Wydawnictwo: inne
Data wydania: 1989 (data przybliżona)
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 287
Owen Yeates – jeżeli chodzi o dzieła sztuki, preferuje te spotkane w nocnych klubach. Kiedy ktoś rąbnie Ci portret babci, to jest to kradzież...
Zimne tropy, zimne trupy i jedyny facet, któremu zależy na odkryciu prawdy... Tomek Winkler, prywatny detektyw z Wrocławia, jeszcze nie wydobrzał po ostatniej...
Przeczytane:2026-06-18, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,
Wstyd się przyznać, ale to pierwsza powieść Eugeniusza Dębskiego, jaką przeczytałem i jest mi dziś bardzo wstyd, że stało się to dopiero teraz. Owen Yates to bohater, którego sam mógłbym stworzyć, zresztą mój Janek Sigowicz (mam nadzieję, że w końcu skończę powieść i świat go pozna) jest do niego bardzo podobny. Sporo jego cech ma też Borys Dragulic z serii Artefakt, którą dobrze znają starzy czytelnicy miesięcznika Science Fiction. Teraz już nie mam wyjścia i muszę skompletować całą serię i nadrobić też zaległości autora, którego uwielbiałem za genialne opowiadania. W sumie to on był jednym z ludzi przez których pisać zacząłem nieco poważniej (zazdrościłem mu opowiadań), a potem on fizycznie przyczynił się do mojego debiutu na papierze. W sumie jednak to fajnie, że wcześniej tego nie znałem. Dużo fajnej zabawy jeszcze przede mną!