Nad brzegiem Raduni, rzeki niosącej to, co nieuniknione, zaczyna się opowieść o kobiecej sile, miłości dojrzewającej w bólu i ranach, które zadaje wojna. Młoda szlachcianka Emilia Żarnowiecka coraz śmielej przekracza granice wyznaczane przez konserwatywną rodzinę, zafascynowana kaszubską kulturą i życiem, które pulsuje poza dworem. Jej los zmienia ustalony bieg, kiedy podczas nocy świętojańskiej poznaje młynarza Leona Labudę, wdowca z trojgiem dzieci. Ich uczucie rodzi się wbrew konwenansom, na przekór społecznym podziałom i oczekiwaniom światów, do których należą. Gdy nadciąga wojna, wybór przestaje być tylko sprawą serca. Emilia musi zdecydować, czy pozostać wierną życiu, które zna, czy zaryzykować wszystko, by podążyć za miłością.
Zanim ucichnie rzeki śpiew, drugi tom cyklu Na Pomorzu Marleny Wittstock, to poruszająca historia o odwadze, stracie i zaczynaniu od nowa. O tym, że czasem trzeba przejść przez ogień, by odnaleźć siebie - choć echo przeszłości nigdy całkiem nie milknie. Powieść przesycona jest kaszubskim kolorytem, ludową duchowością i rytmem wiejskiego życia. Gościnnie pojawiają się w niej bohaterowie z Zanim wróci echo win.
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2026-08-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 368
"Rzeka brzmiała jak ich oddechy - czasem spokojne, czasem rwące, czasem ciche jak modlitwa".
Emilia Żarnowiecka dorastała w świecie, w którym wszystko miało swoje miejsce, a granice wyznaczały pochodzenie, majątek i rodzinne oczekiwania. Młoda szlachcianka coraz mocniej zaczyna czuć, że życie za murami dworu jest tym, czego naprawdę pragnie. Fascynuje ją kaszubska kultura, prostota codzienności i świat zupełnie inny od tego, który zna od dziecka. Jednak jej przeszłość została dokładnie zaplanowana. Podczas nocy świętojańskiej, los stawia na jej drodze Leona Labudę, młynarza, wdowca i ojca trojga dzieci. Dzieli ich wszystko, pochodzenie, status społeczny, majątek i oczekiwania otoczenia. Emilia podejmuje decyzję, która odmienia całe jej dotychczasowe życie.
Przez powieść się płynie.
Przenosimy się nad Radunię, do świata, w którym tradycja, rodzina i codzienna bliskość przeplatają się z bólem, niepewnością i wojenną rzeczywistością. Marlena Wittstock umiejętnie połączyła losy bohaterów z wielką historią. Wojna odebrała im poczucie bezpieczeństwa, rozdzieliła bliskich i zmusiła do życia w ciągłym strachu. W powieści mocno wybrzmiewa kobieca siła, która zrodziła się z bólu, tęsknoty i nadziei. Emilia jest bohaterką, której nic nie przychodzi łatwo. Los nie szczędzi jej trudnych doświadczeń, jednak ta, nie poddaje się. Codzienność mieszkańców kaszubskich wsi, lokalne tradycje, obrzędy, charakterystyczna gwara. Z jednej strony mamy piękny obraz Pomorza, z drugiej świat, w którym wojna bezlitośnie wkracza w życie zwyczajnych ludzi.
Miłość Emilii i Leona. Zamożna szlachcianka i ubogi młynarz. Dla ówczesnego świata ten związek był nie do zaakceptowania. Ich relacja od początku jest skomplikowana, dzieli ich wszystko. Zderzenie dwóch światów. Z jednej strony kobieta wychowana w dostatku, z drugiej zwyczajna, przepełniona pracą codzienność młynarskiego domu i wiejskiej społeczności. Emilia wie, że będzie musiała zmierzyć się z nową rzeczywistością.
„Zanim ucichnie rzeki śpiew” to opowieść o człowieku, o miłości, o tęsknocie, która potrafi towarzyszyć przez lata. O nadziei, kobiecej sile, więzach rodzinnych, rozpoczynaniu wszystkiego od nowa. Rodzinne konflikty, straty, potrzeba odnalezienia swojego miejsca, życie na własnych zasadach. Wszystko to na tle dramatycznych wydarzeń.
Piękna, poruszająca i momentami bolesna historia. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)
Poraniona dusza i ciało... Tak wiele złego się wydarzyło, tyle łez wylało, a tęsknota za ukochaną osobą trwa nadal, niezmiennie. Z każdym kolejnym dniem trzeba wierzyć, że pomimo przeciwności losu przyjdzie jeszcze ten szczęśliwy, wyczekiwany moment. Niezwykła kobieca siła pozwala wciąż od nowa podnosić się po upadku, bo jest dla kogo żyć.
