Wydanie zawiera opowiadanie "Diamentowa iskra" (Diamond Fire)
Czasem, przeszukując mrok, możesz znaleźć potwory. Nie jesteś na to gotowa.
Catalina zdecydowanie nie jest gotowa. Ale oto kończy się okres ochronny dla Rodu Baylorów, Nevada i Rogan są na drugim końcu świata a nowe zlecenie może już za chwilę wywołać Wojnę Rodów. Jednym słowem- sytuacja zupełnie wymyka się spod kontroli. Catalina nie ma żadnego wyjścia, musi szybko dorosnąć i stać się prawdziwym Magnusem stojącym na czele swojego Rodu. Szybko, czyli w jakieś 2 dni.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2025-01-24
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 660
Tytuł oryginału: Sapphire Flames
Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner
"Szafirowy płomień" to czwarty tom cyklu "Ukryte Dziedzictwo", który otwiera nowy rozdział w historii rodu Baylorów. Dotychczasowa bohaterka, Nevada, ustępuje miejsca swojej młodszej siostrze Catalinie, która z dnia na dzień musi odnaleźć się w roli liderki rodu. Zmiana punktu widzenia oznacza również odświeżenie stylu narracji i nowy kierunek fabularny, który rozwija znany już świat, wzbogacając go o nowe wątki i wyzwania. Zanim to jednak nastąpi, dostajemy krótką nowelkę, "Diamentowa iskra", która służy jako pomost między historią Nevady a nowym wątkiem skoncentrowanym na Catalinie. Dzięki temu łatwiej jest zrozumieć kontekst i płynnie wejść w dalszy ciąg wydarzeń. Główna fabuła rozpoczyna się tuż przed końcem okresu ochronnego dla nowo utworzonego rodu Baylorów. Catalina musi błyskawicznie odnaleźć się w roli przywódczyni, roli, do której nie czuje się gotowa. Gdy do rodziny trafia zlecenie, które może doprowadzić do wojny między rodami, dziewczyna zmuszona jest podjąć ryzykowne decyzje, próbując jednocześnie zachować bezpieczeństwo bliskich.
Catalina to bohaterka, która w tej części musi przejść przyspieszony proces dojrzewania. Zostaje zmuszona do podejmowania decyzji, które mają realne konsekwencje nie tylko dla niej samej, ale też dla całej rodziny. Musi nauczyć się, komu ufać, jak korzystać ze swojej mocy w odpowiedzialny sposób i jak zachować równowagę między emocjami a obowiązkami. Jej zdolność oddziaływania na uczucia innych, będąca zarazem darem i przekleństwem tworzy całą masę interesujących sytuacji. W tej części rozwinięte zostaje również uniwersum serii. Lepiej poznajemy zasady hierarchii magicznej, struktury społecznej i relacji między rodami. Dzięki temu mamy okazję jeszcze lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące tym światem. Pojawiają się także nowi bohaterowie i nowi przeciwnicy, a z każdym kolejnym rozdziałem coraz więcej elementów układanki wskakuje na swoje miejsce.
Ciekawym elementem tej części jest relacja Cataliny z Alessandro, potomkiem wpływowego włoskiego rodu. Ich spotkanie i dalsze interakcje stanowią istotny wątek w tej historii. Wprowadzenie tej postaci tworzy dodatkowe napięcie, ponieważ przeszłość i intencje Alessandra długo pozostają niejasne. Chociaż zmienia się główna bohaterka, pozostałe postacie z rodziny Baylorów nadal odgrywają istotną rolę. Charakterystyczna dynamika rodzinna, pełna ciepła, zaufania i humoru, jest obecna również w tej części. Każdy z członków rodziny, od matki, przez babcię, po kuzynów, wnosi coś unikalnego do historii i podkreśla wyjątkowy charakter tego rodu. Wspólne działania przy rozwiązywaniu sprawy pokazują nie tylko ich kompetencje, ale także więzi, jakie ich łączą (uwielbiam!). Ubolewam jednak nad tym, że, poza nowelką, Nevady i Rogana jest w tej części tak mało. Zdążyłam się do nich przywiązać w poprzednich tomach i zwyczajnie bardzo mi ich brakowało. Powieść utrzymuje szybkie tempo, a fabuła rozwija się równomiernie. Nie ma czasu na nudę, dynamiczna akcja przeplata się z momentami oddechu, emocje mieszają się z niepewnością, a każdy nowy rozdział wprowadza istotne wydarzenia. Powieść czyta się płynnie, jak zresztą każdą część, niemal jednym tchem. Nie można się oderwać.
