Los zsyła nam ludzi, którzy mogą nas uratować… albo złamać
Życie Luizy, studentki weterynarii na uniwersytecie w Nowym Jorku, nagle wywraca się do góry nogami. Dziewczyna dowiaduje się, że jej młodsza siostra, Isia, jest ciężko chora. Rodzice postanawiają wysłać je obie na wakacje na drugi koniec kontynentu, a jej crush oznajmia jej… że znalazł miłość życia.
Luiza postanawia jak najlepiej wykorzystać czas w domu dziadków w Montanie i nabrać dystansu do problemów. Nie wie jednak, że ktoś ją obserwuje. Przystojny, tajemniczy nieznajomy, związany z nowojorskim półświatkiem, który wie o niej zdecydowanie więcej, niż powinien…
Skomplikowane uczucia, nieoczywiste relacje oraz czające się tuż za rogiem zagrożenie – tych wakacji Luiza nie zapomni już nigdy.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-06-05
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 398
Język oryginału: polski
*współpraca reklamowa*
Popatrzcie tylko na tą okładkę i już będziecie wiedzieli dlaczego chciałam przeczytać książkę. Po raz kolejny uległam cudownej okładce, na którą mogę patrzeć i patrzeć. Ta książka to też oczywiście debiut czyli kolejny dobry powód by ją przeczytać, opis czytam na potrzebę recenzji, żeby nie zdradzić więcej niż powinnam. Książka miała był romansem new adult, więc dla mnie całkiem spoko opcja, ale co najlepsze dla mnie pojawił się tutaj delikatny wątek mafijny, a jak wiecie to jest coś co lubię najbardziej.
Życie Luizy z dnia na dzień wywraca się do góry nogami. Informacja o poważnej chorobie młodszej siostry była dla rodziny druzgocąca. Dziewczyny wyjeżdżają z Nowego Jorku do dziadków na wieś, mając nadzieję że odcięcie się od toksycznego nowojorskiego powietrza da rodzinie więcej czasu na działanie, a dziewczynce na spędzenie szczęśliwych chwil. Luiza jest załamana nie tylko stanem zdrowia młodszej siostry, ale też tym, że je najlepszy przyjaciel w którym od lat się podkochuje, i wciąż miała nadzieję na swoje love story również wyjeżdża a dodatkowo znalazł miłość własnego życia. Luzia musi radzić sobie z przeciwnościami, nie zdając sobie sprawy z tego, że każdy jej ruch jest obserwowany.
Książka okazała się całkiem fajną i przyjemną lekturą. Pojawiły się tutaj motywy które bardzo lubię, zaczynając od nieszczęśliwej miłości, poprzez chorobę, tajemnice, sekrety, intrygi, romans, na wątku mafijnym kończąc. Fabuła nawet pomimo występowania trudniejszych tematów była raczej lekka. Autorka skupiła się tutaj bardziej na relacjach międzyludzkich, na budowaniu różnych relacji, na radzeniu sobie z emocjami, troszkę ta książka przypomina komedię romantyczną z dodatkiem lekkiej dramaturgii. Wątek choroby siostry czy szpiegowania Luizy, na który wskazuje opis, na moje oko zeszły na dalszy plan. Fabuła skupia się nie umierającej relacji Luizy i Victora oraz dla kontrastu tej kiełkującej z Rayanem/Richardem.
Podchodziłam do lektury z umiarkowanym entuzjazmem, który początkowo zaczął rosnąć, bo początek był dla mnie bardzo ciekawy, już wtedy w mojej głowie zaczęły się rodzić kolejne pytania, z czasem zmieniły się one w teorie spiskowe, z których większość się sprawdziła, przez co też większych zaskoczeń fabuła mi nie przyniosła. Autorka w bardzo fajny sposób wkręca czytelnika w fabułę, buduje napięcie, daje pole do wyobraźni, jednak nieco później choć fabuła w jakimś stopniu prze naprzód, to te pozytywne emocje i ta ekscytacja którą odczuwałam, gdzieś przygasły. Mam wrażenie, że autorka tutaj troszkę przeciągnęła fabułę, gdzieś te początkowe konkrety się rozjechały, na końcówce zaś akcja nabrała mega szybkiego tempa, przy czym zabrakło mi tam tej fabularnej otoczki, przez co czuję ogromny niedosyt, bo wiele spraw zostało nieporuszonych, jeszcze inne kwestie były zbyt ogólne i jak dla mnie niedopracowane. Ta końcówka książki zaważyła na mojej ocenie, bo naprawdę gdyby była ona bardziej przemyślana i dopracowana w szczegółach to efekt całej powieści mógł by być dużo lepszy.
Mimo wszystko książka mi się podobała, przeczytałam ją szybko, ze względu na wartką i przyjemną fabułę, w której dosyć sporo się dzieje, również ze względu na przyjemny styl pisania autorki, która ma lekkie pióro, w treści czuć tą lekkość, przez co może się pojawiać uczucie płynięcia wraz z fabułą, u mnie tak było, a jak wiecie ja to uczucie bardzo lubię. Debiut jak najbardziej udany i warty uwagi, nawet ze względu na samą okładkę.
💟„Nie zasłużyłem na ciebie” to romans z gatunku new adult z nutą niebezpieczeństwa i działań mafijnym nad którymi zbierają się ciemne chmury.Debiut,który potrafi wzbudzić zainteresowanie losami bohaterów i ich niecnych zamiarów.
💟W centrum zainteresowania jest Luiza,która cierpi po stracie przyjaciela i miłości życia.Cierpi w samotności,bo obawia się odrzucenia.A to niesie konsekwencje doprowadzające do upadania na dno.
💟Dynamiczna akcja,wakacje w innym mieście,wypad z przyjaciółmi …kończąc na chorobie siostry i tajemniczym stalkerze powoduje,że czujemy oddech niebezpieczeństw na szyi.Trydno odkryć jaki jest cel obserwowania bohaterki i kto kim jest dla kogo.Strach o jej życie wzrasta,gdy jesteśmy świadkami prywatnym rozmów i działań przybliżającego do zamierzonego celu.
💟W tej powieści odnajdziemy młodzieńcze zauroczenia,zabawę,troskę o bliskich oraz prawdę,która powala na kolona.Ta prawda łączy wszystkie elementy fabuły tworząc odurzającą historię pokazującą,że czasem nie warto walczyć o miłość.Warto odpuścić i iść naprzód,by odnaleźć miłość gdzieś indziej.Szkoda,że wątek choroby siostry był tłem tej historii.Był potencjał,a otrzymaliśmy lakoniczny wiadomości i szybkie decyzje🙄
💟„Nie zasłużyłem na Ciebie” jest książka którą potrafi zaskoczyć i umilić miło wieczór.
Jeśli szukasz lekkiej i intrygującej histori,to lektura jest dla Ciebie.
💟Polecam
Przeczytane:2026-04-07, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Recenzje 2026, Przeczytane w 2026 roku, Przeczytaj, tyle ile masz wzrostu - edycja 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie-wybrana przeze mnie liczba książek w 2026 roku, 52 książki 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, polecam,
Na pierwszy rzut oka „Nie zasłużyłem na ciebie” zapowiada się jak lekka, młodzieżowa opowieść o miłości, przyjaźni i życiowych rozterkach. Szybko jednak okazuje się, że pod tą pozornie prostą historią kryje się coś znacznie bardziej złożonego – opowieść o tajemnicach, nieoczywistych relacjach i zagrożeniu, które pojawia się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.
Życie Luizy, studentki weterynarii na uniwersytecie w Nowym Jorku, nagle wywraca się do góry nogami. Najpierw dowiaduje się, że jej młodsza siostra, Isia, jest ciężko chora, a chwilę później rodzice podejmują decyzję, by wysłać obie dziewczyny na wakacje na drugi koniec kontynentu, do domu dziadków w Montanie. Jakby tego było mało, jej przyjaciel Victor Clark – do którego od dawna żywi skryte uczucia – oznajmia jej, że znalazł miłość życia, zupełnie nieświadomy tego, co Luiza do niego czuje. Większość jej rozmyślań dotyczy właśnie jego osoby. Wciąż o nim wspomina, mając nadzieję, że może jednak on ją zauważy i dostrzeże kobietę, którą warto pokochać.
