Ostatnie historie

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2020-10-21
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788308073070
Liczba stron: 296

Ocena: 4.74 (19 głosów)
Inne wydania:

Trzy historie, trzy sposoby oswajania śmierci w jednej z najbardziej poruszających powieści Olgi Tokarczuk.

,,Tokarczuk ożywia zapomniane, porzucone miejsca, opowiadając historie trzech życiowych wojowniczek samotnie kreujących własne losy". ,,FRANKFURTER RUNDSCHAU"

,,Pisarka wpuszcza nieco światła do świata wypełnionego ciemnością. W mistrzowski sposób buduje wielowarstwowe opowieści, w których przywraca sens temu, co pozornie beznadziejne, na zawsze stracone". ,,THE GUARDIAN"

,,Mimo że to najbardziej mroczna, gorzka i przejmująca książka Tokarczuk, a zdania bohaterów opowiadających o śmierci łamią się, kawałkują, osuwają w milczenie, to jednak czytelnik wie, o czym mówią i co się za tą pustką kryje". RYSZARD KOZIOŁEK

Tagi: Polska

Kup książkę Ostatnie historie

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Ostatnie historie

Na fali euforii związanej z otrzymaniem przez Olgę Tokarczuk Literackiej Nagrody Nobla (!!!), postanowiłam sobie przypomnieć jej utwory. Zaczęłam dość przewrotnie, bo od zbioru „Ostatnie historie”, który jak pamiętałam, niezbyt mi się podobał. Jak było teraz? Trochę inaczej – i nie dlatego, że wiem, że Jej twórczość musi być dobra, skoro dostała TAKĄ nagrodę. Po prostu trochę dojrzałam i zrozumiałam, że w książce nie musi się dziać nic sensacyjnego, żeby miała wartość i była interesująca.

„Ostatnie historie” to trzy opowiadania, a raczej – minipowieści o trzech kobietach, których losy w pewien sposób są ze sobą powiązane. To opowieści o ludzkim losie, samotności i historii, która rządzi naszym życiem. Ale powiedziałabym, że główną bohaterką tych opowieści jest… śmierć. Pojawia się na kartach każdej z tych historii, i zawsze jest to pojawienie się mocne, wzbudzające zadumę i wstrząsające. Czy chodzi o śmierć zwierzęcia, czy człowieka – zawsze jest przejmująca, ale też – pozbawiona otoczki delikatności, niedomówień – Olga Tokarczuk próbuje nas z nią oswoić i pokazać, że ona naprawdę jest integralną częścią ludzkiego losu i nieuchronnym końcem każdego z nas. Jest tym, co łączy nas wszystkich – wszystkie żywe stworzenia na Ziemi. Dlatego śmierć jest w tej książce ważną bohaterką – trochę tak, jakby autorka chciała nas z nią oswoić… Zresztą w jakimś momencie pada nawet takie stwierdzenie, że przydałyby się nam wszystkim zajęcia na temat umierania, bo jesteśmy do tego zupełnie nieprzygotowani.

To książka, która wzbudza smutek, ale też zmusza do zastanowienia się nad istotą człowieczeństwa, nad tym, co dla nas ważne, co jest trwałe, a co – znika bez śladu. I nad tym, co po nas zostanie…

To opowieści poruszające, choć nie ma w nich wielkiej sensacji ani pogoni za akcją – jednak cos w ich klimacie sprawia, że zanurzamy się w tym świecie i trudno nam się od niego oderwać. Kiedy Olga Tokarczuk opisuje śnieżyce, to mamy wrażenie, że w pokoju zaczyna spadać temperatura, a gdy mówi o cierpieniu psa, wzruszenie chwyta za gardło. Znajdziemy też w tej książce ciekawy i poruszający wątek wysiedleni i przesiedleń na ziemie odzyskane – w drugim opowiadaniu to właśnie on podobał mi się najbardziej, choć nie jest to temat lekki i ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Tak zresztą można podsumować całą tę książkę – ona zostaje w czytelniku i jej cząstka porusza wyobraźnie jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony. Być może dzieje się tak dlatego, że te historie tak naprawdę nie maja zdecydowanego początku ani końca – ot, autorka daje nam wycinki z życia kilku osób, zaglądamy na chwilę – i znikamy. Nie mamy pewności, co się stanie dalej, jaki będzie dalszy los tych kobiet, a także osób, które spotkały na swojej drodze. Jesteśmy widzami i przechodniami, dla których na moment otwiera się inny świat.

Olga Tokarczuk wymyka się schematom i szufladkowaniu. Trudno określić gatunek tej twórczości – i to jest piękne. Mimo tyle książek na koncie, wciąż potrafi zaskoczyć czytelnika, wciąż nie można mieć pewności, czego się spodziewać. Chociaż nie: można mieć pewność, że będzie to niebanalna historia, którą na długo zapamiętamy.

Komu ta książka może się spodobać? Miłośniczkom i miłośnikom twórczości autorki – bez dwóch zdań. Ale także tym, którzy cenią twórczość Herty Müller czy Dorris Lessing – nieprzypadkowo także te autorki otrzymały Nobla. Wszystkim, którzy nie szukają w literaturze sensacji i wartkiej akcji, ale smakowania słów, filozofii, rozważań i zadumy nad losem ludzkim.

Podsumowując: piękna i poruszająca opowieść o trzech kobietach, o samotności i śmierci.

Link do opinii
"A może umarłeś na próbę, żeby zobaczyć jak tam jest, żeby tam wszystko wymierzyć, odliczyć liczbę stopni do nieba czy piekła, zbadać temperaturę, zaplanować krok po roku swoją wędrówkę, zrobić konspekt, podział godzin? I nawet jeżeli uważałeś, że tam nic nie ma, to może nie byłoby głupie sprawdzić jak to jest, kiedy niczego nie ma? Jakim ściegiem podszyte jest nic. Z jakich utkane kolorów. (...) Szukasz w encyklopedii odpowiedniego hasła, w którym jakiś spec wszystko dokładnie wyjaśnił. Ale tam jest tylko napisane: każdy umrze, on, ty i ja." "Czy starość, to niespodzianki nowej pamięci, która jest w stanie przywołać kolor sukienki na pierwszej randce i smak waniliowych, przedwojennych lodów, ale gubi podstawowe słowa? Nie czuję żadnej zmiany, zawsze byłam taka jak teraz. Nie wolno poddać się iluzji, że coś nas zmienia wbrew naszej woli. Nie powinno się wierzyć zdjęciom- sugerują, że czas pozbawia ludzi siebie samych, że tnie nasze życie na małe kawałki i maceruje tym samym nasze dusze. Że w ten sposób tracimy siebie część po części. A przecież- tak myślę- dojście do końca jest zebraniem wszystkiego w garść, ujęciem w jedną, małą kolekcję chwil życia. Nie żadną stratą, a wręcz przeciwnie- odnalezieniem tego, co wydawało się pogubione." Historie życia trzech kobiet- Idy, Paraskewii i Mai, powiązanych więzami krwi a tak oddalonych, plotą się wokół osnowy jaką jest przemijanie i śmierć. Jej wielotwarze niosą echa przeszłości ubrane w sukienki ze wspomnień. Człowiek to tylko chwila w odnawiającym się wciąż i wciąż wirze przyrody. Wie o tym najmniejsze źdźbło trawy, a nam maluczkim zdaje się, że jesteśmy wieczni. Dobrze, że są tacy jak Tokarczuk, którzy taktownie potrafią nam przypomnieć odwieczny porządek świata. Może dlatego ogrodnicy zyskują pokorę i spokój ducha. W obserwacji przyrody, blisko ziemi, wszystko ustala się we właściwe priorytety. Nieustannie się tego uczę.
Link do opinii
Książka podzielona jest na trzy części. W pierwszej, 54-letnia Ida Marzec pracująca w Warszawie udaje się samochodem na Dolny Śląsk, aby odwiedzić rodzinny dom znajdujący się w jednym z miasteczek. W drodze ulega niegroźnemu wypadkowi i trafia do domu starszego małżeństwa Olgi i Stefana, gdzie spędza kilka dni. Tą część książki odebrałem jako opowieść o śmierci. O czekaniu na nią i o lęku jaki wiąże się z samym myśleniem na temat odchodzenia z tego świata. Śmierć jest wszędzie wokół starego domu, gdzie zatrzymała się bohaterka. Domu wilgotnego i zatopionego we wczesnowiosennej, szarej i mglistej atmosferze. W umierającym psie, który ostatni oddech oddaje na rękach Idy. W stodole, gdzie syn starszego małżeństwa Adrian będący weterynarzem pozwala nieuleczalnie chorym koniom, szczurom, psom i kotom spokojnie umrzeć. Nieustanny strach przed śmiercią jest też w samej bohaterce, która nocami wsłuchuje się w swoje serce, które coraz częściej przestaje bić na kilka minut. Druga część powieści to historia matki Idy o ukraińskim imieniu Paraksewia (Parka). Historia o wyjściu za mąż za 15 lat starszego Piotra (Petra, Pjotra), powojennym przesiedleniu ze wschodnich rubieży byłej Polski na ziemie odzyskane, o relacjach pomiędzy rodzicami Idy. To opowieść o namiętnym charakterze Parki, która zdradziła męża z młodszym milicjantem, a na festynach puszczała oko do przystojnych członków wiejskiej orkiestry. To wspomnienia o jej wyprowadzce do nowego domu położonego wysoko nad miastem, gdzie zimą nie było kontaktu z cywilizacją. W tym domu Pjotr dobudował werandę, w której pewnej mroźnej zimy umarł. Tą część odebrałem jako część książki o pogodzeniu się z własnym, trudnym losem i o możliwości oswojenia śmierci poprzez zrobienie z niej przygody i kolejnego wyzwania. Parka po śmierci męża umieszcza go w lodowatej werandzie i rozmawia z nim, a z powodu braku komunikacji informuję o tym chyba niezbyt przykrym dla niej fakcie mieszkańców miasteczka ,,wydeptując" w śniegu na zboczu góry napis ,,Petro umarł !" . Peraksewia oczekuje na pomoc, stając się kropką pod pionową kreską wykrzyknika. Trzecia część książki do relacja córki Idy i wnuczki Parki - Maji. Wraz z 10-letnim długowłosym synkiem, jako twórca przewodników dla turystów, udaje się na jedną z wysp Malezji. Unikająca chłodów i wilgoci bohaterka, czerpie energię życiową ze słońca i z niepokojem obserwuje fascynację syna iluzjonistą o imieniu Kisza, która uczy chłopaka iluzjonistycznych sztuczek. Trzecią część powieści odebrałem jako opowiadanie o ucieczce, lub raczej próbie ucieczki Maji. Ucieczki od zimnego kraju, nie rozumiejącej jej potrzeb matki i od babki dziwaczki, która umiera w warszawskim mieszkaniu. Głównie zaś ucieczki od ludzi, relacji z nimi i od nieodłącznych emocji jakie łączą się z tymi relacjami. Jeżeli zaś chodzi o jej trzy bohaterki i ich nastawienie do życia to nie przypadła mi za bardzo do gustu postawa hipochondrycznej matki. Nie wzbudziła też mojej fascynacji postać uciekającej przed problemami i pewnie ojcem dziecka do egzotycznych krajów Maji. Za przebojowość, poczucie humoru i dużą dawkę pozytywnych uczuć polubiłem babcię Peraksewię, która mimo swoich życiowych perturbacji " umierała spokojnie, bez pospiechu; rozgościła się w tym umieraniu jak komfortowym przedziale transkontynentalnego pociągu." Powieść mimo zawartych w niej ,,smutków" oceniam pozytywnie i polecam czytelnikom. Hmm ... chyba bardziej czytelniczkom.
Link do opinii
"Ostatnie historie" to mini saga rodzinna, opowiadająca losy pewnej rodziny - z akcentem na kobiecą część tejże rodziny. Jest to opowieść trzech kobiet: matki, córki i wnuczki, chociaż częściowo poznajemy losy też wcześniejszego pokolenia (ciotka Marynka i ciotka Olga), poznajemy również najmłodszego członka tejże rodziny, 10-letniego chłopca. Losy tej rodziny są ściśle powiązane z wydarzeniami historycznymi (II Wojna Światowa, przesiedlenia, zmiany ustrojowe), historia też jest siłą sprawczą różnych perturbacji całej rodziny. Akcja książki rozpoczyna się przed wojną, na terenach dzisiejszej Ukrainy. Poznajemy młodą Paraskewię (Parkę), zakochaną w Myronie, swoim bardzo dalekim krewnym. Parka zachodzi w ciążę z Myronem, w tym czasie oświadcza się jej Petro (Piotr, Pjotr - jak sam wypowiadał swoje imię). Petro jest nauczycielem w miejscowej szkole, jest sporo straszy od Parki. To ciotka Marynka namawia swoją siostrzenicę, żeby powiedziała "tak". Rodzi się córka, Leokadia (Lalka - jak ją nazywali). I chociaż Petro wie, że nie jest jej ojcem, to kocha córeczkę ponad życie. I wtedy wybucha wojna. Wszystko się zmienia. Nagle miejscowi ludzie przypominają sobie, że są różnych narodowości, że różnią się wyznaniem. Zaczynają się wywózki, rośnie mur nienawiści pomiędzy sąsiadami. Przez zupełny przypadek Parka odnajduje niszę dla siebie - zaczyna szyć dla napływowych Rosjanek....majtki. Bo one nie znały, nie nosiły bielizny. W ten sposób zarabia na rodzinę (Petro już nie pracuje w szkole, musi się ukrywać, przez 5 miesięcy ukrywa się w skrytce pod podłogą) i "kupuje" trochę czasu dla swej rodziny. Ale nawet Parka wie, że szycie majtek nie zapobiegnie wywózce. W chwili desperacji idzie do miejscowego dowódcy, Jurija Libermana, prosić go i przekonywać, że jej rodzina jest miejscowa, lojalna wobec władzy i w ten sposób zapobiec nieuniknionemu. Czegóż lejtnant może chcieć od młodej, atrakcyjnej i zdesperowanej kobiety? W ten sposób nawiązuje się romans pomiędzy Parką a Jurijem, początkowe obrzydzenie zmienia się w coś w rodzaju zauroczenia. Petro nie domyśla się niczego, nie wie - dlaczego właśnie on, jego rodzina jeszcze nie została wywieziona, nie zniknęła - jak inni Polacy? Prawdy dowiaduje się ciotka Marynka, gdy Parka idzie do niej po pomoc - zaszła w ciążę z Libermanem. To ciotka znajduje "babkę" w sąsiedniej wsi, Parka ciężko odchorowuje usunięcie ciąży. A jednak w końcu przychodzi ten dzień, Petro i Parka pakują swój niewielki dobytek, zabierają córkę Lalkę i ciotkę Marynkę, i wyjeżdżają do Polski. W trakcie podróży ich córka zachorowała i zmarła. Została pochowana w Kluczborku, rodzina pojechała dalej, aż do Lewina. Petro znów jest nauczycielem, z czasem zostaje dyrektorem szkoły. Parka robi zaocznie maturę i rozpoczyna pracę w bibliotece. To właśnie tu rodzi się im drugie dziecko, córka Ida. I wszystko byłoby normalnie, gdyby Parka nie zakochała się w milicjancie, Mieczysławie "Mieczyku" Karabinowiczu. Parka zostawia męża i córkę, wyprowadza się do kochanka. Niewiele sobie robi z ostracyzmu otoczenia; bierze w pracy pożyczkę i kupuje "Mieczykowi" motor....A potem Karabinowicz właśnie na tym motorze przed nią ucieknie. Upokarzający był powrót Parki do domu, nastoletnia córka nie chciała jej wpuścić. To właśnie wtedy Petro decyduje się na kupno domu poza miastem, na wzgórzu, z dala od ludzi, od plotek. Córka nie była tym zachwycona, miała daleko do szkoły. To m.in. dlatego zdecydowała się na naukę we Wrocławiu, w szkole z internatem. Petro umarł w domu na wzgórzu, w zimie. Miał 91 lat. Żeby zawiadomić ludzi ze wsi, Parka musiała wydeptać i wyskakać napis w śniegu: "Petro umarł!" (śniegu było tyle, że nie dała rady zejść do wsi). Paraskewia zmarła w Warszawie, wcześniej zabrała ją córka, żeby się opiekować matką. Córka symbolicznie rozdzieliła rodziców po śmierci, nigdy nie pasowali do siebie.... Córka, Ida, lat 54. Rozwiedziona, pracuje w biurze podróży - jest przewodniczką, pilotką wycieczek tematycznych "Serce Europy" (objazd na trasie Warszawa - Kraków - Praga - Berlin - Wiedeń). Sama ma dosyć tych podróży, ludzi, których oprowadza wciąż po tych samych muzeach. To w trakcie jednego z takich wyjazdów pożycza od znajomej auto i jedzie w rodzinne strony; chce zobaczyć dom rodziców. Jest zimno, pada śnieg - na jednym ze skrzyżowań wpada w poślizg i wypada z jezdni. Wydostaje się z samochodu i o własnych siłach dociera do dziwacznego domu - hospicjum dla nieuleczalnie chorych i starych zwierząt. Będąc tu dokonuje rozrachunku ze swoich życiem. A może ten dom, te zwierzęta, Olga i Stefan to tylko wytwory jej wyobraźni? Może to ten sławny film, który wyświetla się w głowie w chwilę przed śmiercią? O czym myśli Ina? O swoich rodzicach, o upokorzeniu, gdy zobaczyła matkę z innym mężczyzną. Przypomina sobie swojego byłego męża, Nikolina, z którym wytrzymała 18 lat. Ze szczególną tkliwością myśli o córce, Mai - tak odległej, i fizycznie, i mentalnie. Tęskni za nią. Ida miała zdiagnozowaną trachykardię i była przekonana, że właśnie chore serce będzie przyczyną jej śmierci. Stało się jednak inaczej. I najmłodsza kobieta z tej rodziny: Maja. Ma 30 lat, jest autorką przewodników turystycznych dla yuppies. Za sobą ma nieszczęśliwą miłość, zawód miłosny - który sprawił, że zupełnie zamknęła się w sobie. Jest nieszczęśliwa, jest tak nieszczęśliwa, że ten smutek odczuwa fizycznie (jest zlodowaciała od środka i zupełnie fizycznie; to dlatego jeździ do tropikalnych krajów, żeby - jak sama mówi - "rozgrzać kości"). W podróżach towarzyszy jej 10-letni syn. Maja sama go uczy. W jednej z podróży, nad Morzem Południowochińskim, spotyka niepokojącego iluzjonistę, Kisza. Maja szczerze go nie cierpi, zupełnie odwrotnie niż jej syn, zafascynowany sztuczkami Kisza. Iluzjonista zapałał sympatią do chłopca i obdarował go książkami o sztuczkach magicznych, sam też nauczył chłopca kilku sztuczek. To Kisz mówi kilka zdań, które wytrącają Maję z równowagi; Kisz, który jest śmiertelnie chory (AIDS) sprowadza problemy młodej kobiety do odpowiednich proporcji. Mimo że Maja nie znosi iluzjonisty i odzyskuje spokój dopiero po jego śmierci - to właśnie za jego sprawą psychicznie dochodzi do siebie. Chyba....
Link do opinii
Jeśli książka to "Ostatnie historie", jeśli film to "Dzikie historie"
Link do opinii
Historia trzech pokoleń kobiet i ich sposobu radzenia sobie z przemijaniem i śmiercią. Jak zwykle u Tokarczuk nic nie jest oczywiste wprost. A losy bohaterów, choć niby przeciętnych wziętych z tłumu, wymykają się zwyczajności i codziennej szarzyźnie. Od spokojnej chatki w górach po egzotyczną wyspę. Wszędzie jest jednak dużo samotności i tęsknoty za jakimiś nie zawsze nazwanymi marzeniami, których nie udało się spełnić. Moją ulubiona postacią tej książki jest dawny mag, który wprowadza małego poznanego na wakacjach chłopca w tajniki sztuczek. Połączenie postaci umierającego mistrza i ledwo co wchodzącego w życie chłopca jest dla mnie perłą tej opowieści. Całość wprowadza w bardzo melancholijny nastrój, trochę brakuje nadziei.
Link do opinii
Książka składa się z opowiadań opisujących historię trzech kobiet: Idy, Paraskewi i Mai – wprawdzie spokrewnionych ze sobą, naprawdę jednak zupełnie sobie obcych. Trzy kobiety spotykają na swej drodze śmierć, z którą muszą się zmierzyć. Dzieło jest swoistego rodzaju antysagą – powieścią o rozkładzie prawdziwych więzi ludzkich. Autorka świetnie buduje portrety psychologiczne swych bohaterek.
Link do opinii
Trzy kobiety. Trzy opowieści. Trzy światy. Trzy stylistyki. Trzy rodzaje śmierci.
Link do opinii
Avatar użytkownika - lustitia
lustitia
Przeczytane:2020-09-11, Ocena: 6, Przeczytałam,

Pięknie o śmierci.
W "Ostatnich historiach" Olga Tokarczuk stawia czytelnika przed obliczem śmierci. Nie jest to jednak śmierć rozdzierająca, pełna żalu i utraty, lecz liryczna, nostalgiczna, powolna niczym letnie popołudnie, przyjmowana z pokorą i zrozumieniem.
Mnóstwo mam uczuć względem twórczości Pani Olgi - wszystkie są pozytywne i bezgranicznie ciepłe. Wybitne pióro.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaki
ewaki
Przeczytane:2020-02-21, Ocena: 3, Przeczytałem,

Historia babci, matki i córki o odchodzeniu, utracie, samotności. Każda z bohaterek wspomina życie, dzieciństwo. Autorka miesza wątki przeszłości z teraźniejszością. Niby nie dzieje się nic, ale jednak dzieje się dużo. Warto przeczytać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - abajouuu
abajouuu
Przeczytane:2019-11-22, Ocena: 4, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - Fretka
Fretka
Przeczytane:2015-06-09, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - edytka222
edytka222
Przeczytane:2015-04-24, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Opowiadania bizarne
Olga Tokarczuk0
Okładka ksiązki - Opowiadania bizarne

Najnowszy zbiór opowiadań Olgi Tokarczuk. Premiera w kwietniu 2018!  Świat staje się coraz bardziej bizarny. Najnowszy zbiór opowiadań...

Lalka i perła
Olga Tokarczuk0
Okładka ksiązki - Lalka i perła

Wydanie drugie. "To prawda, że sprawdziłam krok po kroku wędrówki Wokulskiego po Paryżu. Studiowałam też mapę, żeby ujrzeć to, co on na niej zobaczył...

Zobacz wszystkie książki tego autora