Poryw

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2020-01-21
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381692151
Liczba stron: 496

Ocena: 4.57 (7 głosów)

Seria o komisarz Lenie Rudnickiej.

Klemens Chmielny, sumienny księgowy, wzorowy syn i mąż pada ofiarą morderstwa. Żona, przyjaciel, pracownicy hotelu, w którym pracował, oraz zagadkowa kobieta ze zdjęcia, a nawet matka i ojciec ofiary - każde z nich mogło mieć motyw, aby pozbyć się Klemensa. Wszystko wskazuje na to, że ten niepozorny mężczyzna wiódł podwójne życie...
Śledztwo prowadzi nowy tandem śledczy łódzkiej komendy - bezkompromisowa i ekscentryczna komisarz Lena Rudnicka wraz z nieśmiałym nowicjuszem, sierżantem Marcelem Wolskim. Znajomość tej pary, za sprawą zaskakującego i nieco pikantnego początku, zapowiada się interesująco i burzliwe. Temperatura śledztwa wrośnie jeszcze bardziej, gdy dołączy do nich prokurator Krzysztof Nawrocki, którego relacje z komisarz Rudnicką są nader skomplikowane.

Kinga Wójcik urodziła się w 1994 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Z wykształcenia jest politologiem. Ukończyła Wydział Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego. Pochodzi z rodziny policyjnej. Prywatnie fanka buldogów francuskich i filmów z serii "Transformers".

Tagi:

Kup książkę Poryw

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Poryw

Avatar użytkownika - AniaK_ka1
AniaK_ka1
Przeczytane:2021-08-26, Ocena: 5, Przeczytałam,

[ RECENZJA ]

Kinga Wójcik "Poryw"
Wyd. Prószyński i S-ka

   Lena Rudnicka to bezkompromisowa i bezwzględna śledcza łódzkiej komendy.
Jej chwila zapomnienia i nowo przydzielony partner sprawiają, że życie zawodowe, jak i prywatne nie stają się wcale łatwiejsze. Wręcz komplikują śledztwo.
   Gdy pewnego dnia, w tajemniczych okolicznościach, ginie księgowy Klemens Chmielny rusza nowa sprawa, którą zaczyna żyć całe miasto.
Z upływem czasu krąg podejrzanych staje się coraz większy. Każdy z bliskich i znajomych denata ma jakiś motyw i alibi jednocześnie.
   Burzliwa i temperamentna pani komisarz, głęboko skrywając swoje własne brudy i sekrety, krok po kroku zbliża się do rozwiązania  zagadki i schwytania mordercy. Kiedy pojawia się kolejny trup, sprawa komplikuje się, co jeszcze bardziej motywuje Rudnicką do działania.
   "Poryw" to rewelacyjny kryminał utrzymujący czytelnika w napięciu. Ciągła akcja i lawirowanie między zagadką morderstw a osobistymi sprawami policjantki porywa i sprawia, że stajemy oko w oko z samymi bohaterami powieści.
   Osobiście, podoba mi się, że książka nie skupia się tylko na policyjnej sprawie, ale również zaskakuje życiem i relacjami panującymi w komisariackim świecie 😁
Huśtawka uczuć i emocji, jakoś towarzyszą zatraceniu się w lekturze jest zdecydownIe godne polecenia.
Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy serii o Lenie Rudnickiej. Tym bardziej, że już ukazała się jej czwarta część...
   Dziękuję Życie Siedleckie  za możliwość spotkania z Leną, dołączenia do jej zespołu i poznania tajników policyjnej psychologii. 😉

Link do opinii

Poryw to pierwszy tom serii o komisarz Lenie Rudnickiej. Ja zaczęłam czytać trochę od tyłu, począwszy od drugiego tomu, pod tytułem Spektakl. Po jego przeczytaniu stwierdziłam że muszę nadrobić pierwszą część – tak bardzo spodobała mi się przenikliwa i butna pani komisarz.

Jak zaczyna się początek serii? Od sceny łóżkowej. Pani komisarz po spędzeniu wieczoru w pubie, daje się poderwać sporo młodszemu mężczyźnie i ląduje u niego w mieszkaniu. Po upojnej nocy, kobieta wymyka się z mieszkania i jedzie do pracy. Jakież jest jej zdziwienie, gdy jej przełożony przyprowadza swojego syna, z poleceniem aby Lena zajęła się nowicjuszem. Kim jest tajemniczy mężczyzna, pewnie się już domyślacie.

Para zostaje przydzielona do śledztwa, w sprawie zabójstwa Klemensa Chmielnego. Spokojnego i sumiennego księgowego, który zostaje odnaleziony w parku. Lena i Marcel odkrywają coraz więcej. Wszystko wskazuje na to, że nieboszczyk wiódł podwójne życie, a wiele najbliższych mu osób ma motywy aby pozbyć się Klemensa. Aby nie było za nudo, do śledztwa dołącza mąż Leny – prokurator. I robi się gorąco.

 „ – Powiem to tylko raz i lepiej żebyś zapamiętał, więc wyjmij kajecik i notuj – powiedziała, zdejmując nogi z biurka. – Nie piję kawy o pojemności mniejszej niż czterysta mililitrów. Jeśli chcesz sączyć przy mnie espresso, to majtnij się z tą pseudofiliżanką na korytarz i zaoszczędź mi tego widoku. Dwa: mój ulubiony kubek to ten z Central Perku. Swoją drogą Przyjaciele to jedyny serial, jaki obejrzałam w życiu, i wciąż nie pojmuję, że Rachel wybrała Rossa zamiast Joeya. – Westchnęła. – Oni kompletnie do siebie nie pasowali.

- Nie przypuszczałbym, że interesują cię perypetie związków fikcyjnych bohaterów – stwierdził sięgając po kubek.

- Bo nie interesują mnie. Ale Joey powinien być z Rachel, koniec i kropka. Oglądałam to milion lat temu, ale wciąż pamiętam jakim pełnokrwistym mężczyzną był Tribbiani.

- Pełnokrwisty jest koń, a nie mężczyzna.

- Do tego miał poczucie humoru – rzuciła. – W odróżnieniu od ciebie.”

Cięty dowcip, szybkie riposty i przenikliwy umysł, przypominają mi postać pewnej adwokatki. Nie, nie powiem której – to będzie dla Was zagadka. Tu jednak pani komisarz łapie złoczyńców, a nie wypuszcza ich na wolność. Z niecierpliwością czekam na kolejne śledztwa Leny Rudnickiej. Mam nadzieję, że Marcel w dalszym ciągu będzie jej partnerował. A pod czujnym okiem policjantki, nabierać będzie kryminalnego doświadczenia i ogłady.

Z pełną odpowiedzialnością polecam całą serię o Lenie Rudnickiej każdemu, kto chce przeczytać dobry kryminał oparty na polskich realiach. Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Prószyński S-ka. Zapraszam na stronę: https://www.proszynski.pl/

Wydawnictwo Prószyński S-ka

Ilość stron: 496

Data premiery: 21 stycznia 2020

Link do opinii

Na łódzkim komisariacie z dwunastoletnim stażem pracuje komisarz Lena Rudnicka. To twarda niczym głaz kobieta, która przeszła przez coś, czego żaden funkcjonariusz nie chciałby nigdy doświadczyć. Pozostał ślad na ciele i na umyśle. Ta sytuacja ciągle w niej tkwi. Ale ona sienie poddaje. Bezkompromisowa i ekscentryczna. Ze specyficznym niewyparzonym językiem. Niczym pies myśliwski tropi i węszy, aż znajdzie sprawcę. Nie ustaje w kluczeniu labiryntem, by dopaść sprawcę. Spostrzegawczość godna oka sokoła. Tym razem jej partnerem zostaje nowicjusz Marcel Wolski. Mężczyzna młodszy od niej, kulturalny, stonowany. Jak odnajdzie się w pracy w nowym miejscu i to z kobietą wulkan, jako przełożoną? Osobą, której wystarczy iskra, by wybuchła? Ale zanim połączy ich praca, połączył ich pożar. Jaki? Musicie przeczytać sami.
Muszą odnaleźć się w nowym położeniu i nowej rzeczywistości. Przy okazji mają złapać mordercę Klemensa Chmielnego. Człowieka, który miał tyko zaginąć - nie stać się celem. Przykładny mąż i księgowy, na pokaz ideała za uszami tyle, że można kopać łopatą. Komu zawinił na tyle, że ten ktoś odebrał mu życie? Dlaczego w ty wieku spotkał śmierć? Tutaj każdy dzień dostarcza nowych tropów i nowych zagadek. Nić się rwie i za nic nie można odkryć sprawcy a tym bardziej motywu.
Na domiar złego Lena musi zmierzyć się ze swoimi odczuciami do Marcela pamiętając o Krzysztofie. Nie może o nim zapomnieć. Ten mężczyzna jest kimś więcej niż tylko prokuratorem.
 
   W "Porywie" jest tyle samo bohaterów co tabletek w buteleczce. Ale ta ilość nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Każdy z nich ma swój odrębny charakter i jest indywiduum. Nie ginie w tłumie, choć mogło by się właśnie tak wydawać. Nie. Tutaj każda osoba ma określona rolę i postępowanie. Jeśli chodzi natomiast o śledztwo to zostało bardzo ładnie, idealnie w moim odczuciu przeprowadzone. Trop się rwał, wątków przybywało a Lena ze swoim myśliwskim nosem nie dała się zapędzić w kozi róg. Uwielbiałam jej przepychanki słowne. Nie rozumiem tylko jej postępowania jeśli chodzi o Krzysztofa. I tutaj jest tylko ten jeden malutki wątek, który mi się nie spodobał. To jaka Lena jest na co dzień, w pracy i ogólnie w obyciu gryzie mi się z zachowaniem według prokuratora. Normalnie nie pasuje mi ten puzzel w tej układance. Zdecydowanym plusem jet historii jest lekkie pióro autorki. To ono przyciągało mnie niczym magnes. Ciężko było mi odkładać książkę, gdy obowiązki wzywały. Najchętniej przeczytałabym cała historię na raz. Najgorsze jest teraz to, że muszę czekać na drugą część przygód Leny a tak bardzie chciałabym czytać już.

   Książkę czytało mi się przyjemnie. Mimo swoich pokaźnych rozmiarów nie było ani jednego momentu, który by mnie zmusił bądź zniechęcił do dalszej lektury. Jestem zaskoczona - naprawdę szczerze, pozytywnie zaskoczona. Pierwsza część serii o nietuzinkowej Lenie Rudzkiej wciągnęła mnie już od pierwszych wydarzeń. Moim spostrzeżeniem i takim nakierowaniem jeśli chodzi o styl tej książki, jest twórczość Alka Rogozińskiego. Tak mi się skojarzyło. Nie było wprawdzie tak wesoło ale nie wiało grozą czy arktycznym mrozem. Książka Kingi Wójcik okazała się być dla mnie strzałem w dziesiątkę. Jestem oczarowana i proszę o więcej.

