Poznań. W Lasku Dębińskim ktoś morduje kobiety. Ślady na ich ciałach wskazują, że zostały zabite w ten sam sposób. Policja wie tylko jedno: to nie jest przypadek.
Kiedy pierwszą z ofiar okazuje się przyjaciółka nowej partnerki Krystiana Feusette’a, sprawa zaczyna się komplikować. Kasia – doktorantka antropologii – zostaje odsunięta od oficjalnego śledztwa, więc podejmuje ryzykowną decyzję: będzie działać na własną rękę. Wkrótce trafia do miejsca, w którym spodziewa się znaleźć ludzi mających wiedzę na temat tych tragicznych wydarzeń. Tymczasem to, co miało być próbą odkrycia prawdy, zamienia się w walkę o życie.
Feusette musi zmierzyć się nie tylko z mordercą, lecz także z własnymi lękami. Gdy trop prowadzi do człowieka o niepokojąco zmiennym kolorze oczu i przeszłości pełnej traum, granice między rozumem a szaleństwem zaczynają się zacierać.
Czy prawda o zbrodniach okaże się bardziej przerażająca niż wydarzenia, od których wszystko się zaczęło?
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2025-05-22
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Adrian Ksycki w „Przeklętym”, w drugiej odsłonie serii z Krystianem Feusette'm przedstawia czytelnikowi historię dziecka w traumie, która stworzyła dorosłego potwora. Autor wiarygodnie, kryminalnie, wręcz poetycko maluje słowem czytelnikowi obraz dziecięcej psychiki ewoluującej na przestrzeni lat. W Lasku Dembińskiego przylegającym do osławionej dzielnicy Wilda w Poznaniu policjanci znajdują ciała kobiet. Kasia, doktorantka antropologii jest w bliskiej relacji z Krystianem. Jedna z ofiar to jej przyjaciółka. Z uwagi na powyższe Kasia zostaje odsunięta od śledztwa. Tropiąc na własną rękę sama nie zauważa, że tak naprawdę jest już na celowniku zwyrodnialca. Feusette, zresztą nie pierwszy raz, kładzie na szali swoją karierę a nawet życie, byleby tylko odnaleźć Kasie. Autor naprawdę się postarał jeżeli chodzi o „poznańskie szczegóły”. Nawet w przytoczonej historii restauracji Muga. Byłem sprawdziłem. Obecnie jest zamknięta z powodu remontu. Nie mogę dalej się rozpisywać bo dostanę po uszach za spoilerowanie. Wspomnę tylko, że autor w powieści dotyka kilku ważkich problemów społecznych. A co mają wspólnego z tym wszystkim chłopcy, dalej trzymający się razem i w dorosłym życiu? Ano trzeba zamówić „Przeklętego” Adriana Ksyckiego i go przeczytać do czego namawiam.
zło, czarne, ciemne
w sercu się zalęga
przeklęte jest
i duszy dosięga
każdy gest
w nim mroku potęga
szemrzą i szepcą
krzyczą i wołają
drążą i skubią
przekleństwem się stają
te czernie, te cienie
w umyśle się gubią
te myśli, to mgnienie
złym czynem się chlubią
ból mnie stworzył
a krzywda matką mi była
on we mnie ożył
nienawiść mnie przytuliła
Cień. W czarny dzień. Nie znika.
To ja. Przeklęty.
W sobie zamknięty.
Zło do szpiku mnie przenika.
Jestem cierpieniem i złem.
Jestem ciemnością.
Jestem stłuczonym szkłem.
Jestem nicością.
To piekło jest moje.
A jego fundamenty to życia.
Niewinne. Kobiece. Oddechy.
I moja czerń.
Nadszedł dzień.
Pod płaszczem innego okrycia,
miotam się.
Koszmary i pomroki.
Czarne noce i ciche kroki.
W gęstwinie mroku.
W zastygłym wzroku.
Opowiem ci moją historię.
