Nadwiślańskie serca

Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2017-06-21
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788380495258
Liczba stron: 424
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 5 (5 głosów)

Warszawska Saska Kępa i piękne plenery Kazimierza Dolnego. Marta, młoda, ambitna kobieta, za nic nie chce powielać losów swoich rodziców i rodzeństwa. Wie, czego chce, i odważnie realizuje plany. Pewnego dnia w jej życiu pojawia się Janusz - mężczyzna, który niebawem ma wziąć ślub... Czy miłość tych dwojga ma szansę na szczęście? I czy zakochana kobieta ma prawo oddzielić ojca od córki?

,,Nadwiślańskie serca" to opowieść o tym, że czasem rzeczy najistotniejsze są tak blisko, że ich nie dostrzegamy. To książka o potędze miłości, również tej dojrzałej, o sile przyjaźni i niepotrzebnych stereotypach.

Kup książkę Nadwiślańskie serca

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - madak
madak
Przeczytane:2017-07-17, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2017 roku, Obyczajowe,
W literaturze znajdziemy miliony historii miłosnych. Wiele z nich chwyci czytelnika za serce, wzruszy i wywoła fale skrajnych emocji. Im więcej jest w powieści wiarygodności, im bliżsi wydają się czytelnikowi bohaterowie, tym publikacja wydaje się ciekawsza. Nadwiślańskie serca Katarzyny Archimowicz to powieść sprawnie napisana, przemyślana i bardzo wiarygodna. Janusz Bilski to trzydziestokilkuletni biznesmen, który już za kilka miesięcy poślubić ma kobietę swoich marzeń – Dorotę. Wspólnie z Dorotą mężczyzna wychowuje jej siedmioletnią córkę, Julię. Janusz i Dorota są ludźmi dobrze sytuowanymi, żyją w komfortowym, dużym domu na Saskiej Kępie. Opiekę nad Julką w przeważającym stopniu sprawuje jednak Janusz; Dorota wiecznie jest zabiegana, łapie tysiące zleceń – jako tłumacz i przewodnik wycieczek – przez co z córką widuje się tylko „od święta”. Marta to młoda studentka fizjoterapii, która za wszelką cenę pragnie w życiu spełnienia, ale także szczęścia własnego i najbliższych jej osób. Po wyjeździe z rodzinnego Kazimierza kończy studia w Warszawie i usilnie próbuje znaleźć pracę w zawodzie. Niespodziewany zbieg okoliczności sprawia, że dziewczyna przeprowadza się z Bemowa na Saską Kępę i staje się sąsiadką Janusza Bilskiego, którego kilka tygodni wcześniej spotkała w Kazimierzu.   Losy Janusza, Julki, Marty i Doroty zaczynają się splatać, by wreszcie zaowocować feerią zaskakujących ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Nadwiślańskie serca

Avatar użytkownika - awiola
awiola
Przeczytane:2017-08-15, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,

"(…) o rodzinie stanowi nie złożone przed urzędnikiem oświadczenie, ale miłość budowana między ludźmi".


To zabawne, jak ludzie potrafią sami sobie komplikować życie i w swoim dążeniu do zadowolenia, nie zauważać, że szczęście jest blisko, niemal na wyciągnięcie ręki. Nie dziwię się więc, że temat ten, dość często poruszany w powieściach obyczajowych, za każdym razem wywołuje we mnie wiele przemyśleń. Katarzyna Archimowicz w swojej najnowszej powieści, zafundowała mi pełen wachlarz emocjonalny związany z tą właśnie płaszczyzną.

Katarzyna Archimowicz to absolwentka matematyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Obecnie autorka uczy w szkole podstawowej i gimnazjum oraz jest doradcą zawodowym. W wolnym czasie haftuje wielkoformatowo, czyta oraz marzy o podróży do Petersburga i na Syberię. Jej debiutem literackim była dobrze przyjęta powieść pt. "Miłość w Burzanach".

Marta to ambitna studentka fizjoterapii. Janusz jest przedsiębiorcą, żyjącym z Dorotą i jej córką, który ma wziąć niebawem ślub. To właśnie oni spotykają się przypadkowo w Kazimierzu Dolnym. Po jakimś czasie, los ponownie krzyżuje ich losy w Warszawie. W życiu bohaterów wiele się zmienia i tylko od nich zależy, czy napotkane wzloty i upadki będą przeżywać wspólnie.

"Nadwiślańskie serca" to powieść obyczajowa, która pomimo widocznej schematyczności fabularnej, pozwala czytelnikom roztrząsać problemy głównych bohaterów, rozkładać na czynniki pierwsze podjęte przez nich decyzje, wzruszać się oraz złościć. Dzieje się bowiem w tej książce wiele, dzięki czemu uczestniczenie w życiu ukazanych w utworze postaci, sprawia sporo frajdy.

Katarzyna Archimowicz w swojej najnowszej książce nakreśliła mocno wyraziste, z ugruntowanym podłożem psychologicznym, sylwetki głównych bohaterów, czyli Marty i Janusza, oraz tych drugoplanowych, równie ważnych, czyli Agaty i Mateusza. W zasadzie w obydwu przypadkach z wielką uwagą śledziłam ich koleje losu oraz starałam się zrozumieć podejmowane przez nich decyzje, co nie było wcale łatwe. Wszystko to zostało okraszone prostym, ale malowniczym językiem, pozwalającym wciągnąć się w całą fabułę do samego końca.

Powieść autorki jest utworem dotykającym takich bliskich każdemu z nas tematów, jak bezwarunkowa miłość, ambicja, złe decyzje, walka o lepszy byt. Jest jednak jeden wątek, który po perturbacjach miłosnych Marty i Janusza, przykuł moją największą uwagę. Otóż Katarzyna Archimowicz dotknęła tematu niepełnosprawności fizycznej pod postacią wątku niewidomej Agaty. Ukazane w książce objawy dyskryminacji podczas szukania przez nią pracy, niewątpliwie zwiększają świadomość czytelnika w temacie ogromu trudności, z jakimi muszą zmierzyć się takie osoby. Oprócz tego, przypadek Agaty to także widoczny przykład tego, jak rządzą nami stereotypy, które ukierunkowują nasze myślenie na konkretne tory.

"Nadwiślańskie serca" to książka, którą polecam wszystkim miłośnikom życiowych historii, opartych na silnych, realistycznych fundamentach. Katarzyna Archimowicz pisze z serca do ludzkich serc. To się czuje.


Link do opinii
Książka "Nadwiślańskie serca" przyciągnęła moją uwagę jesienną paletą barw widniejących na okładce oraz tajemniczym i subtelnym tytułem, sugerującym przyjemne spotkanie czytelnicze. Magnesem na pewno była też nieznajomość, a tym samym ciekawość pióra Katarzyny Archimowicz, którego wcześniej nie udało mi się niestety poznać. Jak wypadła moja pierwsza "randka" z powieścią autorki? Zapraszam na recenzję.
  Katarzyna Archimowicz (ur. 1980) - absolwentka matematyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Nauczycielka matematyki w gimnazjum oraz matematyki i informatyki w liceum dla dorosłych. Pracuje również jako doradca zawodowy. Autorka dwóch świetnie przyjętych powieści "Miłość w Burzanach" oraz "W kolejce po życie". Mieszka w Chełmie. (źródło: okładka książki "Nadwiślańskie serca")

 

 

Marta Żmigrodzka to dwudziestopięcioletnia dziewczyna pochodząca z okolic Kazimierza Dolnego, ale od dawna mieszkająca w Warszawie, gdzie studiuje fizjoterapię i pracuje. Pewnego dnia zjawia się u niej właściciel stancji, którą ona wynajmuje, z pomysłem zamiany mieszkań. Mianowicie Marta miałaby przenieść się do jego domu położonego na Saskiej Kępie, a on wraz ze schorowaną matką wymagającą rekonwalescencji wróciłby do tegoż mieszkanka, które jest idealnie zlokalizowane i z pewnością byłoby praktyczniejsze pod wieloma względami oraz lepiej dostosowane do potrzeb starszej pani. Kobieta przystaje na propozycję. Jest zachwycona nowym miejscem, przepełnionym zielenią i spokojem. Znajduje nową pracę w sklepie z asortymentem dziecięcym w okolicznej galerii, pomaga pani Karczewskiej w rehabilitacji (matce właściciela mieszkania), a ponadto uczęszcza na zajęcia. Któregoś popołudnia na podwórku dostrzega psa, z którym postanawia podzielić się ledwo przygotowanym obiadem. Kolejnego dnia przybywa do niej mała dziewczynka - Julia, którą Marta decyduje się zaopiekować podczas nieobecności jej rodziców. Wieczorem w jej drzwiach staje mężczyzna - Janusz, na którego niegdyś zwróciła uwagę podczas pobytu w Kazimierzu Dolnym. On również ją rozpoznaje. Okazuje się, że jest ojcem siedmioletniej dziewczynki, a także sąsiadem Marty. Kobieta z każdym kolejnym spotkaniem jest nim coraz bardziej oczarowana, jego zewnętrzną aurą, inteligencją i uprzejmością. Ma cichą nadzieję na coś więcej. Jednak to niemożliwe, bo Janusz za parę tygodni bierze ślub z Dorotą...

 

 

Powieść jest z pewnością do bólu przewidywalna i schematyczna, aczkolwiek wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. Akcja toczy się powoli, w spokojnym tempie, co sprawiło, że nie tylko mocno zagłębiłam się w historię, delektowałam się każdym wyrażającym ją słowem, fragmentem stanowiącym opisy pięknych miejsc, rozkoszowałam się intensywnością przenikających się wzajemnie zapachów kwiatów i potraw, a nawet czułam niebywałe smaki rozmaitych dań (np. duszonej wątróbki z cebulką, kogutów kazimierskich, czebureków), ale przede wszystkim się wyciszyłam, oderwałam od codzienności i zapomniałam o rzeczywistości. Całkowicie pochłonęła mnie owa opowieść, czytałam ją między innymi wieczorami. I pomimo iż oczy odmawiały posłuszeństwa, to kontynuowałam ją, nieustannie sobie obiecując, że jeszcze tylko jeden rozdział. A kiedy już naprawdę następowała konieczność odłożenia książki na stolik nocny i tym samym oddaniu się w objęcia Morfeusza, to po przebudzeniu moją pierwszą myślą było, aby czym prędzej wrócić do lektury. Przyznaję, że po jej skończeniu, czuję swego rodzaju pustkę, tęsknotę za bohaterami, za ich życzliwością, otwartością i wszechogarniającą miłością oraz radością. Tłem ukazanej historii są zarówno klimatyczna, osobliwa, cicha i wyjątkowa Saska Kępa - dzielnica Warszawy, jak i pełen urokliwych uliczek, wzbogacony sprawiającymi niesamowite wrażenia krajobrazami, przekazujący romantyczne fluidy i napawający nadzieją oraz szczęściem Kazimierz Dolny, a ponadto magiczny i wyrażający niepowtarzalną atmosferę Lwów. Wspaniałe zestawienie ujmujących i pasjonujących miejsc jest bez wątpienia atutem utworu.

 

 

W powieści przewija się kilka postaci, tych odgrywających główne role, jak i pełniących funkcje drugoplanowe, których losy się nawzajem przeplatają i uzupełniają. Z niezwykłą dbałością, precyzją i dokładnością poznajemy ich życie, nierzadko pełne komplikacji i ciągłych trudności, niekiedy przepełnione smutkiem i bólem, poczuciem osamotnienia, ale również naznaczone chwilami euforii, spokoju, przesiąknięte miłością, rozkoszą, wiarą i ogromnie odczuwalnym ciepłem. Dzięki zastosowaniu narracji trzecioosobowej mamy możliwość bliższego zaznajomienia się z charakterystyką danej osoby, jej postępowaniem w przeróżnych sytuacjach, zachowaniem w przypadku nie tylko łatwych i przyjemnych, ale też zawiłych i wymagających zaangażowania zdarzeń, z towarzyszącymi jej emocjami, marzeniami, pasjami oraz podejściem do życia codziennego oraz przyszłości. Wszyscy bohaterowie zostali wyraziście wykreowani, to ludzie z wadami i zaletami, bardzo autentyczni, z którymi zapewne można się utożsamiać. Wielu obdarzyłam sympatią, gdyż okazali się bardzo przyjaźni, wykazywali się dobrocią i szczerością, stawiali na pierwszym miejscu miłość, rodzinę i bliskość, kierowali się tylko pozytywnymi przesłankami, a poza tym odważyli się zacząć życie od nowa bez zbędnego balastu. Byli też tacy, których niestety nie polubiłam, bowiem budzili same negatywne odczucia. Mimo iż starałam się zrozumieć ich poczynane kroki i dokonywane decyzje, to nie zapałałam do nich życzliwością. Mamy okazję poznać w szczególności: Martę - otwartą, uprzejmą, naturalną, bezpretensjonalną, uczuciową, wrażliwą i ambitną kobietę; Agatę - jej niewidomą przyjaciółkę, zmagającą się z wieloma przeszkodami związanymi z jej ułomnością; Janusza - mężczyznę pracowitego i szarmanckiego, odpowiedzialnego ojca (nie)swojej córki, kochającego partnera; Dorotę - oziębłą, wyrachowaną, egoistyczną karierowiczkę, traktującą dziecko przedmiotowo; Rafała - damskiego boksera i lenia; Julkę - dziewczynkę uśmiechniętą, pełną życia i pozytywnej energii oraz wielu innych, w tym rodziców oraz wspólnika i przyjaciela Janusza, najbliższych i znajomych Marty. Najbardziej urzekła mnie relacja Janusza z Julką, łączyła ich silna więź, której nikt i nic nie było w stanie przerwać. Natomiast bez wątpienia ciśnienie podnosiło mi zachowanie Doroty wobec swej córki, kobieta traktowała dziecko jak mebel, który można przestawiać z miejsca na miejsce oraz kompletnie nie zauważała, a następnie nie uwzględniała uczuć innych. Nie będę szerzej komentować jej osoby, bowiem prawdę mówiąc, musiałabym chyba pokusić się o użycie niecenzuralnych słów. 

 

 

Powieść napisana jest barwnym, niekiedy wyszukanym, często prostym i zrozumiałym językiem. Podzielona jest na ponad dwadzieścia kilkustronicowych rozdziałów, wpływających w dużej mierze na jakość czytania i ogólnego odbioru. Przeważają w niej plastyczne i bardzo szczegółowe opisy wykonywanych czynności, przygotowywania posiłków (pobudzając kubki smakowe), odwiedzanych miejsc i otaczających je widoków oraz przemyśleń i uczuć wszystkich postaci. Miałam wrażenie, że zwiedzam poszczególne regiony i doceniam ich walory turystyczne, spaceruję uliczkami wspomnianych miejscowości, smakuję regionalne dania, czuję uderzający zapach bzów czy aromatycznej zielonej herbaty. Ponadto drobiazgowość i skrupulatne omówienie emocji targających bohaterami, pozwoliło mi takowe silnie odczuć i wniknąć w umysły tych ludzi, próbując przybrać ich role. Dialogi pojawiające się w powieści były sensowne i treściwe, bez poczucia jakiejkolwiek sztuczności. Pojedyncze zatem elementy doskonale się wzajemnie ze sobą komponowały i dopełniały, tworząc przyjemną i zajmującą całość.

 

Podsumowując, "Nadwiślańskie serca" to piękna, pasjonująca, wielowątkowa, refleksyjna, emocjonująca i życiowa powieść. Porusza ona mnóstwo istotnych zagadnień, a ściślej mówiąc, traktuje o trudach życia osoby niewidomej skazanej na siebie, która musi wykazać się siłą i samodzielnością niezbędnymi do tego, aby przetrwać w otaczających ją warunkach oraz poradzić sobie z mobilnością po domu i mieście, podjęciem pracy, a nawet znalezieniem partnera, dla którego stworzenie związku z osobą niewidzącą nie stanowi problemu. To też historia podejmująca tematykę dotyczącą przysposobienia bezdomnego, opuszczonego zwierzęcia, w tym przypadku znalezionego wygłodniałego i spragnionego bliskości psa. Ponadto to opowieść o zdradzie, samotności, samolubstwie, pazerności, postrzeganiu drugiego człowieka przez pryzmat jego szaty zewnętrznej, przemocy, przedmiotowego traktowania dziecka, przedkładaniu kariery ponad rodzinę, ale również o prawdziwej i głębokiej miłości oraz nadziei na lepsze jutro. Powieść uświadamia, że nigdy nie jest za późno na prawdziwą miłość, a także, że zawsze jest dobry czas na dokonanie życiowych zmian. Trzeba tylko chcieć, otworzyć swe serce i posłuchać jego głosu oraz wewnętrznej intuicji, która z pewnością wskaże słuszną drogę ku szczęściu i spełnieniu. Gorąco polecam!

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2017-10-04, Ocena: 6, Przeczytałam, 2017,
Inne książki autora
W kolejce po życie
Katarzyna Archimowicz0
Okładka ksiązki - W kolejce po życie

W sylwestrowy poranek ktoś zadzwonił do drzwi. Na zewnątrz stał policjant i było jasne, że nie przynosi dobrych wiadomości. Uporządkowane i monotonne życie...

Miłość w Burzanach
Katarzyna Archimowicz0
Okładka ksiązki - Miłość w Burzanach

Burzany są dla Grety prawdziwym azylem. Stąd pochodzi, to właśnie na urokliwym Polesiu chciałaby kiedyś zapuścić korzenie. Podczas wizyty w rodzinnych...

Reklamy