Lekcja przyrody Anyi…
Co wydarzyło się podczas urlopu Yuriego…
Mała wymiana zdań między Frankym a pewną dziewczyną…Incydent z portretem rodziny Forgerów…
Sekretna historia rodziny Forgerów doczekała się noweli!
Wydawnictwo: Waneko
Data wydania: 2023-05-25
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 0
POPKulturowy Kociołek:
Light novelka Spy x Family: Portret Rodzinny to nic innego jak książkowy spin-off głównej mangowej serii. Treść publikacji nie jest w żaden sposób fabularnie powiązana z tym, co można znaleźć w mandze. Teoretycznie więc po tytuł może sięgnąć każdy, nawet jeśli nie miał jeszcze przyjemności obcowania z komiksem (do czego mocno zachęcam). Teoria i rzeczywistość nie zawsze jednak idą w parze i tak jest w przypadku tego dzieła. Tytuł polecany jest tylko fanom serii, którzy doskonale znają wykreowany świat i pojawiających się w nich bohaterów. Książka nie bawi się bowiem w żadne wytłumaczenia czy wprowadzenia, od razu wrzucając czytelnika w wir wartkiej akcji.
Na treść książki składają się cztery krótkie historie (każda poświęcona innemu bohaterowi), plus krótki epilog. Zarys fabularny rozdziałów został przygotowany przez twórcę mangi (Tatsuya Endo), a następnie odpowiednio i co najważniejsze dobrze dopasowany do słowa pisanego przez Aya Yajime. Zasiadając do lektury LN, będziemy mieć okazję podziwiać poczynania Anyi na szkolnej wycieczce (na której oczywiście coś musi się stać), zobaczyć co wyniknie z powierzenia opieki nad uroczą młodą przedstawicielką rodziny Forgerów młodszemu bratu Yor (Yuri Briar), trochę lepiej poznać Frankyego (który w mandze często jest gdzieś w tle całej opowieści) czy być świadkiem pozornie normalnego rodzinnego wypadu do parku (za którym oczywiście kryje się coś więcej).
Każdy z rozdziałów zajmuje około trzydziestu stron. Nie można więc od historii oczekiwać przysłowiowych cudów. Całość jak na light novelkę przystało, jest więc lekka, łatwo przyswajalna i bardzo szybka do przeczytania. Typowa szpiegowska akcja nie odgrywa w tych opowiadaniach znaczącej roli. Ustępuje ona miejsca wyrazistej komedii przeplatanej elementami familijnymi. ...
SZPIEGOWSKA RODZINKA
Za light novelami nie przepadam, ale są takie serie, które po prostu uwielbiam na tyle, bym chciał sięgnąć także po tę formę. No i ,,Spy×Family" właśnie do nich należy. Więc sięgnąłem i co? I spoko jest, sympatycznie, z urokiem i humorem. No i powiem szczerze, że nawet gdyby treść była do bani, genialne ilustracje (w tym kolorowa wkładka z bohaterami w klimatach wakacji i zimy) sprawiają, że warto jest mieć ten tomik na półce. A że jeszcze jedna z tych grafik znajduje się na dołączanej do wydania pocztówki, jest się z czego cieszyć.
Treść? Wakacje i Loydowie znów próbujący przetrwać masę problemów. Ot chociażby na Anyę czeka noc w szkole. I nowa misja! Potem Yor ma dzień wolny i zabierze Anyę... No właśnie, skąd, po co i co z tego wyniknie? Mało wrażeń? To Franky spotyka dziewczynę, w której się zakochuje. Kolejną. Ale czy tym razem jego los się odmieni? Potem zaś cała nasza rodzinka wybiera się do parku, gdzie spotykają pewnego malarza i mają okazję stać się jego modelami. A na tym, jak się można domyślić, wcale nie koniec.
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/06/spyfamily-light-novel-portret-rodzinny.html
Przeczytane:2026-04-19, Ocena: 5, Przeczytałem, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
Czy w spin-offowych tekstach można znaleźć coś nowego? Czy mogą uzupełnić świat? A może są wtórne do mangi „Spy x family”? Czy ich celem jest tylko dalsze trawne w świecie dla czytelników (i zarobienie więcej dla wydawców)? To zależy.
Pierwsze opowiadanie opisuje kemping Akademii Eden. W trakcie jego trwania mamy kolejny epizod planu B Operacji Strix. Jego podstawą są zatem interakcji przede wszystkim Anyi i Damiana. Są one tutaj przedstawione w specyficzny sposób. W nowelce „Chainsaw mana” mieliśmy teksty w świecie. Z kolei ten tekst i interakcje w nim okazują się próbą przeniesienia mangi na słowo pisane.
Opisy wydają się bardzo przywołać pewne miny, humor i sceny z komiksu. Po „Portret rodziny” sięga się raczej po zapoznaniu z mangą, więc nie jest to wielki problem. Naturalnie dostajemy kolejną warstwę, która dodaje do opowiadania, ale i bez niej ten humor chyba by działał. Jednak ten styl nie pierwszego tekstu i jest to prawdopodobnie dobra decyzja. Już w trakcie czytania bałem się, czy nie jest on na tyle specyficzny, że przekroczy granicę nudy.
Drugi tekst eksploruje z kolei relacje Anyi i Yuriego. W mandze i anime ich relacja jest szczątkowa, choć w późniejszych tomach powoli coś się pojawia. Przez wgląd w myśli bohaterów i pochylenie się nad nimi nieco dłużej jest to prawdopodobnie najlepsze pogłębienie ich relacji. Nie powiem, że nikt o to nie pytał, ale na pewno potrzebował.
W trzecim nie mamy już relacji, a przynajmniej nie taką między stałymi bohaterami mangi „Spy x family”. Tym razem obserwujemy Franky’ego, w jego kolejnych perypetiach miłosnych. Jednak autor nowelki wychodzi ze schematu nieudacznika i pisze słodką opowieść o prawdziwym romansie. To, czemu on ostatecznie nie wypala i Franky pozostaje sam (w statusie quo), zostawię do odkrycia samemu. Na szczęście to zachowanie statusu quo wypada tu o niebo lepiej, niż to zdarza się w komiksach zachodnich (vide Batman x Catwoman z runu Toma Kinga lub ślub Thinga i Alici Masters z runu Millara/Hitcha).
Ostatnie tytułowe opowiadanie, czyli „Portret rodziny” jest jednym gagiem. Nie chodzi o zlecony portret jak zdjęcie rodzinne do powieszenia w domu. Podczas wizyty w parku rodzinę Forgerów prosi o pozowanie malarz, który okazuje się sławny. Po chwilowym entuzjazmie i zgodzie rodzice uświadamiają sobie, że taki portret może być źródłem kłopotów. Jak rozwiążą tę sytuację?
Nie jest to wybitne opowiadanie, a zwykły samo-nakręcający się żart. Nie jest też złe, po prostu przyjemne i krótkie zamknięcie pierwszych oficjalnych tekstów (nie mang) ze świata „Spy x family”. Choć tak naprawdę to nie jest koniec, bo jest jeszcze krótszy gag na koniec, a potem posłowia od autora mangi i tych tekstów. Jednak je zostawię do odkrycia samemu.
W dodatku do każdego z powyższych tekstów autor narysował ilustracje. Nie są one czymś niezwykle potrzebnym, a wyrwana z mangi anatomia i perspektywa nie zawsze dobrze wygląda. Rysunki te w różnym stopniu nawiązują do treści, raz bardzo luźno, kiedy indziej przedstawiają opisywaną scenę. Nie podobały mi się jakoś bardzo te ilustracje, ale może dla kogoś będą miały większą wartość.
Zatem „Spy x family. Portret rodziny” zaskakująco nie składa się wyłącznie z gagów i nie zaprasza nas wyłącznie do dalszego trwania w świecie zimnej wojny między Westalis i Ostanią. Znajdziemy w nim także ciekawe rozwinięcia relacji, czy nawiązanie i głębsze osadzenie w świecie. Oczywiście możnaby chcieć takich poważnych podejść więcej, ale to, co tu znajdziemy i tak pozytywnie zaskakuje.
Książka czytana dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).