Dziecięca dusza skuta krzywdy kajdanami ucieka. W czarne. Ciemne. Mroczne. Tam, gdzie piwnica. Wilgoć. Pajęczyny. Korytarze cieni i szumy. Tam Przeklęty. Rodzi się. Wykluwa z bólu, bezmiłości i dotyku złego. Niemy krzyk bezsilności. Powstały z serca kruchości. A on jak upiór. I szpony jego, pazury tak ostre! I ucichną krzyki, a zło nadejdzie. Jego szept. Jego szmer. Krok cichy. I ten głos. „Stary Marych żył nieładnie, więc jak każdy skończył marnie”.
Kości znów powiedzą prawdę. Feusette już o to zadba. Potrafi czytać z nich jak z księgi o życiu. Pokryte larwami szczątki są obrazem. Nie tylko rozkładającego się ciała, ale rozpadającej się na cząstki mrocznej duszy i bólu. Uwielbiam jego spojrzenie na swoją pracę. Oddanie się jej. Jego zaangażowanie. Choć na barkach dźwiga własne lęki. A one odbierają oddech. Ściskają duszę. Mocno.
Jest pięknie. Psychologicznie głęboko. Można dłubać tutaj w emocjach i się karmić nimi. Proza Adriana Ksyckiego to moje tegoroczne odkrycie. Balansuje ona na pograniczu mroku i czegoś delikatnego. Wdarła się w moją duszę. Wygodnie się w niej umościła. I niech tam już zostanie. Czuję wiele. A czuć, kiedy się czyta, to najwięcej. Polecam bardzo.
„Ludzie, którzy doświadczyli przemocy, stają się jej panami”.
W końcu doczekałam się kontynuacji cyklu z antropologiem sądowym Krystianem Feusette’em. Już w pierwszym tomie zafascynowało mnie to, w jaki sposób Adrian Ksycki opisywał jego zawód: chłodno, beznamiętnie, bez upiększeń, surowo. Antropolog wchodzi na scenę zbrodni jako ostatni, ale też i do niego należy ostatnie słowo i rozwianie wszelkich wątpliwości związanych ze szczątkami ofiar. Tylko on może usłyszeć ich szept...
Akcja książki rozgrywa się w Poznaniu. W Lasku Dębińskim przypadkowo zostają odkryte zwłoki, a właściwie to, co z nich pozostało. Policja wzywa na miejsce Krystiana, by ten zbadał kości. Nie trzeba było czekać na kolejne szczątki. Wszystkie należały do młodych kobiet parających się prostytucją. Jedna z nich została szybko zidentyfikowana i okazała się przyjaciółką doktorantki antropologii i najnowszej miłości Krystiana. Kasia postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się, kto stoi za śmiercią i jej przyjaciółki i pozostałych kobiet, które padły ofiarą mordercy. Nie wie tylko, że im bliżej jest prawdy, tym większe niebezpieczeństwo jej zagraża. Przeklęty ma już bowiem na nią oko i z całą bezwzględnością będzie dążył do realizacji obranego celu…
„W śmierci nie ma nic pięknego, jest jedynie czysty pragmatyzm”.
Przeklęty to znacznie bardziej mroczny i ponury thriller niż Strzyga. Adrian Ksycki zagłębił się w otchłań ludzkich dramatów i traum, które doprowadziły do tragedii. Doskonale i z chirurgiczną precyzją unaocznił, że granica między rozumem a szaleństwem jest cieniutka jak włos, a każde wydarzenie z dzieciństwa silne wpływa na życie dorosłych ludzi: na ich decyzje, plany, marzenia, a przede wszystkim na charakter. Dla niektórych dzieciństwo zamiast słodkie jak ulubiony cukierek było koszmarem, który kładzie się cieniem na całe ich dorosłe życie. Główny bohater antropolog Krystian też mierzy się ze swoimi demonami. Stara się walczyć z ogarniającym go mrokiem, zrozumieć go i ujarzmić.
Dodatkowy galimatias i uczucie wzmożonego niepokoju wprowadza dziennik pisany przez małoletniego Adama, z którego małymi fragmentami dowiadujemy się o ogromie nieszczęść, które spadło na bohaterów i skąd się wzięło zło w ich duszy i w umysłach. Przeklęty nie dla wszystkich okazuje się okrutny. Czasem można od niego otrzymać przyjemne ukojenie i chwilowe zapomnienie. Cena jest jednak bardzo wysoka.
Dużym plusem opisanej kolejnej historii z Krystianem są bardzo szczegółowe ciekawostki związane z pracą antropologa sądowego. Ten zawód będzie mi się kojarzył już nie tylko z amerykańskim serialem Kości z Dr Brennan czy z bohaterem książek Simona Becketta dr. Hunterem. Doczekaliśmy się „swojego człowieka”, który też może z kości usłyszeć szept ofiar. Czekam więc na kolejną sprawę, z którą będzie się musiał zmierzyć Krystian Feusette.
Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Wydawnictwu Prozami.
Nie każda książka kryminalna potrafi zawładnąć zmysłami czytelnika – ale ta robi to z chirurgiczną precyzją. A właściwie… z precyzją godną antropologa sądowego, bo właśnie w takim świecie zanurzamy się od pierwszych stron.
Szczegółowość opisu pracy antropologa to jeden z najmocniejszych punktów tej książki. Autor z wyraźnym znawstwem opisuje techniki, procedury, sposób myślenia specjalisty – nie jest to „kryminał na pół gwizdka”, tylko powieść oparta na wiedzy i autentycznym klimacie śledztwa. Ale uwaga: jeśli planujesz jeść podczas lektury… lepiej odłóż kanapkę. Autor nie oszczędza nas w detalach związanych z ciałem, rozkładem czy miejscami zbrodni – klimat jest momentami wręcz duszący, lepki, mroczny. Ale dzięki temu tak niesamowicie prawdziwy.
Pamiętnik Adama to intrygujący zabieg narracyjny. Przeplatające się fragmenty tworzą napięcie, które ciągle rośnie. Czytając, zastanawiasz się, kim on jest?, czy to ofiara, czy może sprawca?, czy już go „znamy”, tylko jeszcze nie wiemy kim jest naprawdę? – te pytania nie opuszczają cię aż do samego końca. I to właśnie ten niepokój, to ciągłe „a może…” trzyma w napięciu najmocniej.
To nie jest lekka rozrywka do poduszki. To brudny, realistyczny thriller, który zostaje w głowie.
Z minusów zastanawia mnie zamiłowanie bohatera do kobiet, które lubią pakować się w tarapaty. Niby same wiedzą czym się to może skończyć, ale aż trudno uwierzyć, że postępują tak nierozważnie. Trochę to zaburza cały realizm.
Krystian Feusette dochodzi do siebie po wydarzeniach związanych ze Strzygą. U boku nowej partnerki Kasi – doktorantki antropologii powoli wychodzi na prostą. Nie narzeka na brak pracy.
Jednym z kolejnych zleceń będzie sprawa zabójstwa młodej kobiety. I tu zaczną się pierwsze poważne problemy… Odnalezione zwłoki należą do przyjaciółki jego ukochanej. Krystian będzie rozdarty między profesjonalizmem przy sprawie a lojalnością do Kasi, która zostanie odsunięta od śledztwa.
Okaże się, że to dopiero początek dramatycznych zdarzeń. Szybko zostaną odnalezione kolejne ciała, których oględziny potwierdzą jedno – pojawił się kolejny bezwzględny morderca, który działa metodycznie i nie popełnia błędów.
Rozpoczyna się polowanie na łowcę! Kto wyjdzie z niego cało?
„Przeklęty” to kontynuacja genialnej „Strzygi” od Adriana Ksyckiego.
Ehh ale to było dobre. Autor zaserwował w swojej nowej książce rewelacyjnie uplecioną zagadkę kryminalną, której zakończenie dosłownie wyrzuciło mnie z butów. Jak to wszystko pięknie wskoczyło w swoje miejsca na końcu. Dosłownie towarzyszyło mi uczucie podobne do zamontowania ostatniego klocka w legendarnym zestawie od Lego ukazującym Gwiazdę Śmierci z uniwersum Gwiezdnych Wojen.
