Skradzione laleczki

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2018-05-30
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7889-664-7
Liczba stron: 262
Tytuł oryginału: Pretty Stolen Dolls
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Dorota Lachowicz
Ilustracje: brak

Tom 1 cyklu Laleczki

Ocena: 5.08 (12 głosów)

Czy podjąłeś kiedyś decyzję, która zaważyła na całym twoim życiu?
Dwanaście lat temu czternastoletnia Jade Phillips oraz jej młodsza siostra, Macy, zostały uprowadzone z pchlego targu. Dziewczynki były więzione przez psychopatycznego potwora imieniem Benny (znanego także jako Benjamin Stanton), skazane na jego znęcanie się i tortury. Po czterech latach Jade udało się uciec oprawcy. Niestety, nie mogła zabrać ze sobą siostry. Przyrzekła więc, że po nią wróci.
Obecnie, już jako szanowana pani detektyw, Jade nadal nie potrafi poradzić sobie ze świadomością, że nie udało jej się uratować młodszej siostry. Potworna przeszłość nie daje kobiecie spokoju. Nawiedza teraźniejszość i nie pozwala pani detektyw na nawiązanie żadnych bliskich relacji. Zdeterminowana, by wyrwać siostrę z rąk oprawcy, Jade rzuca się w wir pracy. Każdą sprawę zaginięcia traktuje tak, jak gdyby szukała Macy. Sprawdza wszystkie możliwe tropy, by odnaleźć ofiary i wpakować winowajców za kraty.
Jej najnowsza sprawa coś jej jednak przypomina, a podświadomość od razu podpowiada, że oto powrócił ich okrutny oprawca. Z pomocą przystojnego partnera Jade bada nowe tropy w poszukiwaniu starego wroga. Ma nadzieję, że jej siostra nadal żyje i w końcu wróci do domu.
Porywacz podejmuje wyzwanie, rozpoczynając swoją mroczną grę. I wygląda na to, że wygrywa. Jade jest jedynie zabawką w jego rękach. Benny robi z niej wariatkę. Sprawia, że otoczenie przestaje jej ufać. A kiedy nic nie jest tym, czym się wydaje, a liczba ofiar stale rośnie, kobieta uświadamia sobie, że oprawca bawi się z nią w kotka i myszkę. Teraz jednak jest już za późno. Polowanie dobiegło końca. Ona od zawsze była ofiarą. Drapieżnik znów ją odnalazł. I ukradł. Raz jeszcze. 
 

Kup książkę Skradzione laleczki

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Skradzione laleczki

Avatar użytkownika - JustynaLu
JustynaLu
Przeczytane:,

Po dosyć długiej przerwie wracam z nową recenzją książki, po której bardzo długo nie mogłam usnąć. Przez kilka dni „trawiłam” ją, ponieważ szok, jaki przeżyłam podczas, czytania był bardzo duży. Skradzione Laleczki Ker Dukey i K. Webster to bardzo dobra książka, w której autorki zaserwowały czytelnikowi obraz skrzywionej psychiki, mrocznego i seksownego dark romansu, którego nie sposób odłożyć dopóki nie skończy się lektury. Sama jestem tego najlepszym przykładem (czytałam do drugiej w nocy, a później nie potrafiłam usnąć, bo ciągle widziałam oczami wyobraźni to, co tam się stało). I to zakończenie! Matko, dzięki Bogu Wydawnictwo NieZwykłe nie kazało nam zbyt długo czekać na kontynuację 

Pamiętaj! Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi, mówili.
Ale przecież on nie był nieznajomy, bo poznałyśmy jego imię. I te oczy…
Historia zaczyna się niewinnie, kiedy 14-letnia Jade wraz z młodszą siostrą Macy, wybierają się na targowisko. Ich uwagę przyciągają piękne porcelanowe laleczki na jednym ze stoisk, które zachęcały do zakupu. Niestety dziewczynki nie mają wystarczająco pieniędzy żeby kupić choć jedną, na co sprzedawca – Benny – reaguje automatycznie, „służąc” pomocą i podwiezieniem do domu. Jade przez chwilę się waha, bo rodzice zawsze powtarzali „nie rozmawiaj z nieznajomymi”, lecz po wspaniałym uśmiechu, jakim Benny obdarzył Jade (ehhh te piękne oczy) i przedstawieniu się w bardzo uroczy sposób, dziewczyna niemal się rozpłynęła i uległa namowom. Jak to w thrillerach zawsze bywa, gdzieś czai się zło, a bycie ostrożnym jest bardzo trudne, kiedy obok Ciebie w samochodzie siedzi tak przystojny chłopak jak Benjamin. Zaraz po wejściu do pojazdu, okazało się że plan Benny’ego zadziałał idealnie, a siostry wpadły w sidła bez najmniejszego problemu. Oprawca zamknął dziewczynki w celach i od tej pory są jego. Tylko jego. Jego piękne laleczki.

Benny, a raczej Benjamin, bo tak nakazał siostrom do siebie się zwracać, uważa że jest ich panem, że dba o nie, że je kocha, a w zamian oczekuje, że będą mu posłuszne – w każdej kwestii. Mężczyzna znęca się nad dziewczynkami psychicznie i fizycznie, obie są załamane i marzą o chwili, kiedy znów znajdą się w ramionach rodziców. Po kilku latach udręki, starszej dziewczynce, Jade, udaje się uciec. Postanawia zrobić wszystko, żeby odnaleźć tamto miejsce i zemścić się na Bennym za to wszystko, co zrobił jej i Macy. Jako szanowana i wyszkolona pani detektyw, spędza każdą chwilę na poszukiwaniach i nie spocznie, póki nie osiągnie celu, nie odnajdzie siostry i nie zemści się na Bennym. Zaczyna się pogoń za króliczkiem, ale czy demony z przeszłości Jade przeważą i wpadnie ona w pułapkę byłego oprawcy? Czy jednak uda się jej uratować siostrę i naprawić skrzywioną psychikę?

Co tam się zadziało?!
Wartka akcja trwa od początku książki, aż do samego jej końca. Ani przez chwilę nie pomyślałam, że jest nudno, za co wieeeelki plus dla autorek. Książkę czytało się w tempie ekspresowym, dzięki bardzo przyjemnemu doborowi słów oraz też dlatego, ponieważ jak najszybciej chciałam się dowiedzieć, co będzie dalej. Obraz psychopaty, jego ofiar i tego, co z nimi robi, mrozi krew w żyłach, obrzydza i wzbudza w czytelniku współczucie, mimo że to tylko fikcja literacka. Skradzione Laleczki jest gatunkiem książki, który lubię najbardziej. Jest mocna, nawet miejscami bardzo mocna, jest seksowna, mroczna, krwista, pokręcona, będzie trzymać Was w niepewności do samego końca, a jest on NIESAMOWITY! Końcówka jest szokiem, tak po prostu.

Historia w książce kompletnie różni się od tych, z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Ma to coś, co przyciąga i nie pozwala czytelnikowi jej odłożyć. Uzależnia. Temat, jaki autorki poruszyły w książce jest bardzo ciężki i nie poleciłabym lektury osobom o słabych nerwach, zwłaszcza jeśli źle sobie radzą z przemocą fizyczną i psychiczną.

Narracja w książce poprowadzona jest pierwszoosobowo z perspektywy Jade, przez co bardzo dobrze wyobrażałam sobie jej myśli i uczucia. Bardzo podobał mi się pomysł z nazwami rozdziałów w książce, a mianowicie autorki nadały nazwy kolorów każdemu z nich (no może oprócz kilku ostatnich).

Wątek miłosny w książce był bardzo goracy. Pomimo bólu, jaki odczuwała główna bohaterka, nie zabrakło tego napięcia między kochankami. Było seksownie, namiętnie, miejscami ostro, ale nie było to wulgarne czy przesadzone. W innym świetle przedstawiał się wątek ze scenami gwałtów i agresji, był bardzo mocny i jeśli macie słabe nerwy, zastanówcie się czy ta książka dla Was się nadaje.

Mnie osobiście nie przeszkadzają tego typu sceny, ale każdy jest inny i ma inne preferencje czytelnicze. Książka jest wspaniała, wciągająca, tajemnicza i jedyne, czego czytelnik od niej oczekuje, to żeby dowiedzieć się co będzie dalej i zarazem jej nie skończyć.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Cantata
Cantata
Przeczytane:,

   Cała klasyka, wszystkie moje ulubione powieści, nie wywołały w czytelnikach tyle emocji co ta niepozornie wyglądająca książeczka. Prawie 9 gwiazdek na portalu lubimyczytac.pl, prawie 4,5 na goodreads.com, co jest niebywałym osiągnięciem. Czy "Skradzione laleczki" są naprawdę aż takim fenomenem? Na to pytanie muszę powiedzieć : stanowcze nie. Jest to jedna z gorszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Choć szukałam czegokolwiek co mogłoby ją wybronić to moje poszukiwania zakończyły się fiaskiem. Kiepska fabuła, denerwujący bohaterowie i mnóstwo błędów merytorycznych - tak w skrócie oceniam książkę Dukey i Webster. Więc dlaczego jestem odosobniona w swojej decyzji? Czy setki, a nawet tysiące czytelników może się mylić?


Pewnej niedzieli 14-letnia June wraz z młodszą siostrą udają się na targ w poszukiwaniu rozrywki. Ich zainteresowanie wzbudza piękna porcelanowa lalka. June obiecuje siostrze, że ją kupi jednak najpierw musi wrócić do domu po pieniądze. Przystojny właściciel straganu oferuje im podwiezienie. Zauroczona młodym mężczyzną nastolatka się zgadza. W furgonetce Benny usypia dziewczynki. 
Budzą się w osobnych celach. Po czterech latach więzienia, wykorzystywania seksualnego i fizycznej agresji, June udaje się uciec. Kiedy trafia do domu rodzinnego stawia sobie jeden jedyny cel w życiu : odnaleźć swoją siostrę. 


Przyznam się bez bicia : nie czytałam "50 twarzy Graya" ani innego thrillera erotycznego i mówiąc szczerze nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek sięgnę po ten gatunek. Więc jakim cudem w moje ręce
trafiły "Skradzione laleczki"? Po pierwsze moją uwagę zwróciła okładka książki, jest po prostu cudowna. Po drugie nie zadałam sobie trudu by dowiedzieć się czegokolwiek o tej pozycji (a wystarczyło przeczytać choć jedną recenzję), więc tym razem zawiniło moje lenistwo i zamiłowanie do ładnych okładek. Kiedy już miałam książkę w rękach nadal wierzyłam, że w moje ręce trafił thriller psychologiczny (zresztą niektórzy tak nazywają tę książkę), więc tym większe było moje rozczarowanie gdy zamiast zgłębiania psychiki naszych bohaterów , autorki postanowiły zgłębić (dogłębnie) ich fizyczność. Dla mnie to było nieco groteskowe. Niestety, muszę pogodzić się z tym, że czytanie o wulgarnych, brutalnych aktach seksualnych jest dla mnie śmieszne. Co innego jeśli mowa o obrazach ruchomych. Ale książka? Czy to w ogóle jest w stanie podnieść ciśnienie? A jeśli nie to po co w ogóle to czytać? Na mnie to niestety nie podziałało, choć muszę przyznać, że niektóre fragmenty były śmieszne, chociażby szantaż w stylu : lepiej się ubierz, bo włożę w Ciebie moje 23 centymetry. To groźba czy prośba? 
No dobrze troszkę się pośmialiśmy więc możemy przejść do drugiej warstwy książki, zostawmy erotykę na boku i skupmy się na thrillerze. I tutaj kolejny raz muszę przyznać, że zdecydowanie lepiej by to wszystko wyglądało po postacią scenariusza, najlepiej już zekranizowanego. Nawet widzę przed oczami kalejdoskop wydarzeń. Choć nad książką pracowały dwie autorki, to akcja pędzi tak jakby pisały uciekając przed aligatorem. A przecież wydawać by się mogło, że dwóch autorów będzie mieć dwa razy więcej czasu na dopracowanie historii. A może one po prostu już pracują nad kolejnym tomem? Na naszą fabułę składają się następujące elementy : wielokrotne morderstwa, porwania, skoki w przeszłość, policyjne śledztwo, wizyty u psychoterapeuty, zerwane zaręczyny i mnóstwo sexu. I to wszystko się zmieściło na zaledwie 230 stronach? Sami musicie przyznać, że musi być to wersja niezwykle okrojona. Jak już nasz ekspres zawiezie nas na stację końcową to tam spotka nas kolejne rozczarowanie w postaci sceny finałowej. Choć przeczytałam ją parę razy to nadal brakuje w niej jakiejkolwiek logiki a gargantuiczny cliffhanger czyha na niczego nieświadomych czytelników.


Ponarzekaliśmy to teraz czas pojęczeć. Z początku chciałam pogrupować mankamenty tej książki i każdy opatrzyć stosownych przykładem, jednak wyszłaby z tego epopeja narodowa, więc postanowiłam wszystko wrzucić do jednego wora. Ku przestrodze. 
Bohaterowie. Jade jest jedną z najbardziej irytujących i nonsensownych postaci kobiecych z jakimi dane mi się było spotkać. Po pierwsze osoba z jej problemami psychicznymi oraz jej przeszłością nie miałaby prawa zaistnieć jako funkcjonariusz policji, nie przeszłaby szczegółowych testów psychologicznych. Po drugie jej obsesja nie jest w jakikolwiek sposób ukierunkowana, czytelnik nie wie czego pragnie nasza główna bohaterka, co jest jej celem. Wie za to, że jest pozbawiona jakichkolwiek uczuć wyższych bo czyż rżnięcie w samochodzie tuż po pogrzebie bliskiej osoby jest normalne? 
Teraz Dillon. Oczywiście i ta postać jest seksoholikiem, choć w przypadku faceta mnie to osobiście nie dziwi (mąż spojrzał spod byka). Oprócz tego cierpi na rozdwojenie jaźni : zazwyczaj bywa wulgarnym dupkiem lecz ma też swoje momenty kiedy przeistacza się w opiekuńczego labradora. Normalnie człowiek orkiestra : nigdy nie wiesz czego się po nim spodziewać. 



Następne w kolejce są błędy merytoryczne. Aż dziw bierze, że policja nie znalazła domu, z którego uciekła June. Dlaczego szukali tylko w promieniu 10 kilometrów? Czemu nie postawili na nogi detektywów całego stanu jeśli wiedzieli, że mają do czynienia nie tylko z porywaczem ale i seryjnym mordercą? W Stanach Zjednoczonych byłoby to nie do pomyślenia. 
Dlaczego w jednym zdaniu jest napisane, że Benjamin nie pija alkoholu, by w kolejnym wspomnieniu June uczynić z niego rzadko, ale jednak praktykującego pijaka?
Podczas całej lektury miałam wrażenie, że czytam w kółko to samo tylko ujęte albo z innej perspektywy albo ubrane w inne zdania. A już na słowo "laleczka" mam odruch wymiotny. Nasi bohaterowie w swoich dialogach albo obiecują sobie, że się zajmą problemem i nikt już nie zostanie skrzywdzony albo gadają o sexie. 
Ostatnią rzeczą, która zwróciła mają uwagę był fakt torturowania sióstr. Czytając jakich rzeczy dopuszczał się Benny by skrzywdzić nastolatki jestem pod wrażeniem, że jak June uciekła na wolność nie było widać po niej fizycznych śladów przemocy. Jakichkolwiek. Moim zdaniem po 4 latach powinna wyglądać jak worek treningowych, chociażby po jednym uderzeniu nosem w ścianę, bo domyślam się, że nasz oprawca nie był chirurgiem amatorem?


Pośmialiśmy się, ponarzekaliśmy i pojęczeliśmy więc pora kończyć. Na podsumowanie już mi brakuje słów. Jeśli "Skradzione" laleczki mają robić reklamę całemu gatunkowi literackiemu, a przypuszczam że tak się stanie ze względu na same dobre opinie, to ja aż się boję mierzyć z kolejnymi pozycjami. Resztę tomów sobie odpuszczę. Zdecydowanie nie była to lektura dla mnie lecz jak wiadomo "każda potwora znajdzie swego amatora". 

Link do opinii
Avatar użytkownika - red_sonia
red_sonia
Przeczytane:2018-06-20, Ocena: 5, Przeczytałam,

Historia „Skradzionych laleczek” zaczyna się już po ucieczce Jade od Bennyego. Starsza z porwanych sióstr zostaje policjantką co ma jej pomóc w odnalezieniu Macy. O tym co obie dziewczyny przeszły dowiadujemy się ze wspomnień pojawiających się w głowie Jane w najmniej odpowiednim momencie. A te wspomnienia są przerażające.
Podczas lektury myślałam, jak wielką krzywdę można wyrządzić człowiekowi, jak bardzo przekroczyć granicę, by złamać go zupełnie. A dziecko? Dziecko granice wytrzymałości ma dużo mniejsze, psychikę dużo słabszą, bo ona dopiero się kształtuje, a Benny porywa dziewczynki w wieku kiedy zaczynają dojrzewać. Wspomnienia zapisują się głębiej i są trwalsze, pozostawiają ślad, który ciężko zatrzeć. Choć chyba niezamierzenie ale Benny osiąga pewien cel, bo on nie chce żeby jego „Niegrzeczna Laleczka” zapomniała, on chce żeby wróciła.


„Skradzione laleczki” mogą okazać się lekturą nie dla każdego czytelnika, granice przyzwoitości (w takim uniwersalnym znaczeniu) są tu przekraczane niejednokrotnie. Sceny mogą wywoływać niesmak, oburzenie, ale moim zdaniem – choć dosadne – nie są przesadzone. Dziewczynki trafiają w ręce psychopaty, człowieka chorego, obsesyjnie zakochanego w lalkach. Żywych lalkach.


Dla mnie najbardziej intrygujące z całej książki jest to co spowodowało, że Benny stał się tym kim jest. Kto lub co się do tego przyczyniło. Człowiek nie rodzi się z natury zły czy dobry, to pewne uwarunkowania społeczne, środowisko, w którym dorasta, najbliższe otoczenie, rodzina generują zachowania młodego człowieka, kształtują go. Niestety w „Skradzionych laleczkach” odpowiedzi nie ma. Być może drugi tom „Zaginione laleczki”, który premierę będzie miał 18.07.2018 r. trochę przybliży postać Benjamina.

Link do opinii

Zaczynając od okładki... Jest taka mroczna. Ale zarazem cudowna! Widzimy dziewczynę, która siedzi i opiera się o ścianę? Jest ciemno, za wiele nie widać gdzie dokładnie się znajduje. Znów ta kolorystyka - czerń, biel i czerwień. Świetnie skomponowana a i grzbiet utrzymany w tej kolorystyce. Już nie mogę doczekać się jej widoku na mojej półce, obok... kolejnej części! 
Posiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed uszkodzeniami takimi jak zagięcia itp. Na jednym z nich przeczytamy słów kilka o Ker Dukey, ale i tez fragment powieści. Na drugim zaś znajdziemy patronów medialnych. Tak, to ten moment, kiedy wyję niczym wilk do księżyca z rozpaczy, bo nie patronuję tak... dobrej powieści. Ale swoje żale zostawiam na później. 
Czcionka jest dość duża, dzięki czemu czyta się lepiej, a odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. 
Literówek nie znalazłam, ani żadnych innych błędów. Czytało mi się rewelacyjnie, zresztą samo wydawnictwo, choć jeszcze młode, to wydaje tak cudowne lektury... ;) 


Przechodząc do autorek - nie ma wyraźnego podziału, która co pisała. Świetnie połączyły swe pióra, że czytelnik nie jest w stanie wyczuć, która gdzie i co namieszała. Cieszę się, ponieważ czytałam jak zahipnotyzowana i wydawać by się mogło, że to jeden autor jest pomysłodawcą Skradzionych laleczek, a nie dwoje. Gdyby na okładce nie było napisane nic o autorach, pomyślałabym, że jedna osoba ją napisała. Oznacza to, że jest cudownie nakreślona. Tak, wiem, że się powtarzam, ale będę to robić nagminnie dziś, ponieważ lektura jest tak rewelacyjna, że nic na to nie poradzę. Chcę wam tym swoim pisaniem zaznaczyć, że warto się na nią zdecydować. 
Tak więc już od opisu miałam mnóstwo myśli na temat fabuły, jak może wyglądać, ale i  tak to, co dostałam nie wpadłoby mi do głowy, na serio. Czytałam z rosnącym zaciekawieniem strona za stroną, coraz szybciej i szybciej. Jednocześnie chciałam zwolnić, nie chciałam na raz przecież połknąć tej powieści, bo już na samym początku wydała mi się świetna. Nie spodziewałam się też tego, że autorki zrobią ze mnie marionetkę i będą manipulować mną, bawić się jak im się podoba. Niejednokrotnie sprawiły, że rozdziawiłam buzię szeroko, oczy prawie wyszły mi na zewnątrz, a serce biło tak szybko, że prawie wyskoczyło mi z piersi. Po prostu rewelacja. Jestem pewna, że zakochacie się w piórze tych autorek. 
Ja jestem autentycznie zafascynowana i trwam nadal pod urokiem Pani Dukey i Webster. 


Benny - to bohater, który sprawia, że jeżą się wszystkie włoski na ciele, jakie mamy. Jest to postać, która sieje strach wszędzie i pozostawia uczucie lęki i niepewności przez prawie trzysta stron. W dodatku jest to na tyle tajemnicza postać, że ja to się chwilami bałam i nie wiedziałam, czego oczekiwać od takiego typa, jakim był Benjamin. 
Młodsza lalka, Macy, to ta, która została z Bennym. Ta, która nie uciekła i poddała się woli mężczyzny. Nie wiadomo, co się z nią dzieje, więc nie za wiele mogę o niej powiedzieć. Na początku poznajemy ją troszkę, ale to chyba wystarczająco, bo już wtedy jej nie lubiłam. Nie pytajcie dlaczego, sama nie wiem. Chociaż przy końcu poniekąd sprawdza się to, że dobrze, że jej nie polubiłam. Ale co się wydarzyło? Oczywiście, że Wam tego nie zdradzę. :P 
Jade, to nasza główna bohaterka. Brudna, starsza lalka, która uciekła. Jednak to, co zdarzy się po wyjściu na wolność nie jest w stanie przewidzieć. Jednak czy będzie jej dane odnaleźć siostrę? Jak sami po opisie książki widzicie - nie bardzo. Polubiłam Jade, chociaż czasami miałam dość jej zachowanie. Jestem w stanie zrozumieć szok, traumę, ciągły ból, ale chwilami przeginała... 
Pojawił się również Bo, którego nie polubiłam od pierwszych kilku słów na jego temat. :D 
Jednak Dillon... to ciekawa postać, działała na mnie odwrotnie jak na Bo, ponieważ zainteresował mnie już na samym początku swym "charakterkiem". I już za nim tęsknię, tak jak za naszą starszą laleczką. 
Reasumując bohaterowie są wykreowani rewelacyjnie. Różnią się od siebie i nie są papierowi, płascy, sztuczni. Są tak jakby wyrwani z naszego życia i wklejeni do książki. Nie wszystkich polubiłam, ale też nie było tak, że nikt nie przyskrzynił sobie mej sympatii. :) Mam nadzieję, że i Wam przypadną do gustu te osobowości. :) 


Jest to historia, przy której nie da się siedzieć spokojnie. Wszystko to, co przygotowały dla nas autorki jest tak intrygujące, tajemnicze, że gdy nagle coś się dzieje, jesteśmy w ciężkim szoku. Ale jak to tak? To możliwe? O nie, to nie mogło się zdarzyć! Wiele zwrotów akcji, które napędzają fabułę wpływa tylko i wyłącznie na plus całości. Emocje, które tutaj przeżywałam, były niesamowite. Raz zatykało mnie z wrażenia, raz wypuszczałam powietrze trzymane w napięciu w ustach z ulgą, a chwilami znów siedziałam zdenerwowana, bo nie wiedziałam, co się wydarzy. Ta powieść to jedna, wielka niewiadoma. Chciałoby się móc przewidzieć, prześwietlić wręcz całą książkę od razu, by poznać zakończenie. 


Właśnie. Zakończenie, które dosłownie wbija w fotel. Już pod koniec robi się armagedon. Ale tego, to się kompletnie nie spodziewałam. Siedziałam otępiała, wbita w łóżko i trzymając w ręku książkę siedziałam. Po prostu siedziałam. Oddychałam. Nic. Zero reakcji. Dopiero po chwili się ocknęłam i powróciłam do świata żywych. Na pewno nie zaśniecie podczas tej lektury. Absolutnie nie. Będziecie siedzieć jak na szpilce bojąc się, że zaraz Was ona ukłuje. 
Nie da się przejść obok niej obojętnie, to Wam gwarantuje. Ja jestem zachwycona tym, co stworzyły autorki i z niecierpliwością czekam na tom drugi. Mam nadzieję, że przyniesie mi wiele odpowiedzi i ukaże się niezbyt daleko w przyszłości.


Co jak co, ale mroku to tej książce nie brakuje. Jest wiele momentów, kiedy byśmy chcieli odwrócić wzrok, zatkać uszy, wyłączyć myśli i najlepiej przejść kilkanaście zdań, kiedy będzie już lepiej. Ale tak się nie da. Musicie mieć na myśli gdzieś daleko to, że autorki cię zaskoczą. To, co się wydarzy zostanie w twojej głowie na długo i otoczy gęstą mgłą, która nie zamaskuje później wspomnień. Wraz z Jade będziecie wszystko sobie przypominać. Oczywiście narracja jest też prowadzona w ten sposób, że raz widzimy teraźniejszość, raz przeszłość. I to, co należy do przeszłości nie jest najpiękniejszym wspomnieniem lat dziecinnych, młodych, kiedy powinno się bawić i cieszyć wolną, beztroską chwilą...
 
Reasumując już (bo brakuje mi słów) chciałabym zdecydowanie polecić Wam Skradzione laleczki. Jest to początek niesamowitej serii (mam nadzieję, lub chociaż trylogii), która na dłużej zostanie w naszych głowach. Nie tylko polubicie bohaterów, ale tak mocno wkręcicie się w świat wykreowany przez Dukey i Webster, że nie będziecie mieli dość. Mrok Was pochłonie i będziecie chcieli więcej i więcej. W końcu zostaniecie zaskoczeni jak drogowcy przez zimę i będziecie krzyczeć o jeszcze. Będziecie błagać o dalsze losy bohaterów mimo, że jednocześnie możecie się o nich martwic, bać lub nie będziecie chcieli ich znać. Jak dla mnie jest to rewelacyjna powieść, która zasługuje na dużą popularność, wielu czytelników, fanów i samych dobrych opinii. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - justiiii
justiiii
Przeczytane:2018-06-13, Ocena: 6, Przeczytałam,

Seria, którą rozpoczynają "Skradzione laleczki" jest opisywana jako mroczna, seksowna i fascynująca i jak najbardziej się z tym zgadzam.

Autorki już na wstępie ostrzegają, że jeśli jest się wrażliwym czytelnikiem, to należy czytać z rozwagą. Rzeczywiście niektóre opisy pojawiające się w książce są nie dla każdego.

14-letnia Jade podejmuje złą decyzję - zapomina nauki rodziców, którzy przestrzegali ją, by nie ufała obcym. Jade i jej młodsza siostra Macy zostają porwane na pchlim targu. Po 4 latach Jade udaje się uciec i poprzysięga sobie, że wróci po Macy i ją uratuje.

8 lat później Jade pracuje jako detektyw i każdą sprawę zaginięcia/porwania traktuje tak jakby szukała swojej siostry.

Jej najnowsza sprawa przypomina jej własne porwanie i wspólnie ze swoim partnerem Dillonem próbuje trafić na ślad swojego porywacza, co tu dużo mówić - psychopaty.

Czy Jade uda się wyśledzić Benny'ego, czy to on pierwszy dotrze do niej?

Książka jest wciągająca już od pierwszych stron przez co zarwałam noc.
Wydarzenia z teraźniejszości przeplatane są ze wspomnieniami Jade z czasów porwania, przez które włos się jeży na głowie.

Podczas czytania nie raz przechodziły mnie ciarki, a zdarzało mi się już czytać thrillery z takim wątkiem.

Link do opinii

Byłam bardzo ciekawa "Skradzionych laleczek" bo wielokrotnie pojawiały się one na bookstagramowych zdjęciach - często z bardzo pochlebnymi opiniami! Już na początku bardzo mocno wczułam się w fabułę i byłam przerażona tokiem jej rozwoju. Krzywda która spotyka niewinne i nieświadome ofiary sprawia największy ból, dlatego historię z nieletnim ofiarami są dla mnie wyjątkowo przerażające.
Jade i Macy to siostry, którym bardzo wcześnie zostało odebrane dzieciństwo. Dziewczynki zostały porwane z pchlego targu i więzione przez psychopatę, który przez cztery lata więził je, torturował i znęcał się nad nimi psychicznie i fizycznie. Kiedy starsza z nich - Jade ucieka, pozostawiając swoją młodszą siostrzyczkę w rękach szaleńca zdolnego do najokrutniejszych zbrodni świat obu z nich zmienia się bezpowrotnie.

Najbardziej podobało mi się (o ile o "podobaniu" można tu w ogóle mówić) przedstawienie wyniszczonej psychiki Jade, która po przejsciu takiego piekła stała się zupełnie wypaczona. Inaczej postrzega rzeczywistość, przestaje ufać innym, uważa się za niewystarczająco dobrą - "zepsutą laleczkę", jak zwykł mówić o niej porywacz Benny.
Już nie mogę doczekać się, aż sięgnę po kolejną część!

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewelinaab
ewelinaab
Przeczytane:2020-01-16, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2020,

Książka ciekawa. Dwie siostry zostają porwane, jednej udaje się uciec. Zostaje detektywem i każdą sprawę traktuje jakby chodziło o siostrę która jest w rękach oprawcy. Książka pokazuje że nie można ufać nikomu. Że trzeba słuchać rodziców. Niektóre sceny straszne. Źle mi się czytało opisy zbliżeń intymnych i to że bohaterce zaczęło się to podobać. Niestety świat jest okrutny i niewinnie wyglądająca osoba może okazać się psychopatą. Autorzy końcówka książki "zmuszają" do przeczytania kolejnej części, po którą na pewno sięgnę.

Link do opinii

Po „Skradzione Laleczki” autorstwa Ker Dukey & K. Webster sięgnęłam z polecania koleżanki blogerki @noodla_books. Czy spotkanie z literackim duetem tych autorek okazało się udane?

Mroczna, seksowna, fascynująca seria thrillerów psychologicznych dla fanów takich autorek jak Penelope Douglas, Pepper Winters, Alessandra Torre i Lisa Hall.

Kogo kocha Benny? Swoje małe, słodkie lalki.
Póki są posłuszne i nie stają z nim do walki.
Dba, by były piękne. Włosy im układa
i na ich młode ciałka sukienki zakłada.
A gdy noc zapada do zabawy przystępuje.
Młodsza lalka uległa, starsza walczyć próbuje.
Lecz kiedy ta ulubiona od niego ucieka,
nie liczy się, że druga pozostać przyrzeka.
Serce pęka mu z rozpaczy, oczy ma pełne łez,
jego lalka musi wrócić, bądź jej życia nadszedł kres.
Autorki piszą we wstępie:
„Książka „Skradzione laleczki” porusza tematy, które mogą być uznane za obraźliwe. Jeśli jesteś wrażliwym czytelnikiem, bardzo prosimy, czytaj z rozwagą.”

Po takich słowach można spodziewać się tylko jednego – będzie trudno, ciężko, mrocznie, duszno i bez cenzury.

„Skradzione Laleczki” to powieść, która dostarczy Wam silnych doznań i trzeba być naprawdę silnym emocjonalnie czytelnikiem, by przetrwać tę lekturę bez szwanku na psychice.
Autorki proszą we wstępie również o to, by nie spojlerować treści – skupię się zatem w doznaniach jakie ta książka we mnie wywołała.

Z każdą stroną tej książki, z każdym jej rozdziałem czytelnik zbliża się ku przepaści, ku złu, które obezwładnia, które petryfikuje swoją ofiarę, które niszczy wszystko to, co dobre w duszy. Nie można się jednak od tego zła oderwać.
Dlaczego?
Co jest tak pociągającego w tym wynaturzeniu, że nie ma siły się przerwać?
Myślę, że odpowiedź jest bardzo prosta.
Każdy nas nosi w sobie i dobro i zło.
Jedno i drugie nas kształtuje, fascynuje i przyciąga.

„Skradzione Laleczki” to krótka, ale treściwa opowieść, o tym jak jedna chwila zapomnienia, jak jeden moment z życia może zaważyć na całej reszcie naszej egzystencji.
A konsekwencje tego są tragiczne.

Podczas lektury tej powieści na wskroś przeszyje Cię smak strachu, krwi, przerażenia. Poczujesz chęć zemsty, walki i przetrwania. Nie pozbędziesz się pragnienia wyzwolenia, spokoju i sprawiedliwości.
To wszystko ukształtuje Cię niejako na nowo.

Ale nigdy już nie zapomnisz...tego co się wydarzyło.

„Skradzione Laleczki” to z całą pewnością nie lektura dla każdego!
Jest w niej bowiem wszystko to, co znajdujesz swoich najmroczniejszych koszmarach. Przemoc, strach, krew, brutalność, niemoc, łzy, pot, brud, gwałt i to uczucie wszech obezwładniającej niepewności czy koszmar nie powróci…

Dla mnie to była naprawdę mocna lektura.

ps. Aneta – dziękuję za polecenie :)

https://przeczytajka.blogspot.com/2019/09/skradzione-laleczki-ker-dukey-k-webster.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - wmoichkregach
wmoichkregach
Przeczytane:2018-07-10, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2018,
Recenzje miesiąca
Wizna
Jacek Komuda
Wizna
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska;
Selfie z Toskanią
Dom sekretów
Natalia Bieniek
Dom sekretów
Magiczne skrzypce
Izabella Klebańska
Magiczne skrzypce
Zapach makadamii
Anna Wojtkowska-Witala
Zapach makadamii
Bezsenna
Lou Morgan
Bezsenna
Trzecia strona medalu
Dariusz Grochal
Trzecia strona medalu
Czwarta władza szóstej B
Adam Studziński;
Czwarta władza szóstej B
Drogi Edwardzie
Ann Napolitano
Drogi Edwardzie
Pokaż wszystkie recenzje