„Szafirowy płomień” to udany początek nowej odsłony tej genialnej serii. Wprowadzenie Cataliny jako głównej postaci odświeża tę historię, jednocześnie zachowując elementy, które były charakterystyczne dla wcześniejszych tomów: barwnych bohaterów, silne więzi rodzinne i rozbudowany świat pełen magii i politycznych intryg. Kocham ❤️ I serdecznie polecam 💙
Najlepsza seria Urban Fantasy to…?
Osobiście uwielbiam Ukryte dziedzictwo, Heksalogię o Dorze Wilk i Inni. Dziś chciałabym wam napisać co nieco o czwartym tomie cyklu Ukryte dziedzictwo. “Szafirowy płomień” Ilony Andrews tym razem nie skupia się na historii Nevady i Rogana, za to autorzy oddają głos młodszej siostrze Nevady Baylor, Catalinie. Dodatkowo książka zawiera opowiadanie o przygotowaniach do ślubu i o pewnym tajemniczym zniknięciu rodowego diademu. Usiadłam pewnego wieczoru z książką, by przeczytać tylko opowiadanie, a nie mogłam się oderwać i od razu wciągnęłam 250 stron. Tak mi brakowało tego świata, pełnego magii i brzydkich zagrywek, nawet w rodzinach. Wszystko się w tym świecie obraca wokół magii i władzy, a kto ma więcej magii, ma więcej władzy i ma ochotę na jeszcze więcej. Historia może i jest prosta ale jest też wciągająca i tak dobra, że po odłożeniu książki, miałam od razu ochotę na więcej. Nawet kusiło mnie po sięgnięcie po pierwszy tom i zrobienie rereadu całym cyklu Ukryte dziedzictwo.
Po tym jak Nevada wraz z Roganem rozpoczynają nowy rozdział w swoim życiu, Catalina zostaje nową głową rodu Baylorów. Na jej barkach spoczywa odpowiedzialność za rodzinę i tych, którzy są jej bliscy. Okres ochrony dla jej rodziny dobiega końca, a zlecenie, które dostała, wydaje się nie tylko trudne do rozwiązania, ale również bardzo niebezpieczne. Catalina chcąc być jak starsza siostra, zabiera się do pracy z zapałem, jednak szybko odkrywa, że grozi nie tylko jej niebezpieczeństwo, lecz także każdemu, który jest jej bliski. Do tego na jej drodze staje przystojny mężczyzna, który wydaje się prawdziwie nią zainteresowany. Jednak ukrywa tyle, że Catalina nie jest w stanie przełamać się i dać mu szansy. Jej magia jest tak specyficzna, że nauczyła się polegać na swoich zdolnościach niemagicznych.
Co powiecie na to, że jedna z waszych ulubionych serii, nagle dostaje kontynuację, ale narratorem jest już inny bohater?
Jestem na TAK, ponieważ im lepsza historia, tym bardziej nie chce z nią kończyć. Za to Catalina Baylor zawsze była postacią, którą chciałam bliżej poznać, ponieważ jej moce, przez większość cyklu Ukryte dziedzictwo, były ukrywane. W “Szafirowym płomieniu” za to mogliśmy poznać lepiej Catalinę i je moc, która jest obłędna. Niebezpieczna i zabójcza, a zarazem piękna, ponieważ gdy Catalina rozwija skrzydła magii, jest to tak piękne, że pewnie sama bym dała jej się jej skusić.
Jak na dobre Urban fantasy przystało, mamy tu również wątek romantyczny, który jest tak świetnie napisany, że nie mam dość tej książki i już chce kolejny tom. Przez całą książkę czekałam, aż ten romans wybuchnie i dostanę fajerwerki, a jak je dostałam, to powiem wam, że zdecydowanie warto było tyle czekać. Jedna mała scena w łazience a ja chciałam więcej. Ta książka pozostawiła mnie w pełni usatysfakcjonowaną i zarazem ze sporym niedosytem rodziny Baylor. Uwielbiam ich, każdego z osobna i wszystkich razem. Chcę więcej opowiadań, jak to na początku “Szafirowego płomienia”, by dowiedzieć się, co ciekawego jest u moich ulubionych bohaterów, Rogana i Nevady.
Uwielbiam styl pisania autorów, bo Ilona Andrews to dwójka autorów, którzy piszą pod pseudonimem. Ich pióro jest lekkie i bardzo przyjemne w odbiorze. Potrafią operować emocjami w bardzo wyważony sposób i zapewniają ich naprawdę wiele. Znajdziecie w tej książce naprawdę wiele wątków, najważniejszy jest kryminalny z romantycznym, które łączą się w tak naturalny sposób, że naprawdę uwielbiam każdy element tej historii.
Jeśli szukacie historii, która was rozśmieszy, rozczuli i zapewni dreszczyk emocji, jest to książka dla was, jak i cały cykl Ukryte dziedzictwo Ilony Andrews. Zapewniam was, że będziecie się przy niej świetnie bawić. Dziękuję bardzo wydawnictwu Fabryka Słów za książkę, była to genialna lektura.
