Opowieść o tym, że warto sięgać do trudnej przeszłości, bo prawdziwa wolność zaczyna się od zrozumienia siebie, a miłość od odwagi bycia sobą.
Agata na prośbę ojca zajmuje się sprzedażą domu w Gdyni. Przy okazji ma oddać przysługę przyjaciółce rodziców, Krystynie, z którą sama zetknęła się wiele lat temu. Problem, którym Agata ma się zająć, wiedzie do odkrywania bolesnej prawdy z przeszłości.
Przed powrotem do domu zatrzymuje Agatę płomienny romans z Oskarem, tanecznym partnerem z czasów licealnych...
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2026-03-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
,,Pożółkłe kartki" to powieść, która nie krzyczy do czytelnika dramatyzmem - zamiast tego mówi spokojnie, ale trafia celnie. To trzeci tom serii ,,Cienie prawdy", jednak można go czytać jako samodzielną historię, ponieważ najważniejsze jest tu doświadczenie bohaterki, a nie znajomość całego cyklu.
Główna bohaterka, Agata, wraca do rodzinnego domu, aby uporządkować sprawy dla swojego ojca. Ten prosty punkt wyjścia szybko przeradza się w podróż w głąb przeszłości - zarówno tej rodzinnej, jak i osobistej. Tytułowe ,,pożółkłe kartki" symbolizują nie tylko stare dokumenty czy listy, ale przede wszystkim wspomnienia, które - choć przyblakłe - wciąż mają ogromną siłę oddziaływania.
Autorka umiejętnie buduje napięcie emocjonalne, czyniąc to w sposób subtelny. Nie znajdziesz tu nagłych zwrotów akcji ani sensacyjnych odkryć - historia rozwija się stopniowo, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych może okazać się zbyt spokojne.
Największą siłą książki są postacie. Agata jest wiarygodna - zagubiona, momentami bierna, ale jednocześnie próbująca odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Jej relacja z Oskarem wprowadza wątek romantyczny, który nie dominuje fabuły, lecz ją uzupełnia.
Na plus należy również zaliczyć postacie drugoplanowe - nie są jedynie tłem, lecz mają własne motywacje i historie. Dzięki temu świat przedstawiony w powieści wydaje się pełniejszy.
,,Pożółkłe kartki" to dobra, spokojna powieść obyczajowa - idealna dla osób, które cenią emocjonalną głębię bardziej niż dynamiczną akcję. Nie jest to książka, która wstrząsa, ale taka, która skłania do zatrzymania się i refleksji.
,,Pożółkłe kartki" to już 3 tom ,,Cienie prawdy". Serii, którą Maria Weronik Józefacka debiutuje. Od samego początku przygody bohaterów bardzo mnie wciągnęły, a każdy kolejny tom wydaje się lepszy od poprzedniego.
U Agaty bardzo dużo dzieje się. Sprzedaje na prośbę ojca dom w Gdyni, opiekuje córką, pomaga Krystynie, przyjaciółce rodziny. Podczas tej pomocy powoli odkrywa tajemnice z przeszłości. W jej życiu ponownie pojawia się Oskar, przyjaciel ze szkolnych lat. Jej uczucia odżywiają.
Książka przepełniona jest emocjami. Są momenty, które wywołają uśmiech na twarzy, ale też takie, które spowodują smutek czy szybsze bicie serca. I właśnie za ten ogrom emocji tak bardzo lubię tę serię. Agata i inni bohaterowie to ludzie tacy jak my, z którymi łatwa jest się utożsamiać.
Książka zdecydowanie należy do powieści refleksyjnych. Są tutaj trudne wybory, walka o swoje szczęście, przeszłość, która ma wpływ na teraźniejszość.
Książka chociaż napisana lekkimi przyjemnym językiem taka nie jest. Porusza ona wiele trudnych tematów jak np. mobbing, rozwód, obecność dwóch ojców, którzy rywalizują ze sobą...
Tempo akcji jest raczej spokojne. Autorka bardziej skupia się na emocjach i rodzinnych relacjach.
To wszystko sprawia, że książka staje się idealną lekturą dla każdego kto lubi opowieści o zwykłych ludziach i ich zmaganiach. Polecam!
Poruszająca opowieść o tym, jak trudno uciec od przeszłości, jak trudno pomylić wolność z ucieczką a bliskość z zauroczeniem. Przemek po dramatycznych...
Czy można zrekompensować lub usprawiedliwić zdradę albo inną winę bez konfrontacji z nią samą? Czy życie opiera się na przeznaczeniu, w którym nie ma miejsca...
Przeczytane:2026-03-03, Ocena: 6, Przeczytałem,
“Czuła, że ma w ręku końcówki nici mogące poprowadzić ją do samej siebie. Jeśli je rozplącze, zyska spokój, którego tak bardzo łaknęła”.
Trzeci tom cyklu „Cienie prawdy” - “Pożółkłe kartki” całkowicie przykuwa uwagę. Co ważne – można po niego sięgnąć nawet bez znajomości wcześniejszych części, choć zdecydowanie zachęcam, aby przeczytać całość, bo warto. Autorka snuje dalsze losy bohaterów, wplatając w nie wiele trudnych wyborów i moralnych dylematów. Przemek nie daje za wygraną, chce uczestniczyć w życiu swojej córki, Daniel będzie musiał się z tym pogodzić. Agata z Danielem są po rozwodzie, próbują na nowo poukładać swoją codzienność, zawsze mając na pierwszym miejscu dobro córek. Agata spełniając prośbę ojca, przyjeżdża do Gdyni, by zająć się sprzedażą rodzinnego domu. Przy okazji ma pomóc Krystynie – dawnej przyjaciółce rodziców, kobiecie, którą pamięta z lat młodości. Sprawa, która z pozoru wydaje się zwykłą przysługą, szybko prowadzi ją w głąb dawnych wydarzeń i niedopowiedzianych historii. Każdy kolejny krok odsłania prawdę. A gdy Agata myśli, że to przeszłość jest jej największym wyzwaniem, na jej drodze ponownie staje Oskar – licealny partner taneczny. Iskra sprzed lat wybucha na nowo, zamieniając się w namiętny, niepokojąco intensywny romans. A Przemek wciąż na nią czeka…
Ten tom przynosi ze sobą prawdziwą mozaikę emocji – takich, które ścierają się ze sobą, pulsują pod skórą i nie pozwalają przejść obok historii obojętnie. Akcja płynie swoim własnym rytmem, niespiesznym, a jednak podszytym napięciem. Fabuła została utkana z wyczuciem, budzi w czytelniku delikatne napięcie. Przeszłość bohaterów nie jest tu jedynie tłem, ona wraca, upomina się o uwagę. Ma realny wpływ na teraźniejszość, kładzie się cieniem na decyzjach, relacjach. Weronika Maria Józefacka pisze lekko i naturalnie, z empatią zagląda w głąb swoich bohaterów, pozwala nam poczuć ich rozdarcie, wątpliwości, tęsknoty. Tworzy zwyczajne postacie pełne sprzeczności, czasem błądzące, czasem raniące, przez to tak bardzo prawdziwe. Muszą mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów i z tajemnicami z przeszłości. Wieloperspektywiczna narracja daje szerszy wgląd w wydarzenia, pozwala zrozumieć więcej, spojrzeć głębiej, zobaczyć nie tylko czyny, lecz także motywacje i lęki. Daniel już w pierwszym tomie budził we mnie niejednoznaczne uczucia i to się nie zmieniło. Inaczej jest z Przemkiem – on od pierwszych stron skradł moje serce swoją dobrocią i spokojem. Jest w nim coś kojącego, coś, co daje poczucie bezpieczeństwa. Agata natomiast zostaje niespodziewanie skonfrontowana z przeszłością. To bolesne zderzenie uświadamia jej, jak wiele dawnych doświadczeń wpłynęło na decyzje, które podejmowała.
„Pożółkłe kartki” to powieść, która tylko na pierwszy rzut oka wydaje się lekka i spokojna. Pod tą delikatną warstwą codzienności kryje się historia pełna emocji, niepewności i pytań, na które nie zawsze chcemy znać odpowiedź. To opowieść o życiu, które potrafi zaskoczyć właśnie wtedy, gdy wydaje nam się, że wszystko mamy pod kontrolą. Autorka z wrażliwością dotyka trudnych tematów – choroby dziecka, lęku, który nie pozwala zasnąć, strachu o jutro. Tajemnice, które w końcu wybrzmiewają z mocą. Prawda, choć bolesna, otwiera oczy i zmusza do spojrzenia wstecz – na decyzje podjęte w pośpiechu, w zagubieniu, w chwili słabości. Czasem dopiero po latach rozumiemy, jak bardzo byliśmy wtedy bezradni i jak bardzo potrzebowaliśmy czyjegoś ciepła. To historia o miłości – tej cichej i wiernej, ale też tej trudnej, pełnej niedomówień. O relacjach, które splatają się i plączą, o sekretach i kłamstwach, które zostawiają ślad. O wyborach, od których nie da się uciec, bo każdy z nich niesie konsekwencje i zapisuje się w nas na zawsze. Przeszłość w tej opowieści nie milczy – kładzie się cieniem na teraźniejszości, przypomina o sobie w najmniej oczekiwanych momentach. A największym wyzwaniem okazuje się szczera rozmowa z samym sobą – spojrzenie w głąb serca i odwaga, by przyznać się do własnych błędów.
Rewelacyjna powieść. Autorka mistrzowsko gra na emocjach – pisze mocno, dojrzałe i niezwykle prawdziwie. Potrafi zaskoczyć, poruszyć i sprawić, że powieść odkłada się dopiero na ostatniej stronie. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)