Ostatnia arystokratka

Wydawnictwo: Stara Szkoła
Data wydania: 2015-01-27
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-940790-0-0
Liczba stron: 254

Ocena: 4.76 (29 głosów)

Chcesz podejrzeć osobliwy świat arystokracji, w którym bohaterowie są jak kukiełki zmagające się z rolami przypisanymi im przez złośliwą historię? Chcesz spędzić miło czas, śmiejąc się i śmiejąc?

Doskonale, czekamy właśnie na Ciebie, by zacząć przedstawienie. Witamy w Czechach i u Czechów, którym niezmiennie dopisuje dobry humor. Dowód? Ostatnia arystokratka Evžena Bočka.


Rodzina Kostków powraca z Ameryki do Czech, by przejąć dawną siedzibę rodu – zamek Kostka. W zamku zastają dotychczasowych pracowników: kasztelana, ogrodnika oraz kucharkę. Jak nowi właściciele poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Jak odnajdą się w rolach dotychczas nieodgrywanych? Przewrotny humor i galeria nietuzinkowych osobowości gwarantują dobrą zabawę. Obok historii opowiedzianej w taki sposób nie można przejść obojętnie. Mamy do czynienia z jedną z najzabawniejszych książek XXI wieku!

Kup książkę Ostatnia arystokratka

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2015-02-16, Ocena: 6, Przeczytałem,
Wesołe jest życie arystokraty. Podobnie zresztą jak życie staruszka.  Położona gdzieś w Czechach Kostka to siedziba rodu Kostków. Jest nią od XIII wieku, gdy powstał gród, przebudowany w XVIII wieku na znacznie okazalszy i bardziej trendy zamek barokowy. Od tego czasu właściciele budowli są znani jako Kostkowie z Kostki. Siedziba rodu Kostków miała dosyć pogmatwane losy, które w skrócie tak oto przedstawia trzecia Maria w historii rodu, narratorka opowieści: Pięć razy Kostkę traciliśmy i pięć razy dostawaliśmy ją z powrotem. Po raz pierwszy zabrał ją nam zakon krzyżacki. Po raz drugi husyci. Po raz trzeci Ferdynand II Habsburg, który podarował ją zakonowi krzyżackiemu. Po raz czwarty Kostkę zabrał nam Adolf Hitler, który podarował ją Heinrichowi Himmlerowi, który podarował ją SS.Po raz piąty Kostkę zabrali nam oczywiście komuniści w 1948 roku.W 1996 roku po raz piąty dostaliśmy ją z powrotem. Jak widać, Kostka ma szczęście do bycia zabieraną i darowaną. Wielkie i powtarzalne szczęście.Kostkowie z Ameryki powracają zatem do rodowej posiadłości. Wraz z czternastoma “urnami” z prochami przodków, którzy nie zaznają spokoju, póki nie spoczną w ojczystej ziemi. Od przygotowań do wyjazdu do Czech rozpoczyna się ta niesamowita historia, opowiedziana ze swadą przez hrabiankę Marię, mocno skądinąd zestresowaną faktem, że nie wie, co to znaczy ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Ostatnia arystokratka

Avatar użytkownika - ikapolka
ikapolka
Przeczytane:2018-10-22, Ocena: 5, Przeczytałam, Książki XXI wieku,

Zamki, jako ślady dawnej historii i kultury fascynują i rozbudzają wyobraźnię współczesnych ludzi. Inspirują zarówno historyków do odkrywania przeszłości, jak i twórców filmowych, czy literackich do tworzenia tła danej historii. Jedne zachowały się w lepszym stanie, inne to już tylko ruiny. Wszystkie jednak wciąż intrygują i przyciągają turystów, chcących zajrzeć za kurtynę dawnego życia.

Samo słowo „zamek” kojarzy się z czymś wielkim, wspaniałym i szlachetnym. Zamieszkanie, czy chociaż spędzenie nocy na zamku, albo ślub czy przyjęcie w tak wspaniałym miejscu, nie dla każdego jest osiągalne. Dlatego też jest tak pożądane i niezwykłe. Co w takim razie może przydarzyć się komuś, kto okazałby się spadkobiercą tego „skarbu”? Wizja takiego scenariusza wydaje się cudowna. Jednak odziedziczenie zamku i szlacheckiego tytułu może przynieść niemało kłopotów.
O czym przekonała się pewna amerykańska rodzina Kostków, która odziedziczyła zamek i szlachecki tytuł. A razem z nim długi i zamieszkującą go służbę, która wcale nie jest skora do wykonywania swoich obowiązków. Do tego życie w tym miejscu niewiele ma wspólnego ze współczesnością.

Książka pełna nieprzewidywalnych, komicznych sytuacji. Ciekawe, wielobarwne i groteskowo przedstawione postacie oraz luźne dialogi dają czytelnikowi sporą dawkę pozytywnego humoru. A do tego lekki styl połączony niemal z ciekawą, dziewczęcą narracją sprawiają, że czyta się ją płynnie i przyjemnie. Z pewnością książka „Ostatnia Arystokratka” idealnie nadaje się na szare, smutne dni.

Link do opinii
Avatar użytkownika - maja_klonowska
maja_klonowska
Przeczytane:2017-07-01, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2017, Chcę zdobyć ,
Nigdy nie było mi po drodze z kultura czeską. Dopiero od niedawna nadrabiam zaległości związane z czeskim kinem, bo dotychczas moja wiedza dotyczyła raczej czeskich ( a nawet czesko- słowackich) produkcji dla dzieci z moim ulubionym bohaterem Krecikiem. Jakoś nie zapadła mi szczególnie w pamięć lektura ,,Przygód dobrego wojaka Szwejka" Jarosława Haska ( obowiązkowa pozycja do powtórki na kiedyś tam), a książki Bohumiła Hrabala wciąż przegrywają z propozycjami innych autorów. Jednak kiedy tylko usłyszałam o książce ,,Ostatnia arystokratka" Evzena Bocek, wiedziałam, że wcześniej czy później ją przeczytam. Zachęcona dodatkowo pozytywnymi opiniami sięgnęłam po nią, kiedy tylko pojawiła się w mojej bibliotece. Rodowa siedziba powraca w ręce w ręce rodziny Kostków, która od kilku pokoleń zamieszkuje w Stanach Zjednoczonych. Frank jeszcze do niedawna nauczyciel literatury, teraz hrabia Franciszek Kostka wraz ze swoją amerykańską żoną Vivien i osiemnastoletnią córką Marią postanawiają wrócić do swojego prawdziwego domu - do zamku Kostka w Czechach. I jeszcze na amerykańskiej ziemi rozpoczynają się groteskowe problemy( jak przewieźć stosunkowo tanio dwanaście urn z prochami zmarłych krewnych i uśpioną kotkę Carycę), gdzie absurd goni absurd, a komizm sytuacyjny przeradza się w niczym nieskrępowany komizm postaci i słowny już na ziemi czeskiej. Jak się okazuje, już po przybyciu do ziemi przodków, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, bo na arystokratów spadają obowiązki w nowej rzeczywistości. Kostków powracających ,, na ojczyzny łono" wita trójka pracowników: kasztelan Józef, kucharka pani Cicha i ogrodnik pan Spock. Jeszcze do niedawna Amerykanie, teraz już Czesi muszą sprostać nowym problemom w świecie, o którym dotychczas nie mieli żadnego pojęcia. I tak hrabia Franciszek dowiaduje się, że wraz z odzyskanym zamkiem, nie koniecznie odzyskuje się rodowy majątek, a pieniądze pożyczone od adwokata Bendy ( finalizował sprawę powrotu zamku w ręce rodziny Kostków) wcześniej czy później trzeba będzie oddać. Nowa hrabina Vivien usiłuje dorównać stylowi księżnej Diany, pozostając przy tym głuchą i ślepą na widmo piętrzących się do zapłaty rachunków. Maria zaś dowiaduje się, że najprawdopodobniej - z powodu rodzinnej klątwy - nie dożyje dwudziestych urodzin, więc właściwie nie powinna się martwić o jakiekolwiek pieniądze. Jedynym ratunkiem dla zubożałych arystokratów okazują się turyści, którzy powinni tłumnie przybyć na zamek i pozostawiać swoje korony. Jednak - to nie jest takie proste. Kostkowie nie mają pojęcia o ruchu turystycznym. Kasztelan Józef czyni wręcz wszystko, by odwieść ich od tego pomysłu, ponieważ chorobliwie nienawidzi turystów i zrobi wszystko, by ich nie wpuścić na Kostkę( posuwając się nawet do twierdzenia, że turyści - muflony zadepczą zamek). Chociaż kuchnia pani Cichej nie jest najgorsza, jako kucharka nie nadaje się do pokazania gościom, gdyż ma wyraźny problem z alkoholem ( pani Cicha każdy problem leczy orzechówką), zaś ogrodnik Spock jest bardziej zainteresowany umieraniem na kolejne choroby niż dbaniem o zamkowe ogrody ( aktualnie cierpi na wypadanie włosów, czemu usiłuje zaradzić amerykański fryzjer hrabiny Vivien, co również sporo kosztuje). Na szczęście arystokratom przybywa na pomoc Milada, megiera i ,,siostrzenica Pinocheta", a właściwie menedżer, która już niejednego zrujnowanego szlachcica wyciągnęła z bankructwa. Z żelazną konsekwencją i zacięciem godnym swoich przydomków chce uczynić z Kostki zamek ,,(...) Trzeciego Tysiąclecia albo zamek totalny", bo każdy ,,turysta chce zobaczyć prawdziwych arystokratów z krwi i kości oraz ich życie". Życie Kostków i służby ulegnie drastycznej zmianie. Jakby tego było mało mecenas Benda po(d)rzuca Kostkom ( w ramach niespłaconych długów) swoją zwariowaną córkę Deniskę - marzącą o arystokratycznym życiu, które jest ,,super" i ,,psycho" ( chociaż dla Deniski wszystko wyrażało się w tych dwóch określeniach). Jakie pociągnie to za sobą perypetie - poczytajcie sami. Na całą historię patrzymy oczami Marii, bo powieść jest napisana w formie jej pamiętnika przeplatanego listami do Maksa Launa - pana na Gwieździe, którego arystokratyczną sytuacje komplikują liczni krewni - uzurpatorzy. Książka jest lekka, przyjemna, pełna absurdu i satyry, jednak nie rozśmieszyła mnie aż tak, jak spodziewałam się tego po entuzjastycznych ( w przeważającej większości) recenzjach. Nie przekonał mnie chociażby lekceważący stosunek do zwierząt, a i nad niektórymi niby śmiesznymi sytuacjami - przechodziłam obojętnie .Jednak lektura w sumie spełniła swoje zadanie - dostarczyła rozrywki na upalne popołudnie i już zabieram się za drugi tom.
Link do opinii
Avatar użytkownika - domiczyta
domiczyta
Przeczytane:2017-04-06, Ocena: 5, Przeczytałam, 2017, Mam, Niezapomniane, Recenzenckie,
https://www.facebook.com/domiczyta/ ,,Od śmierci drugiej Marii w naszym rodzie panuje tradycja, że to imię przynosi pecha, więc już dwieście lat się go nie używa. Nawet arystokratki, które wżeniły się do naszego rodu i miały na imię Maria, na wszelki wypadek prosiły, żeby zwracać się do nich którymś innym z długiego ciągu imion, które wówczas otrzymywał podczas chrztu każdy szlachcic. Przesądna nie jestem, ale ta transformacja mnie zaskoczyła. Ojciec chyba też się przestraszył, bo zaczął mnie przepraszać, że nie wiedział i zaproponował, że będzie się do mnie zwracał Eleonora. Oczywiście odrzuciłam tę propozycję." - fragment książki. Maria Kostka - nastoletnia dziedziczka czeskiego rodu Kostków, która całe swe życie spędziła w Stanach Zjednoczonych, pewnego pięknego dnia wraz ze swoimi rodzicami oraz kotką Carycą i prochami przodków ląduje w Czechach. Dokładnie w należącym do jej arystokratycznej rodziny zamku w Kostce, oddalonego siedemdziesiąt kilometrów od Brna. I nie było by nic dziwnego w tym, że prawowici kontynuatorzy rodu wracają na swą ojcowiznę, gdyby nie to, że za ich szlacheckim pochodzeniem nie stoją skrzynie złota, a przynajmniej pękające w szwach bankowe konta. Rodzina Kostków nie ma bowiem grosza przy duszy, żeby utrzymać swoją posiadłość czy opłacić podlegających im kasztelana, ogrodnika i kucharkę. Na ratunek spieszy im prawnik, zajmujący się interesami rodziny i jednocześnie udzielający im pożyczki. Nasi bohaterowie nie mogą jednak długo żyć na kredyt, bo pochodzenie zobowiązuje, należy zatem obmyślić plan naprawczy, dzięki któremu rodowe dziedzictwo zacznie przynosić dochody. I tutaj właśnie zaczynają się przezabawne perypetie Kostków, którzy muszą odnaleźć się wśród duchów przeszłości, ale i całkiem przyziemnych, współczesnych spraw typu przeciekający dach czy oblodzone schody do zamku. Jak przystało na szacowną kontynuatorkę rodowych tradycji, Maria prowadzi pamiętnik i w swojej pierwszoosobowej narracji oprowadza nas po zamku, dzieli się swoimi przemyśleniami o tym, jak bardzo zmieniło się jej życie oraz w jaki sposób stara się wpasować w nową dla niej rzeczywistość. Proces adaptacji do nowości dużo trudniej przychodzi chociażby jej mamie, Amerykance z krwi i kości, której bariera językowa oraz oczekiwania rodem z historii lady Diany uniemożliwiają łagodne wejście w nieznane jej wcześniej obowiązki hrabiowskie. ,,Ostatnia arystokratka" to tytuł, którym rozpoczynam przygodę z twórczością Evžena Bočka - autora cechującego się lekkością pióra, właściwą Czechom swadą w opowiadaniu historii oraz nieprzebranymi pokładami poczucia humoru i ironii. Stąd też naszą znajomość będę z ogromną przyjemnością kontynuować (tym bardziej, że książka ta ma swój ciąg dalszy pt. ,,Arystokratka w ukropie"), bo jeśli w szarości codziennego dnia można takim książkowym promykiem słońca poprawić sobie nastrój i zaserwować dzienną dawkę śmiechu, to ja jestem na TAK. Uwaga: czytanie w miejscach publicznych naraża czytelnika/czytelniczkę na krzywe spojrzenia ze strony otoczenia w momencie niekontrolowanych wybuchów wesołości tych pierwszych :) Serdecznie polecam i dziękuję Wydawnictwu Stara Szkoła za możliwość zapoznania się z tą krótką, ale jakże pasjonującą powieścią, wprawiającą w ruch endorfiny.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Monia_35
Monia_35
Przeczytane:2016-12-12, Ocena: 6, Przeczytałam,
Majstersztyk dla znerwicowanych-taka dawka śmiechu, której nie da się zapomnieć :D
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2016-05-09, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
,,Ostatnią arystokratkę" polecam wszystkim tym, którzy szukają czegoś lekkiego i poprawiającego humor. Uprzedzam jednak - nie czytajcie tej książki w miejscach publicznych! Nagminne wybuchy śmiechu podczas lektury mogą bowiem być powodem dziwnych spojrzeń w waszym kierunku ? Zachęcam do zapoznania się z całą recenzją dostępną na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/ostatnia-arystokratka-evzen-bocek/
Link do opinii
Avatar użytkownika - violino
violino
Przeczytane:2016-02-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Nieczęsto trafiam na lekturę, przy której parskam śmiechem. Jestem w tej kwestii raczej wybredna i nie wystarczą mi oklepane teksty - lubię dowcip z głową, łączący się logicznie z postacią, jej otoczeniem i tym, co robi. A przede wszystkim zaskakujący, niesztampowy. I taka jest Arystokratka: bogata w drobne, acz nieprzewidywalne zwroty akcji, zabawne skojarzenia i nietypowo kończące się - z pozoru zwyczajne - ciągi myślowe. Krótko mówiąc, uwielbiam Kostkę i jej mieszkańców. Zwłaszcza że ich poglądy, zwłaszcza na jeden konkretny kawałek świata, nie są wcale takie nierozsądne, jak mogłoby się wydawać w pierwszym odruchu i sądząc ze skali, w jakiej autor je wyolbrzymia. Mianowicie turyści, tak zwane muflony. Naprawdę są upierdliwi i roszczeniowi i święcie wierzę, że w nadmiernej ilości mogą przyprawić o zawrót głowy. Niestety, trzeba jakoś na utrzymanie zamku zarobić, a samo wyglądanie nawet szlachcie nie przynosi dochodu. Zwłaszcza wybrakowanej szlachcie. Trzeba więc uruchomić plan awaryjny i stać się atrakcją. Pamiętniki Marii III (nie chcecie wiedzieć, co przytrafiło się jej imienniczkom) śledzą ten proces dość skrupulatnie. To zresztą jedyny głos rozsądku pośród tej rodziny i jej pracowników. Ojciec śpi na pieniądzach - dosłownie, matka dostaje kociokwiku na każdą wzmiankę o księżnej Dianie, Józef za wszelką cenę stara się przepędzić turystów, a psy zżerają zamkowe papucie dla zwiedzających. Czasem na zwiedzających. Gdzieniegdzie przeturla się Caryca, a z komina wypadnie trup byłej służącej. A w tle legenda czeskiej piosenki Helena Vondráčková i szef SS Heinrich Himmler... Obie części Arystokratki to lekkie lektury na jeden-dwa wieczory. Niewymagające, wolne od mózgowych wygibasów. Zabawne, dla relaksu - tak po prostu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - koshi
koshi
Przeczytane:2015-04-13, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Chyba jakoś czeskie poczucie humoru jest mocno rozbieżne z moim. A może jestem zbyt sztywna i nie potrafiłam podejść do tej książki z dystansem. Sama nie wiem... Tyle słyszałam o niej pozytywnych opinii, a już sam początek rozwiał nadzieje na dobrą zabawę. Myślę, że już bardziej podciągnęłabym to pod czarną komedię, ponieważ różne dramaty przeplatają się tu z wygłupami. Jakoś niezbyt rozśmieszyły mnie historie o psiej kupie, albo o tym, co bohaterowie potrafili zrobić z prochami przodków. W ogóle cała opowieść jest do bólu absurdalna, jak jakaś baśń o arystokracji. Zupełnie nie mogłam wczuć się w ten klimat. Chętnie sięgam po czeskie komedie, ale ta książka mnie nie wciągnęła, nie porwała. Jakoś nie potrafiłam doszukać się drugiego dna, które ponoć w niej tkwi między tymi autoironicznymi opowiastkami.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mamut
Mamut
Przeczytane:2019-07-14, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019, Mam,

Zabawna, lekka książka, aczkolwiek pod koniec absurdalny humor już zaczyna nużyć. Zdecydowanie na poprawienie sobie nastroju w wolnej chwili.

Link do opinii
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2019-05-01, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Świetna. :-) Spokojnie i na luzie młoda, wychowana w USA, czeska arystokratka, opowiada perypetie swojej rodziny, po tym jak wrócili do rodowej posiadłości w Czechach. Nagle okazało się, że państwo zwraca im zamek, który utrzymuje sie z trudem, jedynie z nikłej liczby turystów. Rodzina Kostków (z jednej strony hrabiowie, z drugiej bankruci) musi szybko wczuć się w oryginalne czeskie realia właścicieli ziemskich. Przy czym zaznaczam, to że bohaterka opowiada spokojnie, to nie znaczy że spokojnie się czyta... prawie z łóżka spadłam ze śmiechu :-) 

Link do opinii
Avatar użytkownika - kreatywnieczytam
kreatywnieczytam
Przeczytane:2019-04-22, Ocena: 6, Przeczytałam,

Współczesna arystokracja od kuchni w „Ostatniej arystokratce”, Evžen Boček, tłumaczenie Mirosław Śmigielski

 

Odzyskany zamek, brak kasy, turyści, dogi niemieckie, Helenka Vondraczkowa, proza i orzechówka a także fala przestępstw. Za dużo na raz? To dopiero początek historii ostatniego arystokraty na Zamku Kostki i jego dzielnej, aczkolwiek specyficznej drużyny. A dla mnie kilka godzin cichszych i głośniejszych chichotów, charchotów i prób ich zduszania oraz łzy i ból szczęk oraz brzucha. Księgarce Kasi z Księgarni Korekty jeszcze raz serdecznie dziękuję za polecenie tej pozycji.      

W powszechnej opinii panuje przekonanie, że arystokraci są zamożni, mieszkają w przepięknych zamkach czy pałacach. Czas spędzają na wszystkich możliwych przyjemnościach, spokojnie i dostojnie przemieszczając się wspaniałymi pojazdami z miejsca na miejsce. Nie zaprzątają sobie głowy sprawami przyziemnymi, bo od tego mają służbę. Otóż nie zawsze. Taki na przykład Franciszek Antoni Kostka z Kostki, obrońca Bożego Grobu, członek Zakonu Maltańskiego i patron kościoła Wniebowzięcia  Maryi Panny w Kostce. Żył sobie spokojnie w USA, był nierzucającym się w oczy nauczycielem literatury. Nie narzekał na swoje życie. Wszystko się zmieniło od czasu odzyskania rodzinnego zamku w Czechach. Już sama przeprowadzka do Zamku Kostki wywołała w jego życiu oraz życiu najbliższych spore zamieszanie, ale potem już było tylko gorzej. Zamek domagał się remontu, czyli pieniędzy, których nie było. Służba w postaci kasztelana Józefa, sprzątaczka i jednocześnie kucharka pani Cicha oraz ogrodnik pan Spock w niczym nie przypominała tej „książkowej”. Mrukliwy kasztelan, wielbicielka orzechówki oraz hipochondryk stanowili niecodzienną drużynę, która co prawda nie chciała żadnych zmian, ale za to walczyła o swoje wynagrodzenie. Pieniędzy domagała się także żona Franciszka Kostki, wierna wielbicielka Lady Diany. W obliczu totalnej katastrofy finansowej zapadła decyzja o udostępnieniu Zamku turystom. Oczywiście nie każdy był tym zachwycony, ale nikt nie miał wyjścia. Zwłaszcza, kiedy do ekipy dołączyła Milada, menedżerka wynajęta w celu rozreklamowania zamku. Kim są mufloni? Co wypada z komina? Czy Deniska, kolejna postać, zna historię? Na co uskarżał się pan Spock? Jak kasztelan traktował turystów? I jak sobie z tym wszystkim radził pan na zamku? Niebywały humor sytuacyjny, wartka akcja, galeria nietuzinkowych osobowości. Przeczytajcie koniecznie :) Ale uwaga! Nie polecam czytania w miejscach publicznych! Naprawdę, żadna lektura poza książkami Joanny Chmielewskiej, nigdy mnie tak nie ubawiła. Historia rodu Kostków została spisana w czterech książkach i każda bawi. Chociaż mnie najbardziej podobała się część pierwsza i czwarta :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - bachacz
bachacz
Przeczytane:2018-08-20, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Pierwsza z trzech części serii o skomplikowanym życiu arystokratów w Czechach nie została przeze mnie przeczytana jako pierwsza co wcale nie umniejsza faktu, że zrobiłam to z prawdziwą chęcią i przyjemnością. Nie interesują mnie opinie, że treść może płytka a dowcip byle jaki. Życie nie serwuje nam wystarczającej dawki humoru by nie sięgać po podobną lekturę. Wracając jednak do samej książki, jej akcja rozpoczyna się przygotowaniami do podróży z Ameryki do Europy celem zamieszkania w odzyskanym zamku. Arystokraci, którzy dotychczas żyli jako zupełnie niewyróżniający się pośród tłumu "cywile" nagle stają przed faktem , że w odległym kraju czeka na nich rodowy majątek, którym ni mniej ni więcej należy się zająć. Nie należący do bogaczy nowo objawieni arystokraci muszą ułożyć swoje życie w sposób dotychczas dla nich obcy, dodatkowo w kraju o którym część z nich nie miała zielonego pojęcia , że w ogóle istnieje. Po wielu perturbacjach i szalonych przygodach stają na czeskiej ziemi gdzie piętrzą się przed nimi kolejne problemy związane z aklimatyzacją i utrzymaniem zamku. Poznajemy zamieszkałą w zamku "służbę", prowadzącego sprawy rodziny adwokata oraz niektórych sąsiadów. Narracją zajmuje się hrabianka Maria Kostka, która absolutnie nie powinna mieć takiego imienia jakie ma. W związku z tym, że Kostkowie nie posiadają właściwie żadnego majątku ich start w nowych realiach obciążony jest wieloma problemami, które w całym dramatyzmie przekuwane są przez autora na wydarzenia pełne humoru i takich zwrotów, że czytelnikowi z wielkim trudem przychodzi powstrzymanie się od śmiechu. Czy zamienilibyśmy swoje życie przeciętnego mieszkańca na hrabiowski tytuł i apanaże, po przeczytaniu tej książki odpowiedź na takie pytanie wcale nie musi być twierdząca. Jednak pozostawię to własnej ocenie każdego czytającego tę pełną humoru książkę, a sama biorę się za kolejną część, bo koniec sierpnia ma w sobie coś odbierającego radość.

Link do opinii
Inne książki autora
Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka
Evžen Boček0
Okładka ksiązki - Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka

Spokój na zamku zostaje zakłócony. Personel musi zmierzyć się z falą przestępstw przetaczających się przez Kostkę.Czy w obliczu tak...

Arystokratka na koniu
Evžen Boček0
Okładka ksiązki - Arystokratka na koniu

Trzecia część literackiego sitcomu! Rozpoczynają się wakacje, a załoga zamku Kostka ma nadzieję na najlepszy sezon w historii. Lecz złośliwy los jak zwykle...

Recenzje miesiąca
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Bezmiar
Grzegorz Kapla
Bezmiar
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Asiunia
Joanna Papuzińska
Asiunia
Bo trzeba żyć. Apolonia
Ewa Szymańska
Bo trzeba żyć. Apolonia
Bachor
Katarzyna Ryrych;
Bachor
Oczy wilka
Alicja Sinicka
Oczy wilka
Sekret antykwariusza
Paweł Jaszczuk;
Sekret antykwariusza
Pokaż wszystkie recenzje