W latach 1933-1995 w konkursach pamiętnikarskich dla mieszkańców wsi mogło wziąć udział nawet dziewięćdziesiąt tysięcy kobiet. To Nowy Sącz albo pół Olsztyna pamiętnikarek.
Julianna spisywała swój pamiętnik w latach trzydziestych - nocami, w tajemnicy przed mężem. Danka w latach sześćdziesiątych - rankiem, czekając, aż rozpali się w piecu. Teresa w roku 1983 - w PKS-ie wiozącym ją do pracy w pobliskiej masarni. Janka jako nastolatka marzyła o studiach polonistycznych, ale bardziej potrzebna była w gospodarstwie. Została więc pamiętnikarką.
Dla wielu bohaterek tej książki spisywanie wspomnień było aktem uznania, że ich historia zasługuje na uwagę. Po raz pierwszy miały okazję przyjrzeć się osobistym doświadczeniom i nadać im znaczenie wykraczające poza sferę prywatną. Opowiadały własnymi słowami o przemocy, biedzie czy wstydzie i w ten sposób sprzeciwiały się dominującym normom społecznym i kulturowym.
Antonina Tosiek sięgnęła po setki oryginalnych rękopisów i maszynopisów nadesłanych na konkursy, a także po dane statystyczne i opracowania naukowe. Łącząc wnikliwą analizę z wrażliwością, stworzyła obraz przemian polskiej wsi w XX wieku. Obraz realistyczny i głęboko poruszający.
Nie istnieje jeden, uniwersalny, modelowy życiorys ,,chłopki" czy ,,rolniczki". Popularne w kulturze obrazy polskiej wsi to raczej hologramy naszego zbiorowego wyobrażenia o ludowości, opartego na uprzedzeniach i stereotypach - niż jej faktyczna reprezentacja. Książka ta upomina się o wielość i złożoność doświadczeń wiejskich kobiet.
Autorka
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2025-07-30
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN:
Liczba stron: 352
W drugim tomie poetyckim Antonina Tosiek rozpisuje na wiersze całe spektrum trosk: od tej „na wysokości” (jak ironizuje w tytule jednego z...
Przeczytane:2026-03-24, Ocena: 6, Przeczytałam, 2026,
To książka, którą cenię przede wszystkim za jej szczerość i oddanie głosu tym, które przez dekady pozostawały w cieniu. Czytałam te pamiętniki jak listy do samej siebie, do nas współczesnych kobiet.
Największą wartością tej pozycji jest wydobycie na światło dzienne autentycznych zapisków tworzonych ukradkiem, w pośpiechu, na skrawkach papieru. To, co uderzyło mnie najbardziej, to wszechobecny wstyd. Kobiety te przepraszały za swój język, za ,,brzydkie pismo", za samo prawo do zabrania głosu. A ten wstyd nie był przecież ich cechą charakteru, lecz skutkiem działania systemu, którego celem było utrzymanie ich w ryzach hierarchii klasowej i płciowej. Pochodzenie wiejskie było piętnem, które paraliżowało możliwość walki o własną godność i lepszą przyszłość.
Książka jest również trafnym aktem oskarżenia wobec patriarchatu, którego fundamentem w polskiej rzeczywistości wiejskiej był - i wciąż pozostaje - kościół katolicki. To właśnie ta instytucja, poprzez promowanie modelu kobiety-cierpiętnicy, sankcjonowała systemową opresję. Obraz mężczyzn wyłaniający się z pamiętników jest przerażający. Alkoholizm i przemoc fizyczna nie były incydentami, lecz codziennością, na którą społeczeństwo dawało nieme przyzwolenie. Opisy wielodzietności, traktowanej jako nieunikniony los, są wstrząsające. Brak kontroli nad własną płodnością, przymus rodzenia kolejnych dzieci w warunkach skrajnego wycieńczenia organizmu, to dla mnie najczystsza forma dehumanizacji kobiet, przed którą Kościół nie tylko nie chronił, ale wręcz ją legitymizował.
Niezwykle trafną, choć bolesną obserwacją, która wybrzmiewa w tej książce, jest fakt, że to często same kobiety były najgorliwszymi strażniczkami patriarchatu. To matki i babcie dyscyplinowały młodsze pokolenia, pilnując, by nie ,,wychyliły się" poza narzucony schemat. To zjawisko pokazuje, jak głęboko opresja została zinternalizowana - ofiara staje się funkcjonariuszem systemu, bo tylko w ten sposób potrafi oswoić swój lęk i poczucie braku sprawstwa.
Czytając te świadectwa z przeszłości, nie potrafię uciec od lęku o naszą przyszłość. Widząc rosnące wpływy skrajnej prawicy w Polsce, czuję realne zagrożenie, że historia może zatoczyć koło. Dojście do pełnej władzy środowisk fundamentalistycznych to dla mnie scenariusz, w którym zdobycze ostatnich dekad zostaną nam odebrane w imię ,,tradycyjnych wartości". Obawiam się powrotu do czasów, w których jedyną rolą kobiety jest bycie niewidoczną pracownicą domową i inkubatorem, a wszelki bunt będzie ponownie duszony wstydem i religijnym dogmatem.
Książka Antoniny Tosiek to lektura obowiązkowa - ku pamięci naszych przodkiń i ku przestrodze dla nas samych.