Ona może być wszystkim - nadzieją, bronią...albo zagładą.
Dwudziestoletnia Lavender prowadzi na pozór zwyczajne życie - pracuje w herbaciarni i stara się spełnić oczekiwania rodziny. Nikt jednak nie wie, że czasem do filiżanek dodaje zaklęcia, a jej rodzina to bostoński sabat czarownic, który od zawsze traktuje ją jak wyrzutka.
Gdy magia zaczyna ją przerastać, Lav wpada w kłopoty - zostaje przyłapana przez Strażnika, intrygującego mężczyznę o niezwykłych, obsydianowych oczach. Powinien ją zgłosić, bo nie wolno jej używać Mroku bez nadzoru, ale zamiast tego postanawia jej... pomóc.
Lav odkrywa, że nigdy nie była jak inne czarownice i że nosi w sobie dwa przeznaczenia - sprzeczne, niebezpieczne, niemożliwe do pogodzenia. A od jej wyboru zależy przyszłość magicznego świata.
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2025-09-10
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 464
"Czy sama przez większość życia nie narzekałam, że na nic nie mam wpływu? Wszechświat odpowiedział z nawiązką – teraz jego istnienie zależy niemalże wyłącznie ode mnie.
To jakiś nieśmieszny żart"
Lavender na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłą dziewczyną. Na co dzień pracuje w herbaciarni i tutaj kończy się jej zwyczajność. Czarownica, która wzbogaca swoje herbaty w wyjątkowe zaklęcia. Wszystko mogłoby być dalej tak samo, gdyby nie obecność pewnego strażnika. Cóż, okazuje się, że ktoś zauważył, że używa czarów, a tego robić nie powinna. Wręcz jest to zakazane, ale tak się składa, że mężczyzna wcale nie ma zamiaru ujawnić jej tajemnicy. Ale dla niej to dopiero początek...
Niezwiązana. Przeklęta. Stanie się powodem zwycięstwa, zniszczenia zagrożenia czy wręcz spowoduje zagładę?
Ale to było cudowna książka. To historia, która od początku intryguje. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Uwielbiam, uwielbiam główną bohaterkę. Ale dlaczego? Może dlatego, że jest normalna? Wcale nie jest silna, niezwyciężona, a wręcz się boi. Jest dobra, skora do poświęceń a nawet jest gotowa poddać się dla dobra innych. To bohaterka, które nie miała w życiu kolorowo. Ojca nigdy nie poznała, matkę szybko straciła, znalazła się w kowenie gdzie tak naprawdę nigdy nie poczuła się jak w domu. Traktowana z niechęcią, co pogłębiło się jeszcze kiedy nie przeszła rytuału związania. A co czeka każdą czarownice. Smutne było to, że tak jak szybko odkryła kim tak naprawdę jest tak szybko kowent chciał się jej pozbyć. Zdecydowanie wiele na nią czeka, duża odpowiedzialność. Stresująco, prawda? Nie ma co się dziwić, kiedy ważą się losy świata a wszystko zależy od Lavender.
"Będziesz albo Przeklętą z ogromną mocą, albo gotową ich unicestwić Niezwiązaną. Zapragną dołączyć cię do swoich szeregów albo zgładzić"
Tutaj nie brakuje emocji. Mimo, że akcja toczy się powoli, nie za wiele się tutaj początkowo dzieje to wręcz nie potrafiłam się od książki oderwać. Liv rozpoczyna szkolenie. Dodajmy do tego jeszcze zagrożenie ze strony pewnego osobnika, który ma wobec bohaterki konkretne plany i zdecydowanie nie są to dobre plany. Jakby tego było mało to czasu coraz mniej, do tego jeszcze tajemnice, zdrada i... Storm. Strażnik, który początkowo miał ukryte intencje, ale wydaje mi się, że można mu to wybaczyć, bo jednak jego cel nie był zły. Wszystko dla dobra rodziny, prawda? Tylko tak się składa, że główna bohaterka coraz bardziej wzbudza u niego pewne uczucia. Staje się dla niego coraz bardziej ważna i nie da się ukryć, że bohaterzy dosyć się do siebie zbliżają. O ile szybko nawiązują bliższą relację to tyle dalszy jej ciąg był bardzo powolny i to mi się podobało. Jest delikatny i subtelny. A Strom? To cudowny bohater, opiekuńczy, troskliwy, od którego też wiele wymagają. Bardzo go polubiłam. A co więcej, pozostali strażnicy również wzbudzają sympatię. Uwielbiam Asha. Zabawny, żartobliwy. Dzięki niemu jest śmiesznie. Wyjątkowe towarzystwo, a dzięki niemu Liv po raz pierwszy czuje się dobrze. Po raz pierwszy czuje, że komuś na niej zależy. To smutne, prawda? Po raz pierwszy czuje się doceniona, kochana przez kogoś, kogo faktycznie bardzo krótko zna. Nigdy tego nie otrzymała od swojego kowenu.
" Wierzę w Ciebie, Lav. Wierzę w ciebie na tyle, by wiedzieć, że będziesz zdolna do poświęcenia się dla czyjegoś dobra. Nie zamierzam do tego dopuścić"
Ostatnie 100 stron? Genialne, wręcz nie da się oderwać. Tutaj gwałtownie wszystko przyspieszyło, a od książki jeszcze bardziej nie dało się oderwać. Nie brakuje zagrożeń, niebezpieczeństwa i walki. Liv pokazuje jak bardzo jest silna, bo to czego doświadczyła wzbudza głęboki smutek. Pojawia się zdrada z nieoczekiwanej strony, co było bardzo zaskakujące, jak również wychodzi na jaw tożsamość pewnej osoby, co jednak nie wzbudziło zaskoczenia. Od momentu pojawienia się tej osoby w historii przewidywałam jaki ma związek z główną bohaterką, co nie znaczy, że mnie to rozczarowało. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji i z niecierpliwością będę jej wypatrywać. To książka, która zdecydowanie ma w sobie to "coś", co powoduje, że nie chce się kończyć, tylko czytać. Zarówno treść, jak i piękna okładka, tytuł, który wprost idealnie nawiązuje do treści coś w sobie mają. Taka przyjemna, komfortowa, aż ciężko wyrazić to słowami, ale z pewnością nie raz będę do niej wracać. No i nie zapominajmy o słowniczku, co znacząco ułatwia. Bardzo polecam, koniecznie czytajcie.
,,Choćbym miała za to spłonąć" to pierwszy tom ,,Niezwiązanej".
Lavender ma 20 lat i uporządkowane życie. Pracuje w herbaciarni, w której czasami czaruje. Jej małe czary jednak wychodzą na jaw i odwiedza ją Strażnik i ciekawych oczach. Jego zadaniem jest zgłoszenie jej jako tej, która używa Mroku. Jednak nie robi tego. Zaczyna jej pomagać.
Dziewczyna zawsze czuła, że jest inna. Jej rodzina to czarownice, które traktują ją jako wyrzutka. Nosi ona w sobie dwie sprzeczne ze sobą przeznaczenia. Jedno to, że jest Niezwiązaną, a drugie to, że jest Przeklętą. Jest ratunkiem i karą.
Historia o Lavender, której imię pochodzi od koloru oczu, wciągnęła mnie bez reszty. Bardzo lubię świat czarownic. Tutaj mamy również Wiedźmiarzy, którzy szukają młodej czarownicy.
Relacja pomiędzy Lavender a Stormem potrafi dostarczyć nie małych emocji. Rozwija się ona powoli i sprawia, że bardzo kibicuje się tej dwójce.
Tempo akcji tutaj nie jest za szybkie, ale akurat w tym przypadku nie jest to minus. Dzięki takiemu umiarkowanemu tempu mogłam lepiej poznać opisany świat i bohaterów.
W książce pełno jest magii i zwrotów akcji, które może nie są bardzo zaskakujące, ale i tak czytając tę pełną przygód historię świetnie się bawiłam.
Bardzo polecam ten tytuł każdemu kto lubi fantastykę, w której pełno czarownic. Każdemu kto szuka ciekawej, lekkiej a zarazem mającej to coś co sprawia, że od książki nie można oderwać się.
Łatwiej nienawidzić kogoś, kto jest w pełni zły, niż kogoś, kto traktuje nas źle, ale czasem obdarowuje strzępkami dobra Zora właściwie nigdy nie miała...
Stare zasady upadły - nadszedł czas na ustalenie nowych. Po wydarzeniach z zimy świat strażników i czarownic legł w gruzach, a poskładanie go z powrotem...
Przeczytane:2025-09-28,
Co to jest za książka! Jestem nią, wybiorę przymiotnik, który będzie najlepiej pasował do mojego stanu...oczarowana! Nie spodziewałam się, że za tą uroczą, lawendową okładką, skrywa się historia tak dojrzała, mądra, błyskotliwa i posypana szczyptą ciepłego humoru, będącego ukojeniem po chwilach załamania, bezradności, będącego chwilowym lekarstwem na zapomnienie. Kocham to połączenie fantasy, świata czarownic, mrocznych i jasnych magii, rytuałów, wiedźmiarzy i wiedźm z subtelnym romansem i pewnego rodzaju przytulnością (no bo czy herbaciarnia nie jest cozy?).
Lavender wiedzie pozornie zwyczajne życie. Na co dzień pracuje w herbaciarni, lecz w filiżankach jej naparów kryją się zaklęcia, a w tle czai się sabat, który od zawsze widział w niej wyrzutka. Gdy magia wymyka się spod kontroli, dziewczyna zostaje przyłapana przez tajemniczego Strażnika o niezwykłych oczach – zamiast zgłosić jej przewinienie, niespodziewanie wyciąga do niej rękę. Stopniowo Lav odkrywa, że jej moc nie jest podobna do żadnej innej i że skrywa w sobie dwa sprzeczne przeznaczenia. Od wyboru, którego dokona, zależeć będzie nie tylko jej własna przyszłość, ale i los całego magicznego świata.
Zachwyciła mnie ta powieść. Przede wszystkim podobało mi się połączenie takiej zwykłej codzienności współczesnych czasów z witchy estetyką. Z jednej strony sabaty, zaklęcia wrzucane do herbaty, mroczna magia, a z drugiej bohaterowie chodzą do fryzjera, czy grają w gierki na PS. Te chwilowe "powroty" do realnych spraw pozwalają na moment złapać oddech, po tym, czego raz z bohaterami doświadczamy w tym odrealnionym świecie.
Lavender. Świetna postać pierwszoplanowa — uwielbiam właśnie takie bohaterki. Przez to, co okrywa o samej sobie, czuje się zagubiona i przytłoczona, ale dzielnie stawia temu czoła, uczy się rozsądnie używać swoich mocy i emocjonalnie dojrzewa na oczach czytelnika, a z każdą kolejną stroną daje się lubić coraz bardziej. Jej wewnętrzna siła jest godna podziwu. Mogłabym się z nią zakumplować, tylko bałabym się jej podpaść, ups.
Relacja Lav i Storma jest subtelna, choć za tą subtelnością wyczuwalne jest przyciąganie. Od początku wydawać się może, że pasują do siebie idealnie. Czy tak jest faktycznie? Nie zdradzę, jasna sprawa, ale podpowiem, że ich znajomość rozwija się bardzo naturalnie i nie przyćmiewa głównych wydarzeń, celu, do którego dąży Lav. To relacja, będąca podparciem dla tego wszystkiego, co dzieje się na pierwszym froncie.
I to jest super, bo nie ma presji, że musimy focusować się na jednym aspekcie. Autorka zgrabnie łączy wszystkie wątki i motywy, oddając w nasze ręce historię kompletną.
Barwne, emocjonujące fantasy, które nie unika trudniejszych tematów, ale też, kiedy trzeba, nie boi się dosypania do tej cudownej mieszanki kilku listków humoru, przytulności czy ludzkich uczuć. To historia, która chwilami wzrusza, a chwilami trzyma w napięciu, która nie pozwala się nudzić i która (nawet nie wiesz, kiedy) zabierze Cię w swoje szpony, zgarnie do magicznego świata i powoli przeżywać wszystko tak, jakbyś był* w centrum wydarzeń.
Proszę pilnie o drugi tom, bo chce, aby zaczarowano mnie raz jeszcze.