Polecam

Link do opinii

Żeby opowieść kryminalna była udana, musi zawierać kilka elementów. Na pewno ważna jest dopracowana fabuła i wprawnie uknuta intryga – bez tego ani rusz. Czytelnik usatysfakcjonowany to czytelnik zadziwiony, zbity z tropu, wpuszczony w maliny. Element zaskoczenia po prostu musi się pojawić i koniec. Równie ważne jest umiejętnie stopniowane napięcie. To coś, co wywołuje nieodpartą chęć przeczytania kolejnych kilku stron… Znakiem rozpoznawczym kryminałów jest towarzyszący odbiorcy niepokój i poczucie, że błądzi niczym we mgle w poszukiwaniu odpowiedzi i rozwiązań. Kolejnym istotnym elementem są ciekawi, niebanalni bohaterowie, a także sposób ich przedstawienia na kartach powieści. Autor powinien znaleźć miejsce na rozwinięcie głównych postaci, nakreślenie ich osobowości, stanu emocjonalnego, ważnych zdarzeń z przeszłości, doświadczeń oraz relacji z innymi. Czy Kinga Wójcik o tym wszystkim pamiętała? Czy jej kryminalny debiut – "Poryw" – faktycznie porywa?

Może Poryw nie jest idealny, lecz z pewnością zasługuje na uwagę miłośników gatunku. Autorkę cechuje lekkie pióro i umiejętność snucia historii. W powieści nie uświadczymy dłużyzn, a proporcja wydarzeń z życia codziennego postaci w stosunku do opisów prowadzonego śledztwa jest odpowiednia. Akcja toczy się wartko, trzymając czytelnika w napięciu, a dialogi wypadają dość naturalnie i niekiedy wywołują lekki uśmiech.

Autorka bardzo realistycznie opisuje przebieg całego śledztwa. Widać, że policyjne procedury i poszczególne czynności wykonywane w toku dochodzenia nie są jej obce. Co zresztą wcale nie powinno nikogo dziwić, bo Kinga Wójcik pochodzi z rodziny policyjnej.

Kolejnym plusem jest wprawnie nakreślone tło obyczajowe. Autorka koncentruje się nie tylko na śledztwie, ale i na życiu poszczególnych postaci. Wątek kryminalny przeplata się z charakterystyką szarej codzienności łodzian. Nie brakuje też sprawnie nakreślonych, barwnych opisów miasta i jego różnych zakątków. Polska sceneria wydaje się idealna dla toczących się wydarzeń i pozostawia w głowie odbiorcy przyjemne obrazy.

Mieszane uczucia wywołała we mnie kreacja bohaterów. Kinga Wójcik stworzyła postacie realistyczne, posiadające swoje historie, wady i zalety, pragnienia i słabości. Osoby z krwi i kości, które czytelnik bez trudu mógłby umiejscowić w rzeczywistym życiu. Problem w tym, że autorka nie uniknęła powielenia pewnych schematów. Lena i Marcel do bólu przypominają inny kryminalny duet, tyle że zamiast togi noszą policyjny mundur.

Komisarz Lena Rudnicka to bohaterka skomplikowana, o silnym charakterze, inteligentna i wykazująca specyficzne podejście do wielu spraw. Jest zimna, bezkompromisowa, obcesowa, czasem wręcz wulgarna. Początkowo trudno ją polubić. Z kolei Marcel jest zupełnym przeciwieństwem pani komisarz. Nieśmiały, wrażliwy, spokojny i zdecydowanie za mało asertywny. Zapatrzony w Lenę jak sroka w gnat. Brzmi znajomo? No właśnie. Na szczęście autorce udaje się z tego trochę wybrnąć. W pewnym momencie pisarka ujawnia co nieco z prywatnego życia pani komisarz. Okazuje się, że arogancja i surowość to tylko maska, która pozwala kobiecie przetrwać w męskim świecie i ukryć czułe punkty. Im więcej odbiorca dowiaduje się o Lenie, tym bardziej ją rozumie i w rezultacie patrzy na nią przychylniejszym okiem. W dalszych rozdziałach policjantka odrobinę mięknie, a między nią i odbiorcą pojawia się coś, co można nazwać nicią sympatii.

Jeśli chodzi o zakończenie, powiem krótko. Nie jestem detektywem, a mimo to trafnie wytypowałam sprawcę. W sumie powinnam się cieszyć, a jednak czuję niedosyt. Według mnie zabrakło kilku dodatkowych niedopowiedzeń, mylnych tropów, by finał stał się zaskakujący dla przeciętnego czytelnika. Niemniej do samego końca dobrze się bawiłam, odkrywając motywy mordercy i poznając wszystkie okoliczności sprawy. Finał nie jest więc całkiem nieudany – po prostu mógłby być lepszy. Zabrakło tego czegoś, co sprawia, że czytelnika wbija w fotel.

"Poryw" to przyjemna lektura na wieczór lub dwa, która zadowoli fanów lekkich kryminałów. Wartka akcja, brak dłużących się opisów i ciekawie nakreślone tło obyczajowe stanowią największe atuty tej książki. Powieść wciąga i trzyma w napięciu. Jak na debiut – całkiem nieźle. Życzę jednak autorce i czytelnikom, by kolejne części cyklu o komisarz Lenie Rudnickiej były jeszcze lepsze. By losy głównych bohaterów nie biegły utartymi szlakami, lecz skręcały w te nieodkryte dotąd ścieżki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Anawinkar
Anawinkar
Przeczytane:2021-04-18, Ocena: 4, Przeczytałam, Półka,

Dobry polski kryminał. Polubiłam Lenę Rudnicką i jej nowego partnera. Chociaż jednocześnie szokuje mnie sytuacja osobista Leny. Dobrze i szybko się czyta. Nie mogę sie doczekać dalszych losów policjantki !

Link do opinii
Avatar użytkownika - jesienna-to-ja
jesienna-to-ja
Przeczytane:2020-09-02, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2020-03-12, Ocena: 4, Przeczytałam,

Debiut Kingi Wójcik pt. „Poryw” to pierwszy tom cyklu o bardzo specyficznej łódzkiej komisarz Lenie Rudnickiej. W przygotowaniu jest już drugi tom pt. „Spektakl”.
Po lekturze pierwszego tomu muszę przyznać, że mam trochę mieszane odczucia. Ogólnie widzę potencjał, historia była ciekawa i przemyślana, narracja ciekawie rozpisana na kilka postaci i wątków. Główna bohaterka jest dosyć kontrowersyjna, wiem, że niektórzy wytykają jej podobieństwa do Chyłki, ja jednak widzę tu duże różnice. Niemniej trochę za dużo nagromadziło się w jednej postaci, wyczuwałam w niej mały zgrzyt. Styl ogólnie przyjemny, książkę czytało się dobrze, chociaż zauważyłam trochę zbędnych rozwleczeń... Jednak mam na uwadze to, że jest to pierwsza książka autorki, więc myślę, że dam jej jeszcze jedną szansę i w przyszłości sięgnę po tom drugi.

Link do opinii
Inne książki autora
Osadzony
Kinga Wójcik0
Okładka ksiązki - Osadzony

Trzynaście lat temu mieszkańcy Łodzi żyli w strachu. Mężowie drżeli o życie swoich żon, rodzice zamykali w domach córki. Nieuchwytny, przebiegły i bezwzględny...

Szreń
Kinga Wójcik0
Okładka ksiązki - Szreń

Od tragicznych wydarzeń, których komisarz Lena Rudnicka była spiritus movens, minęło kilka miesięcy. W konsekwencji została karnie przeniesiona...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Kwestia winy
Małgorzata Rogala
Kwestia winy
Bóg Maszyna
Joanna W. Gajzler
Bóg Maszyna
Prezydentka
Marika Krajniewska
Prezydentka
Znieczulenie
Kamil Wala-Szymański
Znieczulenie
Joker
Natalia Nowak-Lewandowska
Joker
Dwa królestwa. Jedna krew
Renata Czarnecka
Dwa królestwa. Jedna krew
Klejnot z Bizancjum
Weronika Umińska
Klejnot z Bizancjum
Everest
Sangma Francis
Everest
Infantka
Wojciech Nerkowski
Infantka
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy