Rzeczy, które spadają z nieba

Wydawnictwo: Mamania
Data wydania: 2021-03-10
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788366577329
Liczba stron: 224
Tytuł oryginału: Taivaalta tippuvat asiat
Tłumaczenie: Justyna Polanowska

Ocena: 5.17 (6 głosów)

Mała dziewczynka traci matkę, kiedy z nieba spada bryła lodu. Kobieta dwa razy wygrywa na loterii. Pewien mężczyzna został cztery razy rażony piorunem. Czy jedno zrządzenie losu może zmienić prostą ścieżkę w skomplikowany labirynt? "Rzeczy, które spadają z nieba" to opowieść o trojgu ludziach, których życie na zawsze odmieniają przypadkowe wydarzenia. Selja Ahava, jedna z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek, łączy ich historie w niezapomnianą opowieść o sile miłości, upływie czasu i bólu związanym ze stratą.

Tagi: Proza literacka

Kup książkę Rzeczy, które spadają z nieba

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Rzeczy, które spadają z nieba

Selja Ahava to jedna z najbardziej lubianych fińskich powieściopisarek. Jest również autorką scenariuszy radiowych, telewizyjnych i filmowych. Książka „Rzeczy, które spadają z nieba” jest jej drugą powieścią i pierwszą, która otrzymała Nagrodę Literacką Unii Europejskiej. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i jestem pewna, że nie ostatnie.

„Rzeczy, które spadają z nieba” to opowieść o trojgu ludzi, których życie na zawsze odmieniają przypadkowe wydarzenia. Mała dziewczynka traci matkę, kiedy z nieba spada bryła lodu. Kobieta dwa razy wygrywa na loterii. Pewien mężczyzna został cztery razy rażony piorunem. Czy jedno zrządzenie losu może zmienić prostą ścieżkę w kręty labirynt?

Może. Przekonali się o tym bohaterowie powieści. Książka, chociaż niewielka objętościowo, nie jest pozycją, którą można przeczytać „na raz’. Nie jest to też zwarta opowieść, a różne historie, porozrzucane fragmenty ludzkich żyć, które przez nieoczekiwany przypadek, uśmiech losu czy ogromną niesprawiedliwość zostają wywrócone do góry nogami. I chociaż początkowo myślimy, że te opowieści nie mają ze sobą nic wspólnego, z biegiem lektury odkrywamy, że są ze sobą powiązane. Książka pokazuje, jak przypadek, kapryśny los potrafi wpływać na ludzkie życie. I jak ludzie radzą sobie z niespodziewanymi zdarzeniami.

Pierwsza historia porusza temat straty i żałoby. Saara, mała dziewczynka, musi poradzić sobie ze stratą matki, która zginęła przez bryłę lodu. Stara się poradzić sobie z targającymi nią emocjami, próbuje pojąć to, co ją spotkało i za wszelką cenę pragnie zachować wspomnienia o matce, te dobre wspomnienia. Szczęśliwie nie była świadkiem zdarzenia (ojciec nie pozwolił jej patrzeć) i obraz nieżyjącej matki nie wrył się w jej pamięć, dlatego może pamiętać mamę taką, jaka była za życia. Mamę o poranku, mamę na jabłoni, mamę w pracy, odstawioną i normalnie. Ponieważ ta historia opowiadana jest oczami dziecka, jest jeszcze bardziej poruszająca niż pozostałe. Kiedy czyta się o tym, co przeżywa to małe dziecko i jak próbuje sobie poradzić, coś ściska za serce bardzo mocno, łzy napływają do oczu, pojawiają się też przeróżne myśli. Książka należy do tych refleksyjnych, które trzeba smakować, delektować się powoli, kawałek po kawałku. Niemniej trafiająca do wyobraźni jest kolejna część, będąca korespondencją ciotki Saary, Annu, z mężczyzną, którego cztery razy raził piorun. Kobieta dwa razy wygrała w totolotka. Można powiedzieć, że to niewyobrażalne szczęście. Jak się jednak przekonujemy i taka przychylność losu może wywołać u człowieka uczucie niepokoju. Ciekawa jest ta korespondencja i muszę przyznać, że ta część trafiła do mnie chyba najbardziej.

To jedna z najbardziej oryginalnych historii, jakie dane mi było przeczytać. Wydarzenia przedstawione w książce wydają się mało prawdopodobne, nierealne. Jak się jednak okazuje nie są niemożliwe. Selja Ahava z niebywałą delikatnością i czułością wobec swoich bohaterów pokazuje, co się dzieje, kiedy naszym życiem zaczyna rządzić przypadek. Autorka stworzyła przejmującą opowieść o poszukiwaniu sensu, bezradności, o utraconej tożsamości, o tym, co wpływa na nasze wybory. Prostym i jednocześnie poetyckim językiem opowiada o sile miłości, o żalu, o radzeniu sobie ze stratą, bólem i o potrzebie zrozumienia. Książka pokazuje, jak wiele siły dają nam zwykłe, najprostsze rzeczy, a także że nasza codzienność ma większe znaczenie niż nam się często wydaje. Czytając, ciągle zastanawiałam się, w jakim stopniu moim życiem kieruję sama, a w jakim stopniu kieruje nim przypadek, ślepy los czy jakkolwiek to nazwać. Powieść daje do myślenia i to jest jej kolejna zaleta.

„Rzeczy, które spadają z nieba” to sugestywna, wzruszająca i piękna opowieść o życiowych zmaganiach. Z okrutnym losem, z przypadkiem, który zaczyna kierować biegiem wydarzeń i wreszcie z samym sobą. To prosta proza, pozbawiona górnolotności i moralizatorstwa, przez co zrozumiała i bliska. Serdecznie polecam!

Link do opinii

To co nas spotyka, przychodzi spoza nas…

Nieprzypadkowo przywołałam w tytule słowa księdza Jana Twardowskiego. Zdają się one doskonale korespondować z treścią recenzowanej książki. „Rzeczy, które spadają z nieba” to lektura niebanalna, która w bardzo poetycki sposób próbuje odpowiedzieć na pytania, które przy okazji różnych wydarzeń sobie zadajemy. Co rządzi naszym życiem? Dlaczego coś nas spotyka? Jaki to ma sens?


Najbardziej przejmująca jest historia Saary - dziewczynki, która nagle traci matkę. Spoglądamy na rzeczy ostateczne oczami dziecka. To zupełnie inna perspektywa. Saara-narratorka opisuje, jak dorośli próbują poradzić sobie z tą traumą. Mówią, że czas leczy rany. I zapomni o wszystkim. Saara nie chce zapomnieć. Pragnie pamiętać. Przywołuje wspomnienia o mamie, echa wrażeń i doznań z nią związanych. Próbuje to ocalić od zapomnienia. Ucieka w wyimaginowany świat, gdzie rzeczywistość i fantazja łączą się, tworząc bezpieczną dla niej przestrzeń. Ta mała bohaterka bawi i rozczula. Pokazuje, jak fascynującym jest świat dziecka i jego sposób postrzegania rzeczywistości. Co ważne, autorka w tej narracji jest bardzo wiarygodna.


Przypadek rządzi naszym losem. Można dwa razy wygrać na loterii i cztery razy przeżyć porażenie piorunem. Nie ma łatwych wyjaśnień i patentu na zrozumienie… Można zadawać umiejętne pytania. Książka też ma tę moc. Zmusza do refleksji i zastanowienia. Pomimo wielkiej kondensacji słów, zawiera tyle treści i emocji, że jej czytanie można odczuć niemal fizycznie. To lektura, której się nie zapomina. Momentami boli.


Niewątpliwie jej największym atutem jest język. Poetycki i metaforyczny, ale przyjazny. Kreacja bohaterów i miejsc. Świat przedstawiony roi się od niezwykłych przestrzeni. Trocinowy Dom – scena na której rozegrała się tragedia, żyje własnym życiem. To nie tylko budynek, ale niezwykła przestrzeń pełna śmiechu mamy i z jabłonką w ścianie. Dwór, w którym ciotka milionerka filcuje wełnę, komin płacze i wyje, a w sekretnym pokoju Saara znajduje azyl.


Po tej lekturze można się spodziewać wszystkiego, najbardziej tego, czego się nie spodziewamy. Być może dojdziecie do wniosku, że szczęściem nie zawsze jest to, co się nim może wydawać. Czy jesteśmy kowalami własnego losu? Czy jego igraszką?


I chociaż wiele tu o przypadku „Rzeczy, które spadają z nieba” lekturą przypadkową nie są. Każde słowo ma znaczenie. Magia, baśniowość i brutalny realizm tworzą całość nie pozostawiającą czytelnika obojętnym. W prostocie tego przekazu, tkwi wielka siła.


*Książkę otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl

Link do opinii

Ooo, jaka dziwna to książka. Z jednej strony wydaje się być prosta i jasna, a z drugiej dość nietypowa. Sama nie wiem, co mam o niej myśleć. Wiem na pewno, że podobała mi się. Traktuje o wydarzeniach tragicznych, a jednak skupia się na zupełnie innym aspekcie. Nikt się nie użala, nie jojczy, a tego można by się spodziewać. Rozważanie przypadkowości w życiu zmusza do zastanowienia się nad przeznaczeniem, czy możemy uniknąć tego, co los nam zaplanował, czy wszystko jest już zapisane i nie mamy na to wpływu. Hm... Ciekawe... Narracja ciekawa, prosta, do szybkiego przeczytania. Niby nic wielkiego, a jednak pod spodem coś jest. Z pewnością jest to książka warta uwagi. To, co mnie się nie podobało, to wyliczenia statystyczne. Ja jestem antymatematyczna i to wydało mi się nudne. Poza tym, jestem pod wrażeniem.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - niepoczytalna
niepoczytalna
Przeczytane:2021-04-22, Ocena: 4, Przeczytałem,

Niesprawiedliwość losu

Czasem zdarza się tak, że ktoś dwukrotnie wygra główną nagrodę w loterii, czasem w kogoś kilka razy trafia piorun, a ktoś inny ginie w wypadku tak nagłym, że aż nielogicznym. Opowiadanie ustami dziecka o tragedii i stracie może nadać powieści wielką siłę, ale jest to posunięcie ryzykowne, bo taki zabieg wielokrotnie był już stosowany w literaturze, więc stworzenie w tej konwencji czegoś oryginalnego jest trudnym zadaniem.

"Rzeczy, które spadają z nieba" składają się z trzech części, opisujących zdarzenia niespodziewane, mało prawdopodobne, ale – jak się okazuje – nie niemożliwe. Zdarzenia zestawione ze sobą dają dość ciekawy efekt, pokazują niesprawiedliwość i nieprzewidywalność losu. Niektórym odbierany jest nagle ktoś bliski, innym los zdaje się z premedytacją uprzykrzać życie. Są też tacy, których spotyka ponadprzeciętne szczęście, które jednak nie daje im spokoju. Bo czy to normalne by fortuna uśmiechnęła się do kogoś dwa razy? Jak się okazuje, nawet łut szczęścia (zwłaszcza podwójny) może być źródłem niepokoju.

Spośród trzech części najciekawsza wydała mi się druga, która jest zestawieniem listów kobiety, którą spotyka nieprawdopodobne szczęście oraz mężczyzny, którego los dość okrutnie i konsekwentnie doświadcza. Sam pomysł korespondencji tak nietypowych osób jest naprawdę zajmujący i mógłby stanowić materiał na oddzielną powieść. Połączenie wszystkich części wypada chaotycznie i gdzieś po drodze rozmywa się sens i przesłanie oraz ładunek emocjonalny, który powinien stać za taką historią.

Powieść Ahavy można przeczytać jednym tchem, ale obawiam się, że równie szybko jak się ją czyta, wypada ona z głowy, pomimo całkiem ciekawie nakreślonych bohaterów. Historia przypadków, które wywracają ludzkie życie do góry nogami wypadła za lekko, trochę zbyt niezobowiązująco jak na taką tematykę. Plusem zdecydowanie jest język powieści – jednocześnie prosty i liryczny.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Pierwszyrozdzial
Pierwszyrozdzial
Przeczytane:2021-03-05, Ocena: 6, Przeczytałem,

Ale to było świetne! Wzruszające, zaskakujące, a chwilami rozśmieszające! O powieści fińskiej pisarki mogłabym napisać tysiące wspaniałych słów, jednak jeśli miałabym użyć jednego, określiłabym ją jako PRAWDZIWĄ.

Podobny w życiu każdego zapalonego Czytelnika co jakiś czas pojawiają się książki, które zmieniają nastawienie do niektórych spraw. W tym pierwszym kwartale tego roku za taką książkę uznaję „Rzeczy, które spadają z nieba” !

ZARYS FABUŁY
Różne rzeczy spadają z nieba – ryby, pająki, meteoryty, drzwi samolotów, pioruny. Nie sposób stwierdzić w jakim momencie dnia w i jakim miejscu coś spadnie komuś na głowę, zmieni czyjeś życie lub je zakończy. Równocześnie los okazuje się łaskawszy dla innych i zsyła im niesamowitą porcję szczęścia i powodzenia.

Na „Rzeczy, które spadają z nieba” składa się kilka opowieści, z których za najciekawszą można uznać narrację kilkuletniej dziewczyny Saary, której matka ginie od uderzenia bryły lodu spadającej z nieba. Poza tym poznajemy historię dwukrotnej zwyciężczyni loterii pieniężnej, człowieka pięciokrotnie trafionego przez piorun oraz kobietę noszącą w sobie dziecko ze zdeformowanymi kończynami.

DZIECIĘCY PUNKT WIDZENIA
Historia od początku porusza swoją szczerością, chociaż Autorka opowiada o nieprawdopodobnych przypadkach, które jednocześnie przerażają i fascynują!
Najbardziej ujęła mnie relacja opowiadana z perspektywy kilkuletniej Saary. Dziewczynka wykazuje się nadzwyczajną spostrzegawczością i ciekawością. Jak każde dziecko opisuje świat z wrodzoną szczerością, prostotą i rozbrajającym zachwytem nad najprostszymi rzeczami. Jej myśli są pełne bólu i tęsknoty za mamą, która uległa nieszczęśliwemu wypadkowi, które dziecko tłumaczy sobie na swój sposób. Miałam łzy w oczach, kiedy czytałam fragmenty, w których Saara opisuje mamę, która zapadła jej w pamięci. Ze strzępków wspomnień wyłania się portret kobiety, żony i matki, która daje się zapamiętać w różnych sytuacjach i niczym obrazki w stopklatce przewija się w myślach córki.

TRAGEDIA I KOMIZM
Selja Ahava łączy elementy tragedii i komizmu – z niespotykaną zręcznością i błyskotliwością urywa strzępki uczuć i stawia je w jednej linii. Rozbrajająca szczerość to znak rozpoznawczy Autorki i jej bohaterów, którzy namacalnie zetknęli się ze śmiercią, bólem i tęsknotą, żyją w pół-świecie, w którym starają radzić sobie z silnymi emocjami, żeby po pewnym czasie móc wrócić do realnego świata, w którym na nowo mogą czerpać radość z życia.

Nieoczywista forma potęguje ciągle powracające pytanie: czy los bawi się naszym życiem? W jaki sposób wyjść z głębi cierpienia i bólu? I czy z tragedii może wyniknąć coś dobrego? W świecie przedstawionym w powieści nic nie jest proste! Dom, który ma być oazą spokoju i zapewniać bezpieczeństwo staje się miejscem śmierci, stary dwój ciotki okazuje się być przyjemną kryjówką, w której można się zaszyć i pozostać w ukryciu przez wiele godzin, a bogactwo wcale nie upraszcza życia, tylko skłania do trudnych refleksji. I tylko od bohatera zależy w jaki sposób zinterpretuje otaczające go znaki.

PODSUMOWANIE
„Rzeczy, które spadają z nieba” to powieść o nieskończenie dużej ilości wątków, które kryją w sobie niezmierzone pokłady emocji. To od czytelnika zależy które drzwi otworzy, nad którym nieszczęściem będzie się zastanawiał – czy zacznie myśleć o psychice dziewczynki, która straciła mamę i pielęgnuje w głowie wspomnienia o niej, a możne o baranku Bunie, który wesoło biegał z małą Saarą, a w konsekwencji skończył jako kotlet na jej talerzu? A co z ciotką Annu, która z dnia na dzień stała się milionerką kochającą wełniane rękodzieło? Właśnie to jest najpiękniejsze w Ahavy! Niejednoznaczność, która skłania do daleko idących (a jednocześnie niewymuszonych) wniosków.

Przez „Rzeczy, które spadają z nieba” się płynie. Każde zdanie głęboko odciska się w głowie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Chaos, który można spotkać na każdym kroku niesie ze sobą radość, szczęście, ból i stratę! I właśnie za to kocham literaturę skandynawską – minimalizm i pozornie prosta i surowa forma, która jest pełna magnetyzmu!

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Retorsja
Tomasz Brewczyński
Retorsja
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagiełło
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Powrót na Zaginiony Kontynent
Przemysław Hytroś
Powrót na Zaginiony Kontynent
Kufer tajemnic
Anna Bichalska
Kufer tajemnic
150 wesel i grób
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i grób
Riku i królestwo bieli
Randy Taguchi
Riku i królestwo bieli
Nocny ekspres
Karin Erlandsson
Nocny ekspres
Król Pik
Monika Godlewska (I)
Król Pik
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy