KSIĄŻKA, KTÓRA STAŁA SIĘ GLOBALNYM FENOMENEM
Coś czai się na zewnątrz. Coś tak przerażającego, że nie sposób na to spojrzeć. Wystarczy jeden rzut oka, by człowiekiem zawładnęła obłąkańcza furia. Nikt nie wie, czym jest to zagrożenie ani skąd się wzięło.
Pięć lat po wybuchu koszmaru na świecie pozostała już tylko garstka ludzi. Wśród nich Malorie i jej dwoje małych dzieci. Ukrywają się w opuszczonym domu nad rzeką, lecz kobieta od dawna marzy o ucieczce i odnalezieniu bezpiecznego schronienia. Kiedy dzieci kończą cztery lata, zapada decyzja - czas ruszać w drogę.
Malorie wraz z dziećmi wyrusza w śmiertelnie niebezpieczną podróż. Muszą pokonać trzydzieści kilometrów rzeką, z opaskami na oczach, zdani wyłącznie na instynkt i wyczulony słuch maluchów. Jeden błąd oznacza śmierć.
A ktoś - lub coś - cały czas podąża ich tropem. Człowiek, zwierzę... czy może potwór?
,,Nie otwieraj oczu" to pierwszy tom serii Bird Box - światowego fenomenu literatury survivalowej.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: Bird Box
Przychodzę do Was z debiutem, a debiuty lubię co zapewne większość z Was wie.
"Nie otwieraj oczu" to powieść, która została zekranizowana przez Netflix.
Wcale się nie dziwię, bo książka aż się o to prosiła.
Wyobraźcie sobie, że nie możecie otworzyć oczu bo zginiecie. Jedno spojrzenie może Was zabić. Ale jak to zrobić skoro kochamy niebo, trawę, otaczający nas świat.
Malorie i jej dwójka dzieci należy do garstki ocalałych. Mieszkają w opuszczonym domu nad rzeką. Kiedy dzieci mają cztery latka ona decyduje się aby uciekać w bezpieczne miejsce.
Mogą polegać tylko na własnym słuchu, intuicji i inteligencji. Wizja jest tym bardziej przerażająca, że drogę mają pokonać łódką.
Malorie wraca wspomnieniami do tego jak doszło do tego wszystkiego.
Czy uda im się przeżyć? Czy dotrą do bezpiecznej przystani, gdzie będą mogli podziwiać piękno przyrody? Otworzyć oczy i żyć...
Jest to bardzo dobry debiut. Nie ma tu wartkiej akcji. Jest spokojnie, przemyślana i dopracowana historia. Autor stopniowo buduje napięcie. Świetne retrospekcje przenoszą nas w czas kiedy to wszystko się zaczęło i jak do tego doszło. Postać Malorie jest bardzo dobrze wykreowana na silną i mocną kobietę, która musiała w pojedynkę stawić czoła sytuacji prawie bez wyjścia.
Dodam, że książka jest zaliczana do kategorii horroru.
"Jak daleko sięga ludzki słuch?"
Tym razem odwróciłam naturalny porządek rzeczy i najpierw skusiłam się na obejrzenie filmu, a dopiero potem wzięłam za książkę. Jak to zazwyczaj bywa, drobne różnice w scenariuszu zdarzeń są, wiele aspektów zostało inaczej zaakcentowanych, bo w końcu duży ekran rządzi się swoimi prawami, zaś drukowane strony swoimi. A jednak, mimo, że znałam już fabułę, to powieść zrobiła na mnie większe wrażenie. Cieszy, że położono w niej nacisk na wyjątkowo przenikliwe napięcie, nieustanną niepewność, zestawienie czegoś nieuchwytnego z wybujałą ludzką wyobraźnią. Atmosfera niewytłumaczalnych zdarzeń bazowała w większości na bodźcach wysyłanych w stronę wyobraźni czytelnika, choć jak na horror przystało, byliśmy uczestnikiem kilku krwawych i spektakularnych incydentów. Podobało mi się umiejętne uwypuklenie różnych postaci samotności, czy to w wielkim mieście, czy w otoczeniu dzikiej natury. Konieczność odosobnienia, wymóg ograniczonego zaufania, utrata więzi społecznych, a nawet wiary w człowieczeństwo, sprawiają, że izolacja staje się jedyną szansą na przetrwanie. Ale jak długo ludzie są w stanie funkcjonować jako rozproszone jednostki, zwłaszcza gdy świat wokół nich pochłonięty zostaje przez chaos i destrukcję? Czy możemy pozbawiać dzieci, choćby namiastki dawnego porządku i zdobyczy cywilizacji? Jak zmieniają się w masowej tragedii funkcje rodzicielskie, do czego zmuszona jest matka, aby ratować swoje pociechy?