Adrian Ksycki słynie z tego, że dopina swoje książki w każdym, nawet najmniejszym szczególe. Praca jaka została wykonana przez niego przy zbieraniu informacji dotyczących antropologii i entomologii to majstersztyk. Chwilami miałem wrażenie, że czytam bardzo przystępnie napisany podręcznik do kryminalistyki dla profesjonalnych techników. Do tego warstwa fabularna i oczywiście niezastąpiony Feusette w szczycie formy.
„Przeklęty” to książka „skończona” w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bawiłem się przy niej znakomicie. Znajdziecie w niej wszystko czego oczekuje wytrawny czytelnik dobrego kryminału.
Bardzo mocno polecam.
Drugi tom cyklu przygód Krystiana Fousette'a wysłuchany. Nadal nie wiem, czy antropolog i jego przygody mi pasują, ale słuchało się dobrze, głównie ze względu na mojego ulubionego lektora.
W poznańskim Lasku Dębińskim zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Dzięki pewnemu szczegółowi, szybko okazuje się, że ofiarą jest przyjaciółka partnerki Krystiana, doktorantki antropologii, Kasi. Ponieważ sprawa wchodzi na tor osobisty, kobieta zostaje od niej odsunięta. Podejmuje decyzję, aby zająć się śledztwem prywatnie, co okaże się dla niej dość niebezpieczne. W tym samym czasie Fousette poszukuje seryjnego mordercy, który wyszukuje i zabija kobiety zarabiające na życie własnym ciałem.
Początkowo akcja nie była szczególnie dynamiczna, jednak z czasem tempo rozgrywających się wydarzeń wzrosło i zaczęło się sporo dziać.
Oprócz wątku kryminalnego możecie się spodziewać rozbudowanej warstwy społecznej i wielu informacji prywatnych dotyczących stworzonych przez autora bohaterów. Przyjemnie było analizować podejmowane przez konkretne postaci decyzje czy zagłębiać się w psychikę skrzywdzonego dziecka, z którego wyrósł poraniony dorosły. To fascynujące, jak złożone jest ludzkie wnętrze i na jak wiele bodźców reaguje. I jak niewiele potrzeba, aby z niewinnego dziecka wyrósł potwór.
Jeśli lubicie kryminały z nutką thrillera psychologicznego i współczesność pomieszaną z retrospekcjami, to ta powieść będzie w sam raz dla Was.
Ksycki wciągnął mnie w wir thrillera kryminalnego, gdzie seryjny zabójca morduje kobiety, a wszystko to w otoczeniu atmosfery niepokoju i narastającego leku.
Główny bohater, to znany z wcześniejszej powieści Krystian Feusette, antropolog po przejściach, któremu nieustannie oprócz problemów śledztwa towarzyszą własne demony. W tym tomie co doceniam, poznajemy bohatera nieco bardziej, a jego mglista przeszłość nabiera nieco bardziej namacalnych kształtów. Drugą bohaterką jest Kasia, antropolożka zmuszona niejako do prowadzenia śledztwa na własną rękę. Jej kreacja jest ciekawa i dobrze kontrastuje się z niezwykle formalnym światem policji, ponieważ kobieta jest nieco przebojowa i niezwykle zdeterminowana w swoich działaniach.
Lubię sposób prowadzenia przez autora historii, ponieważ rozdziały są dynamiczne i często kończone cliffhangerami, które na mnie działają magnetycznie. Dodatkowo Ksycki ma w sobie umiejętność budowania swoich historii w sposób niezwykle realistyczny i przy tym bardzo surowy, który mnie pozwala się doskonale wczuć w przedstawianą opowieść.
Podobał mi się obraz stopniowej degradacji psychicznej bohatera to jak śledztwo i konfrontacja z mordercą działa na niego, jak go wyniszcza i prowadzi ku kresowi wytrzymałości. Na drugim biegunie postać Kasi ukazuje, jak cienką może być granica między ratowaniem innych kosztem własnego bezpieczeństwa i ten kontrast zrobił na mnie wrażenie.
Żałuje jedynie, że niektóre wątki poboczne trochę mnie wytracały z głównego nurtu powieści, poprzez swoje nieco zbyt obszerne rozbudowanie.
,,Przeklęty" mie absolutnie nie zawiódł, a Ksycki dał mi to, czego od jego powieści oczekuję, czyli trzymającą w napięciu fabułę i niezwykle bogato rozbudowaną warstwę psychologiczną.
Zachęcam zarówno do przeczytania tej powieści jak i zapoznanie się z wcześniejszymi publikacjami autora.
SZYBKO I SKUTECZNIE - ANGIELSKI W NATURALNYCH WYRAŻENIACH DLA POCZĄTKUJĄCYCH Naturalne wyrażenia (kolokacje) pozwalają nam często powiedzieć coś złożonego...
W tej fascynującej opowieści o zbrodni, tajemnicach i ludzkich słabościach jedno jest pewne – nic nie jest takie, jakim się wydaje.Na poznańskim...
Przeczytane:2026-04-19, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku - 100, Kryminał, thriller, sensacja,
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗕𝗲𝘀𝘁𝗶𝗮 𝘇 𝗟𝗮𝘀𝗸𝘂 𝗗ę𝗯𝗶ń𝘀𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼
𝘗𝘳𝘻𝘦𝘬lę𝘵𝘺 to kolejna odsłona serii z Krystianem Feusettem, która okazała się dla mnie nawet ciekawsza niż poprzednia część. Oprócz wciągającego śledztwa i dużej dawki wiedzy dotyczącej pracy śledczych oraz ustalania przebiegu zdarzeń na podstawie często niepełnych szczątków otrzymałam także szerszy kontekst społeczny i więcej informacji o życiu prywatnym głównego bohatera. Sporo miejsca zajmuje analiza wyborów podejmowanych przez bohaterów oraz wgląd w psychikę skrzywdzonego dziecka, które dorosło, niosąc w sobie ciężar przeszłości. Widać tu wyraźnie, jak skomplikowana potrafi być ludzka natura i jak silnie reaguje na doświadczenia z dzieciństwa. Ta historia pokazuje, że z pozoru niewinne doświadczenia mogą prowadzić do dramatycznych konsekwencji w dorosłym życiu. Nie jest to więc tylko opowieść o mordercy, ale także o tym, jak przeszłość wpływa na kształtowanie człowieka. Z każdą kolejną stroną napięcie rośnie, a brutalne zbrodnie, ślady dawnych wydarzeń i tajemnicza postać Ariela sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. To książka, która zostaje w pamięci nie tylko dzięki intrydze, ale także przez emocje i refleksje, jakie ze sobą niesie.
Krystian Feusette, antropolog sądowy, jest obciążony koimetrofobią czyli strachem przed wchodzeniem na cmentarz. Rzadko znajduje czas na życie towarzyskie, a poprzednia sprawa Strzygi pochłonęła go do tego stopnia, że niemal przypłacił ją życiem. Feusette nie jest tylko zwykłym antropologiem. Gdy cel jego poszukiwań jest w zasięgu wzroku, podąża do niego najkrótszą drogą, bez względu na okoliczności. Każda nowa sprawa jest dla niego sposobem na ucieczkę od samotności, która od dawna stanowi stały element jego życia. Wszystko zmienia się w momencie, gdy w jego otoczeniu pojawia się młoda doktorantka Kasia, pełna pasji i zaangażowania, z potencjałem, by stać się wybitnym antropologiem. Niepostrzeżenie staje się coraz ważniejsza dla Krystiana, choć on sam nie dopuszcza tej myśli do siebie.
W parku zostają znalezione zwłoki młodej kobiety w stanie skrajnego rozkładu, z bransoletką na ręce podobną do tej, jaką Krystian Feusette widział u swojej kochanki. To pozwala szybko ustalić, kim była ta dziewczyna. Jest nią przyjaciółka Kasi, Patrycja Sikora. Krystian nie chce dociekać, kim była dla niej zamordowana dziewczyna. Nigdy nie rozmawiali o jego ojcu, a on nie zapytał, co oznacza litera „P” wygrawerowana na jej bransoletce.
Podobało mi się, jak autor skrupulatnie opisuje procedury policyjne i pracę antropologa. Pokazuje też, jak współczesna technika pozwala potwierdzić tożsamość ofiary. Dzięki tym procedurom bezimienne zwłoki odzyskują tożsamość. Gdy ofiara zostaje zidentyfikowana, między nią a policjantem pojawia się ciche zobowiązanie. Zobowiązanie do sprawiedliwości. Od tej chwili cała praca kryminalnych skupia się na niej.
Dowiedziałam się, że dzięki trójwymiarowemu obrazowi można zrekonstruować twarz oraz porównać uzębienie ze zdjęciami RTG. Poznałam także tak zwane siedem złotych pytań kryminalistyki: co, kiedy, gdzie, jak, czym, kto i dlaczego. Entomolog sądowy nie odpowiada na pytanie o motywy sprawcy, to zadanie śledczych i prokuratora. Może natomiast wskazać, kiedy nastąpił zgon i czy zwłoki zostały przeniesione. Zakłady medycyny sądowej, radiolodzy, medycy, antropolodzy, pośpiech i brak czasu to ich codzienność.
Ta wiedza autora robi duże wrażenie i sprawia, że 𝘗𝘳𝘻𝘦𝘬𝘭ę𝘵𝘺 jawi się jako rasowy kryminał, który czyta się z prawdziwą przyjemnością, bez wrażenia sztuczności czy fabuły wyssanej z palca. To nie jest kolejna historia nastawiona na epatowanie okrucieństwem. To inteligentna opowieść o żmudnym śledztwie, w której autor realistycznie pokazał pracę osób zaangażowanych w sprawę i ich wysiłek, by odkryć jak najwięcej oraz powstrzymać sprawcę przed odebraniem życia kolejnej ofierze.
Adrian Ksycki doskonale przygotował się do napisania książki i dzieli się wiedzą o tajnikach śledztwa, zwłaszcza wtedy, gdy po denatkach pozostaje niewiele lub bardzo niewiele. Pokazuje, jak współczesna technika pozwala dojść do prawdy, która na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwa do odkrycia. Imponowały mi umiejętności ludzi, którzy na podstawie tego, co zdradziły szczątki ofiar, potrafili odczytać to, czego same nie mogły już powiedzieć. To rodzaj zadośćuczynienia dla ofiar leżących w Lasku Dębińskim, gdzie zostały zamordowane i porzucone na pastwę zwierząt przez sprawcę.
Był on tak bezczelny, że nawet nie próbował ukryć zwłok, zostawiał je na widoku. Widocznie liczył, że w tym mało odwiedzanym przez ludzi zakątku nikt ich nie odkryje. Czy był to wyraz arogancji, pogardy wobec ofiar, które były prostytutkami, a może czysty pragmatyzm? 𝘞 𝘬𝘰ń𝘤𝘶 𝘵𝘢𝘬 𝘯𝘪𝘦𝘸𝘪𝘦𝘭𝘦 𝘵𝘳𝘻𝘦𝘣𝘢, 𝘻𝘢𝘯𝘪𝘮 𝘯𝘢𝘵𝘶𝘳𝘢 𝘻𝘮𝘪𝘦𝘯𝘪 𝘯𝘢𝘴𝘻𝘦 𝘤𝘪𝘢ł𝘢 𝘸 𝘯𝘢𝘨𝘪 𝘴𝘻𝘬𝘪𝘦𝘭𝘦𝘵. Kasia tak bardzo chciała odkryć, kim jest morderca jej przyjaciółki, że nie dostrzegła ostrzeżeń intuicji i weszła w drogę sprawcy, który wziął ją na celownik. Krystian jest przerażony, Kasia zniknęła, a on nie wie, gdzie jej szukać. Kolejny raz bliska osoba cierpi przez niego, a on czuje się całkowicie bezradny. Feusette czuje się, jakby ktoś oblał go lodowatą wodą, bo system, któremu służył, zawiódł go na całej linii.
Ta historia naprawdę mnie zaciekawiła, a styl autora sprawił, że czytało mi się ją bardzo dobrze. Równolegle do śledztwa w sprawie mordercy prostytutek autor wprowadził pamiętnik Adama, który pokazuje, jak rodził się potwór. Był to duży atut, bo fragmenty pokazujące młodość mordercy dodawały historii dodatkowy wymiar i pozwalały spojrzeć na wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. Jedyny element, który budził mój opór, to sposób przedstawienia Kasi. Jej naiwność momentami była trudna do zaakceptowania i prowadziła do decyzji, które sprawiały wrażenie mocno nierozsądnych. Z drugiej strony właśnie taka konstrukcja bohaterki popychała ją w kłopoty i napędzała całą historię, więc trudno uznać to jednoznacznie za minus.
𝘗𝘳𝘻𝘦𝘬𝘭ę𝘵𝘺 to kryminał, w którym autor od pierwszych stron buduje ciężki, mroczny nastrój i trzyma go do samego końca. Poznań w tej opowieści nie przypomina spokojnego, pocztówkowego miasta. Jest przytłaczający, pełen napięcia i niepokoju, a Lasek Dębiński nabiera złowrogiego charakteru, jakby zło mogło ukrywać się tuż poza zasięgiem wzroku.
Autor stworzył historię mocno zakorzenioną w psychologii bohaterów. Nie jest to wyłącznie opowieść o seryjnym mordercy i prowadzonym śledztwie. To przede wszystkim opowieść o ludziach, którzy dźwigają w sobie rany, lęki i traumy, stopniowo wpływające na ich życie i decyzje. Najbardziej poruszył mnie właśnie ten psychologiczny wymiar. Adrian Ksycki bardzo wyraźnie pokazuje, jak cienka potrafi być granica między osobą skrzywdzoną a kimś, kto jest zdolny do czynienia zła.
Krystian Feusette to bohater, którego trudno jednoznacznie ocenić. Jest inteligentny, zaangażowany i bardzo ludzki w swoich słabościach. Nie kreuje się na niezniszczalnego bohatera, dzięki czemu wypada niezwykle autentycznie. Podobało mi się również to, jak autor wplótł w fabułę antropologię sądową. Te fragmenty sprawiły, że całość była jeszcze bardziej realistyczna.
Atmosfera tej książki bywa momentami ciężka i przytłaczająca. Niepokój narasta stopniowo, ale nieustannie trzyma w napięciu. Krystian Ksycki nie sięga po tanią brutalność, lecz buduje klimat poprzez emocje, niedopowiedzenia i świadomość, że źródłem zła często bywa cierpienie oraz samotność. Wyraźnie pojawia się tu także temat dziecięcych traum i ich wpływu na dorosłe życie, dzięki czemu historia zostaje w pamięci i nie znika po zamknięciu książki.
Dawno żaden kryminał nie wciągnął mnie aż tak bardzo. To jedna z tych historii, przy których człowiek mówi sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a potem nagle orientuje się, że to już koniec. Świetny klimat, dobrze poprowadzona fabuła i bohaterowie, których naprawdę chce się śledzić, sprawiły, że lekturę czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Teraz przede mną kolejna historia Krystiana.
𝘊𝘻𝘢𝘴𝘢𝘮𝘪 𝘵𝘰 𝘯𝘪𝘦 𝘬𝘸𝘦𝘴𝘵𝘪𝘢 𝘣𝘳𝘢𝘬𝘶 𝘸𝘺𝘫ś𝘤𝘪𝘢 𝘻 𝘴𝘺𝘵𝘶𝘢𝘤𝘫𝘪[…]. 𝘊𝘻𝘢𝘴𝘢𝘮𝘪 𝘸𝘺𝘫ś𝘤𝘪𝘦 𝘻𝘯𝘢𝘫𝘥𝘶𝘫e 𝘴𝘪ę 𝘱𝘰 𝘱𝘳𝘰𝘴𝘵𝘶 𝘻𝘣𝘺𝘵 𝘥𝘢𝘭𝘦𝘬𝘰 𝘰𝘥 𝘯𝘢𝘴.