Rodowy skarb, małżeńskie problemy i odwaga, aby zacząć od nowa
Eustachy pada ofiarą dwóch napadów, a jego najbliższym zagląda w oczy strach. Kto odważył się sięgnąć po to, co należało do jego przodków? Mężczyzna zaczyna snuć domysły...
Tymczasem Michał coraz głębiej pogrąża się w mroku uzależnienia. Karczma, w której kiedyś spędzał czas z przyjaciółmi, staje się miejscem jego upadku. Gdy żona odmawia spłaty długów, mężczyzna zostaje sam i pragnie czym prędzej uciec z Sandomierza. Czy to rozwiąże jego problemy?
Weronika stoi na rozdrożu. Z jednej strony czuje się zraniona, ale z drugiej wie, że skandal rozpadu małżeństwa utrudni życie dzieciom. Czy uda jej się zmienić i zaprowadzić nowe porządki we własnym domu? I czy taka przemiana jest w ogóle możliwa?
Piąta część ,,Sandomierskich wzgórz"
Poruszające zakończenie sagi o ludzkiej winie, romantycznej miłości i drugich szansach.
Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 368
Tytuł oryginału: SIŁA MĘSKIEGO HONORU. SANDOMIERSKIE WZGÓRZA 5
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗥𝗼𝗱𝗼𝘄𝘆 𝘀𝗸𝗮𝗿𝗯
Towarzyszyłam bohaterom sagi 𝑆𝑎𝑛𝑑𝑜𝑚𝑖𝑒𝑟𝑠𝑘𝑖𝑒 𝑊𝑧𝑔ó𝑟𝑧𝑎 od pierwszego tomu i z każdym kolejnym coraz bardziej wnikałam w ich świat. Tak bardzo się z nimi zżyłam, że trudno było mi pogodzić się z myślą o rozstaniu, choć wiedziałam, że ten moment kiedyś nadejdzie. Ta historia miała w sobie coś, co od pierwszych stron przyciągało mnie i nie pozwalało o sobie zapomnieć. Początkowo przypominała powieść z gatunku płaszcza i szpady, co od razu mnie urzekło, później jednak autorka obrała inny kierunek, nie mniej fascynujący. Z każdym tomem coraz mocniej doceniałam sposób opowiadania Edyty Świętek, ciepło, z jakim kreśliła postacie i umiejętność splatania ich losów z tłem historycznym. 𝑆𝑖ł𝑎 𝑚ę𝑠𝑘𝑖𝑒𝑔𝑜 ℎ𝑜𝑛𝑜𝑟𝑢, finał tej opowieści, zachowuje wszystko to, co w serii najpiękniejsze. Wciąga od pierwszych stron, porusza emocjami i przypomina, że choć czasy się zmieniają, ludzkie uczucia i słabości pozostają takie same.
Tadeusz, syn Weroniki i Bolka Skoczylasów, upatrzył sobie na żonę Hankę Widłakównę. Nie była to panna szczególnie posażna, ale za to bardzo urodziwa. Ojciec Tadka miał dla syna inną kandydatkę, bogatszą i z wianem, lecz Tadeusz nie chciał nawet o tym słyszeć. Hanka, rezolutna i rozsądna dziewczyna, choć chłopak bardzo jej się podobał, pamiętała ostrzeżenia matki i siostry Tadeusza. Wiedziała, że mężczyźni potrafią być czarujący przed ślubem, lecz po nim wiele kobiet staje się więźniarkami własnych domów, traktowanymi gorzej niż służące. Małżeństwo bywało dla nich jarzmem, z którego nie sposób się uwolnić. Dlatego Hanka postawiła Tadeuszowi warunek: wyjdzie za niego tylko wtedy, gdy jego rodzice się pogodzą.
Weronika, z dala od domowego kieratu, wreszcie odżyła, choć przyszło jej zapłacić za to wysoką cenę. Stała się obiektem społecznego ostracyzmu, a najbardziej dotkliwe było to, że potępiały ją inne kobiety. To one najczęściej rzucały najcięższe słowa, choć same nierzadko dzieliły podobny los, tyle że brakowało im odwagi, by się sprzeciwić. Te, które odważyły się wesprzeć Weronikę, także spotykały się z chłodem i niechęcią. W powszechnym mniemaniu kobieta miała być od pracy i rodzenia dzieci, niczego więcej jej nie przystawało. Weronika powinna się ugiąć, bo jej postępowanie było wbrew naturze. Nie godziło się, by postępowała wbrew porządkom panującym na świecie. Hanka jednak nie godzi się na taki obraz świata. W jej domu rodzice zawsze okazywali sobie miłość i szacunek, dlatego wierzyła, że małżeństwo może wyglądać inaczej. Weronika wie, że jej postępowanie utrudnia życie dzieciom, a z drugiej strony nie mogła zgodzić się na powrót do domu i ponowne tyranie od świtu do nocy pod rządami teściowej. Jeśli zgodzi się wrócić, zrobi to tylko na swoich warunkach. Czy taka przemiana w ogóle jest możliwa?
Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że Edyta Świętek doskonale potrafi igrać z emocjami i skutecznie je podsycać. Sądziłam, że w tej części akcja nieco się uspokoi i będzie płynąć powoli, jak statek pewnie zmierzający do portu. Tymczasem życie bohaterów znów zaskakuje nagłymi burzami i sztormami, których finału nie sposób przewidzieć.
Michał coraz bardziej pogrążał się w alkoholizmie, a autorka w sugestywny sposób oddała ciężar jego doświadczeń. Pokazała, jak krok po kroku wchodził w nałóg, jak pijane myśli mieszały mu się z mrzonkami i nierealnymi planami oraz w jaki sposób wpływało to na bliskich, których potrafił oszukać i zmanipulować. Karczma, w której kiedyś spędzał czas z przyjaciółmi, stała się miejscem jego zguby. Gdy Eustachy przestaje mu wypłacać pieniądze, a żona odmawia uregulowania długów, Michał zostaje sam na sam ze swoim nałogiem. Rozważa powrót na statek, szukając tam ratunku dla siebie. Czy mu się to uda?
Spokój rodziny Eustachego zostaje brutalnie zakłócony. Rodowy sztylet, który posiada, wywołuje ciąg tragicznych zdarzeń, a Eustachy staje przed trudnym wyborem: chronić bezpieczeństwo najbliższych czy stawić czoło rzezimieszkom, którzy już dwukrotnie go zaatakowali. Kto i czego szuka u nich, Eustachy powoli zaczyna snuć domysły.
Oprócz codziennego życia mieszkańców Sandomierza Edyta Świętek mistrzowsko przedstawia czas, gdy potężny krach w Ameryce w latach 30-tych odbił się echem na całym świecie, także w Polsce. Autorka ukazuje obraz ubożejącego społeczeństwa, wszechobecnej biedy i głodu, którym po swojemu próbuje zaradzić Alina. Autorka odmalowuje również realia polskiej polityki tamtego okresu, gdzie rządzących bardziej niż los narodu interesowały stołki i stanowiska. Waśnie między Polakami, wykorzystywały obce mocarstwa, wyzyskując kraj i nie dając nic w zamian. W obliczu kryzysu politycy, jak zawsze, bardziej martwili się o własne tyłki niż o sytuację państwa.
W tej części Edyta Świętek domknęła wszystkie wątki i tym samym ta niezwykła historia dobiegła końca. Autorka z wielką czułością pokazywała codzienność swoich bohaterów. W ich losach odbijały się zwykłe troski, pragnienia i błędy, które sprawiły, że stali mi się bliscy i łatwo było ich polubić, może z kilkoma wyjątkami. Eustachy to niezwykły mężczyzna, który wiele przeszedł i wciąż zmagał się z ciężarem przeszłości. Powoli odkrywał, że siła nie polegała na twardości, lecz na odwadze, by otworzyć serce i przyznać się do uczuć. Jego przemiana z człowieka zamkniętego w sobie w kogoś zdolnego do zrozumienia i bliskości to jedno z najpiękniejszych przesłań, jakie niesie ta historia. Edyta Świętek prowadziła jego historię z delikatnością, pozwalając mi zajrzeć w głąb serca mężczyzny, który przez lata tłumił swoje uczucia. W tle toczyło się życie jego bliskich, ich radości, smutki i pragnienia, które nadają całej historii prawdziwie ludzki wymiar.
Autorka sięgnęła także po trudne tematy. Kryzys małżeński Michała, jego zmagania z uzależnieniem i skutki, jakie niosły dla całej rodziny, nadały historii prawdziwego ciężaru i autentyczności. Obok niego obserwowałam Weronikę, która stawiała czoło własnym lękom i ranom, próbując zbudować życie na nowych zasadach dla dobra swoich dzieci. Te wątki, przesycone troską o rodzinę i tym, co w życiu naprawdę ważne, sprawiły, że lektura ostatniej części była wciągająca i poruszająca.
Edyta Świętek z ogromną czułością pokazała także kobiece postawy, ich siłę, zaradność, odwagę i gotowość do poświęceń, które są uniwersalne w każdej epoce. Dzięki temu historia zachowała równowagę między męskimi dylematami a kobiecym spojrzeniem na miłość, rodzinę i codzienność.
Ta saga trafiła mnie prosto w serce i skłoniła do refleksji nad wartościami i przemianami, jakie niesie życie. Zakończenie pozostawiło we mnie poczucie, że czas spędzony z bohaterami był cenny i wzbogacający, jak spacer przez oblicza ludzkiego życia. To przepiękna opowieść o porozumieniu i o miłości, która zwycięża wszystko.
,,Siła męskiego honoru" to już ostatni tom cyklu Sandomierskie Wzgórza autorstwa Edyty Świętek.
W tym tomie domykają się losy rodzin: Orszandów, na których spadają niemałe kłopoty mające związek m.in. z rodowym sztyletem Eustachego. Zdunków, którzy przeżywają małżeński kryzys, a Michał coraz bardziej pogrąża się w nałogu oraz Żuchowiczów, którzy dzień po dniu budują swoje rodzinne szczęście.
Autorka również nie zapomina o Weronice Skoczylasowej, która pomimo trudności i mnóstwa pomówień ze strony otoczenia coraz mocniej staje na nogi m.in. dzięki wsparciu Aliny.
Jednak sytuacja Weroniki nieco się komplikuje ze względu na najstarszego syna. Kawaler chce się żenić, lecz narzeczona stawia warunek - Jaki? - Tego oczywiście Wam nie zdradzę, by nie psuć przyjemności z lektury, po prostu przekonajcie się sami.
Książka ta bardzo mocno oscyluje wokół relacji rodzinnych i międzyludzkich. Pokazana została w niej również wartość ludzkiego (nie tylko męskiego) honoru oraz to, że w życiu bywa niekiedy potrzebna, a w pewnych sytuacjach wręcz konieczna zmiana priorytetów.
Jeśli się odważymy na taką zmianę to może stać się ona początkiem zupełnie nowego, znacznie lepszego życia.
Autorka w tomie tym ukazała również jak zaślepienie jednych, może stać się przyczyną utraty poczucia bezpieczeństwa u drugich.
Perypetie bohaterów, których doskonale znamy, czyta się dobrze i z dużym zainteresowaniem. Śledzimy ich życiowe wzloty i upadki, przeżywając wraz z nimi wszystko, czego doświadczają?
Czy Eustachy ochroni swoją rodzinę i zdoła przywrócić najbliższym zachwiane poczucie spokoju? Czy Michał wyjdzie na prostą? Czy Weronika ugnie się pod narzucaną jej presją, a może jednak mimo wszystko wyjdzie z całej sytuacji obronną ręką nie tylko dla siebie?
Wszystkiego tego dowiecie się czytając ,,Siłę męskiego honoru". W powieści nie brakuje różnorodnych emocji i zwrotów akcji, które zaprzątają uwagę czytelnika i sprawiają, że kolejne strony opowieści szybko nam umykają.
Myślę, że jeśli znacie tę sagę to podobnie jak ja zżyliście się z jej bohaterami i trochę trudno się z nimi rozstać.
A jeśli jeszcze jej nie znacie to polecam cały cykl. Są to książki idealne dla miłośników prozy obyczajowej, bogatej w różnorakie (w tym także historyczne) detale i napisanej barwnym oraz bogatym literacko językiem.
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2026/02/pozegnanie-z-saga-sandomierskie-wzgorza.html
"Siła męskiego honoru" jest piątym i zarazem wieńczącym tomem sagi Sandomierskie Wzgórza, gdzie Edyta Świętek ponownie zabiera nas do Sandomierza i w rejony Gór Pieprzowych. Autorka kolejny raz należycie zadbała o realia historyczne oraz ukazanie panującej sytuacji politycznej.
Eustachy i Alina żyją spokojnie, nadal prowadząc piekarnię i wychowując córkę. Jednak mężczyzna zostaje napadnięty. Może mieć to związek z jego przeszłością. Z kolei Weronika matka licznej gromadki rodzeństwa oraz Michał przechodzą kryzys małżeński.
Ponownie śledzimy losy i problemy dobrze już nam znanych bohaterów. Ale tym razem autorka skupiła się bardziej na męskiej części postaci, dla których honor to rzecz nadrzędna. Ta cecha charakteru z jednej strony może imponować, budzić podziw, a z drugiej irytować. Duma... jakże mężczyznom trudno jest ją schować w przysłowiową kieszeń. Nie potrafią przyznać się do popełnionych błędów czy przeprosić. Z ich punktu widzenia byłoby to okazanie słabości, zwłaszcza w stosunku do kobiet. Ale na szczęście nie wszyscy mężczyźni tacy byli.
Muszę przyznać, że podczas śledzenia losów postaci, szczególnie zżyłam się z Eustachym. Obserwowałam, jak się zmieniał, dojrzewał, otwierał na innych ludzi. Poznałam go jako tajemniczego "dzikusa" z wątpliwym wyglądem, a na końcu to już nie był ten sam człowiek. Wyjawił mi swoje sekrety, stał się szanowanym obywatelem Sandomierza.
Jednakże autorka nie zapomina również o kobietach, ukazując ich odwagę, siłę i zaradność, znających swoją wartość, niebojących się zacząć od nowa dla dobra najbliższych. Nawet gdy muszą wiele poświęcić i znieść. Bowiem walka o rodzinę nie jest łatwa, ale warto podjąć ten trud.
"Żona nie jest na całe życie, bo jak zemrze, można zastąpić ją inną kobietą. Człowiek traci żonę, przestaje być mężem. A gdy traci matkę, nadal jest synem, choć osieroconym."
Obserwujemy zwyczaje, tradycje i codzienność bohaterów. Autorka zadbała o każdy najdrobniejszy szczegół, tu wszystko było dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Odnosiłam wrażenie, jakbym sama była uczestnikiem wszystkich tych wydarzeń.
Jak już wspomniałam to ostatni tom, a emocje nadal wielkie. Strach miesza się ze szczęściem, smutek z radością, a rozpacz z nadzieją.
"Siła męskiego honoru" to porywająca, poruszająca powieść o trudnych wyborach, winie, drugiej szansie, sile rodziny i przeznaczenia, wewnętrznej przemianie, o odwadze, aby zacząć od nowa. Była do niezwykła literacka podróż do XX-wiecznego Sandomierza!
Trudno jest mi zostać się z Eustachym i Aliną, którzy od początku dostarczyli wielu emocji. Alina to postać, która bardzo zmieniła się na przestrzeni 5 tomów. Z młodej dziewczyny, stała się kobietą i matką, która potrafi zawalczyć o swoje, ale nie jest przy tym nachalna. Wraz z mężem tworzą wspaniałe małżeństwo, które przetrwało wiele.
Autorka wspaniale pokazała obraz społeczeństwa żyjącego pomiędzy dwoma wojny. Ukazała jak obraz kobiet powoli zmieniał się. Jak zaczynało się liczyć z ich zdaniem, które nie jeden raz pomogło mężczyzną.
Były to jednak niebezpieczne czasy. Nigdy nie wiadomo kto i gdzie napadnie. Pani Edyta pokazała życie prostych ludzi. Ich dramaty rodzinne, walkę z nałogami, tajemnice i wybory, przed którymi musieli stanąć.
Książka zabrała mnie do czasów, których już dawno nie ma i była to wspaniała podróż, która niestety już zakończyło się.
Zawiłe losy, bolesne doświadczenia i ludzkie słabości Do Sandomierza przybywa tajemniczy nieznajomy, bohater wielkiej wojny. Mężczyzna ma za sobą trudną...
Patrycja i Sebastian są zupełnie przeciętnym małżeństwem: wspólnie wychowują dwunastoletnią córkę, borykają się z problemami dnia codziennego. Pati pracuje...
Przeczytane:2026-02-22, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,
Ah...co to była za seria.. będę tęsknić. Bardzo.🥹
"Siła męskiego honoru" to finałowy, piąty tom jednej z najlepszych przeczytanych przeze mnie sag - Sandomierskie wzgórza.
Dobrze mi było z bohaterami w XX wiecznym Sandomierzu, zasiedziałam się wręcz w górach pieprzowych.. jak mam teraz od nich odejść?!
*
Eustachy stał się ofiarą dwóch napadów. Co dziwne, nie został okradziony, a jedynie dotkliwie pobity. Kto mógł zlecić coś takiego zbirom? Kto miał interes w zamachu na mężczyznę?
Domyśla się, że najbardziej na pamiątce po przodkach zależało jego bratu, jednak nie mając dowodów nie mógł nic zrobić ani rzucać oskarżeń.
Alina bardzo boi się o męża, szczególnie, że mają razem dwie córeczki i prosi go, by ten udał się na policję.
W małżeństwie Zdunków coraz częściej dochodzi do awantur. Przechodzą poważny kryzys spowodowany nadmiernym spożywaniem alkoholu przez Michała. Ten twierdzi, że robi to dlatego, że Anna go terroryzuje i nie może zdzierżyć jej na trzeźwo. Kobieta mając dość postępowaniach męża, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, od teraz to ona odbiera mężową wypłatę i nie zamierza stawiać mu gorzałki ani spłacać długów.
Michał nie zamierza się dłużej na to godzić, podstępem namawia żonę do sprzedaży udziałów w piekarni i ucieka z Sandomierza.
Weronika coraz częściej naciskana przez najstarszego syna, waha się czy wrócić do domu. Czuje się bardzo zraniona przez męża i teściową, to właśnie przeprowadzka sprawiła, że zaczęła oddychać pełną piersią.
Postanawia wrócić do domu, mając na uwadze dobro dzieci, ale na własnych zasadach. Czy jej się to uda?
Źle się dzieje także w małżeństwie Marcjanny. Tajemnice przeszłości wychodzą na jaw.
**
W tej części dużo się dzieje.
To, co stało się w trakcie jednego z napadów na Eustachego, totalnie mnie zszokowało ale i zraniło.
W tej części bohaterowie zdecydowanie nie mieli łatwo. Ostatnia część serii mocno namieszała.
Czy wszystkim bohaterom uda się dopiąć sprawy do końca? Czy dojadą do porozumienia?
Choć książka zakończyła się satysfakcjonująco, czuję niedosyt. Uwielbiam książki Edyty, to jak pięknie pisze o uczuciach i barwnie tworzy fabułę.. wciąż chcę czytać jak najwięcej jej książek! Bardzo polecam.