Okładka książki - Pożółkłe kartki. Cienie prawdy, tom 3

Pożółkłe kartki. Cienie prawdy, tom 3



Tom 3 cyklu Cienie prawdy
Ocena: 5.2 (5 głosów)

Opowieść o tym, że warto sięgać do trudnej przeszłości, bo prawdziwa wolność zaczyna się od zrozumienia siebie, a miłość od odwagi bycia sobą.

 

Agata na prośbę ojca zajmuje się sprzedażą domu w Gdyni. Przy okazji ma oddać przysługę przyjaciółce rodziców, Krystynie, z którą sama zetknęła się wiele lat temu. Problem, którym Agata ma się zająć, wiedzie do odkrywania bolesnej prawdy z przeszłości.

Przed powrotem do domu zatrzymuje Agatę płomienny romans z Oskarem, tanecznym partnerem z czasów licealnych...

Informacje dodatkowe o Pożółkłe kartki. Cienie prawdy, tom 3:

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2026-03-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788368560886
Liczba stron: 320

Tagi: Sagi rodzinne

więcej

Kup książkę Pożółkłe kartki. Cienie prawdy, tom 3

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Pożółkłe kartki. Cienie prawdy, tom 3 - opinie o książce

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗢𝗱𝗻𝗮𝗹𝗲źć 𝘀𝗶𝗲𝗯𝗶𝗲 𝘄ś𝗿ó𝗱 𝗱𝗮𝘄𝗻𝘆𝗰𝗵 𝘄𝘀𝗽𝗼𝗺𝗻𝗶𝗲ń


Trzecie spotkanie z bohaterami cyklu 𝘊𝘪𝘦𝘯𝘪𝘦 𝘱𝘳𝘢𝘸𝘥𝘺 było dla mnie jak powrót do osób, które się dobrze zna, mimo że minęło trochę czasu od ostatniego kontaktu. Kolejny raz dałam się wciągnąć w życie Agaty, Daniela i Przemka, ich emocje, wybory i wewnętrzne rozdarcia. Momentami miałam poczucie, jakbym była tuż obok nich, w samym środku ich codzienności i sama zastanawiałam się, czy postąpiłabym tak samo, a może zupełnie inaczej, choć niekoniecznie lepiej. W tej części Maria Józefacka szczególnie skupia się na Agacie, która wraca do Gdyni, aby sprzedać rodzinny dom i pomóc Krystynie, dawnej przyjaciółce rodziców. Z pozoru prosta sprawa szybko uruchamia lawinę wspomnień i odkryć, które zmieniają jej spojrzenie na przeszłość. W jej życiu ponownie pojawia się Oskar, dawna licealna miłość, a wraz z nim wracają emocje, wątpliwości i pytanie o to, czy można jeszcze zacząć wszystko od nowa. Wydaje mi się, że z każdym kolejnym tomem autorka coraz pewniej prowadzi tę historię i coraz bardziej rozwija swój styl. Ta książka jest pełna uczuć i życiowych momentów. Są w niej sceny lekkie, wywołujące uśmiech, ale też bardziej poruszające, które zostają w pamięci i przyspieszają bicie serca. Właśnie za tę prawdziwość tak bardzo cenię tę serię. Bohaterowie są zwyczajni, prawdziwi i łatwo się z nimi utożsamić, bo ich historie mogłyby wydarzyć się każdemu z nas.

Danielowi łatwiej było podjąć decyzję o ujawnieniu, kto jest biologicznym ojcem Julki, niż wcielić tę prawdę w życie. Napięcie pomiędzy nim a Przemkiem nie maleje, a Agata obija się między nimi niczym sędzia ringowy. Ale to ona sama naważyła sobie tego piwa. Teraz stoi w opustoszałym domu rodzinnym, do którego zawsze wracała jak do ciepłego gniazda, nawet gdy była mężatką. Dom wkrótce zmieni właściciela, bo ojciec po śmierci matki wyjechał z Gdyni do rodzinnej Hiszpanii, a ona ma dopilnować, by sprzedaż przebiegła sprawnie. Zanim znajdzie kupca na dom, musi zrobić w nim porządek. Śmierć mamy i wyjazd taty zakończyły pewną epokę.

Miała na karku czterdziestkę, a jej życiowe osiągnięcia to zakończone klapą małżeństwo i zafundowanie własnej córce karuzeli z dwoma ojcami, biologicznym i prawnym. Konsekwencje głupot, jakie w życiu nawywijała, ponosiła Julka. Teraz musiała łagodzić spięcia pomiędzy zazdrosną ojcowską miłością Daniela a pełnym zaangażowaniem Przemka. Paradoksalnie odskocznię stanowiła dla niej praca. Znajdowała w niej spokój i była przekonana, że wszystko, co w niej osiągnęła, było jej zasługą. Na wszystko sama ciężko zapracowała.

Gdy pojawia się dawna znajoma rodziców, Krystyna, okazuje się, że nawet tego nie osiągnęła sama. Mało tego, kobieta domaga się od niej pomocy i odwdzięczenia za dawną przysługę. Krystyna bowiem tuż przed emeryturą nabawiła się problemów w pracy i została oskarżona o mobbing. Na czele osób wysuwających oskarżenia stoi dawna przyjaciółka Agaty, dlatego Krystyna prosi ją, by spróbowała odwieść kobietę od wniesienia sprawy do sądu.

Komu Agata ma uwierzyć? Po czyjej stronie stanąć? Która z nich mówi prawdę? Przyjaciółka czy kobieta, której podobno tak wiele zawdzięczała?

Agata czuje się coraz bardziej niekomfortowo i ma wrażenie, że dawna znajoma rodziców nie tylko nią manipuluje, ale również próbuje ją szantażować. Krystyna sprawia wrażenie osoby, która skrupulatnie gromadziła przysługi, dbała o znajomości i utrzymywała relacje głównie po to, by w odpowiednim momencie móc z nich skorzystać i mieć wyjście awaryjne. Agata znajduje się między młotem a kowadłem. Jest rozdarta pomiędzy moralnym obowiązkiem a intuicją, która podpowiada jej, by trzymała się od Krystyny z daleka.

Agata spotyka się z pośrednikiem nieruchomości, którym okazuje się jej dawny kolega z liceum, Oskar. Między nimi szybko wraca swoboda, a wspólne wspomnienia sprzed lat sprawiają, że rodzi się namiętność, choć bez głębszego zaangażowania z jej strony. Oskar ma nadzieję na coś więcej, jednak ona nie planuje związku.

Równolegle siostra Przemka uświadamia mu, że nadal kocha Agatę i że przez lata trwał przy niej emocjonalnie. Jej zdaniem powinien w końcu przestać tylko czekać i zawalczyć o tę miłość. Agata poruszona jego troską wraca do trudnych wspomnień i poczucia winy wobec Przemka, a także do relacji z Danielem, która kiedyś zdominowała jej życie. Zaczyna dostrzegać, że Przemek wciąż trwa przy niej mimo wszystko i że może to on daje jej szansę na odnalezienie wewnętrznego spokoju i siebie samej.

Krok po kroku zaczyna analizować swoją przeszłość. Czy to możliwe, że była ofiarą mobbingu i to właśnie dlatego podejmowała takie, a nie inne decyzje? Że skutki przemocy, nawet w łagodniejszej formie, tłumaczą jej nietrafione wybory?

Jestem pod ogromnym wrażeniem stylu pisania Marii Józefackiej. Mimo że druk w książce nie należał do najbardziej przyjaznych dla moich oczu, historia tak bardzo mnie wciągnęła, że zupełnie przestałam zwracać na to uwagę. Czytałam jednym tchem, z napięciem i ciekawością przewracając kolejne strony, jakbym miała w rękach świetny thriller. To wręcz niesamowite, że powieść obyczajowa potrafiła mnie aż tak pochłonąć i wywołać emocje niczym najlepszy kryminał.