Emilia Żarnowiecka, jedyna dziedziczka majątku podjęła trudną decyzję, lecz przepełnioną potrzebą serca. Pomimo konsekwencji opuściła dotychczasowe życie w bogactwie dla tej jedynej osoby, młynarza Leona Labudy. Młoda kobieta dzielnie walczyła każdego dnia z przeciwnościami. Splot wielu wydarzeń postawił na jej drodze ogromne przeszkody, którym musiała stawić czoła. Nie poddała się pomimo trudu, wysiłku i ryzyka. A wszystko po to, aby znów móc zobaczyć i poczuć bliskość najdroższej osoby na świecie.
Jaka to była cudowna historia przepełniona uczuciami i nadzieją.
Drugi tom sagi "Na Pomorzu" budzi ogromne emocje, przepełnia bólem, z każdą kolejną stroną ukazuje ówczesny bezwzględny, bru*talny świat i walkę o przetrwanie.
Autorka w cudowny sposób przedstawiła uczucia i codzienność ludzi, którzy musieli się zmagać z wszechobecną tragedią. Ukazała ogromną, ludzką tęsknotę, miłość i walkę o najbliższych. W książce pojawiają się tradycje, budujące każdy dzień w małych wioskach, mamy możliwość poznać chociaż częściowo gwarę kaszubską, której używali rodowici mieszkańcy. Najbardziej wzrusza jednak piękne uczucie, które nigdy nie miało się wydarzyć, ponieważ połączenie zamożnej kobiety i biednego młynarza to przecież prawdziwy mezalians.
Przepiękna, poruszająca, przepełniona emocjami powieść, przy której łzy same napływają do oczu. Cudowna, zapadająca w pamięć i serce historia. Z przyjemnością przeczytam kolejny tom serii.
Gorąco polecam
Po niesamowitej książce - Zanim wróci echo win, nie mogłam doczekać się jej kontynuacji. Byłam niesamowicie ciekawa, jak potoczyły się losy Antoniny, a tu zonk: Zanim ucichnie rzeki śpiew jest o nowej bohaterce, Emilii Żarnowieckiej. Choć na początku czułam się nieco zbita z tropu, to z każdą kolejną stroną byłam pod ogromnym wrażeniem tej kobiety i tego, co miała do zaoferowania.
*
Szlachcianka Emilia Żarnowiecka, choć ma narzucone sztywne zasady, zdecydowanie nie da się zamknąć pod kluczem i z ogromną ciekawością świata i tego, co dzieje się za murami dworu, zaczyna przekraczać granice. Szczególnym zainteresowaniem darzy kulturę kaszubską.
Podczas nocy świętojańskiej jej wianek wyławia Leon Labuda, młynarz, wdowiec, ojciec trójki dzieci.
Uczucie rodzi się w nich wbrew zasadom, odmienności kultur i na przekór społeczeństwu.
W obliczu nadchodzącej wojny Emilia musi zdecydować, czy jest w stanie porzucić swoje dotychczasowe wygodne życie dla dobra miłości.
*
Przez całą książkę byłam pod ogromnym wrażeniem postawy Emilii. Tego, jak dobrze odnalazła się w zupełnie innej rzeczywistości, jak doskonale (UWAGA SPOILER) zaopiekowała się dziećmi, bez słowa sprzeciwu zajęła się pracą w młynie. Choć znała się z Leonem krótko, ich małżeństwo trwało tyle co nic, nie zrezygnowała i wiernie czekała kilka lat na jego powrót z wojny. Dała się poznać jako bardzo odważna, dojrzała młoda kobieta, co także wzbudziło we mnie podziw. Dodatkowo trudna relacja z najstarszą córką męża, Katarzëną, dawała jej się we znaki.
Choć głównie czuć było duże oczekiwanie na powrót Leona z wojny, co cały czas miałam z tyłu głowy, to fabuła płynęła dalej, przynosiła nowe ciekawostki i zobrazowała to, że choć jest konflikt zbrojny, choć giną ludzie, to życie toczy się dalej. Świat nie może stanąć w miejscu.
Marlena Wittstock potrafi porwać czytelnika tak, że aż do ostatniej strony nie jest w stanie oderwać się od książki. Dodatek kaszubskiej kultury i obyczajów podziałał bardzo na plus, bo dotąd niewiele na ten temat wiedziałam.
Jestem po prostu oczarowana historiami zawartymi w serii Na Pomorzu i wiem, że po trzecim tomie będę bardzo tęskniła za bohaterami.
Serdecznie polecam!
Książka skojarzyła mi się z "Nad Niemnem" i pytaniem, które przyszło do mnie po latach: jak wyglądało życie Justyny Bohatyrowiczowej? Tego Orzeszkowa nam nie mówi. Radunia niczym Niemen, Emilia to panna dziedziczka w przeciwieństwie do Justyny "ubogiej krewnej" przyzwyczajonej do pracy we dworze. Wybrankiem Emilii jest młynarz, natomiast Jan Bohatyrowicz wprawdzie zubożały, by nie rzec schłopiały, ale szlachcic. W przeciwieństwie do państwa Żarnowieckich, którzy wyrzekli się córki Benedykt Korczyński dał swoje błogosławieństwo narzeczonym. A potem na obie bohaterki spadły takie same obowiązki, obrządek w gospodarstwie, przynoszenie wody, prace w polu. Justyna może liczyć na pomoc męża. Mąż Emilii po wybuchu I wojny światowej został zmobilizowany. Na jej głowie została trójka pasierbów i młyn. Dużo czasu jej zajęło przekonanie mieszkańców, a przede wszystkim mieszkanek, wsi do siebie. Myślę, że Justyna też na początku była postrzegana jako panienka z dworu. Upór, obowiązkowość, ale też miłość, nie pozwoliły Emilii okazać słabości i rzucić wszystko. Jak nie jestem fanką powieści historycznych, i ich unikam, tak się wciągnęłam od pierwszego rozdziału. Porwała mnie historia życia codziennego na Pomorzu Wschodnim. Schell schock, nikt wtedy nie wiedział o PTSD. Dużo ciekawych wątków. Powieść należy do cyklu Na Pomorzu, ale można ją czytać jako samodzielną książkę.
Drugi tom cyklu Na Pomorzu autorstwa Marleny Wittstock wciągnął mnie w swój świat od pierwszych stron. Na to właśnie liczyłam, kiedy kończyłam tom pierwszy i nie zawiodłam się.
Emilia Żarnowiecka wiedzie życie bogatej panny z dobrego domu, szlachcianki z dworu. Pochodzi z konserwatywnej rodziny, która zaplanowała życie córki, nie pytając jej o zdanie. O jej rękę stara się już przystojny młody mężczyzna z ich sfery. Problem polega na tym, że Emilia nie kocha tego człowieka. Darzy go szacunkiem, ale nic więcej do niego nie czuje. Chciałaby wyjść za mąż za kogoś, kogo pokocha. Tymczasem jej rodzice nie wyobrażają sobie sytuacji, w której ich córka miałaby się sprzeciwić ich woli.
Kiedy podczas Sobótki Emilia poznaje młynarza Leona Labudę, jej podejście do własnego życia zaczyna się zmieniać. Szybko orientuje się, że czuje do mężczyzny coś więcej niż zwykłą sympatię. Labuda jest od niej znacznie starszy, a do tego jest wdowcem i ma trójkę dzieci. Nie jest to dobra partia dla szlachcianki, z czego Emilia świetnie zdaje sobie sprawę. Do tego sytuacja polityczna jest fatalna i zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby Emilia wyszła za mąż za mężczyznę, który zapewni jej bezpieczeństwo w obliczu wojny.
Leon odwzajemnia uczucie panny Żarnowieckiej, jednak próbuje wytłumaczyć jej, że w świecie, w którym żyją, nie mogą być razem. Ich miłość jednak jest tak silna, że decydują się na nieodwracalny krok, aby połączyć się na zawsze, zanim Leon wyruszy na front. Emilia jako pani Labudowa, wbrew woli rodziców, a przede wszystkim matki, przenosi się do domu Leona i przejmuje opiekę nad jego dziećmi. Dwójka młodszych szkrabów szybko obdarza kobietę zaufaniem i miłością, jednak najstarsza córka, nastoletnia Katarzyna, wciąż daje macosze do zrozumienia, że nie jest w ich domu mile widziana. Mieszkańcy wsi również są bardzo zdystansowani i często wyśmiewają się z "zachcianki" panienki z dworu. Jak potoczą się losy młodej kobiety? Czy Emilia poradzi sobie w domu młynarza, bez służby i wsparcia? Czy Leon zdoła wrócić z wojny? Czy państwo Żarnowieccy wybaczą córce mezalians?
Autorka wspaniale przedstawiła realia epoki i dopracowała tło społeczno-polityczne. Bohaterowie są wyraziści i realistyczni. Bardzo podobał mi się ludowy, kaszubski klimat powieści, a w tym rewelacyjnie przedstawione zachowanie mieszkańców wsi, w której przyszło mieszkać Emilii po ślubie, i ich przemiana.
Przez tę historię po prostu się płynie, chłonąc kolejne wydarzenia, obserwując dylematy bohaterów i konsekwencje podejmowanych przez nich decyzji. Znajdziecie tu barwną opowieść o odwadze, stawianiu czoła przeciwnościom losu, radzeniu sobie ze stratą i zaczynaniu od nowa.
Zdecydowanie polecam i już nie mogę doczekać się trzeciego tomu tego cyklu.
Sierpień 1939 r. Janek z powodu polskiego pochodzenia traci stanowisko komendanta straży pożarnej oraz mieszkanie służbowe i wraca z żoną do Gdańska. Wkrótce...
Nad brzegiem Raduni, rzeki niosącej pamięć o utraconych marzeniach i nadzieję na lepsze jutro, rozpoczyna się opowieść o miłości wystawionej na najtrudniejszą...
Przeczytane:2026-10-05, Ocena: 6, Przeczytałam,
(czytaj dalej)