjeżdża na kilka dni za miasto, lecz szybko przekonuje się, że polska wieś wcale nie musi być ani sielska, ani tym bardziej anielska. Pechowy wypadek to dopiero początek problemów, bo wszyscy wokół kłamią albo skrzętnie coś ukrywają. Czy naprawdę nie można już ufać nawet najbliższym? Jednocześnie Tosia musi zająć się odziedziczoną po babci chatą oraz hektarami ziemi, które budzą zainteresowanie podejrzanych typków, a w historii rodzinnej odsłaniane są kolejne mroczne tajemnice. I nikt nie jest pewien, co z nimi zrobić. Tak samo jak nikt nie potrafi wyjaśnić, czemu nocą w chacie słychać kroki i skrzypienie szafy. Przecież duchów nie ma, prawda?

Jaki sekret skrywał prapradziadek? Dlaczego znaleziony na torach nieboszczyk ma na ręku zapisany numer telefonu Tosi? Czy naprawdę można samemu tak po prostu otworzyć grób? I jak, do diabła, skutecznie się odkochać, o zgubieniu kilku kilogramów nawet nie wspominając...

Informacje dodatkowe o Na babski rozum:

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-04
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788384029640
Liczba stron: 400

Tagi: Literatura obyczajowo-rodzinna

więcej

Kup książkę Na babski rozum

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Na babski rozum - opinie o książce

Avatar użytkownika - magdalenagrzejszczyk
magdalenagrzejszczyk
Przeczytane:2026-03-25, Ocena: 5, Przeczytałem,

🌺🌺🌺 Recenzja 🌺🌺🌺
Marta Obuch „Na babski rozum”
@marta_obuch
Wydawnictwo: Filia
@wydawnictwofilia
🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺🌺

" Minęły zaledwie dwa dni, a Tosia miała rozwaloną rękę, jej ojciec wylatywał do Stanów, a matkę i dziadka łączyła tajemnica, zresztą miny ciotek też były znaczące, pewnie o wszystkim wiedziały, do tego miała nową
Ciotke i..."

„Na babski rozum” to jedna z tych książek, które bierzesz „na chwilę”, a kończysz czytać o absurdalnej porze, zastanawiając się, co tu się właśnie wydarzyło i czy bardziej było strasznie, czy jednak komicznie.

Tosia jedzie na wieś z nastawieniem na spokojny reset, a trafia w sam środek rodzinnego chaosu. W pakiecie dostaje: dziwną (delikatnie mówiąc) rodzinkę, skrzypiący dom z klimatem „coś tu nie gra”, spadek, który przyciąga podejrzanych ludzi, i… trupa z jej numerem telefonu. No umówmy się, to nie są standardowe wakacje na odludziu.

✨ Co znajdziesz w książce:
🕵️‍♀️ zagadkę kryminalną z dość osobistym akcentem
🏚️ stary dom z charakterem (i podejrzaną akustyką nocą)
👩‍👩‍👧‍👧 rodzinne tajemnice, które długo nie chciały ujrzeć światła dziennego
🌾 wieś, która ma więcej wspólnego z niepokojem niż sielanką
😂 humor — od ironii po lekki absurd
💔 wątek miłosny z komplikacjami
🧩 przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć
👀 bohaterów, którym nie do końca można ufać
⚡ sporo zamieszania i zwrotów akcji

Czyli miks: kryminał, komedia i rodzinny rollercoaster 😉

Największą siłą tej historii jest jej kontrolowany chaos. Niby wszystko się sypie, każdy coś ukrywa, sytuacje się piętrzą, a jednak to wszystko tworzy spójną i wciągającą całość. Do tego dochodzi humor momentami złośliwy, czasem bezczelny, a czasem taki, że człowiek się śmieje i jednocześnie myśli „czy ja naprawdę to czytam?”. Ja kupiłam ten klimat, choć zdarzyły się momenty lekko na granicy 😅

Styl autorki jest lekki, dynamiczny i bardzo naturalny. Marta pisze tak, jakby opowiadała historię przy kawie bez nadęcia, za to z wyczuciem i humorem. Sprawnie łączy elementy kryminału z obyczajówką, a dialogi brzmią autentycznie i często są jedną z mocniejszych stron książki.

Emocje zmieniają się tu jak w kalejdoskopie. Jest napięcie i niepewność, jest rozbawienie, ale też momenty refleksji, zwłaszcza gdy na wierzch wychodzą rodzinne sekrety. To nie jest tylko lekka historia „dla śmiechu” pod spodem kryje się coś więcej.

Bohaterowie są wyraziści i lekko przerysowani, ale właśnie dzięki temu zapadają w pamięć. Tosia to typ bohaterki, która najpierw działa, a dopiero potem analizuje co oczywiście prowadzi ją prosto w kłopoty. Postacie drugoplanowe tworzą barwne i momentami dość wybuchowe tło, pełne niedopowiedzeń i napięć.

Jeśli chodzi o wątek kryminalny, nie jest to ciężki, mroczny thriller, tylko raczej zagadka podana w lżejszej formie, z przymrużeniem oka. Mimo to potrafi wciągnąć i utrzymać ciekawość do końca.