Błyskawicznie mknie się po stronach książki, choć czasami przystajemy, aby postawić się w sytuacji głównych bohaterów, intensywniej poczuć to, przez co przechodzą i jak odnajdują się w zaistniałych sytuacjach. Ciekawy wątek matki przewodniczki, ale również zajmujący aspekt dzieci skazanych na znikome korzystanie z uroków życia. Mieszkają na przedmieściach Detroit, nie wychodzą z domu, a jeśli już, to tylko z zawiązanymi oczami. Każda osoba, która zobaczy nieokreślone, ale przerażające coś, zostaje popchnięta do autodestrukcji i samozniszczenia. I nawet nie jest najważniejsze odkrycie, co przejmuje umysł człowieka, sprawia, że zabija on innych i popełnia samobójstwo, ale sam mechanizm strachu, paniki i paranoi, odzywania się najróżniejszych emocji i pierwotnych instynktów. Dostrzegamy kilka nieścisłości w budowaniu intrygi, jednak nie przeszkadzają we wciągającym i pozytywnym odbiorze przygody czytelniczej. Sceny z przeprawy rzeką przeplatają się z retrospekcjami, jest przerażająco i upiornie, czasem makabrycznie i ohydnie, kiedy indziej nierealnie i widmowo. Fantastycznie odnalazłam się w książce, mam ostatnio szczęście do trafnych wyborów czytelniczych.
bookendorfina.pl
współpraca barterowa
Jak długo da się przetrwać nie otwierając oczu?
Dawno książka się do mnie tak nie przykleiła jak ta Josha Malermana! Zaczęłam czytać i nie byłam w stanie jej odłożyć.
Malorie dowiaduje się, że jest w ciąży i to w nie najlepszym momencie w życiu... Właśnie cały świat ogarnia coś przedziwnego, ludzi na widok czegoś nieznanego przeszywa obłęd i popełniają samobójstwa. Totalny chaos! Porzucone samochody, sterty trupów i pozasłaniane okna w domach i nieliczni ocalali z opaskami na oczach... I jak w takim świecie przetrwać? Ludzie muszą się nauczyć żyć na nowo. Po omacku szukając pożywienia, które przecież kiedyś się skończy...
Śledzimy rozwój sytuacji z dwóch różnych perspektyw czasowych. Jedna to retrospekcje do przeszłości, gdy ciężarna Malorie znalazła schronienie w jednym domostwie z grupką ocalałych. Druga akcja rozgrywa się cztery lata później, kiedy wychowuje dwójkę dzieci, które nigdy nie widziały świata, tylko własny dom... Malorie wie, że musi się z dziećmi wyrwać... Czy im się uda?
To naprawdę przerażająca książka! Jak bardzo krucha jest nasza cywilizacja.
Cóż to za życie dla dzieci niczym w klatkach? Jakie czekają je perspektywy? Niełatwa rola matki, której sumienie jest stale rozszarpywane na kawałki w tej przygnębiającej, mrocznej rzeczywistości.
