Poruszająca opowieść o kobiecie, której serce biło dla sztuki.
Placyda „Pela” Bukowska – malarka o sercu romantyczki, której wrażliwość jest jednocześnie darem i przekleństwem. Wychowana w Białymstoku, kształcona w Wilnie, żyje na styku dwóch światów i zmaga się z tym, czym akurat rzuci w nią los.
Trudy macierzyństwa, ból, lęk i strata, ale także miłość i sztuka, która porusza do głębi – w świecie pełnym niepokoju Pela szuka ukojenia w tym, co najbliższe jej sercu. Przez lata towarzyszą jej w tym różni mężczyźni – między innymi Stanisław Bukowski, ceniony architekt, oraz Czesław Miłosz, młody student prawa, którego obecność burzy jej spokój…
„Pela z białego miasta” to zbeletryzowana opowieść o artystce silnie związanej z Białymstokiem. Historia kobiety, która w świecie zadającym rany nie traci nadziei, a swoje emocje przelewa na płótno.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-11-21
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 242
Język oryginału: polski
Zachwyciła mnie ta okładka. Niby taka prosta, a zarazem głęboka, subtelna, elegancka i kobieca. Podobnie jak główna bohaterka, nasza rodaczka, zdolna artystka, o której zupełnie nie słyszałam. Dlaczego? Bo nie tworzyła wokół siebie skandalów, nie wywyższała się, nie słynęła z ekstrawagancji czy też zbyt luźnego stylu bycia. Ona była skromną, wrażliwą i oddaną rodzinie kobietą, która pomimo ogromnej straty, nie utraciła chęci życia, co też doskonale przelewała na swoje obrazy.
Placyda „Pela” Bukowska- artystka o pięknej duszy, której los porusza wiele ludzkich serc. Dorastała w Białymstoku pośród kochającej rodziny, gdzie jako jedyna z domu miała szanse zdobyć wykształcenie i nie zmarnowała tej okazji. To w Wilnie odkryła nową siebie, nowy bogaty świat oraz inne artystyczne dusze. W tym romantycznego, bujającego w obłokach Czesława Miłosza. I choć między nimi narodziła się wyjątkowa więź, to niezwykła osobowość poety nie radziła sobie bez wielu kobiecych muz. Za to u boku zdolnego architekta, Stanisława Bukowskiego, odnalazła miłość i bezpieczeństwo. Zaś ich wzajemna artystyczna pasja poskutkowała bardzo udanym wkładem w kulturę Białegostoku oraz Wilna. Okrutna wojna sprawiła, że małżonkowie stracili całe swoje dotychczasowe życie w Wilnie, więc zmuszeni byli wrócić do Białegostoku. Jednak najgorsze były trudy macierzyństwa- lęk, cierpienie i wieczny strach o dziecko. Strata boli ogromnie, osacza, spycha w ciemność, lecz miłość do sztuki pozwala uleczyć zranioną duszę i umęczone ciało obu małżonków, w których tli się jeszcze nadzieja.
Bardzo rzadko sięgam po powieści historyczne i nie będę owijać w bawełnę- one zazwyczaj mnie nudzą. Jednak od jakiegoś czasu znalazło się kilka takich pozycji z tego gatunku, które zyskały moją uwagę i emocje. A jak było z „Pelą...”? Czytałam ją przez kilka dni-dość intensywnych (lepienie pierogów, uszek, szykowanie krokietów), więc ta pozycja była dla mnie wytchnieniem. Delektowałam się tym spokojem, jakie z niej płynął, oczyma wyobraźni widziałam Pelę przy pracy nad sztuką. Gdy opuszczałam cztery ściany własnych kątów, stawała się kobietą odważną, szczęśliwą, pełną nadziei i chęci życia, lecz gdy przekraczała próg domu, dopadała ją szara codzienność a wraz z nią obawy i cierpienie.
Autorka pozwoliła czytelnikowi poznać Placydę oraz jej męża bardzo dokładnie, zarówno pod względem prywatnym, jak i zawodowym. Wszystko napisane ze szczegółami i z takim życiowym wyrafinowaniem. Bez koloryzowania, negowania czy też zasypywania zbędnymi i bardzo obszernymi opisami przyrody. Dzięki temu obraz Peli jest taki prawdziwy i naturalny, aż miło czytać. A jako że nie znałam Placydy, to czym prędzej rzuciłam się w wir poszukiwań czegokolwiek o niej w Internecie. I znalezione tam jej obrazy robią wrażenie.
Nie znajdziemy tutaj dynamicznej akcji, ponieważ fabuła toczy się powoli, melancholijnie, z wyczuciem i swoistą głębią. W zamian za to mamy sporo emocji oraz miejsca na refleksje. Równie pięknie i ciekawie ukazana zostaje relacja małżeńska- prawdziwa, oparta na przyjaźni, zrozumieniu i wzajemnej akceptacji. Relacja barwna i wyjątkowa zupełnie jak jej główni bohaterowie. Polecam tę lekturę- niezwykle wartościową, prawdziwą i emocjonalną. Lekturę, która wyciszy oraz poszerzy nasze artystyczne horyzonty.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
*współpraca reklamowa*
Z czym wam się kojarzy powieść historyczna? Ja powiem szczerze, że z obszernymi tomami niczym u Sienkiewicza, dlatego też ogromnie się zdziwiłam gdy dostałam taką cienką książeczkę. Książka to połączenie powieści historycznej z biografią, ale też z wątkami obyczajowymi, to opowieść, w której prawda miesza się z fikcją, a najważniejszym jej zadaniem jest przybliżenie sylwetki niezwykłej kobiety.
Placyda "Pela" - malarka o romantycznym usposobieniu. Pochodząca z wielodzietnej rodziny, gdzie jako jedyna dostała możliwość kształcenia, wychowana w Białymstoku, kształcona w Wilnie, łącząca artystyczną duszę z szarą i trudną codziennością. Prosta a jednocześnie niezwykła kobieta, której lata życia przypadają na czasy przed i po wojenne. To też kobieta, w której życiu zaistnieli ważni dla niej samej, jak i dla kraju mężczyźni.
Bałam się tej książki, nieczęsto sięgam bo powieści historyczne, mam do nich jakiś uraz, tak samo rzadko sięgam po biografie, jednak moja ciekawość zwyciężyła a ja pod wpływem impulsu postanowiłam sięgnąć po coś innego. Już na samym wstępie wiedziałam, że to będzie niezwykła historia, taka która łączy współczesność i przeszłość, gdzie granica pomiędzy prawdą historyczną a fikcją literacką będzie bardzo cienka. To historia, która mnie poruszyła, która pozwoliła mi poznać sylwetkę kobiety, o której dotychczas nie słyszałam. Może to nic dziwnego bo pochodzę z regionu z drugiego końca mapy, jedyną jako tako znaną postacią występującą w powieści był Czesław Miłosz.
Opowieść skupia się na Peli, od lat jej dzieciństwa, poprzez pierwsze lata nauki, później studia, przez lata małżeństwa aż do jej ostatnich chwil. Poznajemy postać z pozoru zwykłej kobiety, żony i matki borykającej się z trudami macierzyństwa, ale też obserwujemy rozwój jej artystycznej duszy, patrzymy na to jaki wkład miała ona w sztukę, architekturę ale też historię polskiej jak i białostockiej ziemi. Autorka w piękny i przystępny sposób pokazuje malarkę, skupia się na jej wrażliwości, dodaje wiele elementów które sama określa fikcyjnymi, ale naprawdę ma się wrażenie jakby to wszystko było prawdą, a Pela wydaje się taka prawdziwa, taka dobra znajoma, której życie i wybory obserwujemy, kibicujemy, chcemy pomóc czy wesprzeć.
Książka napisana w bardzo dobrym stylu, czytała się sama, nie jest zbyt długa, za to pełna konkretów, pokazuje najważniejsze wydarzenia z życia Peli. Czytelnicy dowiadują się z niej kim była ta kobieta, czym się zajmowała, co po sobie zostawiła, pokazała jej prywatę i życie zawodowe, że tak powiem. W tym wszystkim najbardziej niezwykła okazała się relacja małżeńska, na ile w tym prawdy trudno mi powiedzieć, bo to były jednak inne czasy, ale gdzieś we mnie tli się wiara, że było ona właśnie tak udana jak autorka ją tutaj opisała.
Książka bardzo mi się podobała. Była ciekawa, pokazywała fakty, skłoniła mnie do poszukania w sieci informacji o Placydzie i Stanisławie. To książka, która dostarczyła mi wielu pozytywnych wrażeń, wzbudziła różnorakie emocje, dała wgląd w życie prawdziwych ludzi, nie żyjących w tak bardzo odległych czasach, a przede wszystkim pokazała mi, że mamy wspaniałych artystów, którzy nie potrzebowali skandalów i afer by trwale zapisać się w historii. Książka piękna, wartościowa i ważna, z której można dowiedzieć się czegoś nowego. Lektura zdecydowanie warta przeczytania.
Fascynująca opowieść o życiu podlaskiej siłaczki Krzyżewo, niewielka wieś na Podlasiu. W szkole rolniczej praca wre, nikt nie próżnuje. Ogrodnictwo wykłada...
Jak żyć ze wspomnieniem miłości, która przyniosła jedynie cierpienie? Podlasie, późne lata 80. Kalina zdaje maturę, ale wbrew nadziejom swojej matki,...