Pierwszy bandzior

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2018-02-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788394941413
Liczba stron: 336
Tłumaczenie: Łukasz Buchalski

Ocena: 3.67 (6 głosów)

Gdy szefowie proszą ją o udzielenie gościny swojej córce Clee, poukładany świat Cheryl zaczyna się chwiać w posadach. Z czasem okazuje się jednak, że właśnie Clee – młoda, samolubna, przekonana o swojej doskonałości, piękna i leniwa blondynka – wniesie do hermetycznego życia Cheryl to wszystko, czego potrzebowała i ciągle poszukiwała.


Miranda July opowiada historię znerwicowanej, przytłoczonej codziennością czterdziestotrzyletniej kobiety. Wiecznie zestresowana Cheryl mieszka sama, walczy z natręctwami, ale także z humorystycznymi przypadłościami. To bohaterka, w której każda z nas odnajdzie część samej siebie i będzie się zżymać, że można być tak strasznie dziwną, a jednocześnie ujmującą osobą.

Kup książkę Pierwszy bandzior

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - Olga_Majerska
Olga_Majerska
Przeczytane:2018-02-23, Ocena: 5, Chcę przeczytać, 26 książek 2018,
Książka na speedzie? Powieść Mirandy July przedstawiana jest jako wariacka, a nawet niepoważna, choć prawdę powiedziawszy więcej w niej śmieszno-gorzkiej realności niż szaleństwa. Bywa przesadzona, bywa – dziwna a nawet nieobliczalna, absurd zaś zdaje się wręcz z niej wylewać. W Pierwszym bandziorze tkwi jednak coś znacznie więcej niż tylko kpina.  Cheryl wegetuje – pracuje, wraca do domu, je i marzy o związku z mężczyzną, który, według kosmicznego porządku, musi być jej „bratnią duszą". Żyje według harmonogramu, brudzi tylko jeden zestaw naczyń, nie przenosi rzeczy w mieszkaniu, by przypadkiem nie nabałaganić. Jej nerwica objawia się wiecznie puchnącym globusem, choć terapię początkowo traktuje raczej jak kaprys, kolejny sposób, by dotrzeć do ukochanego Phillipa. Stagnacja szybko przeistacza się w kolejkę górską, gdy w domu Cheryl zaczyna mieszkać Clee – córka jej pracodawców. Bałaganiarstwo i stopy śmierdzące grzybem okazują się najmniejszą wadą nowej lokatorki. Miranda July wykorzystuje typowy literacki zabieg, konfrontuje swoją bohaterkę z nieprzyjazną rzeczywistością w postaci pięknej, leniwej i agresywnej dziewczyny, zmuszając ją do bolesnej przemiany, spowodowanej sytuacją graniczną. Jednak w Pierwszym bandziorze nie ma niczego typowego, niczego zwyczajnego, gdyż życie Cheryl zdaje się być rządzone przez absurd i usiane niewygodnymi, kłopotliwymi relacjami ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Pierwszy bandzior

Avatar użytkownika - JustMajka
JustMajka
Przeczytane:,

Cheryl - znerwicowana, przytłoczona życiem czterdziestolatka zgadza się przyjąć dwudziestoletnią córkę znajomych z pracy pod swój dach. Clee jest specyficzną dziewczyną, co początkowo wywołuje u kobiety przerażenie. Z czasem jednak okazuje się, że nowa współlokatorka wniosła wszystko to, czego Cheryl podświadomie potrzebowała. Jakkolwiek dziwne by to nie było...

Dawno nie czytałam książki, która pozostawiłaby we mnie tak wiele skrajnych odczuć co "Pierwszy bandzior". Z jednej strony powieść ta była wyjątkowa, bo nietypowa, oryginalna. Poruszała tematy, których na ogół autorzy unikają w swoich dziełach - takie, o których pisać jest ciężko, lub o których wydaje się, że lepiej nie wspominać. Dlaczego? Chociażby ze względu na zachowanie granicy dobrego smaku, która tu niejednokrotnie została przekroczona. I szczerze mówiąc - wolałabym jednak, aby Miranda July jej nie przekraczała, ponieważ "niesmak" to bardzo łagodne słowo na określenie tego, co wywołały we mnie pewne fragmenty powieści. Momentami miałam ochotę odłożyć książkę na bok i więcej do niej nie wracać. 

Ale wracałam i w sumie nie żałuję. Lektura "Pierwszego bandziora" to całkiem ciekawe doświadczenie. Nie spotkałam się do tej pory z tak specyficzną książką, która jednocześnie miałaby w sobie element sprawiający, że pomimo całej swojej dziwaczności czytałam z pewnym zaciekawieniem. Bo mimo iż momentami odczuwałam niesmak, mimo że zupełnie nie rozumiałam zachowania bohaterki i zupełnie nie potrafiłam wczuć się w opisywany przez autorkę świat - byłam ciekawa czym jeszcze mnie ona zaskoczy. 

No właśnie, główna bohaterka. Jej zachowanie było na tyle dziwne, pokręcone, wręcz nienormalne, że nie byłam w stanie jej polubić. Zdawała sobie poniekąd sprawę z tego, że jej życie nie wygląda tak, jak powinno, że ma problemy natury psychicznej, chodziła nawet na terapię... Tylko co dobrego mogła ona przynieść, jeśli terapeutka nie potrafiła poradzić sobie nawet z własnym życiem? Cheryl miała nietypowe przypadłości, które w opisie na okładce zostały nazwane "humorystycznymi" - no cóż, ja raczej skłaniałabym się ku określeniu ich mianem nienormalnych, cudacznych. Clee również była oryginalną postacią. Młoda, leniwa, uważąjąca się za idealną dziewczyna była dla mnie przez pewien czas zagadką. Jej zachowanie sprawiało, że miałam ochotę wkroczyć do przedstawianego świata i mocno nią potrząsnąć. Denerwowała mnie. Nie mniej niż sama Cheryl.

Przez pierwszą połowę książki po prostu się męczyłam. Świat widziany oczami Cheryl mnie przerażał. Gubiłam się pomiędzy rzeczywistością a jej wyobraźnią, jej fantazjami, które kobieta przeżywała nadzwyczaj realnie. Jej życie, sposób jaki na nie wybrała, nastawienie - to wszystko było dla mnie nie do pojęcia. Ale Miranda July chyba chciała nas zszokować - to zdecydowanie się jej udało. Później było już lepiej, Cheryl zaczęła zachowywać się rozsądniej. I choć jej postępowanie nadal nie było dla mnie do końca zrozumiałe - przestało mnie razić. A może po prostu się do niego przyzwyczaiłam? Końcówkę czytałam ze zdecydowanie większą przyjemnością niż początek.

Miranda July porusza kontrowersyjne tematy, o których można by było dyskutować długimi godzinami. Ale to nie jest książka dla każdego. Pomimo starań, nie udało mi się odnaleźć w świecie wykreowanym przez autorkę. Za dużo było w nim dziwactw, zbyt wiele wydarzeń, zachowań, sytuacji, które były dla mnie niezrozumiałe. W dodatku nagromadzenie tak wielu specyficznych  bohaterów w jednym miejscu wydawało mi się wręcz nierealne. 

Każdy ma swoje dziwactwa. Być może autorka chciała za pomocą książki wywołać u nas podobną refleksję. Świat Cheryl poznajemy jej oczami, a biorąc pod uwagę jej sposób postępowania, jej natręctwa - może wszystko to, co wydawało mi się dziwne w pozostałych bohaterach było tylko iluzją stworzoną przez umysł kobiety? Może gdyby narracja prowadzona była przez inną osobę obraz tamtego świata wydałby mi się bliższy i bardziej przystępny? 

"Pierwszy bandzior" to książka, o której można by długo dyskutować. Jest z pewnością bardzo oryginalna, a sięgając po nią niczego nie można być pewnym. Niektórym spodoba się bardzo, inni będą nią zniesmaczeni. Ja zastanowię się kilka razy, jeśli będę miała możliwość sięgnąć po inną książkę autorki - choć na swój sposób jestem dla niej pełna podziwu. "Pierwszego bandziora" uważam za ciekawe doświadczenie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Monisia00
Monisia00
Przeczytane:,

Główną bohaterką "Pierwszego bandziora" Mirandy July jest Cheryl. To singielka, kobieta 40+, ma w miarę poukładane życie. Walczy z globusem tzw. rosnącą gulą w gardle. Wszystko się zmienia gdy pewnego razu do Cheryl wprowadza się młodziutka Clee. Z początku nie mogą się ze sobą dogadać. Clee jest przeciwieństwem Cheryl. Ich relacja jest co najmniej dziwna. Gdy okazuje się, że Clee jest w ciąży, Cheryl zaczyna jej pomagać. Po porodzie opiekuje się dzieckiem. Clee wyprowadza się, zostawiając dziecko Cheryl.

Lektura jest nietypowa, nieprzewidywalna i fascynująca.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zarwananoc
zarwananoc
Przeczytane:,

"Tak to właśnie działa - zaczęłam- Istniejemy w czasie. Na tym polega życie: w tej chwili robisz to tak samo jak każdy"

Główna bohaterka książki posiada na koncie dobre czterdzieści lat. Jest osobą znerwicowaną, co objawia się napadami globus'a. Pracuje w firmie, która produkuje filmy z aerobikiem łączone z samoobroną. Czytając książkę widzimy wiele absurdalnych sytuacji spotykających Cheryl, szczerze mówiąc, nawet nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy te sytuacje dzieją się naprawdę z udziałem naszej głównej bohaterki. Kobieta cały czas walczy ze sobą, usiłuje znaleźć własną osobę w tłumie, ale co najważniejsze chce być kochana, akceptowana. Świat Cheryl runął kiedy autorka wprowadza do jej życia Clee. Agresywną, nieokiełznaną i z olbrzymią grzybicą stóp. Zajmuje sofę przed telewizorem i uwielbia spać. Czy dla spokojnego świata mogła zostać wrzucona gorsza osoba?

Musze powiedzieć z ręką na sercu, że książka wzbudziła we mnie wiele uczuć. Bywały chwile zaskoczenia, gdzie musiałam wrócić z trzy strony wstecz i powtórzyć lekturę, ale i momenty odrazy, zwątpienia w książkę.

Sam początek zapowiadał się dla mnie nudno. Cheryl, która nie potrafi ułożyć swojego życia. Rozmawia w myślach z innymi osobami, dziećmi i sobą. Kobieta łaknie szczerego uczucia i człowieka, który by ją wspierała na każdym kroku. Co tu interesującego? Moje myśli skierowały się od razu na poszukiwanie wielkiej miłości, całkowitej zmiany życia codziennego, przełomu. A tu co? Cóż, moje domysły spełniły się, ale w bardzo małym stopniu. Sam fakt wprowadzenia postaci Clee, zmienia rzeczywistość. Kobieta jest całkowitą odwrotnością Cheryl, nie przeszkadza jej brud wokół, niepozmywane naczynia, brudny śpiwór w, którym śpi... wcielenie niedoskonałości charakteru. Cóż ma postąpić nasza główna bohaterka z uciążliwą domatorką?

Można powiedzieć, że sytuacja rozwiązała się sama choć wieeeele interesujących rzeczy musiało się wydarzyć, czego na pewno nie mam zamiaru Wam zdradzać.

Książkę czytało się na prawdę szybko! Rozpoczęłam ją z samego rana i wieczorem została przeze mnie skończona. Powód? Nie mogłam się oderwać! Człowiek jest co chwile ciekaw następujących po sobie wydarzeń, przygód bohaterów a zwłaszcza Cheryl. Byłam zaskakiwana i zniesmaczona. Musze przyznać, że styl pisania July jest specyficzny, ale jak najbardziej dający się polubić, co ja uczyniłam. Czy książka się Wam spodoba, zależy tylko i wyłącznie od gustu i oczekiwań. Osobiście śmiem ocenić ja na siedem gwiazdek i powtórzyć lekturę.

Wygląd książki jak najbardziej mi się podoba. Uwielbiam proste okładki, według mnie mają swój urok. Na pierwszy rzut oka widzimy czerń i biel, schematyczne kolory. Aż tu nagle, bum! Róż, kujący w oczy, kobiecy. Co zadziwiające, to połączenie jak najbardziej pasuje! Wspominając o czcionce, według mnie jest dobra. Trochę większa, co polecę osobą, które szybko zaczynają cierpieć na ból oczu.

Książkę Mirandy July polecę osobą, które lubią ciągłość akcji, jej zwrotność, specyficznych bohaterów oraz snucie domysłów.

"Koniec był czymś naturalny,, jak pory roku, jak starzenie się, jak gnicie owoców. To było najsmutniejsze: nie dało się nikogo obwiniać ani niczego cofnąć." 

Zaczytanego!!!

Link do opinii
Avatar użytkownika - anilachima
anilachima
Przeczytane:,

Powieść na wariackich papierach

W swoim prawie trzydziestoletnim życiu przeczytałam wiele książek – lepszych, gorszych, wciągających mniej lub bardziej, ale nigdy nie czytałam czegoś tak dziwnego jak powieść Mirandy July. "Pierwszy bandzior" jest najbardziej przewrotną powieścią jaką znam, nieprzewidywalną i pozbawioną jakichkolwiek hamulców. To literatura inna niż wszystko inne.

Początkowo wydawało się, że będzie to powieść o zdziwaczałej kobiecie po czterdziestce, która próbuje nawiązać romans z kolegą z pracy. Gdyby nie to, że od pierwszych stron urzekły mnie wszystkie dziwactwa głównej bohaterki, to pewnie bym sobie odpuściła. Cheryl polubiłam najbardziej za alternatywne scenariusze, które tworzy w swojej głowie. Można śmiało stwierdzić, że prowadzi ona dwa równoległe życia – To rzeczywiste i to, które sama kreuje w myślach. Spokojne (tylko pozornie) i poukładane (no, powiedzmy) życie kobiety zmienia się, kiedy do jej domu wprowadza się córka znajomych. Chyba nikt nie przypuszczał, jak rozwinie się ta relacja…

"Pierwszy bandzior" nie pozwala odłożyć lektury na później. Fabuła pędzi na łeb na szyję, a zwroty akcji wprawiają czytelnika w osłupienie. Dla mnie przede wszystkim zachwycający był sposób poprowadzenia narracji, od komediowego, poprzez obscenicznie wulgarny i agresywny, na refleksyjnym skończywszy. Powieść Mirandy July udowadnia, że czasami, żeby zrzucić maskę, trzeba dobrowolnie założyć wiele innych. To historia o tym, że z wszelkich frustracji i poczucia nieszczęścia możemy uleczyć się sami, tracąc wszelkie zahamowania. Choć styl autorki jest nowatorski, to jej książka dotyka najbardziej uniwersalnych problemów – samotności, potrzeby miłości i obecności drugiego człowieka.

"Pierwszy bandzior" to powiew świeżości, nieoczywista historia o ludzkich pragnieniach, literacki rollercoaster łamiący stereotypy i tematy tabu. Z przyjemnością zanurzyłam się w oparach absurdu i Wam też polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - jutka
jutka
Przeczytane:,

Świeżutkie Wydawnictwo Pauza mierzy wysoko – po dobrze przyjętej „Legendzie o samobójstwie” Davida Vanna pora na „Pierwszego bandziora” Mirandy July. „Ochy” i „achy” co krok wyzierają z sieci, dlatego tez miałam duże oczekiwania co do tej książki. Szczególnie, że i okładka przyciąga oko.

Główna bohaterka powieści Cheryl Glickman, czterdziestotrzyletnia samotnie mieszkająca kobieta. Poddaje się różnorakim terapiom, które pozwolą na pozbycie się uciążliwego globusa. Ma w miarę poukładane życie domowe, choć niepozbawione walki z natręctwami i dziwakowaniem (eh, kto ich nie ma… ). Dziwne sytuacje i niedorzeczność to jej chleb powszedni. Nie umie odmówić kiedy za sprawą pracodawców, pod jej dach trafia ich dwudziestojednoletnia córka Clee. Obie kobiety są tak różne, że jedynie chwila dzieli je od tragedii. Z biegiem wydarzeń uporządkowany świat Cherl legnie w gruzach i odrodzi się już inna-spełniona kobieta.   

Od lektury minęło już kilka dni, a ja do tej pory nie mogę jasno skategoryzować książkę – podobała się / nie podobała się. Z pewnością jest to lektura wciągająca i nieprzewidywalna. Chociaż obie bohaterki i rodząca się między nimi relacja mocno irytują. Są fragmenty szokujące, trochę niedorzeczne. I choć czasem pojawia się lekkie zniesmaczenie nie ma ono wpływu na lekturę całości. Podstawowym narzędziem do budowania fabuły jest absurd i groteska, fakt czyta się z ciągłym uśmiechem. Nie można zarzucić autorce braku oryginalności i kreatywności. To z pewnością nowy głos na polskim rynku literatury.

Po serii niedorzecznych fragmentów i nagłych zwrotów akcji myślałam, że nic nie jest w stanie mnie zadziwić. Tymczasem July całą moc swojej twórczej weny skumulowała w zakończeniu powieści. To moment kiedy śniegowa kula rozpada się na kawałki. Jeżeli nawet lektura w pewnym momencie nuży warto dotrwać do końca!

Nie jest to lektura dla każdego. Trzeba ją sobie poukładać, przeżuć.  Sama znam kilka osób, które zgubią się i nie poradzą w świecie kreowanym przez July. Ta książka cały czas zaskakuje. Główna myśl jaka przewija się w książce to spoglądanie normalnie na tych nienormalnych. To hymn na cześć tego jak być sobą w dziwnym otaczającym świecie. Mimo zawahania lubię / nie lubię była to dobra lektura.

Link do opinii
Avatar użytkownika - olywka
olywka
Przeczytane:2018-05-01, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2018, 52 książki 2018,

Cheryl to główna bohaterka naszej książki, wiedzie dość "poukładane" i "spokojne" życie. W momencie, gdy szefowie proszą Cheryl o ugoszczenie ich córki, jej świat zaczyna się wywracać. Okazuje się, że Clee to totalne przeciwieństwo Cheryl. Jest ona młoda, samolubna i zapatrzona w sobie. Co więcej, porządek i praca nie idą z nią w parze.
Sama w sobie książka jest dość absurdalna, nietuzinkowa, ale przede wszystkim ludzkie granice oraz to, jak łatwo można je przekroczyć. Muszę przyznać, że ta książka okazała się być dla mnie ogromnym zaskoczeniem, nie tego po niej się spodziewałam. Chwilami, na prawdę miałam ochotę ją odłożyć. Jednak mimo wszystko, chciałam dalej brnąć w tej fabule. Poznawać nieco bardziej postaci tej oto książki. Chciałam odsłonić ich osobowości, poznać je lepiej. Przejrzeć wszystkie maski, jakie przybierały. Ta książka pod względem psychologicznym jest napisana bardzo dobrze, choć wykracza bardzo daleko poza wszelkie normy.
Ta lektura, podoba mi się przez to, że potrafila obudzić we mnie tak skrajne emocje. Pewnego rodzaju rezerwę i niesmak połączoną z ciekawością i dalszą chęcią uczestniczenia w tej sytuacji. Jednego jestem pewna, to nie jest książka dla każdego.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiatuszek
kasiatuszek
Przeczytane:2018-03-25, Ocena: 4, Przeczytałam,

"Pierwszy bandzior" - nie mogłam pominąć tegoż jakże intrygującego tytułu, nie mogłam przejść obok tak prostej, jednokolorowej i niejako tajemniczej okładki, i nie mogłam zwyczajnie nie zaznajomić się z pierwszą książką autorki ukazaną na polskim rynku wydawniczym. Ponadto nie mogłam nie poznać opowieści, której pochlebne recenzje wyskakiwały prawie każdego dnia na monitorze mego laptopa. Musiałam sięgnąć po tę powieść, uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie zasadnicze pytanie: Kim bądź czym jest tytułowy pierwszy bandzior? Zapragnęłam dowiedzieć się, jaką historię skrywa ów utwór i co tak naprawdę postanowiła przekazać przez niego Miranda July. Chciałam posiąść tę wiedzę i przekonać się, czy i na mnie owa lektura wywrze pozytywne wrażenie. A nade wszystko, czy mnie do siebie przekona... I cóż... Spędziłam z tą książką prawie sześć dni, i mogę rzec jedno... Było to najbardziej osobliwe, nietypowe i najdziwniejsze spotkanie w moim dotychczasowym życiu... Dlaczego? Zapraszam na moją opinię.

Miranda July urodziła się w Vermont, obecnie mieszka w Los Angeles. Jest twórczynią filmów, artystką i pisarką. Jej filmy zdobyły nagrodę specjalną jury na Sundance Film Festival i cztery nagrody na festiwalu w Cannes, w tym Złotą Kamerę. Proza July ukazywała się na łamach "The Paris Review", "Harper's" i "New Yorkera", a jej zbiór opowiadań No One Belongs Here More Than You (2007) został nagrodzony Frank O'Connor International Short Story Award i opublikowany w dwudziestu trzech krajach. Pierwszy bandzior, wydany dotąd w ponad dwudziestu krajach, to pierwsza książka jej autorstwa, która ukazuje się po polsku. (źródło: okładka książki)


Cheryl Glickman to czterdziestotrzyletnia samotna kobieta, menedżerka w firmie zajmującej się tworzeniem DVD z ćwiczeniami fizycznymi i kursami samoobrony. To walcząca z natręctwami pedantka mieszkająca sama w domu w Los Angeles, zakochana w starszym o kilkanaście lat mężczyźnie o imieniu Phillip, z którym, jak twierdzi znają się od poprzednich wcieleń. To cierpiąca na globus hystericus (gula w gardle) pacjentka chromoterapeuty, który przepisał jej esencjonalny płyn o czerwonym zabarwieniu przeznaczony do picia każdego poranka. Ale gdy ten nie pomaga, Cheryl udaje się na terapię do psychologa klinicznego, którym okazuje się recepcjonistka znanego doktora. Leczenie przyjmuje zupełnie inny kierunek, dość ciekawy zresztą... Tymczasem szefowie Cheryl zwracają się do niej z prośbą o gościnę dla ich jedynej córki Clee. Kobieta zgadza się, w sumie nie dano jej wyboru. Nie spodziewa się, że przestąpienie progu jej mieszkania przez młodą dziewczynę zburzy jej dotąd poukładany i w miarę stabilny świat. Co więcej, że odmieni życie ich obu...


Dziwna - to pierwsze słowo, które nasuwa się zarówno w trakcie lektury "Pierwszego bandziora", jak i tuż po odłożeniu jego na półkę. Z czasem pojawiają się w głowie inne przymioty odnoszące się do tej jakże zawiłej, niekiedy chaotycznej, a momentami nawet męczącej powieści. Niepojęta, przyjmująca znamiona anormalnej, oryginalna, nieszablonowa, świeża i stanowiąca mieszaninę rozmaitych, często trudnych do zdefiniowania odczuć. Historia ta będąca nieoczywistą, nierzadko niejasną, sprawiającą wrażenie niemożliwej, przepełniona jest fragmentami absurdalnymi, refleksyjnymi, nieapetycznymi, a co zaskakujące - nawet poruszającymi. Zdecydowanie budzi ambiwalentne uczucia, najpierw pochłania, aby potem do siebie zrazić, po czym ponownie absorbuje i zaprząta myśli, aby następnie przeżuć, zniechęcić i wypluć. Przeważająca część książki jest totalnym rollercoasterem, człowiek pragnie dalej podążać wyznaczonym torem i poddać się serwowanym emocjom, a jednocześnie marzy o tym, aby się czym prędzej wydostać z tej niebywale gwałtownej i nade wszystko nieobliczalnej karuzeli. Problem w tym, że jeśli przerwie, to nie dowie się, jakiego nieprzewidywalnego i niewyjaśnionego w pełni przeżycia doświadczy na końcu. A zakończenie poniekąd zaskakuje, pozostawiając w niedosycie i zadumie, a co najważniejsze - w niepewności, pogmatwaniu, niejednoznaczności i z nowo zrodzonymi pytaniami, z tymże na co poniektóre odpowiedzi przychodzą po pewnym czasie, a na inne wcale. 

 
Historia ujęta w powieści Mirandy July jest bezapelacyjnie zagmatwana i niespójna emocjonalnie, co zaburza spokój i z pewnością nie wprawia w stan relaksacyjny. Albowiem opowieść ta to jedno wielkie zawirowanie fabularne, uczuciowe, intelektualne. To kompozycja nostalgii, niezrozumienia, zniesmaczenia, dezaprobaty, ale również kontemplacji, skupienia, uwagi oraz wahania nastrojów, które w pewnym momencie było nie do zniesienia. Czytać czy odłożyć? Kontynuować czy się pożegnać i zapomnieć? Oto pytania, które towarzyszą przez prawie trzysta trzydzieści sześć stron tejże publikacji. Coś jednak do niej przyciąga, to coś nie pozwala się z nią rozstać, wyzwala swego rodzaju napięcie i chęć trwania przy niej i z nią do samego końca. To coś sprawia, że co kilkanaście kartek milion razy zmienia się decyzję co do dalszego "smakowania" owej powieści. A co to jest? Poza ciekawością rozwiązania losów pojedynczych jednostek i ogromną dawką przeróżnych emocji, to pióro autorki intryguje najbardziej. Jej specyficzny, bezpośredni i prostolinijny język otulony gdzieniegdzie humorem i ironią, niekiedy przyjmujący niezbyt delikatną barwę (czasem wręcz odpychającą), a nade wszystko niebywale inteligentny i świadomy. To bez wątpienia największy atut "Pierwszego bandziora".     

 
Zaletą są również dobrze wykreowane postacie, jakże barwne, różniące się między innymi pod względem wieku, mentalności, stylu życia, statusu materialnego oraz poglądów. Aczkolwiek jest coś, co łączy wszystkich bohaterów. Są zagubieni, niepewni siebie, wrażliwi na swój sposób, lękliwi, zamknięci w swym wewnętrznym świecie, do którego nie chcą nikogo wpuścić z obawy przed zranieniem, porzuceniem, stłamszeniem i zakłóceniem ich przyszłych wyobrażeń. Każda z przedstawionych w powieści osób zmaga się ze swymi słabościami, prowadzi walkę z samą sobą, nie wyjawia głęboko skrywanych uczuć, nie uzewnętrznia się, ucieka przed przyszłością, często żyje złudzeniami, próbuje się dopasować i podążać drogą wyznaczoną przez życie. Zadręcza się, gromadzi w sobie spory pokład myśli, koncentruje aż nadto na rozterkach, analizuje, wypiera to, co według niej jest niewygodne i niedobre. A przede wszystkim poszukuje siebie, swej tożsamości, swego ja schowanego gdzieś na dnie, swojej ścieżki życiowej prowadzącej do wyzwolenia i spełnienia, a być może nawet oczyszczenia. Każda z ukazanych istot ma swój dziwny, niepowtarzalny i poukładany świat, który z czasem zakłócony powoduje całkowite jego przewartościowanie. Cheryl - kobieta uległa, próbująca zwalczyć globus, prowadząca ciche rozmowy z Kubelkiem Bondy'm na pewnym etapie odkrywa swoje pragnienie, powołanie... Bezpośredni i szczery Phillip marzy o dowartościowaniu swojej osoby, i nie tylko... A młoda, niezbyt ambitna i niezdecydowana Clee po prostu szuka... Celu, kierunku, siebie...

 
"Pierwszy bandzior" to niesztampowa, dziwaczna, nietypowa i niesamowicie refleksyjna powieść, którą na pewno specyfika fabularna i stylistyczna oraz zaprezentowany punkt widzenia na określone aspekty ludzkie wyróżnia spośród  wielu tytułów ukazanych na polskim rynku wydawniczym. Owa historia wydaje się nierealna, niewyobrażalna, niezwykle trudno jest przedłożyć sobie ją na rzeczywistość. Pochyla się nad istotą problemów emocjonalnych człowieka, jego zamknięcia się w kokonie wewnętrznym pełnym bólu, cierpienia, obaw, myśli, poszukiwań, marzeń i pragnień. Problemów, których często nie przyjmuje się do wiadomości, które czasem bywają nieznane - a może są znane, tylko niezauważalne? Może wystarczyłoby dostrzec, zajrzeć głębiej, pomóc? To powieść, która włada myślami, która szczelnie osadza się w głowie bez możliwości wydostania się, która zmienia spojrzenie na wiele elementów ludzkiego życia. I w której każdy czytelnik odnajdzie jakąś cząstkę siebie...

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska;
Selfie z Toskanią
Wizna
Jacek Komuda
Wizna
Dom sekretów
Natalia Bieniek
Dom sekretów
Magiczne skrzypce
Izabella Klebańska
Magiczne skrzypce
Zapach makadamii
Anna Wojtkowska-Witala
Zapach makadamii
Trzecia strona medalu
Dariusz Grochal
Trzecia strona medalu
Bezsenna
Lou Morgan
Bezsenna
Drogi Edwardzie
Ann Napolitano
Drogi Edwardzie
O melba!
Grażyna Bąkiewicz
O melba!
Pokaż wszystkie recenzje