Najnowszy, pełen zapierających dech w piersiach zwrotów akcji thriller psychologiczny brytyjskiej gwiazdy gatunku.
Nie była tą pierwszą. Ale będzie tą ostatnią.
Luke Whitney został zamordowany. Wielokrotnie dźgnięto go nożem. Do popełnienia zbrodni przyznała się jego żona Anna, znaleziona na miejscu zdarzenia. Ale skoro jest winna, dlaczego nie potrafi potwierdzić żadnych szczegółów?
W miarę jak policja bada okoliczności zabójstwa, wychodzi na jaw, że ofiara była kłamcą i oszustem o osobowości narcystycznej i bogatym życiu uczuciowym. Z pewnością więcej niż jedna osoba miała powód, by chcieć jego śmierci: wzgardzona eks, zaniedbana kochanka i Anna – która dobrze wie, co działo się z kolejnymi paniami Whitney, gdy Luke się nimi nudził.
Luke Whitney sam się o to prosił. Ale kto skutecznie zadbał o to, by dostał dokładnie to, na co zasłużył?
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 320
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgård
,,Ostatnia żona" to thriller, który posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla tego gatunku. Wciąga od pierwszych stron, trzyma w napięciu, które rośnie w trakcie czytania. Posiada on gęstą atmosferę, która pokazuje już w pierwszych rozdziałach, że coś tu nie gra. Bohaterowie mają tajemnice, które nie od razu wychodzą na światło dzienne. A do tego jest to gra na emocjach, a nie tylko sama akcja, która tutaj jest raczej powolna, a mimo to książka jest wspaniałą rozrywką.
,,Ostatnia żona" to opowieść o Anne Whitney, która była drugą żoną Luka. Kobieta nie chciała popełnić błędów jakie popełniała poprzednia żona i dlatego była zdolna zrobić wszystko. Po z*biciu Luka, sama dzwoni na policję i przyznaje się do tego co zrobiła. Detektyw Rebecca Dance jednak wie, że coś tutaj nie pasuje. Czy ta sprawa będzie miała drugie dno? Przekonacie się sami.
Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Od początku wciągnęła mnie i od początku czułam, że nie można do końca wierzyć przedstawionym faktom. I właśnie to, nie pozwoliło mi odłożyć tej książki ani na chwilkę.
Narracja tutaj prowadzona jest z perspektywy kilku bohaterów. Osobiście uwielbiam taki zabieg. Mogę wtedy poznać lepiej poszczególne postacie i ich myśli oraz działania.
W książce tej znajdziemy również zaskakujące zwroty akcji, które nie jeden raz sprawiły, ze moje oczy zrobiły się duże. Czytając tę książkę co chwilkę zastanowiłam się komu można tutaj ufać a komu nie. Autorka zostawiała mi drobne wskazówki, które nabrały znaczenia dopiero pod koniec.
Jenny Blackhurst posiada lekki styl pisania. Rozdziały tutaj są krótkie, a dialogi ciekawe. Wszystko to sprawia, ze czas spędzony z tą książką jest miło spędzonym czasem. Bardzo polecam ten tytuł.
Pierwsza powieść detektywistyczna z Tess Fox w roli głównej. Klasyczna zagadka morderstwa – z nowoczesnym twistem. Policyjna detektyw i zawodowa...
Ellie jako jedyna ocalała z pożaru, który zabił całą jej rodzinę. Doktor Imogen Reid, pracująca z nią psychoterapeutka, jest przekonana, że to po...
Przeczytane:2026-05-09, Ocena: 6, Przeczytałam,
Bohaterki „Ostatniej żony” Jenny Blackhurst z pewnością nie były idealne według Luke'a, uznanego chirurga plastycznego, skoro ciągle szukał nowej przygody. Ale „gra skończona”, mężczyzna nie żyje, a na policję zgłasza się jego żona, Anna, przyznając się do winy…
Sprawa wydaje się oczywista? Nie dla prowadzącej śledztwo Rebekki Dance. Z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej zawiła również dla czytelnika, a poznając różne perspektywy i sięgając w przeszłość bohaterów, wchodzimy coraz głębiej w ich toksyczne relacje. I coraz mniej żałujemy narcystycznej ofiary, która korzystała ze swojego uroku i pozycji, nie zważając na podjęte zobowiązania i krzywdę innych.
Czy jako kobieta nieobiektywnie stanęłam po stronie swojej płci? Możliwe. Bo oczywiście żaden z bohaterów nie jest ideałem, a gierki damsko-męskie oscylują wokół namiętności, manipulacji, zdrady, a nawet szantażu. W historii pojawia się kilka kobiet z życia Luke'a, z których losów możemy wnioskować, do czego są w stanie posunąć się kobiety, by zatrzymać przy sobie mężczyznę, i jak zapiekła może być ich chęć zemsty, gdy zostaną skrzywdzone. Najciekawsza jest dla mnie jednak postać Anny, która, chcąc uniknąć powielania schematów z rodzinnego domu, niezamierzenie się w nie wikła.
Autorka podsuwa wiele tropów i motywów, ale okazuje się, że nic tu nie jest do końca takie, jak się wydaje. Zmieniałam hipotezy wraz z pojawianiem się kolejnych elementów tej układanki, ale i tak zostałam przechytrzona. A zakończenie odkryło kolejne, zupełnie niespodziewane dno tej historii.
Podobnie jak wcześniejsze, tak i tę powieść autorki pochłonęłam w mgnieniu oka, bo zaskakujące zwroty akcji i wypływające na powierzchnię tajemnice skutecznie podtrzymywały napięcie i podsycały moją ciekawość. Oczywiście zadałam sobie pytanie, co ja zrobiłabym, będąc żoną Luke'a, i odpowiedź była prosta - z pewnością bym się rozwiodła, ale wtedy nie powstałaby ta wciągająca historia, odsłaniająca skomplikowaną naturę człowieka. A trzeba przyznać, że Jenny Blackhurst pisze o niej jak mało kto i możecie mi wierzyć na słowo, w końcu przeczytałam wszystkie jej dotychczasowe książki!