Wizja świata, w którym za wszelką cenę nie można otwierać oczu dosłownie mnie przeczołgała! Bardzo mocno przeżywam takie postapokaliptyczne historie. Na dłuższą metę nie jestem w stanie siebie w takiej sytuacji wyobrazić! Oczy są dla mnie bardzo ważnym zmysłem, jestem niesłysząca od urodzenia, pewnie by mi szybko zabrakło w takim świecie baterii, więc życia w ciemności i ciszy nawet nie chcę sobie wyobrażać!
Czy jest nadzieja dla ludzkości?
Ja chcę drugi tom na JUŻ!
Polecam!
,,Nie otwieraj oczu" to debiutancka powieść Josha Malermana, która pierwotnie w Polsce wydana była w 2019, chwilę po ukazaniu się jej adaptacji, a teraz z początkiem 2026 wróciła na rynek ponownie już z zapowiedzią kontynuacji. I jest to coś warte uwagi - powieść grozy, cosmic horror, który teraz, w czasach po pandemii koronawirusa, przeraża jeszcze mocniej! Jestem pod wielkim wrażeniem jak już w debiucie autor skutecznie dawkuje napięcie - tu każdy szmer, każdy szelest budzi strach. Strach tym większy, że jego źródło jest nienazwane, niesprecyzowane, niemożliwe do pojęcia ludzkim umysłem. Od pięciu lat ludzie na Ziemi, ci, co jeszcze zostali, żyją z przepaskami na oczach - bo zobaczenie tego czegoś oznacza śmierć. W takim świecie główna bohaterka wychowuje dwójkę dzieci, choć sama określa to raczej tresurą - bo to ich słuch jest tym, co może zagwarantować im przetrwanie. Opowieść toczy się w dwóch czasach, teraz i z początkiem inwazji, kiedy to społeczeństwo z jednej strony wpadło w panikę, z drugiej niedowierzało - znamy te uczucie tak dobrze, prawda? I to ten czas przeszły, te retrospekcje są tym, co przede wszystkim utrzymuje napięcie i ciekawość czytelnika - jak doszło do tej sytuacji, w której bohaterka jest teraz? Doskonale oddane emocje, świetna strona psychologiczna historii sprawiają, że lęk czytelnik czuje całym sobą, a krótkie, proste zdania są esencjonalne, ale i bardzo łatwe do przyswojenia - a dobre tempo lektury wciąga w opowieść jeszcze bardziej. Oczywiście uniwersalne pojęcie strachu i społeczeństwa w kryzysie, jak i pytania o macierzyństwo również znajdują swoje miejsce w tej powieści. Jestem pod wrażeniem i z niecierpliwością czekam na więcej!
Książka ta sprawiła, że zachciało mi się organoleptycznie sprawdzić, jak to jest funkcjonować bez zmysłu wzroku, próbując nadrabiać innymi zmysłami. Z opaską na oczach przemieszczałam się po swoim domu i swoim podwórku, co i raz się potykając i wpadając na różne przedmioty. Działo się tak, mimo iż wydawało mi się, że znam swoje otoczenie i że wiem, gdzie co stoi i że doskonale sobie poradzę, uważając, by na nic nie wpaść. To ciekawe, ale i bolesne doświadczenie, ponieważ w końcu zaliczyłam porządnego guza, uświadomiło mi, że mimo teoretycznej znajomości terenu mój umysł zupełnie "zgłupiał" i się zdezorientował, kiedy "odebrano mu" zmysł wzroku...
Tym bardziej więc podziwiam główną bohaterkę książki, Malorie, że nie dość, że sama funkcjonowała tak długo bez patrzenia, ale i nauczyła tego dwójkę swoich dzieci. Nie oglądałam filmu, ale z chęcią zobaczę, z chęcią również przeczytałabym drugą część cyklu "Bird Box" pt."Malorie". Bardzo mnie ciekawi jak tytułowa bohaterka poradzi sobie z buntem nastolatka "w świecie, w którym nie wolno mu na nic pozwolić.", jak napisała w swojej recenzji @Chassefierre.
Znakomity thriller trzymający w napięciu do ostatniej strony. Na świecie panuje coś przerażającego, nienazwanego. Ludzie, którzy ujrzeli to zło giną. Jedynym ratunkiem są zamknięte oczy. Bohaterowie, którzy zamykają się w jednym z domów. Walka o przetrwanie, trudy dnia codziennego i niepewna przyszłość. W tym wszystkim matka, która musi stawić czoło temu złu, która nie wie komu może zaufać, a przed nią trudna podróż. Polecam.
Stereotypowo, jeśli w USA dzieje się coś dziwnego to jest to zawsze wina Rosji.
"Coś" zaczyna atakować ludzi – gdy tylko na TO spojrzą wpadają w szał, zabijają bliskich i samych siebie. Dlatego ludzie przestają wychodzić z domów, zasłaniają wszystkie okna, siedzą zabarykadowani w domach, a gdy już muszą wyjść zasłaniają oczy. Malorie początkowo była bardzo sceptyczna co do doniesień dotyczących ataków szału i tajemniczego "Czegoś", ale z biegiem czasu przekonuje się, że musi mieć zamknięte oczy. Gdy zaczyna się panika główna bohaterka dowiaduje się, że jest w ciąży i w takich dziwnych czasach przyjdzie jej urodzić i wychować dziecko a przede wszystkim zapewnić mu bezpieczeństwo.
To jest jedna z trudniejszych dla mnie ocen – książka ma plusy i minusy takie, że wzajemnie się równoważą i sama nie wiem co mi z tego wychodzi.
Z jednej strony autor ciekawie buduje napięcie, przeskakując między wydarzeniami aktualnymi a przeszłością, czyli momentem kiedy wszystko się zaczęło. Dowiadujemy się, że zagrożenie trwa już prawie 5 lat, ale w dalszym ciągu nie jest wyjaśnione co jest przyczyną gwałtownych ataków samounicestwienia. Nie wie tego czytelnik, nie wiedzą też bohaterowie i to wprowadza w odpowiedni nastrój niepokoju, lęku, ale też ciekawości. Książka wciąga, jest napisana prosto i czyta się ją bardzo szybko, pewnie dlatego że jest stosunkowo krótka.
Autor dużą część książki poświęca opisom tego jak Malorie "wytrenowała" swoje dzieci. Jest to chyba jedyne słowo jakim można określić to, czego je uczyła. Nie nadała im imion i właściwie nie wiemy dlaczego – nie chciała się do nich przywiązywać, czy bała się o ich bezpieczeństwo? Dość drastycznymi metodami uczyła je radzić sobie bez patrzenia – kazała im budzić się bez otwierania oczu, nasłuchiwać różnych dźwięków i nazywać je. Brakuje w jej relacji do dzieci jakichkolwiek matczynych uczuć, czułości, jak nauczycielka każe im przetrwać, nie tłumacząc niczego.
Z drugiej strony miałam wrażenie, że autor czasem popada w śmieszność. Bez większych spoilerów, ale naprawdę niewykwalifikowani ludzie musieli odbierać dwa porody na raz? Już nie mówiąc o tym, że Malorie chce aby włączono jej do porodu muzykę, gdy wokół zaczynają się dziać dziwne, niebezpieczne rzeczy. I w ogóle cała niekonsekwencja bohaterki – ja tego nie rozumiem, początkowo tak sceptyczna później popada w paranoje, z kogoś kto ledwo sobie radzi staje się najsilniejszą z całego grona. Mamy też luki w fabule no i przede wszystkim zakończenie, który mnie bynajmniej nie usatysfakcjonowało a nawet rozczarowało, bo mam wrażenie, że autor zrobił sobie po prostu miejsce na ewentualną kontynuację.
Ta jak pisałam, ciężko mi ocenić książkę, która ma wiele wad i niedociągnięć, ale ostatecznie wciąga. Trochę można ją zaliczyć do kategorii guilty pleasure. Nie powiem, że polecam tę pozycję, ale też nie zniechęcam, ostatecznie nie jest tak źle. Ciekawa jestem co netflix zrobił z tą książką, bo już wiem, że aktorka grająca główną bohaterkę w ogóle mi nie pasuje do tej roli, ale mogę się mylić.
,,Ta książka to potwór, który mieszka w twojej szafie" Grady Hendrix, autor bestsellerów ,,Jak sprzedać nawiedzony dom" oraz ,,Final Girls. Ostatnie ocalałe" ...
Coś przerażającego. Coś, czego nie można zobaczyć. Jedno spojrzenie doprowadza do ataku śmiertelnej przemocy. Nikt nie wie, co to jest. Nikt nie wie, skąd...
Przeczytane:2026-02-06, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
Są takie historie, które straszą potworami. I są takie, które robią coś znacznie gorszego, każą zwątpić w to, co dotąd było oczywiste. „Nie otwieraj oczu” należy do tej drugiej kategorii. To książka, która odbiera czytelnikowi komfort patrzenia na świat i zamienia go w luksus, na który nie można sobie pozwolić.
Josh Malerman buduje rzeczywistość, w której wzrok staje się wyrokiem. Nie wiemy, co dokładnie pojawiło się na Ziemi i właśnie w tym tkwi największa siła tej opowieści. Brak odpowiedzi nie frustruje, lecz pogłębia lęk. Wyobraźnia czytelnika pracuje intensywniej niż jakikolwiek opis potwora. Tutaj groza nie ma twarzy, imienia ani kształtu. Jest obecnością. Ciężarem. Stałym napięciem wiszącym w powietrzu.
W centrum tej opowieści stoi Malorie – bohaterka daleka od heroicznych klisz. To nie wojowniczka ani wybranka losu, lecz kobieta zmuszona do podejmowania decyzji, które łamią psychikę. Macierzyństwo w świecie „Nie otwieraj oczu” nie jest ciepłe ani instynktowne, jest surowe, zdyscyplinowane i bolesne. Każde uczucie musi ustąpić miejsca przetrwaniu. Miłość nie chroni. Chronią zasady.
Powieść prowadzona jest dwutorowo: z jednej strony obserwujemy początki katastrofy i powolne osuwanie się świata w obłęd, z drugiej śmiertelnie niebezpieczną podróż rzeką, w której każdy dźwięk może być ostatnim. Te dwa plany czasowe nie tylko się uzupełniają, ale wzajemnie potęgują napięcie. Czytelnik wie, że coś poszło bardzo nie tak, pytanie brzmi tylko: jak bardzo?
Styl Malermana jest oszczędny, momentami wręcz chłodny, ale to chłód celowy. Autor nie prowadzi za rękę, nie daje wytchnienia ani bezpiecznych pauz. Czytanie tej książki przypomina poruszanie się po ciemnym pomieszczeniu z wyciągniętymi dłońmi, nigdy nie wiesz czy za kolejnym krokiem nie czeka przepaść.
„Nie otwieraj oczu” nie epatuje brutalnością, a mimo to potrafi wywołać autentyczny dyskomfort. To horror psychologiczny, który działa długo po zakończeniu lektury. Zmusza do refleksji nad zaufaniem, instynktem, granicami człowieczeństwa i ceną przetrwania. I co najważniejsze zostawia czytelnika z pytaniem, na które nie ma dobrej odpowiedzi: co byś zrobił, gdyby jedynym sposobem na życie było zamknięcie oczu na świat?To nie jest książka, którą się „pochłania”. To książka, którą się przeżywa. Najlepiej po ciemku. Z wyostrzonym słuchem. I z lekkim niepokojem, który każe spojrzeć na okno, a potem szybko odwrócić wzrok.