Wyjazd do Montany miał być dla niej okazją do złapania oddechu i nabrania dystansu od problemów, ale też od Victora. Dziewczyna postanawia wykorzystać ten czas najlepiej, jak potrafi, choć wciąż nosi w sobie ciężar rodzinnych zmartwień i własnych emocjonalnych rozczarowań. Nie wie jednak, że ktoś uważnie ją obserwuje. Przystojny, tajemniczy mężczyzna, powiązany z nowojorskim półświatkiem, wie o niej zdecydowanie więcej, niż powinien i ma wobec niej własne plany. Jego obecność wprowadza do historii niepokój, a zagrożenie czające się tuż za rogiem sprawia, że te wakacje na zawsze odmienią życie Luizy.
Początkowo akcja rozwija się spokojnie. Luiza opowiada o sobie, swoim życiu oraz uczuciach do Victora, który nieustannie zajmuje jej myśli. Dowiadujemy się również, że ma bardzo krytyczne spojrzenie na siebie, gdyż uważa się za nieatrakcyjną, przeciętną i niewyróżniającą się niczym szczególnym dziewczynę. Tymczasem mężczyźni, których spotyka, widzą w niej coś zupełnie innego: urodę, delikatność i magnetyzm. Jej autoportret wyraźnie kłóci się z tym, jak odbierają ją inni, co tworzy ciekawy kontrast i pogłębia jej postać.
Wydarzenia obserwujemy z dwóch perspektyw, choć w nieco inny sposób, niż zazwyczaj spotyka się w powieściach. Przez większość fabuły to Luiza prowadzi nas przez swoją codzienność, emocje i rozterki, jednak co jakiś czas pojawiają się krótkie rozdziały pisane z punktu widzenia tajemniczego mężczyzny.
Okazuje się, że śledzi Luizę już od półtora miesiąca. Jako czytelnicy poznajemy jego imię, stopniowo odkrywamy jego motywy i sytuację życiową, jednak niemal do samego końca nie wiemy, dlaczego tak bardzo się nią interesuje. Mężczyzna podąża za nią aż do Montany i tam próbuje nawiązać z nią bliższą relację, co dodatkowo buduje napięcie i poczucie niepokoju. Szybko staje się jasne, że ma wobec niej własny plan i nie są to zamiary, które można by uznać za dobre. Jego obecność wprowadza do historii napięcie i fabuła coraz wyraźniej zmierza w kierunku powieści sensacyjnej z wyraźnym wątkiem mafijnym.
Powieść „Nie zasłużyłem na ciebie” jest debiutem pani Aleksandry Mrozik, który wyróżnia się oryginalnym pomysłem, choć nie wszystkie wątki zostały równie dobrze rozwinięte. Choroba Isi schodzi momentami na dalszy plan i wybrzmiewa dopiero później, ponieważ autorka skupia się przede wszystkim na przeżyciach Luizy oraz sekretach skrywanych przez tajemniczego mężczyznę. W mojej opinii motyw związany z Isią został potraktowany zbyt powierzchownie, przez co brakuje mu odpowiedniego ciężaru emocjonalnego. Za to bardzo dobrze widoczna jest więź między siostrami, między którymi jest duża różnica wieku.
Najbardziej moją ciekawość przykuwał jednak motyw tajemniczego obserwatora – nawet bardziej niż wątek choroby siostry Luizy. Mimo to również on nie do końca mnie przekonał. Motywacje obserwatora, który przedstawia się dziewczynie jako Ryan, są z jednej strony zaskakujące, z drugiej jnie zostały wystarczająco jasno przekazane. Wciąż pozostaje dla mnie niejasne, dlaczego Luiza odgrywała w tym wszystkim tak istotną rolę. Taki zabieg mógłby mieć uzasadnienie w przypadku planowanej kontynuacji, zwłaszcza że finałowa scena wyraźnie pozostawia ku temu przestrzeń.
Mimo wskazanych niedociągnięć uważam jednak, że to dobry debiut. Autorka stworzyła historię z potencjałem, która potrafi zaintrygować i zaskoczyć, a jednocześnie pozostawia czytelnika z poczuciem, że to dopiero początek czegoś większego.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res