Spójrz na siebie z kociej perspektywy
Czy koty widzą nas lepiej, niż my sami siebie? Z wysokości szafy, w milczeniu i z godnością obserwują nasze zachowania i podpowiadają - powoli, spokojnie, z uśmiechem - jak odzyskać życiową równowagę, docenić chwile i celebrować małe przyjemności.
Psycholożka i właścicielka dwóch pięknych kotów, Joanna Szczerbaty, pokazuje, jak bardzo komplikujemy sobie codzienność i jak wiele moglibyśmy się nauczyć, patrząc na świat oczami naszych pupili. To pełna humoru i cennych spostrzeżeń opowieść o zwalnianiu tempa, łapaniu oddechu i docenianiu codzienności.
Choć książka zachwyca lekkością, nie unika trudniejszych tematów: zmęczenia, samotności, zwątpienia czy emocji, które wolimy chować przed światem. Bez moralizowania. Bez pośpiechu. Za to z pełną kociego dystansu i mruczenia wizją życia.
Koci spokój, humor i dystans to idealny plan na każdy dzień!
Panie kocie, jak żyć? to ciepła i lekka lektura, która wciąga od pierwszych stron. Łączy humor z refleksją i zachęca do zwolnienia tempa oraz pracy nad sobą. Polecam!
Magdalena Cieślak, autorka kociego fanpage'a @kociara_fanpage_priv
Kot-narrator z humorem i dystansem pokazuje ludziom jak zwolnić, odpocząć i smakować drobiazgi. To ciepła, mądra opowieść o równowadze, uważności i radości w świecie nieustannego pośpiechu.
Fundacja Felineus
Gdyby kot mógł zastąpić człowieka w roli psychologa, to musiałabym poszukać sobie innej pracy. Udowadnia to ten mądry, poradnikowy narrator, który motywuje, bawi i wspiera zaganianego człowieka w jego pełnej wyzwań codzienności. Ten kot uczy, jak dbać o siebie, o swoje zdrowie i dobrostan każdego dnia. W tej roli jest wybitnym ekspertem i empatycznym towarzyszem. Co prawda na ten moment moja posada nie jest zagrożona, ale - kto wie - może powinnam rozejrzeć się za innym zajęciem...
Maria Rotkiel, psycholog
Joanna Szczerbaty - psycholog, terapeuta uzależnień, diagnosta i specjalista FAS. Kocha ludzi i pracę z nimi oraz swoje dwa koty. Autorka książek Jestem DDA, Rodzice DDA oraz Moje życie z narcyzem.
Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Psychologia
ISBN:
Liczba stron: 208
Tytuł oryginału: PANIE KOCIE, JAK ŻYĆ? . PRZEWODNIK PO RÓWNOWADZE, ODPOCZYNKU I CODZIENNYCH PRZYJEMNOŚCIACH
„Panie kocie, jak żyć? Przewodnik po równowadze, odpoczynku i codziennych przyjemnościach” to lekki, dość krótki i z przymrużeniem oka poradnik o naszym życiu widzianym z kociej perspektywy. Mnie do lektury oczywiście przyciągnęła oczywiście okładka, kot siedzący na fotelu jak król na tronie...
Ja lubię koty od zawsze i zawsze w moim domu był jakiś kot lub nawet dwa. Tak przyzwyczaiłam się do obecności kota, że nie wyobrażam sobie życia bez kota. Chociaż nie znalazłam w książce zbyt wielu nowości, lecz nawet się ich nie spodziewałam. I chociaż każdy kot jest inny, to w moim domu ja ustalam zasady, co im wolno a czego nie i koty starają się chociaż temu podporządkować. Chociaż mój obecnie rezydujący kot ciągle stara się chociaż o centymetr wydłużyć zasięg swojego obszaru, a że robi to małymi kroczkami i wykorzystuje do tego innych członków rodziny, coraz bardziej mu się to udaje.
"Oczywiście, że każdy kot ma swoje zasady. Jeden kot leży na stole, inny na fotelu, a jeszcze inny zawsze w nogach człowieka."
Autorka lekko i z humorem, ale tez z ogromnym przekonaniem próbuje przekazać nam, że naprawdę warto brać z kociego zachowania przykład. Tym bardziej obecnie, w tym świecie, gdzie każdy wciąż gdzieś pędzi, czegoś szuka, coś musi natychmiast zrobić. Wiele prawdy kryje się w tym przekazie, zwłaszcza, że wypowiedzi autorki poparte są naukowymi badaniami. Owszem, zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy tak doskonali jak koty, lecz nawet gdybyśmy zaczęli tak żyć jak one, to chyba nic dobrego by z tego nie wyszło...
"My, koty, lubimy przyjemności, co tu kryć. Bez wątpienia: głaskanie, ugniatanie, spanie w ciepłym miejscu, ulubione smaczki, nawet patrzenie na swoich ludzi. Przyjemna jest dla nas również zabawa i, rzecz jasna, nicnierobienie. Nie mamy z tego powodu żadnych wyrzutów, czego nie można powiedzieć o was, ludziach."
Gdybyśmy tak wszyscy położyli się i zwinięci w kłębuszek, w ciepełku zapomnieli o całym świecie i jego problemach, to i tak raczej nic by to nie dało. A problemy zrobiłyby się pewnie jeszcze większe. Po prostu jesteśmy tylko ludźmi a nie tak idealnymi zwierzętami jak koty. I nic na to nie poradzimy. Chyba tylko to, że zamieszkamy z kotem...
Koty potrafią zaskakiwać i chociaż mają swoje stałe rytuały, to zdarza się im je zmieniać według własnego widzimisię. Warto mieć kota, bo sami dzięki niemu możemy nauczyć się jako takiej rutyny, innego podejścia do wielu spraw oraz nauczyć się doceniać przyjemności.
"Kot nie wyleczy depresji, ale może czasem mruczeniem naprawić humor. Nie bójmy się mieć kota. Cieszmy się, że wybrał nas na swojego człowieka."
"Jedno jest pewne - warto mieć kota, bo życie z nim to niezwykła przygoda."
Dla mnie mój kot jest lekarstwem dla duszy, jego mruczenie i przytulanie pozwalają mi zapomnieć o chorobie i problemach.
Chociaż czytało mi się tę książkę lekko i szybko, to w sumie nic nie wyniosłam z tego poradnika i pewni szybko o nim zapomnę.
A gdyby tak wywrócić nasze życie do góry nogami? Nie, nie moje czy twoje, ale tak globalnie całej ludzkości. A dlaczego robić taką rewolucję? Bo blisko nas żyje gatunek tzw. zwierzęcia towarzyszącego, który jako jedyny wie o co w tym życiu i relacjach chodzi. Kogo mam na myśli? Kota domowego (Felis catus) oczywiście! Nie wierzycie? Zatem zapraszam was do sięgnięcia po książkę Joanny Szczerbaty pt. „Panie kocie, jak żyć?” Kluczowa jest tu dalsza część opisowa tytułu to znaczy „Przewodnik po równowadze, odpoczynku i codziennych przyjemnościach”. I chyba od razu wszystko staje się jasne. Kiedy słyszę te trzy słowa klucz: równowaga, odpoczynek i przyjemność to w ostatniej kolejności kojarzyłabym je z człowiekiem. Niestety. Za to momentalnie widzę tą przekochaną puchatą kulę perfekcji natury w każdym calu – czyli kota.