Czy wszystko było idealne? Nie do końca. Momentami miałam wrażenie, że jest trochę za dużo wszystkiego postaci, wątków i zamieszania i trzeba było się skupić, żeby nadążyć. Ale z drugiej strony… może właśnie o to chodzi? W końcu mówimy o rodzinie 😉

Podsumowując: to świetna propozycja, jeśli masz ochotę na coś lekkiego, ale nie banalnego. Kryminał z humorem, nutą absurdu i sporą dawką rodzinnych tajemnic. Taka trochę życiowa komedia… z trupem w tle. I działa to zaskakująco dobrze.

Link do opinii
Avatar użytkownika - bookagie
bookagie
Przeczytane:2026-03-12, Ocena: 4, Przeczytałem, współpraca, 2026, literatura obyczajowa,

„Na babski rozum” autorstwa Marty Obuch to niezwykła opowieść, stanowiąca połączenie kryminału i literatury obyczajowej wyposażonej w humorystyczne momenty. Czytelnik staje się tutaj powiernikiem sekretów, świadkiem zbrodni oraz uczestnikiem poszukiwań przodków i każda z tych funkcji jest nad wyraz ciekawa.

Historia zaczyna się spokojnie - Tosia przyjeżdża na wieś, gdzie wraz z rodziną odbywa się przyjęcie urodzinowe jej mamy. Sytuacja bardzo szybko się komplikuje, kiedy okazuje się, że odziedziczyła po babci ziemię oraz chatę, a jak wiadomo taki majątek przyciąga bardzo często niewłaściwych ludzi. Gdyby tego było mało, niedaleko zostaje znalezione ciało mężczyzny, który miał napisany jej numer telefonu na ręku. Ponadto pojawiają się tajemnice, które mogłyby wydawać się nie z tego świata.

Muszę przyznać, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale już mam ochotę sięgnąć po inne jej książki. Zawsze wydawało mi się, że komedia kryminalna nie jest dla mnie, jednak po tej lekturze zdecydowanie zmieniam zdanie. Stanowi ona świetne połączenie styli, co może być plusem i minusem - w moim odczuciu to zdecydowanie wartość dodana. Jako miłośniczka zagadek, zwłaszcza tych zaklętych w przeszłości, niezwykłą przyjemność sprawiało mi odkrywanie ich z bohaterami.

Chociaż mnogość postaci była dla mnie momentami troszkę przytłaczająca, nie można odmówić im wyrazistości. Moją największą sympatię zyskała Jadwiga, ale tak naprawdę, każda z nich miała wyjątkowy charakter. Tosia, która jest centralną postacią, okazuje się bardzo dociekliwa, ale również impulsywna. Kłopoty to jej drugie imię. Na szczęście ma wokół siebie ludzi, którzy są dla niej wsparciem. Relacje, zwłaszcza te rodzinne, są pełne zawiłości i niedopowiedzeń, a odkrywanie rodzinnych tajemnic ekscytuje.

"Na babski rozum" to lekka, lecz zaskakująca historia o odkrywaniu własnych korzeni z małym wątkiem sensacyjnym, który wprowadza powiew surowości. To zdecydowanie jedna z tych pozycji, które mogą być zarówno świetną opcją relaksu, jak i interesującą lekturą, zmuszającą do myślenia. Polecam ją zwłaszcza czytelnikom lubiącym literaturę obyczajową z zaskakującym twistem. Dla wielbicieli kryminałów może okazać się niewystarczająco emocjonująca.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zainspirowanawku
zainspirowanawku
Przeczytane:2026-03-08,

Lubicie komedie kryminalne? Ja mam z nimi różnie. Czasami trafiają w mój humor a czasami niekoniecznie. Ale lubię dawać kolejne szanse :)Przychodzę do Was z recenzją książki Marty Obuch pod tytułem "Na babski rozum". Tosia wyjeżdża do dawnego gospodarstwa swoich dziadków, gdzie świętować będzie z najbliższymi 50 urodziny mamy Reginy. Ta wycieczka to dla niej też czas na przemyślenie swojego życia i tego co robić dalej. Podczas tego rodzinnego spotkania Tosia zacznie interesować się dziejami swojej rodziny a to doprowadzi ją do odkrycia wielu ciekawych informacji takich jak na przykład istnienie nieznanej dotąd ciotki. To wzbudza w niej chęć poznania prawdy, a to że starsi członkowie rodziny milczą, tylko podsyca jej zapędy detektywistyczne. Czy dziewczynie uda się rozwikłać rodzinne tajemnice? A co jeśli nagle pojawi się trup, który na ręce będzie miał zapisany numer Tosi? Jest to historia, która powoli się rozkręca, ale gdy już nabierze tempa, zwrotów akcji nie będzie tu brakować. Bohaterowie są wyraziści a ich dialogi pełne ciętego humoru. Autorka w bardzo realistyczny sposób pokazuje relacje rodzinne. Z jednej strony te wielopokoleniowe ale i te pełne skrywanych tajemnic. Oprócz humorystycznych momentów mamy tu też poruszone trudniejsze zagadnienia takie jak dziedziczona trauma. Ta historia bawi, intryguje ale też pełna jest życiowych refleksji.

