Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: b.d
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 96
Główny bohater Meursault jest specyficznym mężczyzną. Dowiadując się o śmierci mamy nie czuje żalu, smutku ani mam wrażenie innych emocji. Po Prostu jedzie na pogrzeb. Mężczyzna niby pracuje, jednak wydaje się być obcy w tym świecie. Zaprzyjaźnia się z sąsiadem, który go w pewnym sensie wykorzystuje. Nowy sąsiad nieraz stawia go w krępującej bądź kłopotliwej sytuacji, a główny bohater jakby tego nie dostrzegał. Ciężko mi cokolwiek napisać o tej książce. Jest to historia, którą przeczytałam bez żadnych emocji, bo zwyczajnie w świecie tych emocji zabrakło mi w głównej postaci. Mężczyzna czuł się obcy wśród ludzi, aczkolwiek to wcale mu nie przeszkadzało, to nie było dla niego przeszkodą. On lubił być sam, on lubił mieszkać sam. Jego towarzystwo mu zupełnie wystarczało. Książka jest krótka, którą można by było przeczytać w jeden wieczór, jednak ja męczyłam ją kilka dni. Zupełnie mnie nie wciągnęła, nie pochłonęła, nie było w niej nic, co zachęciłoby do dalszego czytania. Przerażające jest to, że po śmierci własnej matki, ludzie z jej otoczenia, z domu starców bardziej przeżywali jej śmierć, niż własne dziecko. Dla głównego bohatera był to zwyczajnie w świecie problem, że musi wziąć wolne w pracy, musi jechać na ten pogrzeb, on zrobił to z przymusu. Ja rozumiem, że jest to klasyk, że ta książka ma jakieś głębsze przesłanie, jednak ja albo tej historii nie zrozumiałam, albo po prostu zupełnie do mnie nie trafiła.
Niezwykła książka, choć króciutka, zawiera mnóstwo treści i emocji. Nie wiem jaka jest ogólnie przyjęta interpretacja Obcego. Dla mnie to książka ważna, bo wiele ma ze mną wspólnego. Do bólu pokazuje brak zrozumienia i brak chęci tegoż. W moim odczuciu wszyscy osądzili Meursaulta, który teoretycznie jest przedstawiony jako bezwolny, któremu wszystko jest obojętne. Nikt nie pyta, z serca, natomiast każdy ocenia, ma swoje zdanie i uzasadnienie. Nawet w trakcie procesu nikt się nie zainteresował głównym oskarżonym. Wyrok zapadł jakby poza nim. To przykre i bolesne, jak bardzo można być obcym wśród ludzi. Jak nieistotny jest człowiek, jak bardzo nie pozwala się ludziom decydować o sobie upychając ich w szufladki. Bo przecież po pogrzebie matki trzeba płakać, nie można zapalić ani tym bardziej iść do kina. Bo ludzie wydadzą na nas wyrok. Bo jesteśmy obcy. Znieczuleni, zniechęceni i niezrozumiani. Obcość działa w dwie strony. Sami też oceniamy. Nie ważne kim jesteś, bo jesteś np. Arabem. Musisz wierzyć w boga i przyjąć kapelana. Bo nie można inaczej. No cóż... Jesteśmy obcy, brakuje nam empatii, serca, człowieczeństwa i więzi. Tych prawdziwych. Tak odebrałam Obcego Camusa. Dotknął mnie do żywego. Teraz chętnie przeczytam Sprawę Meursaulta Kamela Daoud'a.
Powieść wydana po śmierci autora. Znaleziono 144 strony rękopisu niedokończonej powieści, która w zamierzeniu miała być trylogią autobiograficzną....
Przemoc zarzuciła nam pętlę na szyję i zaczynamy się dusić. W ponurym, odartym z nadziei i wykraczającym poza granice narodów wszechświecie, wytworzonym...
Przeczytane:2015-03-04, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2015,