Jestem w tej szczęśliwej grupie odbiorców tego poradnika, której z pewnością łatwiej przyjdzie przyswoić podejmowane w nim treści, bowiem mam w domu na co dzień wzorzec właściwych zachowań czyli dzielę swoje życie z kotem. To już mój drugi kot więc wszystko jest ciut łatwiejsze, choć i tak często zaskakuje i pozostawia mnie w milczącej zadumie. W tej samej grupie jest również Autorka, bo mieszka z nią Biały i Czarny – dwa cudowne mruczki, które zdominowały jej media społecznościowe. Ale wiadomo nie od dziś, koty rządzą i światem i internetem. Nikt tego nie przeskoczy i nie zmieni.
Książek typu „bądź i żyj jak kot” – przeczytałam już kilka, bo i tematyka nie jest na rynku obca, ani po raz pierwszy poruszana. Ale poradnik Joanny Szczerbaty wyróżnia się wśród innych pomysłem na strukturę książki, lekkością podanego tematu (mimo, że często porusza sprawy trudne), prostym, zrozumiałym językiem co trafia od razu z przekazem i daje węcz porządnego kopa do pracy nad sobą samym. Osobno podkreślić trzeba, że w najważniejsze aspekty naszego życia wprowadza nas fantastyczny koci narrator – prezentując swój osobniczy punkt widzenia (ten jak wiadomo WZORCOWY, niedościgniony całej ludzkości). O my istoty marne i niedoskonałe! Co my wiemy? Wszystko to mrzonki i fałsz. Ale nie popadajmy w pesymizm – jest dla nas ratunek i są nim koty.
Kto ma kota ten wie – jesteśmy nieustannie obserwowani przez domowego tygrysa. Chciałabym napisać, że tylko od chwili, gdy się obudzimy. Ale nic bardziej mylnego. Ileż to razy zostaniemy wyrwani z głębokiego snu, bo instynktownie czujemy, że ktoś się w nas intensywnie wpatruje, gdy śpimy. Zatem posiadamy stały 24-godzinny nadzór, ale i… – tak, przyznajmy się – ocenę przez zwierzę, które najlepiej wie jak ogarniać cały ten życiowy bałagan.
Kolejne rozdziały poruszają konkretne aspekty życia ludzi i kotów oraz zestawiają nasz i koci sposób radzenia sobie z danymi problemami. Wskazują także kluczowe i pożądane zachowanie w kontekście opisanych przykładowych sytuacji. Oj bladziutko wypadamy! W zasadzie nie jesteśmy godni podawania kotom przysmaków, bo każda prosta czynność, której się oddajemy nie idzie tak jak powinna. Jesteśmy mistrzami konfliktów, nadmiernych emocji, rozpamiętywania, powtarzalności błędów, hałasu lub cichych dni albo wyolbrzymionej autodramy. Koty patrzą na nas – głównie z poziomu górnych półek szaf – bo lepiej być ciut dalej i na dystans od takiej bomby negatywnej energii jaką jest człowiek. Zakręceni w cotygodniowych obowiązkach walczymy z kołowrotkiem myśli i przypuszczeń, bo ciągle coś gdybamy i czarno widzimy, choć nie mamy pewności, że się to tak naprawdę zdarzy.
Gdyby tak nas posłuchać to wszystko jest przeciwko nam i nikt nas nie rozumie. Same kłody rzucane pod nogi i absolutnie nie potrafimy wyluzować i robić to co jest dla nas naprawdę dobre. Koty wręcz patrzą na to z litością. No bo jak tak można? U nich nie ma fałszu, zakłamania, udawania. Wszystko czyste i jasne, a nadrzędną sprawą jest spokój, odpoczynek, posiłek – celebrowane z należytą uwagą i pełnym poświęceniem czasu. Nie rozpraszają się wtedy innymi rzeczami.A my? Ech, szkoda pisać… Gatunek tak wysoko rozwinięty, który eksploruje kosmos i skomplikowane dziedziny nauki, a nie potrafi ogarnąć, że po niedzieli naprawdę przyjdzie poniedziałek i cud się nie zdarzy. Dlatego koty proponują nam, abyśmy każdy dzień traktowali jak sobotę czy piątek wieczór (weekendu początek), bo jak wiadomo dla człowieka niedziela to już dramat, bo zaraz zacznie się nowy tydzień pracy.
Spójrzmy na ten poradnik jako całościowe dzieło. Na okładce i wewnętrznych skrzydełkach zobaczymy koty Autorki. Tak, tak – mamy tu kocią czerń i biel, jing i jang. Każdy tytuł rozdziału okraszony jest graficznie kocimi wąsami. I bardzo dobrze, bo to tak ważny i czuły koci organ, a nasze ludzkie wąsy to śmiechu warte dodatki. Na nic nieprzydatne i nic nie mówiące, chyba że je mocno czymś pobrudźmy.
Niejako prolog do każdego rozdziału wyraźnie wyróżnia się czcionką. To tam znajdziemy ten mądry, właściwy koci punkt spojrzenia. Mruczący narrator opowie nam jak wygląda idealna recepta na dobre i godne podejście do kluczowych spraw. Ale zaraz potem przechodzimy na nasz ludzki grunt i zazwyczaj tam robi się ciężko od emocji i porażek. Ale nie wszystko stracone. W podrozdziałach Autorka wskazuje na ścieżki rozwiązania wielu problemów, pokazuje pewne ćwiczenia, zadaje pytanie, na które możemy sobie odpowiedzieć i znaleźć się o krok bliżej kociej natury i dobrego przeżywania swego życia.
Część opowiadana przez kota to zabawnie ujęta obserwacja gatunku dwunogów, którzy pałętają się po mieszkaniach dzieląc je często z kotami, a te mruczki nijak nie mogą się nadziwić powtarzalności naszych błędów i pomyłek oraz częstej grze udawania i nieszczerości względem siebie. Kolorowe strony z krótkimi wybranymi cytatami wyciągają te najważniejsze prawdy. Choćby dla nich samych warto wracać do tej lektury, ponownie ją przekartkowywać, wybierać sobie rozdziały pod kątem tematycznym, co akurat nas w danej chwili gryzie. Pod tym względem poradnik Joanny Szczerbaty jest uniwersalny i do wielokrotnego korzystania.
Nie wiem tylko jak po zapoznaniu się z jego treścią poradzą sobie ci czytelnicy, którzy na co dzień kota nie mają. Jak podkreśla Autorka na samym końcu – to co przeczytaliśmy powinno od razu jasno nas skłonić do refleksji, że Kota w życiu mieć trzeba. Ten spokojny obserwator, domowy mistrz medytacji może nas swoją rutyną dnia i podejściem do wielu spraw zainspirować i cenne rzeczy nauczyć. W realu wyglada to tak, że bardzo jesteśmy daleko od kociej natury i tym samym tak bardzo męczymy się często sami z sobą i swoim życiem. A wystarczyłyby drobne korekty sposobu myślenia i patrzenia. Koty – nie dość że są tak doskonałe w ciele – to duchem mogą nas zawstydzić. Wiedzą, że nigdy nie należy marnować życia – dla nich posiłek, sen, mycie się, patrzenie z okna czy zabawa (a może to być czasami tylko sama obserwacja niedoszłej ofiary wzrokiem – a już kot ma za sobą etap polowania w warunkach domowych zaliczony) to zajęcia, którym należy się w danej chwili poświęcać w 100%. My latamy od samego przebudzenia jak przysłowiowy „kot z pęcherzem”, budźmy się na dziwne głośne sygnały budzików, zrywamy, łapiemy w tym czasie pięć srok za ogon i z niczym nie zdążamy. Kot otworzy w tej samej chwili jedno oko na sekundę i wróci do snu zniesmaczony naszym szaleństwem.
Człowiek i kot stoi na dwóch biegunach. Ale żyją często obok siebie, kochają się i kot stara się nas naprowadzić na właściwą ścieżkę. Część kocich opiekunów jest pojętna i nauczy się czegoś.
Ważne lekcje to z naszych relacji do zapamiętania:
Zwolnić
Uśmiechać się do tych, do których faktycznie chcemy
Być szczerym w słowie i działaniu
Celebrować dzień i małe przyjemności
Kochać normalnie i trwale, a nie na warunkach
Nie chować emocji w sobie
Zapomnieć o wstydzie, być sobą bo jesteśmy doskonali sami w sobie
Część osób nigdy nie zrewolucjonizuje tego pędu. Ku czemu? Kto to wie… Tak już jest i tak będzie. Wypjana na jednej nodze poranne kawa, bez przyjemności, bez zastanowienia się nad wyborem filiżanki. Dla kota to nie do pomyślenia by posiłek nie był rytuałem pełnym spokoju.
Osobiście czytając tą książkę robilam sobie notatki i podkreślenia ołówkiem na marginesach. Tak wiele było trafnych zdań i celnych uwag, że bałam się, iż potem już je nie wyłapię, a są dla mnie ważne i pomocne. Myślę, że większość czytelników co chwilę poczuje, że to jest o nich samych i często też w duchu się zawstydzi ,że faktycznie tacy są i tak postępują.
Bardzo poruszylo mnie to proste zdanie:
„Bycie sobą to wielkie pragnienie człowieka, a u kota to całkiem zwyczajny dzień”
Dzięki „Panie kocie, jak żyć?” już wiem, co mogę drobnymi krokami wprowadzić do swojego harmonogramu dnia i rytmu tygodnia. Poza tym mam małą burą terapeutkę, która nie raz mnie zatrzymała w mych zapędach zarobienia się obowiązkami domowymi. A ona przychodziła, patrzyła głęboko w oczy, wskakiwała na kolana udeptując je i cały świat się zatrzymywał. I było pięknie i przyjemnie. I nie brakowało już iych niezrobionych spraw. Mogły zaczekać. Naprawdę MOGŁY.
Życzę wszystkim, aby w tej lekturze odnaleźli odpowiedzi, dziękuję Autorce, że zechciała zainspirować się swoją relacją z kotami i połączyć ją z wiedzą i doświadczeniem psychologa i terapeuty.
Jeśli interesują was rownież inne publikacje Autorki zachęcam do śledzenia jej profilu na facebooku i instagramie (fb: www.facebook.com/joanna.szczerbaty.1, IG: szczerbatyjoanna). Reasumując: polecam!
Okładka książki utrzymana jest w kolorze czerwonym i koralowym, trochę jaśniejszym od czerwieni. Na samym środku jest fotel, na którym siedzi biały kot z zamkniętymi oczami. Sama szata graficzna zachęca do sięgnięcia i chociażby przeczytania opisu lektury. Jest satynowa w dotyku z lakierem UV w niektórym miejscach. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Znajdziecie na nich kilka polecajek od innych osób, fundacji. Podzielona na rozdziały, gdzie nieco innym fontem jest nasz narrator kot, a drugim autorka. Kocie wąsy i łapki umilają lekturę. Strony są białe, a marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.
Dosyć dawno nie czytałam żadnego poradnika, a nawet miesiąc przerwy w moim przypadku to już długo. Tym razem padło na pozycję, która... Zaskoczyła mnie. Zaskoczyła mnie postrzeganiem życia przez kota! I ta część podobała mi się znacznie bardziej. Ogólnie czyta się szybko, bez problemów i przeszkód. Może nie jest to jakaś odkrywcza pozycja, która miałaby mnie porwać i dać do myślenia... Chociaż na pewno wielu z Was po lekturze lub jeszcze w trakcie będzie rozmyślało.
Jestem trudnym czytelnikiem, bardzo wymagającym. Mimo młodego wieku, sporo już przeszłam i wiele pozycji przeczytałam, więc trudno mnie zagiąć. Trudno do mnie trafić. Stąd właściwie domyślam się, że będziecie z tej książki bardziej zadowoleni niż ja. Lekko ponad dwieście stron podzielonych na punkt widzenia człowieka i kota w danych tematach. I jak wspomniałam, koci świat wydawał mi się lepszy, w sensie z lekkością czytałam i bardziej do mnie przemawiały kocie słowa. Jakkolwiek to brzmi.
Jest tu wiele spostrzeżeń, celnych zresztą, podpowiedzi jak żyć lepiej i spokojniej. Na co zwracać uwagę w swoim życiu. Jak postępujemy zazwyczaj i co... Niekoniecznie jest dobre i pożądane. Myślę, że wielu z nas może odnaleźć w opisanych sytuacjach siebie na pewnych etapach życia. Często warto zwolnić i docenić to, co już mamy - też to znajdziecie w tej pozycji.
Reasumując uważam, że jest to dobrze napisany poradnik, który może mnie nie zachwycił, ale wiem, że do wielu z Was może trafić. Mnie przekonał do zapoznania się z treścią kiciuś, mam nadzieję, że z Wami będzie podobnie. Mamy tutaj przesłanie, które jest bardzo ważne i każdy z nas powinien o nim pamiętać. Nie zawsze szybciej = dobrze, lepiej. Czasami wolniej, a dokładniej, nawet nie czasami, a prawie zawsze... Doceniajmy życie, zdrowie, znajomości, drobne gesty i krótkie chwile. Czas pędzi nieubłaganie, nie możemy się cofnąć, wrócić do pewnych wydarzeń. Róbmy tak, by w przyszłości być zadowolonym z przeszłości.
Ludzie patrzą na innych ludzi z ludzkiej perspektywy. A może tym razem spojrzeć na drugiego człowieka z kociej perspektywy?
Pani psycholog, która jest szczęśliwą kocią opiekunką pokazuje, jak bardzo komplikujemy swoją codzienność i jak wiele moglibyśmy się nauczyć, gdybyśmy spojrzeli na otaczający nas świat oczami naszych pupili. To lektura pełna humoru i cennych spostrzeżeń o zwalnianiu tempa, łapaniu oddechu i docenieniu codzienności. I choć jest lekka nie unika trudnych tematów.
O kotach krąży wiele niesprawdzonych i krzywdzących mitów. Jedni mówią, że mogą zjadać ciało zmarłego. Inni, że są wredne albo leniwe. Jednak niewielu wie, że od kotów możemy się sporo nauczyć. Oczywiście, jeśli tylko byśmy chcieli je lepiej zrozumieć i dostrzec ich mądrość. A pomóc w tym może niniejsza książka, która pozwala dostrzec pozytywne kocie cechy i pokazuje, czego możemy się od nich nauczyć. I zapewniam, że w wielu punktach przyznamy autorce ( i kotu-narratorowi) rację. Książka Panie Kocie, jak żyć? Przewodnik po równowadze, odpoczynku i codziennych przyjemnościach jest napisana lekko i zabawnie, ale to nie oznacza, że porusza banalne tematy. Wręcz przeciwnie. Książka pozwala zrozumieć wiele błędów, jakie popełniamy, jeśli chodzi o nasz dobrostan. Dzięki niej możemy zmienić swoje życie na lepsze.
Weź oddech i zacznij żyć bez obciążeń! Jakże często osoby, które wyrastały w alkoholowej, dysfunkcyjnej rodzinie obiecują sobie, że ich dom będzie zupełnie...
Wyjdź z domu i zacznij żyć! Jestem dorosła, chcę zacząć żyć i dlatego rozpoczęłam terapię. Marzę, by żyć normalnie. Mam problem z relacjami i chociaż...
W tej dziwnie dużej ludzkiej głowie muszą się dziać niesamowite rzeczy, skoro ludziom chce się tak ciągle myśleć o jednym. Coś niesamowitego: złościć się na kogoś przez kilka lat. Koto znudziłoby się po miesiącu.
Więcej