Link do opinii

„Na babski rozum” – Marta Obuch to zupełnie nowe oblicze autorki, która tym razem serwuje czytelnikom kryminał rodowy z dużą dawką humoru, tajemnic i rodzinnych sekretów przekazywanych z pokolenia na pokolenie.


Główną bohaterką jest Tosia – kobieta, która wyjeżdża na kilka dni na wieś, by zająć się odziedziczoną po babci chatą i ziemią. Szybko okazuje się, że sielski klimat to tylko pozory. Pechowy wypadek uruchamia lawinę zdarzeń, wokół mnożą się niedopowiedzenia, a niemal każdy coś ukrywa. Do tego dochodzi trup z numerem telefonu Tosi zapisanym na ręku, rodzinne tajemnice sięgające pokoleń wstecz, podejrzani „zainteresowani” ziemią oraz niepokojące odgłosy w starym domu.


Tosia to bohaterka z krwi i kości – trochę zagubiona, trochę ironiczna, próbująca ogarnąć chaos, który ją otacza. Jej wewnętrzne rozterki – miłosne, rodzinne, a nawet te dotyczące własnej samooceny – nadają historii lekkości i autentyczności. Obok niej pojawia się cała plejada barwnych postaci: osobliwa rodzinka, mieszkańcy wsi, którzy wiedzą więcej, niż mówią, oraz przodkowie, których sekrety wciąż mają wpływ na teraźniejszość.


Fabuła łączy elementy kryminału, powieści obyczajowej i lekkiej komedii z nutą grozy. Jest trup, jest zagadka, są rodzinne klątwy i pytania bez odpowiedzi. A nad wszystkim unosi się pytanie: co kobiety w tej rodzinie przekazały sobie przez lata – oprócz poczucia humoru?


Styl Marty Obuch jest dynamiczny, pełen ironii i błyskotliwych dialogów. Autorka potrafi zgrabnie połączyć napięcie z humorem, dzięki czemu nawet mroczniejsze momenty nie przytłaczają. Tematyka książki dotyka rodzinnych relacji, dziedzictwa – nie tylko materialnego, ale i emocjonalnego – kobiecej solidarności, miłości, rozczarowań i potrzeby odkrycia prawdy o własnych korzeniach.


Podczas czytania towarzyszy ciekawość, rozbawienie i lekki dreszcz niepokoju. To historia, która wciąga zagadką, ale też daje przestrzeń na refleksję nad tym, jak bardzo przeszłość potrafi kształtować teraźniejszość.


To kryminał rodowy z elementami komedii i obyczajówki – idealny dla czytelników, którzy lubią tajemnice rodzinne, silne kobiece bohaterki i historie z przymrużeniem oka, ale z dobrze skonstruowaną intrygą.


Intrygująca, zabawna i momentami mroczna opowieść o sekretach, które nigdy nie znikają – jeśli lubicie kryminały z charakterem i nutą humoru, po tę książkę zdecydowanie warto sięgnąć.

Link do opinii

Książka z przymrużeniem oka, lekka lektura do poduszki. Przerywnik między kryminałami i thrillerami. Jeśli szukacie coś takiego, co szybko się czyta, miło spędza czas, ale nie pozostaje długo w głowie to lektura "Na babski rozum" będzie w sam raz. 

W tej książce dzieje się tak dużo, że czasami trudno nadążyć. Tak jak i trudno połapać się w całej tej upiornej rodzince. A wszystko zaczyna się od pięćdziesiątych urodzin matki Tosi - Reginy. Rodzina wyjeżdża na wieś, żeby świętować wraz z solenizantką. Pojawiają się ciotki, wujkowie, kuzyni. Na dodatek dwóch nieznanych mężczyzn, ojciec wraz z synem, którzy od początku coś mocno kombinowali, i wiele innych. Nie zabraknie policji i oczywiście trupa, bo trup w takich książkach musi być obowiązkowo. Jeśli dodamy do tego miłosną klątwę, nawiedzony dom, tajemnice rodzinne i skarb  mamy mieszankę wybuchową. Każdy z bohaterów coś ukrywa, udaje. Zagadki się mnożą, a w tym wszystkim Tosia ma miłosne zawirowania. Byś z tym Lulkiem czy nie być? Oto jest pytanie. 


Książkę czyta się dobrze. Trochę przeszkadzało mi tak dużo postaci. Ale jeśli macie tak samo jak ja i czasami trudno Wam się połapać w bohaterach to autorka zrobiła na końcu książki drzewo genealogiczne całej rodzinki. Można zerkać podczas czytania i lepiej zrozumieć całą historię.


W powieści nie zabraknie sporej dawki dobrego humoru. Jest wesoło, trochę tajemniczo, a nawet miejscami zaskakująco. Taka lekka historia, przy której dobrze się spędzi czas, jednak w pamięci nie zostaje na długo. Ale takie książki również są bardzo potrzebne, jako przerywniki od cięższej dawki literatury:)

Link do opinii

Recenzja

„Na babski rozum”

Autor: Marta Obuch
Wydawnictwo: Filia

Są takie książki, które bierze się do ręki z czystej ciekawości, a odkłada dopiero wtedy, gdy wszystkie sekrety wyjdą z cienia, a prawda, choć długo ukrywana, w końcu upomni się o swoje. Najpierw pojawia się uśmiech, potem niepokój, a z każdą kolejną stroną rośnie świadomość, że w tej rodzinie nic nie jest takie, jakim chce się wydawać. Bo za uprzejmymi gestami kryją się dawne urazy, za przypadkiem stoi czyjś plan, a za milczeniem, historia, która mogła kosztować kogoś życie. I nagle „na chwilę” zamienia się w pełną napięcia podróż przez tajemnice, przekręty i zbrodnię, gdzie humor i groza idą ramię w ramię, a każdy może mieć coś na sumieniu. To historia, zadziorna, przewrotna, momentami mroczna, a przy tym bezczelnie zabawna.

Dostajemy kryminał rodowy, w którym kobieca intuicja zderza się z rodzinnymi tajemnicami, a śmiech przeplata się z dreszczem niepokoju.

„Na babski rozum” to nie tylko kryminał. To opowieść o dziedzictwie, tym materialnym i tym znacznie trudniejszym do uniesienia. O sekretach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. O tym, że przeszłość nigdy nie znika naprawdę, potrafi czekać cierpliwie, aż ktoś odważy się ją odkryć

Tosia wyjeżdża za miasto, na wieś, tylko na chwilę – ot, rodzinne urodziny, trochę wspomnień, może oddech od miejskiego tempa. Jednak sielski klimat szybko pęka jak bańka mydlana. Zamiast tego staje się sceną wydarzeń, które burzą wszystko, co wydawało się pewne.
Bo w tej rodzinie przeszłość nigdy nie odeszła naprawdę. Ukryła się tylko w niedopowiedzeniach, urwanych zdaniach i spojrzeniach, które mówią więcej niż słowa.
Zostaje ranna, pojawiają się krewni, o których nikt wcześniej nie wspominał.
Dodajcie do tego trupa na torach, nawiedzony dom, hektary ziemi budzące podejrzane zainteresowanie oraz rodzinę, która najwyraźniej ma więcej sekretów niż zdjęć w albumie. Wracają dawne urazy i konflikty, które przez lata dojrzewały w milczeniu. Tosia wchodzi w rolę detektywa-amatora z naturalną mieszanką ironii, sprytu i kobiecej intuicji. I szybko okazuje się, że niektóre sekrety nie umierają. Czekają.

Od pierwszych stron czuć, że coś tu nie gra. Coś skrzypi, ktoś chodzi, ktoś zamiata. Tajemnicze opowieści o przodkach i pytanie, które nie daje spokoju: co właściwie kobiety w tej rodzinie przekazywały sobie z pokolenia na pokolenie? Tylko przepisy i poczucie humoru? A może coś znacznie bardziej niebezpiecznego?

To, co zachwyca najbardziej, to styl. Marta Obuch pisze lekko, ironicznie, z charakterystycznym pazurem. Nawet gdy w tle pojawia się śmierć, klątwa i grobowe sekrety, autorka potrafi jednym zdaniem rozbroić napięcie i sprawić, że czytelnik śmieje się wbrew rozsądkowi.

Dialogi są błyskotliwe, postaci wyraziste, a Tosia to bohaterka, której kibicuje się od pierwszej wpadki. Jej rozterki, miłosne, życiowe, a nawet te dotyczące kilku nadprogramowych kilogramów, nadają historii autentyczności i ciepła.

Rodzinne tajemnice i kobieca siła
Pod warstwą kryminalnej intrygi kryje się coś więcej. To opowieść o dziedziczeniu, nie tylko majątku, ale też traum, schematów i siły. O tym, jak trudno zerwać z przeszłością i jak łatwo wpaść w pułapkę cudzych sekretów.

Marta Obuch z niezwykłą swobodą prowadzi czytelnika przez gęstą sieć rodzinnych tajemnic. Każde kolejne odkrycie nie przynosi ukojenia, lecz rodzi następne pytania. Kim naprawdę byli przodkowie Tosi? Dlaczego ktoś martwy wciąż zdaje się mieć z nią coś wspólnego? I czy można uciec przed historią zapisaną nie tylko w dokumentach, lecz także w krwi i pamięci?

Pytania mnożą się szybciej niż odpowiedzi:

Dlaczego znaleziony nieboszczyk ma numer Tosi zapisany na ręku?
Co ukrywał prapradziadek?
I czy naprawdę nie można otworzyć grobu „tak po prostu”…?

Napięcie rośnie z każdą stroną, a finał przynosi satysfakcję, której długo się nie zapomina.

„Na babski rozum” to książka, która udowadnia, że kobieca intuicja bywa ostrzejsza niż policyjne śledztwo, a rodzinne sekrety potrafią być bardziej przerażające niż duchy. To historia, w której śmiech miesza się z dreszczem, a lekkość stylu maskuje ciężar prawdy.


Idealna propozycja na wieczór, gdy potrzebujemy czegoś lekkiego, a jednocześnie inteligentnego, historii, która rozbawi, zaintryguje i zostawi po sobie przyjemne poczucie dobrze spędzonego czasu.

Jeśli szukacie kryminału z charakterem, z humorem i z duszą, właśnie go znaleźliście. 💫

Link do opinii
Avatar użytkownika - olilovesbooks2
olilovesbooks2
Przeczytane:2026-02-15, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

*współpraca reklamowa*

Rodzinne historie i sekrety, to tematy jakoś mi bliskie. Każdy z nas będąc w szkole miał za zadanie stworzyć swoje drzewo genealogiczne, kiedyś wydawało mi się, że to nic takiego, ale z czasem zauważyłam, że ma to głębszy sens, a patrząc na dzisiejszy świat, w którym relacje są tak pokomplikowane, jak współcześnie takie drzewo genealogiczne w niektórych przypadkach będzie wyglądało. Powieść to dość specyficzny twór, ja powiedziałabym, że to takie połączenie obyczajówki i komedii ze śledztwem i rozwiązywaniem zagadki sprzed lat, gdzie prawda chce wyjść na jaw, a przez to robi się niezły bałagan. Jednak sama autorka określa ją jako kryminał rodzinny, bo tych elementów kryminału trochę się tutaj pojawia. To taka troszkę zmodyfikowana wersja komedii kryminalnej.

Polska wieś to nie koniecznie spokój i sielskość, a Tosia przekonuje się o tym na własnej skórze. Wyjazd na urodziny matki do powód, dla którego znalazła się w samym centrum szalonych wydarzeń. Wypadek, trup na torach, dziwni ludzie kręcący się wokół, niespodziewane pojawienie się narzeczonego, z którym nie wiadomo co dalej zrobić, rodzinne tajemnice, ukryta przeszłość i tajemnicza ukryta skrzynia, albo skrzynie? No można się w tym wszystkim pogubić, ale Tosia zaciera rękawy i zaczyna działać, chce odkryć prawdę i zrozumieć o co właściwie chodzi.

Bardzo lubię komedie kryminalne, to takie specyficzne twory, niby lekkie ale i zajmujące. Tutaj dodatkowo pojawia się wiele zagadnień związanych z genealogią, z przeszłością, z tajemnicami i rodzinną zmową milczenia. Tośka odkrywa jak wiele matka przed nią ukrywała, a prawda jaka wychodzi na jaw, po części cieszy, po części załamuje, ale też powoduje wiele chaosu wokół. Autorka stworzyła tutaj bardzo ciekawą i wciągającą opowieść rodzinną, od której naprawdę nie mogłam się oderwać. Działo się bardzo dużo, były dramy, były komplikacje, afery, spotkania rodzinne, chwile urocze ale i odrobinę sensacyjne.

Fabuła była raczej prosta i lekka, choć pojawiło się sporo zawiłości w koligacjach rodzinnych, i tutaj naprawdę trzeba się mocno pilnować i nagłówkować, żeby wszytko ogarnąć, ja już miałam pod ręką kartkę i chciałam to sobie wszytko rozrysować, ale coś mnie natchnęło i zerknęłam na koniec książki i tam to było klarownie rozpisane. Mega mi się podobał watek rodzinnych tajemnic, skarbu, czy ogólnie całej siatki rodzinnych powiązań. Bardzo lubię słuchać takich historii, mam do nich ogromny sentyment bo zwykle o takich zawiłościach opowiadała mi babcia, a ona wiedziała wszytko i o wszystkich, a teraz już nie ma mi ich kto opowiadać.

Powieść była świetna, bawiłam się przy niej przednio, miałam dziesiątki teorii spiskowych, a autorka krok po kroku je obalała, dając mi opowieść oryginalną, nie dającą się do końca przewidzieć. Historię, przy której miło spędziłam czas, z której dowiedziałam się czegoś nowego, która wzbudziła we mnie pozytywne uczucia i jakąś taką nostalgię czy sentyment do starych rodzinnych historii. To lekka i przyjemna lektura, na poprawę nastroju i dla każdego, bo znaleźć w niej można elementy wielu literackich gatunków. Zdecydowanie propozycja warta uwagi.

Link do opinii

„Na babski rozum” Marty Obuch to powieść, która zręcznie łączy kryminał rodowy z komedią obyczajową, a wszystko to podlane jest charakterystycznym dla autorki humorem. Tym razem jednak Obuch proponuje czytelnikom coś więcej niż lekką, zabawną historię – sięga po motyw dziedzictwa kobiet, rodzinnych sekretów i tego, co przekazywane jest z pokolenia na pokolenie nie tylko w formie majątku, ale także emocji, uprzedzeń i przemilczeń.

Główna bohaterka, Tosia, wyjeżdża na wieś z zamiarem krótkiego odpoczynku i uporządkowania spraw po zmarłej babci. Szybko jednak okazuje się, że sielski krajobraz to jedynie fasada. Pechowy wypadek, podejrzane zachowania mieszkańców, odziedziczona chata z hektarami ziemi oraz coraz bardziej niepokojące odkrycia z przeszłości rodziny sprawiają, że Tosia zostaje wciągnięta w wir zdarzeń, które balansują na granicy groteski i grozy. Autorka umiejętnie buduje atmosferę niepewności – skrzypiąca nocą szafa, kroki w pustym domu i sugestia miłosnej klątwy tworzą klimat, który intryguje, ale nie przytłacza.

Największą siłą powieści są postacie. Liczna, nieco upiorna rodzinka została sportretowana z wyczuciem ironii, ale i czułością. Każda z kobiet wnosi do historii coś własnego – tajemnicę, traumę, życiową mądrość albo całkiem przyziemny upór. To właśnie relacje między bohaterkami nadają książce głębi. „Na babski rozum” pokazuje, że kobieca intuicja bywa trafniejsza niż racjonalne kalkulacje, a rodzinne historie – nawet te mroczne – potrafią być źródłem siły.

W warstwie kryminalnej powieść opiera się na stopniowym odsłanianiu sekretów. Czytelnik razem z Tosią odkrywa kolejne elementy układanki, próbując odpowiedzieć na pytanie, kto kłamie i dlaczego. Intryga nie jest może skomplikowana w klasycznym sensie, ale jej siłą jest osadzenie w realiach prowincji, gdzie wszyscy się znają, a jednocześnie każdy coś ukrywa. Motyw ziemi jako przedmiotu pożądania dodaje historii współczesnego wymiaru – chciwość, interesy i rodzinne roszczenia okazują się równie groźne jak domniemane duchy.

Styl Marty Obuch pozostaje lekki i dynamiczny. Dialogi są żywe, często dowcipne, a narracja prowadzona jest z wyczuciem tempa. Autorka potrafi w jednej scenie rozbawić, by w kolejnej subtelnie zasiać niepokój. Humor nie niweluje jednak ciężaru tematów – przeciwnie, stanowi przeciwwagę dla trudnych kwestii związanych z przeszłością, zaufaniem i odpowiedzialnością za rodzinne dziedzictwo.

„Na babski rozum” to książka dla czytelników, którzy cenią sobie kryminały z przymrużeniem oka, ale jednocześnie oczekują czegoś więcej niż samej zagadki. To opowieść o tym, że przeszłość nigdy nie znika całkowicie, a prawda – choć bywa niewygodna – prędzej czy później upomina się o swoje miejsce. Marta Obuch udowadnia, że potrafi odnaleźć się w nieco mroczniejszej odsłonie, nie tracąc przy tym swojego literackiego wdzięku. To udana, wciągająca historia, która bawi, intryguje i skłania do refleksji nad tym, co naprawdę oznacza „babski rozum”.

Link do opinii

Na babski rozum? Czy może jednak nie? ?

Często ten babski rozum jest bardziej skomplikowany niż mogłoby się wydawać ?.

"Na babski rozum", to książka ponoć kryminalna. Czy tak było?

Mamy historię rodziny, w której pojawia się spadek, trup, nawiedzony dom i wiele wydarzeń, których miejsce i czas zdecydowanie nie zbiegły się korzystnie. Sekrety, sekrety i jeszcze raz sekrety.

Podobało mi się kopanie w sekretach rodzinnych, bo te zawsze prowadzą do ciekawych odkryć ? (czasami zależy dla kogo). Na pewno czytało mi się ją błyskawicznie, pochłonęłam ją w jeden dzień.

Natomiast nie było wow. Było ok. Nie był to dla mnie kryminał. Komedia kryminalna, może bardziej, ale nie było dla mnie śmiesznych momentów. Wiadomo, że poczucie humoru bywa różne, ale za dużo czasami niekoniecznie działa na plus.

Tak jak napisała @_book_kate, było: tak o.

Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwofilia ?

Link do opinii
Avatar użytkownika - Agafitness
Agafitness
Przeczytane:2026-03-02, Ocena: 2, Przeczytałem, 52 książki 2026,

Komedia kryminalna to gatunek, przy którym zamiast się relaksować, zazwyczaj mocno się męczę, gdyż te książki są zazwyczaj słabe. Wyjątek stanowi Joanna Chmielewska i to też wybiórczo, bo ma w swojej twórczości powieści genialne jaj i słabiutkie. W przypadku Pani Marty Obuch widać, że ma lekkie pióro i duży potencjał, jednak przemycane tu własne poglądy i stereotypy mocno mnie do niej zniechęciły. Również galimatias i natłok bohaterów przyczyniły się do tego, że odbiór całej tej opowieści stał się na tyle męczący, iż po przeczytaniu trzystu stron poddałam się i odłożyłam książkę.

 

Autorka odbywa podróż sentymentalną do czasów dzieciństwa i to akurat jest fajne. Po dwudziestu siedmiu latach wraca do Staropola w gminie Przyrów i patrzy na całe otoczenie oczami dziecka, jakim była przed laty, a jednak dostrzega upływ czasu, odciśnięty w tym miejscu i dziwi ją to jak wszystko się zmieniło. Z okazji 50-tych urodzin mamy głównej bohaterki - Tosi, ma się tam spotkać cała rodzina i spora część znajomych. W jej oczach ta mama jawi się jako zgrzybiała staruszka, której menopauza totalnie pomieszała w głowie. Wyraźnie demonizuje okres przekwitania, a przecież podobnie jak okres dojrzewania, każda kobieta przechodzi  to bardzo różnie. I tu kłaniają się stereotypy. Ale dalej jest jeszcze ciekawiej. Otóż 70-letnią osobę postrzega jako skamielinę czy truchło. Wychowałam się w szacunku do starszych osób i bardzo razi mnie takie podejście. Jeżeli to miało być zabawne, to mnie nie śmieszyło. Ta cała Tosia (Antonina Biczak) przy okazji odkrywa sekrety rodzinne, ulega wypadkowi, a jakby tego było mało, to na torach zostają znalezione zwłoki samobójcy, mającego zapisany na ręce jej numer telefonu. Trochę dziwna też była dla mnie relacja Tosi z Lulkiem i nie wiem jak się ostatecznie potoczył ich związek, gdyż nie doczytałam do końca. I przy okazji kolejny "kwiatek" czyli opinia na temat mężczyzn, mówiąca, iż:" Faceci w okolicach trzydziestki wciąż chcą mieć stosunki dwa razy dziennie, nieważne z kim, choćby z rurą od odkurzacza". Nie podzielam tego poglądu, nie kupuję tego humoru, gdzie wciąż pojawiają się ( w moim odczuciu) niesmaczne odniesienia do ludzkiej sexualności.

 

Ne podobało mi się nachalne reklamowanie książki "Chłopki" oraz wplatanie własnych poglądów, jak chociażby ten na temat Rosjan, którzy zdaniem autorki, na przestrzeni lat tak bardzo zniewalali Polskę. Żyłam w czasach, gdy stacjonowali  w moim mieście i mam na ten temat inne zdanie. 

 

Bardzo mocno zmęczyła mnie książka, która powinna bawić i dawać wytchnienie. Powodował to chaos sytuacyjny, namnażanie bohaterów, w których nie mogłam się połapać, silenie się na dowcip, często wprawiający mnie w zakłopotanie, zażenowanie, posługiwanie się stereotypami na temat ludzi w różnym wieku, wyolbrzymianie negatywnych reakcji kobiet w okresie menopauzy, reklamowanie innej książki, przemycanie własnych poglądów, przez co człowiek zamiast się ubawić, umęczył się, wynudził, irytował. Być może jestem już za stara (coś pomiędzy skamieliną a truchłem) na tego typu literaturę. Możliwe, że bardziej trafi ona w gust młodszego pokolenia. Ja chyba całkowicie dam sobie spokój z komediami kryminalnymi, bo to ewidentnie gatunek nie dla mnie.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - ktomzynska
ktomzynska
Przeczytane:2026-02-19, Ocena: 5, Przeczytałam,

Jak sądzisz, ile tajemnic potrafi zmieścić jedna rodzinna szafa? Co się stanie, gdy ta szafa zacznie skrzypieć w środku nocy, a tajemnice uciekać? Może odkryłeś(-aś) kiedyś jakąś tajemnicę swojej rodziny?

 

,,Na babski rozum" Marty Obuch zmusza do zadania sobie tych pytań i wciąga już od pierwszych stron. Dlatego szybko można się przekonać, że to książka, która potrafi jednocześnie rozbawić, zaintrygować i lekko ukłuć niepokojem.

 

Autorka bierze na warsztat rodzinę, spadek, nawiedzony dom i... trupa, który ma wyjątkowo zły timing. Tosia trafia do Staropola i szybko okazuje się, że sielskość polskiej wsi bywa tylko dekoracją, a pod nią czai się cała kolekcja sekretów, półprawd i przemilczeń. Autorka świetnie balansuje między komedią omyłek a kryminałem rodowym, nie gubiąc tempa ani humoru.

 

Styl Marty Obuch jest lekki, ale nie lekkomyślny. Dialogi potrafią rozbroić, sytuacje są momentami przerysowane, a jednak pod spodem pulsuje temat dziedziczonych historii, klątw (tych dosłownych i tych całkiem zwyczajnych) oraz tego, co kobiety przekazują kobietom - czasem w sekrecie, czasem w milczeniu. Podobało mi się, że śledztwo nie jest tylko pogonią za odpowiedzią ,,kto i dlaczego", lecz też wyprawą w głąb drzewa genealogicznego, gdzie każda gałąź może zaskoczyć. Tu przeszłość naprawdę ma głos, czasem skrzypiący jak szafa w środku nocy, a czasem bardzo niewygodny. Podobało mi się, że wątek genealogiczny nie jest suchą wyliczanką faktów, tylko żywą opowieścią o kobietach, ich wyborach, przemilczeniach i małych rodzinnych mitach, które z czasem urastają do rangi legend.

 

Kryminalna intryga nie przygniata ciężarem, raczej napędza ciekawość i sprawia, że łapiesz się na myśli: ,,jeszcze jeden rozdział, muszę wiedzieć". Ja dokładnie tak miałam - tempo nie jest zawrotne, ale wystarczająco rytmiczne, by nie odkładać książki na później.

 

Ocena: 8/10 - bo ,,Na babski rozum" traktuję jak bardzo udany czytelniczy reset: lekki, zabawny, a jednocześnie z drugim dnem, które zostaje w głowie na dłużej. To nie jest powieść, która udaje coś, czym nie jest - ona chce dać rozrywkę, ale przy okazji przypomina, że w każdej rodzinie jest jakaś zamknięta szafa. I czasem naprawdę warto ją otworzyć, nawet jeśli trochę skrzypi.

Link do opinii
Avatar użytkownika - mag-tur
mag-tur
Przeczytane:2026-02-14, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Marta Obuch w przedmowie uprzedza swoich czytelników, że ta książka nie do końca jest komedią kryminalną. To nie tego typu książka jaką znają i lubią jej czytelnicy. W trakcie badań nad własnym drzewem genealogicznym nastąpiła refleksja, że skoro w jej rodzinie doszło do różnych wydarzeń może to być dobry materiał na kolejną powieść. Nie powiem, bardzo dobrze to wyszło Pani Marcie. Dzięki treści możemy zacząć poszukiwania własnych przodków, bo czytelnik ma gotowy plan działania. O czego zacząć i jak się przygotować do poszukiwań.

A wszystko zaczyna się od tego, że Tosia wyprawia mamie 50-te urodziny. I gdzie? Na wsi. W Staropolu, w powiecie częstochowskim. W miejscu, do którego miała zamiar już nie trafić. W miejscu, gdzie się wychowała. W miejscu, które ją przeraża. Jeszcze dobrze nie dojechała wraz z rodzicami na miejsce a już się okazało, że mama ma sporo ziemi do sprzedania, bo zapytał o to w sklepie nieznajomy jegomość, którego de facto solenizantka zaprosiła na imprezę. jego i jego syna. Na urodzinowym grillu zjawia się także przyjaciółka Tosi, starsza sierżant Jadźka. Okaże się ona pomocna przy prowadzonym śledztwie, bo niedaleko na torach znaleziono ciało samobójcy. Wszystko i może ,,rozeszłoby się po kościach", gdyby nie drobny szczegół: na ręce denat miał zapisany numer telefonu do Tosi...

Denat, telefon, chętni do zakupu ziemi po dziadkach naszej bohaterki. I nie tylko, domu także. Wypytywania po wsi o tajemniczą skrzynię prapradziadka i mnóstwo rodzinnych tajemnic, które powoli zostają odkrywane. O klątwie czyli o tym co można przekazać dziecku w genach do trzeciego pokolenia, przeczytacie w bardzo dobrej powieści kryminalnej jak dla mnie lekko komediowej Marty Obuch ,,Na babski rozum", przy której spędziłam kilka odprężających godzin.


Współpraca barterowa z Wydawnictwem Filia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Szpilkaczyta
Szpilkaczyta
Przeczytane:2026-02-14, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

Witam Was bardzo serdecznie moi drodzy książkomaniacy.

Jan Kochanowski niegdyś pisał "Wsi spokojna, wsi wesoła"i ta książka według pewnej części pokrywa się z jego słowami. Ponieważ w tej historii nie brakuje radości ale spokoju to tu już drogi czytelniku nie uświadczysz, zwłaszcza gdy na wieś przyjeżdża Regina Biczak wraz z córką i mężem żeby urządzić swoje pięćdziesiąte urodziny. I od tego wszystko się zaczyna, no prawie bo w tle zaplatał się trup i skrzynia pełna skarbów, ponoć  nikt tej skrzyni nie widział na oczy tylko cała wieś o niej mówi. 

  Tosia, nieustepliwa poszukiwaczka korzeni rodzinnych, Jadwiga, starsza sierżant na którą pewien mężczyzna patrzy jak sroka w gnat, solenizantka Regina vel Gina, która wszystko wie najlepiej, Lulek milioner narzeczony Tosi i Bobek, który jest nieodzownym kompanem i po psiemu potrafi wyczuć kiedy zbliżają się kłopoty.

  Kolejna świetna książka autorki, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, mnóstwa humoru, z trupem na horyzoncie i przecudowny bohaterami, nieodkładalna.

Bawiłam się przednio i już nie mogę się doczekać kolejnej książki.

Link do opinii
Inne książki autora
Wiedźma duszona w winie
Marta Obuch0
Okładka ksiązki - Wiedźma duszona w winie

Bożena - stateczna pani menadżer jednego z banków - prowadzi uporządkowane, choć dość przewidywalne życie, w którym nie ma miejsca na szaleństwa. Nieoczekiwanie...

Nieziemski spadek
Marta Obuch0
Okładka ksiązki - Nieziemski spadek

NIEDOCHOWANY CELIBAT I POCHOWANY TRUP. SPOSÓB NA PRZECHYTRZENIE KUCHARKI, SŁODKA PUŁAPKA NA WŁAMYWACZA I GORZKA TRUCIZNA. MNIAM! NAJNOWSZA KOMEDIA KRYMINALNA...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy