Piraci nie pytają o drogę. Oni ją wyznaczają.
Czerwony Dredd, a właściwie kapitan Albuss Dredd, jest chodzącą legendą – piracką legendą, należałoby uściślić. Wraz ze swoją załogą, szumnie zwaną Piratami z Międzymorza, napada na transporty kompanii dalekomorskiej bądź magazyny bogatych arystokratów, kradnie, pali i plądruje…
Zuchwałe występki morskich łotrów coraz bardziej irytują mieszkańców okolicznych miast portowych, szczególnie jednego z nich – markiza Estebana, który postanawia raz na zawsze rozprawić się z piratami. Pomaga mu w tym infant Xisco de Gualanoche.
Czerwony Dredd nic sobie jednak nie robi z uzbrojonego pościgu, który podąża w ślad za nim. Właśnie rozpoczyna swoją największą misję: wyprawę po Srebrne Oko, tajemniczy skarb, który od lat rozpala jego piracką wyobraźnię. I nie spocznie, dopóki go nie odnajdzie.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 266
Przeczytane:2026-05-15, Ocena: 4, Przeczytałam, Współpraca Recenzencka ,
Piraci z miedzymorza - Hadrian Delore
Współpraca recenzencka za pośrednictwem Sztukater.pl
Chwytacie czasem za historię z piratami w roli głównej?
Ja dość rzadko, a ostatnio to była seria filmów ,,Piraci z Karaibów". Moją uwagę przy wyborze tej książki przykuła okładka, która mnie po prostu zaciekawiła. Morskie opowieści, to coś, po co czasem lubię sięgnąć.
Muszę przyznać, że książka wciąga już od samego początku. Im dalej, tym zwalnia, a zakończenie... No cóż... Jest smutne, ale pokazuje też legende, jaką stworzył kapitan Czerwony Dredd. Po tej lekturze stwierdziłam, że jest to bardziej literatura przygodowa z głębokim morałem. Jak się sama przekonałam, nie jest to mój temat w literaturze. Piraci, to u mnie tylko na ekranie.
Historia przedstawiona jest wielowątkowo. Poznajemy Catalinae pseudonim Czapla, Albuss Dredd, Berberis, jego syna, Orteusjo Angillar oraz Markiz Esteban i Trejo. Każda z postaci w tej legendzie stworzonej przez autora, miała swoją ważną rolę.
Szkoda, że nie było więcej o Czapli. Mało kiedy uwaga skupiana jest na piratkach. Silna, mimo krzywd i miała swój czas odwetu. Ogólnie, mogło to być tu bardziej rozwinięte. Może, jakby historia miała jeszcze raz tyle tych stron do czytania, to bardziej by to wciągnęło.(261str.)
I tak np. życiorys kapitana... Skąd u niego ten postrach przy osobie Trejo?
Cel, pokonanie bezprawia, piractwa i pogoń za nimi, to częsty motyw. Historia dość przewidywalna, ale trochę mnie zaskoczyła. Chodzi tu o fakt z jaką precyzją zostali schwytani. W głównej mierze, to przez własną pychę.
Mamy tutaj motywy takie jak: sprawiedliwość, zemsta, bezprawie, czy polityka. A także, układy, zdrada, pycha, honor i strata. Jak i również postępowanie, po trupach do celu.
Jeśli chodzi o stratę, to o tym było bardzo dużo...
Został tutaj przedstawiony, skrzywiony obraz słownictwa i dzięki temu wygląda to autentycznie. Do czasu, kiedy byli piraci, ale także styl ich bycia. Jak wiemy, na morzu jest inny świat. Nie tylko w zachowaniu, ale też w lojalności. (okolicznościowo, ale zawsze jest to coś)
Jeśli chodzi o emocje, to mało co je odczuwałam podczas lektury. W sumie, to były raptem trzy takie poruszenia. Na początku, podczas tej jednej egzekucji i w finale.
Czy polecam?
Tak. To coś dla fanów takich pirackich historii owianych legendą. A także o odkrywaniu nowych rzeczy z dziedziny fantastyki.
Moja ocena 8/10
Cytaty z książki:
"Ni słowa nie wyrzekła, jeno wyciągnęła ręce i dotknęła jego wysokich ramion. Powiodła po nich dłonią, po czym przybliżyła swą twarz do niego tak, że poczuł jej oddech. Przymknął oczy, wyczekując. Wówczas poczuł coś, jak gdyby ukąszenie węża, tylko po kilkakroć boleśniejsze. Westchnął w szoku, ale Czapla zatkała mu usta. Spojrzał w dół. Sztylet przeszedł go na wylot."
"Pesymizm częściej przybliża nas do rzeczywistości niźli beztroska"
"- Nie zaprzątajmy sobie już tym głowy, szacowny infancie. Myśmy zrobili, co mogli, nie nas należy rozliczać z dalszych efektów.
- Proszę mówić za siebie."
"Wyglądali jak stado morskich drapieżników grasujących tam, gdzie im się żywnie podoba. Któż bowiem zdolen był się im przeciwstawić? Każdy czmycha, a paskudny los ławicy, w którą drapieżnik wbije się swymi zębiskami."
"Zapewne wiecie, druga transza, która bynajmniej nie musi okazać się ostatnią, acz żywię nadzieję. Nadzieja jest symbolem głupców - przerwał ktoś inny z szacownej publiczności. - Nadzieję mają ci, którzy są niezdolni do zmiany własnej sytuacji.
- Zatem jestem przekonany, że wspólne wysiłki kompanii i naczelnego dowództwa przyniosą właściwe efekty.
- Nadto wspomnieć należy, że owych efektów nie zyskał pan ani cienia.
- Za przeproszeniem... Międzymorze to nie jest targowisko, na którym można dokonać skrytobójstwa, a mimo to pozostać niezauważonym."
"Nie mieli skrawka nadziei, że żyje. Ktokolwiek się tam znalazł i jakikolwiek pełnił w życiu status, w ten sposób nie mógł się ostać. Jednakże tak wypadało. Choćby z szacunku dla człowieka, dla żywej istoty, którą należało choć godnie pochować. Samotna szalupa, z ciałem mężczyzny rozłożonym na dnie, została wciągnięta na pokład."
"I wtedy właśnie... Czerwony Dredd poczuł wątpliwości. Miał w tamtym momencie wszystko: skarb, czas, statek i szansę. Powiódł wspomnieniami do Korony Mórz, do Octavia Mellsa i Berberisa. To właśnie myśl o Berberisie przeważyła. Ojcowska więź, jakkolwiek potrafi być niszczona, deptana i marnowana przez lata, do końca świata zachowuje w sobie cząstkę, która nigdy nie zamiera. Berberis nie przestanie być synem swego ojca."