Jest rok 2045. Na końcu świata, w opuszczonej stacji badawczej na Antarktydzie, ostatni człowiek zapisuje swój pożegnalny list.
Leonard Gral - kryminolog, podróżnik, świadek upadku cywilizacji - mierzy się z samotnością, szaleństwem i własną przeszłością.
Czy naprawdę uciekł przed złem świata, czy zabrał je ze sobą?
„Płynie niebem zieleń” to hipnotyzująca opowieść o granicach ludzkiej psychiki, winie, stracie i nadziei, która nie chce umrzeć nawet w obliczu końca wszystkiego.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-27
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: b.d
Liczba stron: 98
Przeczytane:2026-07-01, Ocena: 5, Przeczytałem, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026, Mam,
Witajcie moi kochani
Dziś przychodzę do Was z powieścią, która skłania do refleksji.
I zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej.
Tytuł: Płynie niebem zieleń
Autor: Artur Marciniszyn
Wydawnictwo: YHTIOXA
Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Autorowi - współpraca reklamowa
#współpracareklamowa #współpracabarterowa #współpracarecenzencka
W 2045 roku Leonard Gral trafia do stacji badawczej na Antarktydzie. Okazuje się, iż jest on ostatnim człowiekiem na Ziemi. Więc postanawia zostawić po sobie list. List, w którym rozlicza swoje życie.
To była rewelacyjna historia.
Idealny przykład powieści, w której istota tkwi w prostocie. Bowiem fabuła nie jest skomplikowana. Podróżnik Leonard przebywa w stacji badawczej na Antarktydzie, ale całkiem sam. I również sam czeka na swój koniec. Tylko swój, ponieważ jest ostatnim żyjącym człowiekiem na świecie.
Początkowo nie dostrzegłam w tej sytuacji niczego wyjątkowego, ale im bardziej poznawałam bohatera, tym bardziej zdawałam sobie sprawę jakie to musiało być przerażające. Otaczała go nieprzenikniona ciemność, mróz, głód, a przede wszystkim samotność. Samotność, która wwiercała się do szpiku kości. Ponadto demony przeszłości powróciły, aby rozliczyć rachunek.
I to właśnie emocje odgrywają tu największą rolę. Nie przypuszczałam, iż tak bardzo emocjonalnie poruszy mnie ta historia. A jednak tak się właśnie stało. Poczucie strachu, żalu, straty oraz świadomość, iż to już definitywny koniec, nie będzie drugiej szansy i nowych możliwości. To co było już nie wróci i nie doświadczy już niczego.
Ponadto powieść skłania do refleksji. Bowiem Leonard analizując swoje życie uzmysławia również czytelnikowi co jest tak naprawdę w tym życiu istotne. Czy warto tak wciąż pędzić? Warto choć chwilę się nad tym zastanowić.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak autor stworzył tak emocjonalne dzieło, na tak niewielkiej liczbie stron. Ta powieść nie ma nawet 100 stron, a jest tak przepełniona emocjami, że w zupełności to wystarczy.
Zakończenie sprawiło, że musiałam przeczytać je dwa razy, aby upewnić się, że dobrze zrozumiałam. I jak bardzo mnie ono ucieszyło. Dosłownie przepełniło mnie radością i nową nadzieją.
Reasumując ,,Płynie niebem zieleń" to niepozorna lecz niesamowita powieść pełna emocji. Warta każdej spędzonej z nią minuty. I zdecydowanie warta zapamiętania. Bowiem idealnie obrazuje istotę życia.
Serdecznie polecam, strona.394