Ta opowieść od początku do końca bardzo mi się podobała i nie znalazłam w niej nic, co by mi nie odpowiadało, począwszy od świetnie wykreowanych postaci, przez błyskotliwe dialogi, aż po perfekcyjnie przemyślaną fabułę. Tu nic autorka nie pozostawiła przypadkowi. Moim zdaniem nie jest łatwo pisać kontynuacje, zwłaszcza wtedy, gdy pierwsza część była prawdziwym mistrzostwem świata. Tym bardziej jestem pod wielkim wrażeniem talentu autorki, bo nadal utrzymuje wysoki poziom, a z każdą kolejną częścią podnosi sobie poprzeczkę.

Za każdym razem robi na mnie wrażenie niesamowity dobór słów, który brzmi jak idealna melodia, w którą można się wsłuchać. Nie ma w tej kompozycji ani jednego fałszywego akordu, który zepsułby przyjemność czytania. Całość czyta się przyjemnie i płynnie, bo nie czuć przerwy między poszczególnymi częściami. Różnica polega jedynie na tym, że w każdej części autorka oddaje głos innej postaci. Tym razem główną narratorką była Agata. To jej oczami przyglądałam się tej historii. To z jej punktu widzenia obserwowałam bohaterów.

Autorka poruszyła w tej części problem mobbingu. Pokazała, że przykre słowa i złe traktowanie mogą latami tkwić w człowieku, niczym zadra, która mimo upływu czasu wciąż daje o sobie znać. Na nic wyparcie, bo nie da się zamknąć raz uchylonych drzwi.


Walka z mobbingiem przypomina trochę walkę z wiatrakami. Po jednej stronie są osoby zniszczone zawodowo i zdrowotnie, a po drugiej sprawcy przemocy w pracy, którzy mimo zarzutów często nadal funkcjonują bez większych konsekwencji. Zdarza się, że wychodzą z takich sytuacji obronną ręką, bo udowodnienie ich działań bywa trudne. W efekcie z czasem przenoszą swoje zachowania na kolejne osoby.

𝘗𝘰żół𝘬ł𝘦 𝘬𝘢𝘳𝘵𝘬𝘪 to powieść, która mocno opiera się na emocjach, niedopowiedzeniach i tym wszystkim, co przez lata zamiata się pod dywan, udając, że już nie boli. To historia o powrotach do miejsc i ludzi, od których chciałoby się uciec, ale też o tym, że przeszłość wcześniej czy później i tak daje o sobie znać.

Maria Józefacka prowadzi narrację w spokojnym tempie, pod którym stopniowo narasta napięcie emocjonalne. Ale największym atutem tej książki są bohaterowie. Autorka nie wykreowała papierowych postaci, lecz ludzi obciążonych doświadczeniami, którzy próbują poradzić sobie z przeszłością i poukładać życie mimo dawnych ran i błędów. Nieidealni, zagubieni, momentami trudni w odbiorze, ale właśnie dzięki temu niezwykle autentyczni.

Trudno mi było nie docenić tego, że autorka nie sięgnęła po przesadne dramaty, a emocje wynikały naturalnie z dialogów, wspomnień i relacji rodzinnych 𝘗𝘰żół𝘬ł𝘦 𝘬𝘢𝘳𝘵𝘬𝘪 pokazują, że niektórych spraw nie da się wymazać, nawet jeśli upłynęło wiele lat i pamięć zdążyła je przytępić, jak tytułowe kartki, wyblakłe i pełne niedopowiedzeń. Dawne doświadczenia nadal potrafią boleć, ale jednocześnie mogą stać się początkiem czegoś nowego. To spokojna, choć momentami wymagająca, bardzo życiowa opowieść o tym, że po latach można odnaleźć siebie na nowo. O tym, że czas nie zabiera wszystkiego, a niektóre uczucia i wspomnienia pozostają z nami, nawet jeśli się tego nie spodziewamy.

Bardzo podobała mi się też atmosfera tej powieści. Jest w niej melancholia, refleksyjność i spokojny smutek, który nadal mi towarzyszy. Pomimo że ta historia wciągnęła mnie jak najlepszy thriller, uważam, że jest to książka bardziej do przeżywania niż pośpiesznego czytania. Nie skupia się na dynamicznej akcji, ale na emocjach i relacjach między bohaterami, dlatego najlepiej odnajdą się w niej osoby, które lubią życiowe, poruszające opowieści.
Podobnie jak w poprzednich częściach autorka nie narzuca ocen swoich bohaterów, zostawiając pełną przestrzeń do własnej interpretacji. Pokazuje tylko, jak na własne życzenie pokomplikowali sobie życie i ile trudu wymaga od nich wyprostowanie swoich ścieżek. Bardzo jestem ciekawa finałowego tomu. Czy Daniel nareszcie zacznie zachowywać się jak dorosły, dojrzały mężczyzna? Czy Przemek w końcu zawalczy o miłość, którą w sobie nosi? I w końcu czy Agata odkryje, kto tak naprawdę jest wart jej miłości?

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tatiaszaaleksiej
Tatiaszaaleksiej
Przeczytane:2026-03-03, Ocena: 6, Przeczytałem,

“Czuła, że ma w ręku końcówki nici mogące poprowadzić ją do samej siebie. Jeśli je rozplącze, zyska spokój, którego tak bardzo łaknęła”.

Trzeci tom cyklu „Cienie prawdy” - “Pożółkłe kartki” całkowicie przykuwa uwagę. Co ważne – można po niego sięgnąć nawet bez znajomości wcześniejszych części, choć zdecydowanie zachęcam, aby przeczytać całość, bo warto. Autorka snuje dalsze losy bohaterów, wplatając w nie wiele trudnych wyborów i moralnych dylematów. Przemek nie daje za wygraną, chce uczestniczyć w życiu swojej córki, Daniel będzie musiał się z tym pogodzić. Agata z Danielem są po rozwodzie, próbują na nowo poukładać swoją codzienność, zawsze mając na pierwszym miejscu dobro córek. Agata spełniając prośbę ojca, przyjeżdża do Gdyni, by zająć się sprzedażą rodzinnego domu. Przy okazji ma pomóc Krystynie – dawnej przyjaciółce rodziców, kobiecie, którą pamięta z lat młodości. Sprawa, która z pozoru wydaje się zwykłą przysługą, szybko prowadzi ją w głąb dawnych wydarzeń i niedopowiedzianych historii. Każdy kolejny krok odsłania prawdę. A gdy Agata myśli, że to przeszłość jest jej największym wyzwaniem, na jej drodze ponownie staje Oskar – licealny partner taneczny. Iskra sprzed lat wybucha na nowo, zamieniając się w namiętny, niepokojąco intensywny romans. A Przemek wciąż na nią czeka…

Ten tom przynosi ze sobą prawdziwą mozaikę emocji – takich, które ścierają się ze sobą, pulsują pod skórą i nie pozwalają przejść obok historii obojętnie. Akcja płynie swoim własnym rytmem, niespiesznym, a jednak podszytym napięciem. Fabuła została utkana z wyczuciem, budzi w czytelniku delikatne napięcie. Przeszłość bohaterów nie jest tu jedynie tłem, ona wraca, upomina się o uwagę. Ma realny wpływ na teraźniejszość, kładzie się cieniem na decyzjach, relacjach. Weronika Maria Józefacka pisze lekko i naturalnie, z empatią zagląda w głąb swoich bohaterów, pozwala nam poczuć ich rozdarcie, wątpliwości, tęsknoty. Tworzy zwyczajne postacie pełne sprzeczności, czasem błądzące, czasem raniące, przez to tak bardzo prawdziwe. Muszą mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów i z tajemnicami z przeszłości. Wieloperspektywiczna narracja daje szerszy wgląd w wydarzenia, pozwala zrozumieć więcej, spojrzeć głębiej, zobaczyć nie tylko czyny, lecz także motywacje i lęki. Daniel już w pierwszym tomie budził we mnie niejednoznaczne uczucia i to się nie zmieniło. Inaczej jest z Przemkiem – on od pierwszych stron skradł moje serce swoją dobrocią i spokojem. Jest w nim coś kojącego, coś, co daje poczucie bezpieczeństwa. Agata natomiast zostaje niespodziewanie skonfrontowana z przeszłością. To bolesne zderzenie uświadamia jej, jak wiele dawnych doświadczeń wpłynęło na decyzje, które podejmowała.

„Pożółkłe kartki” to powieść, która tylko na pierwszy rzut oka wydaje się lekka i spokojna. Pod tą delikatną warstwą codzienności kryje się historia pełna emocji, niepewności i pytań, na które nie zawsze chcemy znać odpowiedź. To opowieść o życiu, które potrafi zaskoczyć właśnie wtedy, gdy wydaje nam się, że wszystko mamy pod kontrolą. Autorka z wrażliwością dotyka trudnych tematów – choroby dziecka, lęku, który nie pozwala zasnąć, strachu o jutro. Tajemnice, które w końcu wybrzmiewają z mocą. Prawda, choć bolesna, otwiera oczy i zmusza do spojrzenia wstecz – na decyzje podjęte w pośpiechu, w zagubieniu, w chwili słabości. Czasem dopiero po latach rozumiemy, jak bardzo byliśmy wtedy bezradni i jak bardzo potrzebowaliśmy czyjegoś ciepła. To historia o miłości – tej cichej i wiernej, ale też tej trudnej, pełnej niedomówień. O relacjach, które splatają się i plączą, o sekretach i kłamstwach, które zostawiają ślad. O wyborach, od których nie da się uciec, bo każdy z nich niesie konsekwencje i zapisuje się w nas na zawsze. Przeszłość w tej opowieści nie milczy – kładzie się cieniem na teraźniejszości, przypomina o sobie w najmniej oczekiwanych momentach. A największym wyzwaniem okazuje się szczera rozmowa z samym sobą – spojrzenie w głąb serca i odwaga, by przyznać się do własnych błędów.

Rewelacyjna powieść. Autorka mistrzowsko gra na emocjach – pisze mocno, dojrzałe i niezwykle prawdziwie. Potrafi zaskoczyć, poruszyć i sprawić, że powieść odkłada się dopiero na ostatniej stronie. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :) 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Justyna8818
Justyna8818
Przeczytane:2026-04-01, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

 

,,Pożółkłe kartki" to powieść, która nie krzyczy do czytelnika dramatyzmem - zamiast tego mówi spokojnie, ale trafia celnie. To trzeci tom serii ,,Cienie prawdy", jednak można go czytać jako samodzielną historię, ponieważ najważniejsze jest tu doświadczenie bohaterki, a nie znajomość całego cyklu.

 

Główna bohaterka, Agata, wraca do rodzinnego domu, aby uporządkować sprawy dla swojego ojca. Ten prosty punkt wyjścia szybko przeradza się w podróż w głąb przeszłości - zarówno tej rodzinnej, jak i osobistej. Tytułowe ,,pożółkłe kartki" symbolizują nie tylko stare dokumenty czy listy, ale przede wszystkim wspomnienia, które - choć przyblakłe - wciąż mają ogromną siłę oddziaływania.

 

Autorka umiejętnie buduje napięcie emocjonalne, czyniąc to w sposób subtelny. Nie znajdziesz tu nagłych zwrotów akcji ani sensacyjnych odkryć - historia rozwija się stopniowo, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych może okazać się zbyt spokojne.

 

Największą siłą książki są postacie. Agata jest wiarygodna - zagubiona, momentami bierna, ale jednocześnie próbująca odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Jej relacja z Oskarem wprowadza wątek romantyczny, który nie dominuje fabuły, lecz ją uzupełnia.

 

Na plus należy również zaliczyć postacie drugoplanowe - nie są jedynie tłem, lecz mają własne motywacje i historie. Dzięki temu świat przedstawiony w powieści wydaje się pełniejszy.

 

,,Pożółkłe kartki" to dobra, spokojna powieść obyczajowa - idealna dla osób, które cenią emocjonalną głębię bardziej niż dynamiczną akcję. Nie jest to książka, która wstrząsa, ale taka, która skłania do zatrzymania się i refleksji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - allison
allison
Przeczytane:2026-03-02, Ocena: 5, Przeczytałam,
,,Pożółkłe kartki" to trzeci tom tetralogii Cienie prawdy Pisarka Maria Weronika JózefackaOczywiście, najlepiej poznać wcześniejsze części, ale można czytać go też jako odrębną całość, gdyż w treści odnajdujemy nawiązania do przeszłości.   Główna bohaterka, Agata, ma za sobą trudne przejścia: rozwód, chorobę starszej córki, która jest po przeszczepie nerki, śmierć matki i zajmowanie się sprzedażą domu rodziców po przeprowadzce ojca za granicę. A to nie wszystkie jej problemy.   Już na początku dowiadujemy się, że biologicznym ojcem Julki jest nie były mąż Agaty, a jego wspólnik Przemek, będący też przyjacielem rodziny. Ten fakt zapewne nigdy nie wyszedłby na jaw, gdyby nie okazało się, że dziewczynka potrzebuje nowej nerki, a badania genetyczne wykluczyły Daniela jako dawcę. Nietrudno wyobrazić sobie burzę, jaka wówczas się rozpętała.   Czy można było uniknąć tego rodzinnego dramatu? - to pytanie co jakiś czas powraca do Agaty, a my stopniowo dowiadujemy się, jak doszło przed laty do zdrady i co potem działo się w jej małżeństwie.   Jednocześnie śledzimy bieżące wydarzenia na które składa się codzienność bohaterki. To porządkowanie rzeczy po zmarłej mamie, a więc krążenie między Warszawą i Gdynią, próby sprzedaży domu po rodzicach, zmaganie się z chorobami i zachowaniami córek, a także spotkanie z dawno niewidzianą opiekunką praktyki pielęgniarskiej, która po latach domaga się pewnego zadośćuczynienia, a jednocześnie podkopuje w Agacie wiarę w siebie. Do tego dochodzą nieporozumienia z byłym mężem i kochankiem, a także odnowienie znajomości z kolegą z liceum, który teraz robi na kobiecie ogromne wrażenie...   Jak Agata poradzi sobie z tymi wszystkimi skomplikowanymi sytuacjami? I czy na jej drodze pojawią się nowe problemy? - żeby się przekonać, trzeba przeczytać powieść do końca. A robi się to z ogromnymi emocjami i zaciekawieniem, gdyż akcja jest nieprzewidywalna. Jednocześnie jednak nie obfituje w dziwne i nieprawdopodobne zbiegi okoliczności rodem w telenoweli. Autorka pisze realistycznie i życiowo, ukazując codzienność dojrzałej kobiety, która musi zmagać się z przeszłością i teraźniejszością; pracując, wychowując dzieci i starając się stworzyć im kochającą się rodzinę, co nie jest łatwe, biorąc pod uwagę rozwód i obecność dwóch ojców, którzy w dodatku rywalizują między sobą o względy córki.   Czytało mi się ,,Pożółkłe kartki" z przyjemnością, chociaż nie jest to powieść lekka ze względu na poruszaną w niej tematykę, do której dochodzi jeszcze problem mobbingu. Pisarka potraktowała go bardzo poważnie i uwypukliła, mimo iż nie wysuwa się ona na plan pierwszy.   Cały czas miałam wrażenie emocjonalnego uczestniczenia w życiu Agaty, którą bardzo polubiłam. Nie jest to krystaliczna postać; ma zalety i wady, nie zawsze podejmuje trafione decyzje, ale właśnie dzięki temu jest wiarygodna. To kobieta z krwi i kości, z którą w różnych kwestiach można się utożsamiać. Można też zżymać się z nią. I to właśnie czyni fabułę interesującą.   Plusem są także kreacje innych postaci, nawet dziecięcych. Może to wydać się epizodem, ale uważny czytelnik na pewno zwróci uwagę także na sylwetkę młodszej córki Agaty, Natalki, która bardzo zabiega o uwagę rodziców i robi to w specyficzny sposób.   Całość napisana jest barwnie, z dbałością o szczegóły, opisy przeżyć wewnętrznych, dialogi, poprawną polszczyznę. Odnajdziemy też na kartach powieści kilka scen miłosnych, które najczęściej okazują się piętą achillesową współczesnych pisarek i pisarzy. Maria Weronika Józefacka poradziła sobie jednak z nimi wspaniale - bez pruderii, ale zostawiając wiele wyobraźni czytelnika, czyli z klasą. A to lubię i cenię.   POLECAM SZCZERZE lekturę ,,Pożółkłych kartek", zwłaszcza tym wszystkim, którzy chętnie sięgają po niebanalne powieści obyczajowe. BEATA IGIELSKA 
Link do opinii

,,Pożółkłe kartki" to już 3 tom ,,Cienie prawdy". Serii, którą Maria Weronik Józefacka debiutuje. Od samego początku przygody bohaterów bardzo mnie wciągnęły, a każdy kolejny tom wydaje się lepszy od poprzedniego.

 

U Agaty bardzo dużo dzieje się. Sprzedaje na prośbę ojca dom w Gdyni, opiekuje córką, pomaga Krystynie, przyjaciółce rodziny. Podczas tej pomocy powoli odkrywa tajemnice z przeszłości. W jej życiu ponownie pojawia się Oskar, przyjaciel ze szkolnych lat. Jej uczucia odżywiają.

 

Książka przepełniona jest emocjami. Są momenty, które wywołają uśmiech na twarzy, ale też takie, które spowodują smutek czy szybsze bicie serca. I właśnie za ten ogrom emocji tak bardzo lubię tę serię. Agata i inni bohaterowie to ludzie tacy jak my, z którymi łatwa jest się utożsamiać.

 

Książka zdecydowanie należy do powieści refleksyjnych. Są tutaj trudne wybory, walka o swoje szczęście, przeszłość, która ma wpływ na teraźniejszość.

 

Książka chociaż napisana lekkimi przyjemnym językiem taka nie jest. Porusza ona wiele trudnych tematów jak np. mobbing, rozwód, obecność dwóch ojców, którzy rywalizują ze sobą...

 

Tempo akcji jest raczej spokojne. Autorka bardziej skupia się na emocjach i rodzinnych relacjach.

 

To wszystko sprawia, że książka staje się idealną lekturą dla każdego kto lubi opowieści o zwykłych ludziach i ich zmaganiach. Polecam!

 

 

Link do opinii
Inne książki autora
Odbicie przeszłości. Cienie prawdy. Tom 1
Maria Weronika Józefacka0
Okładka ksiązki - Odbicie przeszłości. Cienie prawdy. Tom 1

Czy można zrekompensować lub usprawiedliwić zdradę albo inną winę bez konfrontacji z nią samą? Czy życie opiera się na przeznaczeniu, w którym nie ma miejsca...

Zabliźnione rany. Cienie prawdy. Tom 2
Maria Weronika Józefacka0
Okładka ksiązki - Zabliźnione rany. Cienie prawdy. Tom 2

Poruszająca opowieść o tym, jak trudno uciec od przeszłości, jak trudno pomylić wolność z ucieczką a bliskość z zauroczeniem. Przemek po dramatycznych...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy