Quantcast

Saga rodu Forsyte'ów. Tom I - Posiadacz

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2009-07-29
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788377793763
Liczba stron: 352

Ocena: 4.65 (17 głosów)
Inne wydania:

Wielka epicka opowieść o angielskich wyższych sferach epoki wiktoriańskiej! Trzytomowa powieść obejmuje losy kilku pokoleń bogatej mieszczańskiej rodziny. Historia zaczyna się w 1886 r. kiedy młody Jolyon wdaje się w romans z guwernantką swojej córki, a kończy w 1920 r. gdy umiera Tymoteusz Ostatni ze starych Forsyte ów . Bazując na własnych doświadczeniach, John Galsworthy z humorem i ironią opisuje charakterystyczne postawy członków angielskiej socjety epoki wiktoriańskiej. Pokazuje skomplikowane relacje rodzinne, dramaty i namiętności, burzliwe romanse, głęboko skrywane tajemnice. Barwnie kreśli sylwetki poszczególnych członków rodziny, a jednocześnie po mistrzowsku oddaje klimat obyczajowy i polityczny przełomu wieków.

Kup książkę Saga rodu Forsyte'ów. Tom I - Posiadacz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Saga rodu Forsyte'ów. Tom I - Posiadacz

Avatar użytkownika - Renax
Renax
Przeczytane:2022-04-17,

Jest to bardzo wybitna powieść o zderzeniu wartości, o zmierzchu epoki wiktoriańskiej i o nadejściu nowego typu człowieka.
Literacko skojarzyłam ją sobie z 'Lalką' Prusa, z 'Anną Kareniną' i z 'Wielkim Gatsbym'. Z niecierpliwością czekam na następne części.
Do tej książki trzeba zasiąść na parę dni, ze względu na gęstość narracji, ale warto, bo skłania do refleksji i jest po prostu genialnie napisana. Książkę czytało mi się ją jednak opornie. Ciągle bowiem myśli moje rozpraszały się w jedną stronę. Rodzina Forsyte'ów to rodzina, kultywująca wartości, jakie i w naszym społeczeństwie obecnie stają się modne: szacunek dla pieniędzy, dla posiadania, dla bycia na najwyższej stopie życiowej, na zamiataniu problemów pod dywan. I chyba dlatego ciągle kojarzyła mi się ona z jedną konkretną rodziną, która kiedyś znałam. Wypisz wymaluj Forsyte'owie. Żeby sprawę uogólnić, powiedzieć mogę, że takie skojarzenia wskazują, iż książka jest ciągle aktualna, że problemy wciąż są żywe i interesujące.
Narracja w książce jest majstersztykiem. Przechodzi tak jakby z jednego mózgu w drugi. Jest wewnętrzna i pokazuje świat oczami danej postaci. A postaci jest sporo i ich działania, decyzje, światopogląd mają wpływ na innych. Dzieje się sporo. Troszkę to przypomina 'Annę Kareninę'. Jest miłość i nienawiść, marzenia i rozczarowania. A wszystko rozgrywa się w gronie rodzinnym i przekazywane jest pod niemy sąd rodzinny pocztą pantoflową. Mamy wrażenie, że jeden człowiek walczył z całą rodziną, z całym systemem społecznym.
Mój stosunek emocjonalny do bohaterów zmieniał się w toku wydarzeń. Największy problem miałam z Filipem Bosinneyem. To człowiek nowych czasów, który tupetem, bezczelnością, ale wynikającą z autoświadomości własnych zalet i umiejętności chce zburzyć złe, skostniałe zasady. To taki symbol nowych czasów, zapowiedź XXI wieku. Powinnam była mu kibicować, a ja życzyłam mu wszystkiego najgorszego.

Książka, jak widać, wywołuje wielkie emocje, zaciekawia i jest bardzo bliska życiu.
W wolnej chwili doczytam resztę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2019-06-11, Ocena: 6, Przeczytałam,

"Każdy Forsyte ma praktyczny - można by nawet powiedzieć trzeźwy - sposób zapatrywania się na rzeczy, a praktyczny sposób zapatrywania się na rzeczy oparty jest przede wszystkim na poczuciu własności."

Ponadczasowa, wielowymiarowa powieść, wracam do niej z wielką przyjemnością, czuję się mocno z nią związana, za każdym razem wyzwala we mnie uczucie satysfakcji czytelniczej. Serdeczne spotkanie z niezwykle interesującym i bliskim sercu przyjacielem, opowieścią, która przykuwa uwagę, wyzwala emocje i skłania do przemyśleń. W miarę zdobywania doświadczeń życiowych wciąż odkrywam w książce coś nowego, zaskakującą myśl, ciekawy aspekt, nieco inne spojrzenie na świat. Wyjątkowa saga rodzinna w wiktoriańskim klimacie, sugestywnie nastrajająca, dbająca o każdy szczegół w obrazie atmosfery i ducha tamtych czasów. Przepiękna mieszanka ludzkich charakterów, uczuć, zależności, losowych szans i narzucanych ograniczeń. Chętnie poddaję się płynnej i wciągającej narracji, zagłębiam w warstwy intrygującej fabuły, cudownie odmalowane portrety postaci, nasuwające się refleksje i skojarzenia z obecną rzeczywistością. Jakże wiele można dostrzec wspólnych punktów zaczepienia, zbliżonych systemów wartości, podobieństw ludzkich zachowań, budowania fałszywej tożsamości, ucieczki przed konsekwencjami.

Wspaniale przedstawieni, z różnych ujęć, reprezentanci zamożnego angielskiego mieszczaństwa. Rodzinę Forsyte'ów poznajemy pod koniec dziewiętnastego wieku, w czasie największego rozkwitu, ale również początku znaczących zmian. Uderza obraz silnego trwania w tradycyjnych konwenansach, bezwzględnego podporządkowania się idei rodziny, wyolbrzymienia znaczenia rodu, pewności siebie, wyniosłości, małostkowości, zadowolenia z bogactwa i przepychu. Fantastycznie nakreślone postaci, niezwykle barwne, ciekawe, różnorodne, wypełnione nadziejami i pragnieniami, osadzone w obowiązujących normach i zasadach społecznych. Z ogromnym zainteresowaniem zagłębiamy się w ich przekonywujące osobowości, skomplikowane relacje rodzinne, postawy trwania przy nieuchronnie odchodzących już do przeszłości symbolach, mieszczenia się w zwyczajach przyjętych i narzuconych przez epokę, ale również wskazujące na pewne wyłamania w przyjętym schemacie priorytetów, zapowiadające stopniowe przemiany społeczne i obyczajowe. Wnikliwe spojrzenie na znaczenie wolności, indywidualności, barwy miłości, wielkie namiętności, odcienie zdrady, smaki rozczarowań, bezduszną obojętność, intensywność odrzucenia, konsekwencje samotności, wciągnięcia w pułapkę pozorności, hipokryzji i nieposzlakowanej opinii.

bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2016-08-26,

"Posiadacz" to pierwsza część sagi Forsyte'ów. Ukazał się w 1908 roku. Powieść można nazwać kroniką losów członków rodziny należącej do wyższej klasy średniej. O przodkach rolnikach się tu nie wspomina zbyt często. Rodziną kieruje groźna ciotka Ann. Główny bohater, Soames, gromadzi dobra materialne, ale to nie przynosi mu przyjemności. Mężczyzna ciągle się uskarża. Pożera go zazdrość...

John Galsworthy porusza tu z ironią i współczuciem temat zmagania się powinności z pożądaniem. Jednak częściej pisarz opowiada się po stronie obowiązku. Zachłanność jest tu ukazana w uproszczony sposób. Warto wspomnieć również, że pisarz był działaczem społecznym, który prowadził kampanię w kwestii praw kobiet, reformy więziennictwa i dobrostanu zwierząt. Nie dziwi więc fakt, że powieść zahacza o problemy małżeńskie, pozycję kobiet w społeczeństwie i rolę rodziny jako jednostki gospodarczej. Jednak postępowa postawa Galsworthy'ego ujawniła się w tekście w niezbyt subtelny sposób. Dodatkowo mimo że często można tu natknąć się na relacje damsko-męskie niewiele odnaleźć tu można z romansu. W zamian autor naszkicował podkreślił tu kontrast pomiędzy sensem życia w mieście i na wsi.

Warto też zauważyć, że autor skoncentrował się w "Posiadaczu" na poszczególnych przedstawicielach w ramach rodziny. Każdy z nich jest tu postrzegany wyłącznie przez jej pryzmat. Postacie reprezentują tę część społeczeństwa, która jest zaślepiona przez chciwość. Nie da się ukryć, że w opisywanych tu czasach (koniec XIX wieku) rosła liczba przedstawicieli klasy średniej, opętana obsesją pieniądza i "własności". Natomiast zbiorowa duma z posiadania doprowadziła naszych bohaterów do poglądu, że tak naprawdę nigdy nie umrą. W powieści autor ich wyśmiewa i jednocześnie okazuje głębokie współczucie i zrozumienie. Jednak brak tu bohatera, z którym w pełni dzieliłam jego ból. Warto podkreślić, że Galsworthy nie próbuje tu zaskarbić aprobaty czytelnika, a więc bohaterowie nie są sztucznie zniekształceni. Ludzie tu ukazani mają oprócz zalet także wady i ograniczenia w swoich światopoglądach.

Twórca stworzył powieść z liniową fabułą. Można tu odnaleźć tylko kilka krótkich retrospekcji. Poza tym historia została opowiedziana "oczami" członków rodziny (niestety myśli bohaterów pozostają dla czytelnika zagadką). Wewnętrzne monologi są dwuznaczne, a dialogi nie wydają się zbytnio związane z główną osią fabuły. Niestety wiele fragmentów cechuje też zbyt powolna akcja. Niewiele dzieje się w tej powieści, ale trzeba przyznać, że te nieliczne zmiany są dość ciekawe. Niektóre opisy rzeczy czy wydarzeń są naprawdę długie, a wiele scen nie jest tak naprawdę istotnych dla biegu historii. Galsworthy często ucieka się tu do charakterystyki otoczenia, co może niejednego znudzić. Wiele metafor nie ułatwia lektury. Na ogół nastrój tekstu jest dość dramatyczny (można to szczególnie odczuć podczas czytania wewnętrznych monologów). Kończąc dodam, że pisarz starał się być neutralnym narratorem jednak niestety jego poglądy są tu raczej potępiające. Mimo, że jego styl jest wręcz cyniczny cieszy fakt, że udało mu się uchwycić tu ducha wieku, który przeminął.

Link do opinii
Kiedy zabierałam się za czytanie tej książki, nie podejrzewałam, nawet przez myśl mi nie przeszło, że zabierze mi ona tyle czasu. Niestety, nie chłonęłam jej niczym gąbka wodę. Troszkę trudności sprawił mi styl, jakim "Posiadacz" jest napisany. Dlatego dopiero teraz przychodzę do Was z recenzją. Każdą książkę, jaką zostaję obdarowana przez wydawnictwo MG witam z otwartymi ramionami. Powieści wydane przez MG są nietuzinkowe, niesamowicie ciekawe i wciągające pomimo, że styl jakim są napisane może czasami sprawić problem czytelnikowi i spowolnić czytanie. Nie warto się jednak poddawać i brnąć do przodu. "Posiadacz" - jest to historia rodziny Forsyte'ów mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Nade wszystko są oni nastawieni na posiadanie sporej ilości pieniędzy, jest to dla nich wartość pierwszorzędna. Przejawiają także skłonności do bagatelizowania problemów. W tej opowieści znajdujemy miłość, namiętność, romans, zdradę, zachłanność oraz zaborczość. Z taką różnorodnością ciężko jest się nudzić. Tom pierwszy ma swój początek w roku 1886 i w największej mierze traktuje o Irenie, June, Bosinney'u i Soamesie. Spokój rodziny burzy żona jednego z Forsyte'ów. Dzięki niej podczas czytania nabrałam rumieńców na twarzy. Jej postać intryguje, przyciąga, zaciekawia. Nie inaczej jest z resztą bohaterów, lecz odnoszę wrażenie, iż to Irena przoduje. Dlaczego to właśnie ona tak zawładnęła moimi myślami? Jaka jest? Warto też wspomnieć o niejakim panu Bosinney'u. Nie potrafiłam wytłumaczyć jego dziwnego postępowania i z niecierpliwością śledziłam jego zachowanie i poczynania. John Galsworthy za tę powieść w roku 1932 otrzymał nagrodę Nobla. Czy ten fakt przemawia do nas w takim stopniu, że w ciemno przeczytalibyśmy tę książkę? Różnie bywa, więc może kilka słów o moich odczuciach nie zaszkodzi. "Posiadacza" czytałam długo, pozwoliłam sobie spokojnie krok po kroku poznawać historię tej rodziny Forsyte'ów. Poniekąd chciałam się rozkoszować lekturą ale w większej dużo większej mierze potrzebowałam tego czasu, aby zrozumieć każde zdanie. Książka jest napisana stylem, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Może i sprawia on trochę problemów czytelnikowi. Niemniej jednak obfitość narracji, którą należałoby określić mianem "dogłębnej", wytworność członków rodziny, ich sposób omijania bądź bagatelizowania problemów - te czynniki sprawiają, że warto zaznajomić się z lekturą. "Posiadacz" zawitał na półki księgarń 2 marca br. Wydawnictwo MG jak zwykle dokłada wszelkich starań aby kreacja książki była odpowiednia i przyciągała oko na pierwszy rzut. Mam nadzieję, że dzięki temu powieść zdobędzie swoich fanów i słuch o niej nie zaginie. Za książkę dziękuję wydawnictwu MG :)
Link do opinii
Na sam początek urzekła mnie dedykacja już na rozpoczęciu tej książki. John Galsworthy dedykuje sagę rodu Foryste’ów swojej żonie. Muszę szczerze się przyznać, że jak dotąd nie miałam niestety przyjemności poznać innych dzieł tego pisarza, ale dedykacja jest naprawdę szczególna. Autor książkę poświęca żonie, jakoby właśnie ta saga była dla niej najbardziej odpowiednią i najbardziej jej godną. Naprawdę przepiękne… A teraz przejdźmy do książki. Cóż, na pewno nie należy ona do łatwych w czytaniu. Osobiście zabierałam się za nią chyba trzy razy, a to dlatego, że posiada ona przeważnie opisy, jest stosunkowo mało dialogów, a wiadomo, że my czytelnicy uwielbiamy szybką akcję i dobre dialogi. Niczym się jednak nie dajcie odstraszyć. Jest dużo opisów, ale za to jakie… Są to barwne opisy, które doskonale oddają istotę roku 1886. Cała akcja toczy się w Londynie, więc dodatkowo mamy okazję do spojrzenia na to miasto z tej perspektywy. Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak w tamtych czasach ubierały się kobiety, a jak mężczyźni i co było w zwyczajach, jak zawierano małżeństwa, oraz jaki wpływ na to wszystko miał ród i rodzina – to zdecydowanie jest książka dla Was. Przykładowo z ubiorem weźmy tutaj np. męża June, który na przyjęciu pokazał się w kapeluszu, który niezbyt pasował mu do reszty ubioru, nie podobał się uczestnikom przyjęcia i w ogóle został źle odebrany. Otóż kiedy właściciel kapelusza nie reagował, to całą winą za jego niestosowny ubiór obarczono jego żonę, bo przecież jak mogła w takim stroju wypuścić męża z domu. Określano go w tym kapeluszu jako „pirata”. Ale to kochani dopiero początek całej zabawy z Foryste’ami. Czeka na Was dużo więcej… Całość przepięknie wydana, w twardej oprawie, na okładce londyńscy obywatele. Cała historia zawiera niewiele ponad 387 stron, zawarta w dwóch częściach. Jeżeli lubicie zagłębiać się w tamte czasy, to ta książka jest właśnie dla Was. Moja ocena: 9/10 Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Link do opinii
Avatar użytkownika - jeke5
jeke5
Przeczytane:2016-03-20,

Od bardzo dawna chciałam przeczytać cykl powieściowy angielskiego prozaika i dramaturga  Johna Galsworthy`ego ,,Saga rodu Forsyte`ów, za który w 1932 roku otrzymał Nagrodę Nobla. Udało mi się zapoznać z pierwszym tomem serii pt.,,Posiadacz".

Jest 1886 rok. W Londynie mieszka zamożny ród  Forsyte`ów wywodzący się z  rodziny farmerskiej w Dorsetshire. Wszystkim członkom rodziny bardzo dobrze się powodzi. Mają udziały w różnych przedsiębiorstwach, kolekcjonują obrazy, wspierają niektóre instytucje charytatywne, a ich domy umiejscowione są dookoła Parku w Londynie. Rodzina spotyka się na przyjęciach, balach, zaręczynach, pogrzebach, podczas których szepczą o rodzinnych tajemnicach. 

Na przyjęciu u najstarszego z sześciu braci, Jolyona Forsyte`a rodzina poznaje Filipa Bosinneya, młodego architekta bez majątku, który zaręczył się z wnuczką Jolyona June. W przyjęciu zaręczynowym udziału nie bierze ojciec June, młodszy Jolyon, który piętnaście lat wcześniej zakochał się w guwernantce córki, zostawił dla niej rodzinę i wiedzie skromne, ale szczęśliwe życie u boku drugiej żony Helen oraz dwójki dzieci. Z tego powodu został jednak wykluczony ze zgromadzeń rodzinnych.

June przyjaźni się z piękną i zmysłową Ireną żoną Soamesa Forsyte`a, kuzyna Jolyona. Irena Heron po śmierci ojca, profesora, za namową macochy wyszła za mąż za Soamesa choć go nie kochała. Mąż zapewnił jej byt, nie traktował źle, ale jego postępowanie, materializm, sposób bycia budzą w niej wstręt. Soames chciałby poczuć, że żona go kocha i zależy jej na nim, ale cały czas czuje, że posiadł tylko jej ciało. Buduje dom na wsi, by odizolować żonę od przyjaciół w Londynie i mieć ją wyłącznie dla siebie. Irena jest jego pięknym trofeum, które wszyscy podziwiają. Soames jest tytułowym posiadaczem. Zakochał się w młodziutkiej Irenie od pierwszego wejrzenia, bardzo długo starał się o jej rękę, gdyż dziewczyna odrzucała jego oświadczyny. Od pierwszego dnia była dla niego zagadką i zagadką pozostała. 

Forsyte`owie cenią sobie odpowiednie warunki życia, majątek i znajomości. Dla pieniędzy poświęcają prawie wszystko. Nie lubią, gdy ktoś wyłamuje się z ustalonego porządku. Krytykują styl życia Bosinneya, który po ukończeniu architektury przesz sześć miesięcy jeździł po świecie z plecakiem, by zapoznać się z architekturą zagraniczną. Jego wartości nie określają przez pryzmat wyjątkowych zdolności, ale przez to ile zarabia rocznie. Irena coraz bardziej zgnębiona życiem w ,,złotej klatce,, zamierza rozstać się z mężem, ale spotyka się ze stanowczym sprzeciwem nie tylko Soamesa, ale całej rodziny, która obawia się skandalu.

,,Posiadacz" to historia rodziny będącej symbolem mieszczaństwa epoki wiktoriańskiej. Doskonale widać na jej przykładzie zachodzące w Anglii przemiany społeczne i obyczajowe. Obłudny i pełen hipokryzji świat angielskiej burżuazji zostaje przez Johna Galsworthy`ego zdemaskowany. Młode pokolenie Forsyte`ów otwarcie mówi starszym, że nie życzą sobie wtrącania się w ich życie. Niektórzy z nich gotowi są wyłamać się z zasad rodzinnych w poszukiwaniu szczęścia i prawdziwej miłości. Pod wymuskaną wystawnością, obmyślaną arogancją i wygodą kryją się ludzkie namiętności, zdrada i śmierć.

Powieść Johna Galsworthy`ego to wybitne dzieło, które należy smakować kawałek po kawałku i już się cieszę, bo przed mną kolejne tomy tej wspaniałej sagi:)

http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - abrewka
abrewka
Przeczytane:2016-03-11,
"Posiadacz" Johna Galsworthy jest pierwszą powieścią otwierającą sagę o losach rodziny Forsyte'ów i jednocześnie najbardziej popularną i docenioną przez czytelników w dorobku niniejszego autora. Warto tu także zaznaczyć, że pisarz otrzymał za nią Nagrodę Nobla, co już samo w sobie jest doskonałą recenzją. Dzięki wydawnictwu MG mamy przyjemność cieszyć się obecnie pięknym, nowoczesnym wydaniem tejże powieści. Akcja powieści rozpoczyna się w 1886 roku w Londynie, w którym mieszczaństwo stanowi swoisty symbol epoki wiktoriańskiej. Dla przedstawicieli rodziny Forsyte'ów pozycja społeczna oraz kwestia posiadania własności to składowe codzienności i priorytety życiowe. Zauważyć można, że ich postępowanie oraz konsekwencje wyborów jakie podejmują zawsze są podszyte kwestią posiadania. "Posiadacz" Johna Galsworthy to wyjątkowo ciekawie ukazana historia rodu, który stanowi niejako symbol mieszczańskiego stylu życia charakterystycznego dla epoki, w jakiej postaci te zostały osadzone. Niezwykle ciekawie jest poznać otoczkę tego stylu życia, a także konwenanse, które determinują postępowanie bohaterów. Autor ponadto swoją opowieść ubrał w bardzo pociągającą i charakteryzującą się płynnością narrację, dzięki której powieść czyta się z wielką przyjemnością. Zdania zbudowane są po mistrzowsku, słownictwo jest bardzo bogate, a cała kompozycja językowa zachwyca płynnością oraz stylistyką zdań. Sama fabuła natomiast, mimo że nie jest szczególnie brawurowa to przyciąga uwagę poruszanymi kwestiami takimi jak miłość, namiętność, obyczajowość. John Galsworthy w mistrzowski sposób opisał życie bogatego mieszczaństwa z jej wadami i zaletami. Udało mu się wykreować obraz profilu społecznego mieszczaństwa, który pokazał w sposób zdystansowany i obiektywny. Serdecznie polecam tę pozycję wszystkim, którzy lubią delektować się pięknie skonstruowanymi opowieściami o dawnych, niedostępnych nam czasach, w których obyczajowość i społeczne koneksje mają kluczowe znaczenie także w życiu rodzinnym. Posiadacz, John Galsworthy, Wydawnictwo MG, Kraków 2016. http://strefaksiazek.blogspot.com/2016/03/posiadacz-john-galsworthy.html Agnieszka Brewka
Link do opinii
Avatar użytkownika - Dizzy
Dizzy
Przeczytane:2016-03-02,

Posiadacz to opowieść o bogatym mieszczaństwie angielskim epoki wiktoriańskiej. Członkowie tej elity to w większości ludzie mający o sobie wysokie mniemanie, dumni, pewni siebie i mierzący wysoko. A jednak w pierwszych scenach ludzie ci, głównie członkowie wielkiego rodu Forsythów snują pesymistyczne wizje, negatywnie wypowiadają się o przyszłości, w niewybredny sposób mówią o znajomych. Większość z tych postaci nie wzbudza sympatii, a raczej niechęć i smutek. To dziwne, gdy weźmie się pod uwagę, że to wszystko odbywa się podczas potencjalnie radosnej uroczystości – przyjęcia zaręczynowego jednej z najmłodszych członkiń rodziny. Ten pesymizm sięga głębiej, bo okazuje się, że pod całym tym blichtrem, pieniędzmi, drogimi willami i pięknymi strojami kryją się dramaty rodzinne i miłosne. Rzeczywiście, wygląda na to, że coś niedobrego dzieje się w tej rodzinie, a więc nastroje na przyjęciu nie są bezpodstawne. Fabuła powieści zasadza się na skomplikowanych losach ludzkich, na podstawie których można by nakręcić niejedną pokręconą telenowelę. Ale to tylko powierzchnia tego dzieła, raczej szkielet, na którym znajduje się dużo więcej treści. Tu chodzi o coś więcej, o głębię, drugie dno wydarzeń, decyzji i ich skutków. John Galsworthy wchodzi w psychikę postaci, ukazuje złożoność ludzkich myśli i uczuć. Postacie kreuje w niezwykły sposób, nie nadaje im jednoznacznych ról, przynajmniej w większości. Nawet tym nieprzyjemnym bohaterom powieści, drugoplanowym, trzecioplanowym, daje prawo do dramatów, które trochę usprawiedliwia. Niektóre wątki, to naprawdę przejmujące historie, wywołujące prawdziwe emocje. Jak już wspomniałam, są też rysy. Przede wszystkim męczą niektóre historie – to porównanie z telenowelą nie jest na wyrost, naprawdę tak momentami odbierałam fabułę. Nie oznacza to, że książka jest źle napisana, wręcz przeciwnie, chodzi o pewien dramatyzm i nagromadzenie emocji. Nie wiem, czy to dobre słowo, wszak Galsworthy jest dość powściągliwy, jak to Anglik, a jednak jego bardzo angielska powieść wywołuje autentyczny natłok emocji. Nie wiem, czy każdy odbierze to tak samo, ja czułam się nieco skołowana. Negatywne strony powieści nie wychodzą jednak na pierwszy plan, są nikłe w porównaniu z głębią kreowanych postaci i wspaniale przedstawionym obrazem elit angielskich epoki wiktoriańskiej. Obraz ten wydaje się autentyczny i nie bez znaczenia są zapewne wątki biograficzne, jakie podobno autor wprowadził do Posiadacza. Myślę, że jest to znakomita, barwnie napisana powieść, idealna dla miłośników literatury angielskiej. Poza tym to klasyka, coś z czym warto się choć pobieżnie zaznajomić. Zdecydowanie polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - monalizka
monalizka
Przeczytane:2015-07-18, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki - 2015,
Pisarz skupił w literackiej soczewce życie jednego, zamożnego mieszczańskiego rodu, pokazał jak potężną jednostką społeczną jest rodzina, gdzie ,,krew nie woda". Członkowie wyolbrzymiają znaczenie swojego rodu, zespoleni więzią mimo dzielących ich różnic, uzbroili się przeciwko niebezpieczeństwu. A wzgardliwość ich zachowania stała się zaczątkiem dramatu. Jednakże moim zdaniem słabym punktem tej historii jest sposób kreacji sylwetek bohaterów- pozbawiony emocji, zdystansowany, tak, że trudno wczuć się w ich sytuacje, zrozumieć, nawet gdy przeżywają tragedie, które jakby toczą się gdzieś daleko, pod powierzchnią. Obce są im zewnętrzne przejawy uczuć i to widać. Na pierwszy plan po pewnych czasie wysuwa się tu Soames z żoną Ireną, w ich małżeństwie nie dzieje się dobrze, czy dojdzie do rozstania, skandalu, a może do czegoś innego? Pisarz prowadzi narrację, która nie pozwoliła na rozwinięcie drzemiącego potencjału w postaciach, a to wielka szkoda. Za wiele opisów- miejsc, postaci pobocznych, przedmiotów- niepotrzebnie rozwleka powieść. Jakoś mnie ta opowieść nie poruszyła, narracja wręcz miejscami nużyła, a ilość akcji jest szczątkowa. Autor przedstawił świat posiadaczy, na który oddziałuje piękna i żądna swobody Ireny. Bo tutaj każda decyzja związana z kwestią własności (małżeństwo, budowa domu) budzi w członkach klanu Forsyte'ów niepokój, ponieważ posiadanie jest ich marką fabryczną. Jednak powieść może przynieść chwile zastanowienia, że zrozumienie czasami przychodzi za późno... ,,Forsyte, jak się pan przekona, nigdy nie zdradza swojej gry." Powieść, jak i pewnie cała saga dla koneserów opisów i angielskich sfer wyższych. Mnie niestety nie przypadła do gustu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - edytadt
edytadt
Przeczytane:2022-03-26, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek 2022,

Jestem zaintrygowana postacią Ireny.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Mamut
Mamut
Przeczytane:2021-11-12, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2021,

Każdy akapit ma tu znaczenie i nie powinien być pominięty. Szczegółowy- może nawet nieco zbyt drobiazgowy- opis charakterów i zachowań każdego z bohaterów. Powieść z wyższej półki.

Link do opinii

Książka napisana pięknym językiem,  poruszająca uniwersalne tematy, takie jak zazdrość, miłość, pożądanie, a przede wszystkim stosunki między członkami rodziny. Pierwszy tom sagi skupia się na tytułowym "Posiadaczu", Soames'ie Forsyte, jego trudnych relacjach z żoną i młodym architekcie, który wdarł się do ich życia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - niepoczytalna
niepoczytalna
Przeczytane:2019-07-02, Ocena: 3, Przeczytałem,

Herbatka z mieszczańską rodziną


Uwielbiam literaturę z angielskim smaczkiem – herbatki, bale, konwenanse… Dlatego "Saga rodu Forsyte’ów" wydawała mi się idealną lekturą na lato – miłą, lekką i niewymagającą, a jak było naprawdę? Oj, nie tak lekko jak myślałam. Samą fabułę książki można by streścić w maksymalnie trzech zdaniach (naprawdę! wcale nie przesadzam!). Pod względem rozwoju akcji czytanie tej powieści przypomina oglądanie telenoweli: nieważne, na której stronie otworzymy i tak będziemy wiedzieć, o co chodzi. Czym więc autor zapełnił ponad 450 stron? O samej fabule naprawdę nie mogę napisać nic więcej, niż zostało ujęte w opisie. Każda informacja zdradziłaby zbyt wiele z tej niezbyt skomplikowanej historii. Sam jej zaczątek trudno uznać za oryginalny i nowatorski, więc tym bardziej muszę przemilczeć tę kwestię.

John Galsworthy jest przede wszystkim mistrzem opisu. Jeżeli do tej pory uważaliście Orzeszkową z jej "Nad Niemnem" za królową opisów, to już wiecie, kto powinien zasiąść na tronie obok niej. Każdy z Forsyte’ów został opisany tak drobiazgowo, jak to tylko możliwe – wygląd, ubiór, zachowanie, najważniejsze informacje z życiorysu… A ponieważ ród jest dość liczny – sami rozumiecie. Jest co czytać.

Tę część, której akurat nie stanowią opisy, zajęły dialogi i tu trzeba przyznać, że znakomicie oddają one mieszczańską mentalność, zawiłość rodzinnych relacji, ducha epoki i panujące konwenanse. Wszyscy miłośnicy ciętych ripost oraz grzecznościowego small talku w tym przypadku powinni być zadowoleni: próby ignorowania problemu, niedopuszczanie do siebie myśli o nieuchronnym skandalu, ratowanie dobrego imienia rodu za wszelką cenę – naprawdę imponujący pokaz zachowania pozorów.

"Saga rodu Forsyte’ów" na pewno nie jest lekturą dla każdego. Nie jest to literatura w klimatach Jane Austen czy Elizabeth Gaskell. Wielu czytelnikom saga Galsworthy’ego może wydać się nudna, rozwleczona i przegadana. Miłośnicy nagłych zwrotów akcji raczej nie znajdą w niej nic dla siebie. Dla tych, którzy cenią sobie dobry styl autora, język, bogate i głębokie kreacje bohaterów, może to być pozycja godna polecenia. Ja sama mam zamiar sięgnąć po następne tomy i przekonać się, jak potoczą się losy bohaterów.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ksiazkanonstop
ksiazkanonstop
Przeczytane:2016-04-26, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Egzemplarze recenzenckie,

Kiedy zabierałam się za czytanie tej książki, nie podejrzewałam, nawet przez myśl mi nie przeszło, że zabierze mi ona tyle czasu. Niestety, nie chłonęłam jej niczym gąbka wodę. Troszkę trudności sprawił mi styl, jakim "Posiadacz" jest napisany. Dlatego dopiero teraz przychodzę do Was z recenzją. Każdą książkę, jaką zostaję obdarowana przez wydawnictwo MG witam z otwartymi ramionami. Powieści wydane przez MG są nietuzinkowe, niesamowicie ciekawe i wciągające pomimo, że styl jakim są napisane może czasami sprawić problem czytelnikowi i spowolnić czytanie.  Nie warto się jednak poddawać i brnąć do przodu. 

"Posiadacz" - jest to historia rodziny Forsyte'ów mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Nade wszystko są oni nastawieni na posiadanie sporej ilości pieniędzy, jest to dla nich wartość pierwszorzędna. Przejawiają także skłonności do bagatelizowania problemów.

 W tej opowieści znajdujemy miłość, namiętność, romans, zdradę, zachłanność oraz zaborczość. Z taką różnorodnością ciężko jest się nudzić. Tom pierwszy ma swój początek w roku 1886 i w największej mierze traktuje o Irenie, June, Bosinney'u i Soamesie. Spokój rodziny burzy żona jednego z Forsyte'ów. Dzięki niej podczas czytania nabrałam rumieńców na twarzy. Jej postać intryguje, przyciąga, zaciekawia. Nie inaczej jest z resztą bohaterów, lecz odnoszę wrażenie, iż to Irena przoduje. Dlaczego to właśnie ona tak zawładnęła moimi myślami? Jaka jest? 

Warto też wspomnieć o niejakim panu Bosinney'u. Nie potrafiłam wytłumaczyć jego dziwnego postępowania i z niecierpliwością śledziłam jego zachowanie i poczynania. 

John Galsworthy za tę powieść w roku 1932 otrzymał nagrodę Nobla. Czy ten fakt przemawia do nas w takim stopniu, że w ciemno przeczytalibyśmy tę książkę? Różnie bywa, więc może kilka słów o moich odczuciach nie zaszkodzi. "Posiadacza" czytałam długo, pozwoliłam sobie spokojnie krok po kroku poznawać historię tej rodziny Forsyte'ów. Poniekąd chciałam się rozkoszować lekturą ale w większej dużo większej mierze potrzebowałam tego czasu, aby zrozumieć każde zdanie. Książka jest napisana stylem, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Może i sprawia on trochę problemów czytelnikowi. Niemniej jednak obfitość narracji, którą należałoby określić mianem "dogłębnej", wytworność członków rodziny, ich sposób omijania bądź bagatelizowania problemów - te czynniki sprawiają, że warto zaznajomić się z lekturą. "Posiadacz" zawitał na półki księgarń 2 marca br. Wydawnictwo MG jak zwykle dokłada wszelkich starań aby kreacja książki była odpowiednia i przyciągała oko na pierwszy rzut. Mam nadzieję, że dzięki temu powieść zdobędzie swoich fanów i słuch o niej nie zaginie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG :)

Link do opinii
Inne książki autora
Koniec rozdziału cz.3 / Za rzeką
John Galsworthy0
Okładka ksiązki - Koniec rozdziału cz.3 / Za rzeką

Koniec rozdziału to ostatnia trylogia powieściowa poświęcona rodzinie Forsyteów. Składają się na nią: Dziewczyna czeka (1930), Kwiat na pustyni (1932)...

Ostatni stoik
John Galsworthy0
Okładka ksiązki - Ostatni stoik

Częstym tematem twórczości Johna Galsworthyego jest dominacja pieniądza. Ciągły pęd do mamony zastępujący wszystkie inne wartości i uczucia. Jak w takim...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Nagłe łkanie, wstrząsające nim całym, od głowy do stóp, wydarło się z piersi Soamesa. A potem znów wszystko ucichło w mroku, w którym domy zdawały się mu przyglądać; każdy z nich miał swego właściciela i właścicielkę, swoje tajne dzieje smutków lub radości.


Więcej

Śmierć... skąd i jakimi drogami przychodzi? Nagły przewrót wszystkiego, co było przedtem; ślepe pchnięcie na ścieżkę nie wiadomo dokąd wiodącą. Zdmuchnięty płomień, ciemność! Brutalna, miażdżąca siła, która czyha na wszystkich, a wobec której zachować trzeba do końca odważny, jasny wzrok, choć znaczy się wobec niej tyle, co lichy robak!


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
Recenzje miesiąca
Tamten utracony świat
Alina Staneczek
Tamten utracony świat
Jeden dzień
Katarzyna Rygiel
Jeden dzień
Nagual Julian
Robert Noble
Nagual Julian
Stitchrays. Moda na szydełko
Paula Palczewska; Oliwia Palczewska
Stitchrays. Moda na szydełko
Złociejowo
Katarzyna Ryrych;
Złociejowo
Lwów
Mirek Osip-Pokrywka
Lwów
Przebudzeni
Elżbieta Śnieżkowska-Bielak
Przebudzeni
Spadek nieboszczyka
Iwona Mejza
Spadek nieboszczyka
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy