Narratorką tej powieści jest Magda, która ma trzydzieści parę lat i mieszkanie na kredyt do spłacania przez kolejnych trzydzieści. W rodzinnej miejscowości ma matkę powtarzającą, że jeśli śnią się zęby, stanie się coś złego, a co komu pisane, to musi być. Do niedawna miała też babkę, która i bez ukończonej podstawówki wiedziała, że chłop to jest zawsze chłop i trzeba umieć nim zakręcić. Co z tą odziedziczoną wiejską mądrością zrobić w stolicy?
Magda, Teresa i Jadzia gniotą kluski i rozdrapują rany, wyjawiają rodzinne sekrety i trzaskają drzwiami, ale zawsze mają sobie coś do powiedzenia – bo jest to powieść o mówieniu.
To także powieść o wstydzie, który pali, gdy w uczelnianej dyskusji wtrąci się regionalizm. O poczuciu nieprzystawalności do nowoczesnego biurowca i do widowni stołecznego teatru. O obcości w mieście, której nie da się zamaskować warszawskimi tablicami rejestracyjnymi.
Wydawnictwo: Nisza
Data wydania: 2024-12-04
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 160
Przeczytane:2025-12-17, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2025,
W ksiażce przedstawione sa trzy pokolenia kobiet: babcia, matka i córka. Pretekstem do tego pokoleniowego dialogu jest śmierć seniorki. Babcia towarzyszy córce i wnuczce we własnym pogrzebie i dyskusjach o tym co było. Są tu ukazane konflikty dotyczące małżeństwa, wiary, roli kobiety i potomstwa. Każda z kobiet ma swoje poglądy na dany temat i swój język wypowiedzi. Książka jest wspaniała i inna od wszyskich. Ja przeczytałam ją w jeden wieczór tak mnie ona wciągnęła