"Szafirowy płomień" to 4 tom cyklu "Ukryte Dziedzictwo" autorstwa znanego i uwielbianego przez fanów małżeństwa pisarzy występujących pod pseudonimem Ilona Andrews. Mimo że to środkowa część w rzeczywistości rozpoczyna kolejną historię powiązaną jedynie z poprzednimi tomami rodziną Baylorów.
W "Szafirowym płomieniu" główną bohaterką jest siostra Nevady, czyli Catalina. Niegdyś nieśmiała, raczej introwertyczna i zdecydowanie bojąca się kontaktu z płcią przeciwną (niebezpieczeństwo związane z jej syrenią mocą jest zbyt wielkie; wystarczy, że Catalina choć na moment się zapomni, a każdy w jej towarzystwie raptownie pała do niej uczuciem nie z tej ziemi, często łączy się z pojęciem zaborczości oraz chęcią posiadania Cataliny wyłącznie dla siebie, nawet w kawałkach...) teraz musi stawić czoła brutalnej rzeczywistości. Musi stać się głową Rodu Baylorów.
Niedługo kończy się okres ochronny rodu, co spędza Catalinie sen z powiek. Potrzebują silnych sojuszy i planu na przyszłość. Ale to nie wszystko! Na domiar złego dochodzi do spalenia matki i młodszej siostry Runy - dziewczyny poznanej kilka lat temu, więc Catalina bez zbędnych próśb oferuje usługi agencji detektywistycznej Baylorów. Teraz, skoro Nevada wyprowadziła się i rozpoczęła wspólne życie z Roganem, Catalina sprostać wyzwaniu.
Czy Catalinie uda się rozwiązać tajemniczą zbrodnie? Jak poradzi sobie jako głowa rodu? I kim jest Alessandro i dlaczego jest taki czarująco niebezpieczny?
Po lekturze "Płoń dla mnie", "Białego żaru" i "Pożogi", i ogólnie zakochaniu się w przygodach Nevady, dość sceptycznie podchodziłam do obserwowania dalszych losów rodu Baylorów oczami Cataliny. W tamtych częściach siostra Nevady pojawiała się dużo rzadziej, przez co nie czułam do niej aż takiego przywiązania. Nie spodziewałam się jednak, że to przywiązanie narodzi się tak szybko. Catalina musiała na mnie użyć swojej syreniej magii, na pewno. :)
"Szafirowy płomień" to niezwykle wciągająca opowieść obfitująca w wydarzenia i pełna zabawnych momentów. Nawet nie zliczę, ile razy śmiałam się jak głupi do sera, czy ile razy przeżywałam zwroty akcji albo wybory bohaterów poprzez okrzyki czy przekleństwa. Kalejdoskop emocji gwarantowany.
A wszystko dzięki Ilonie Andrews i jej niesamowitej umiejętności kreacji realistycznych bohaterów. I nie mówię tu wyłącznie o głównych postaciach. Te drugoplanowe oraz poboczne również nie zostały potraktowane po macoszemu. Każdy z nich miał indywidualny charakter.
Na dużą uwagę zasługuje wątek kryminalny. Było intrygująco, zaskakująco i tajemniczo. Nie od razu wszystko się wyjaśniło; czytelnik razem z Cataliną odkrywał kolejne karty, jedne naprawdę pomocne, a inne wprowadzające w ślepy zaułek. W ogóle w "Szafirowym płomieniu" pojawiło się bardzo dużo przeróżnych wątków, dzięki czemu fabuła była naprawdę bogata w akcję. I odnoszę wrażenie, że było jej więcej niż w częściach z Nevadą.
Muszę jeszcze koniecznie wspomnieć, że w tym wydaniu książki oprócz powieści "Szafirowy płomień" wydawnictwo na początku umieściło nowelkę "Diamentowa iskra", która opowiada o ślubie Nevady i Rogana oraz o pewnym zaginionym rodzinnym klejnocie. Przyjemna historia doskonale wprowadzająca w klimat powieści.
Bez wahania polecam wam tę książkę. Już nie tylko dla ciekawej fabułę i świetnie wykreowanych bohaterów, ale też ze względu na bosko poprowadzoną relację między Cataliną a Alessandro, pełno humorystycznych akcentów oraz motyw rodów i magii. "Szafirowy płomień", jak i poprzednie części Ukrytego Dziedzictwa, to lektura obowiązkowa dla każdego szanującego się fana urban fantasy!
,,SZAFIROWY PŁOMIEŃ" - to tytuł kolejnej odsłony znakomitej serii fantasy ,,Ukryte dziedzictwo", przedstawiającej niezwykłe losy członków rodziny Baylorów, którzy w alternatywnej rzeczywistości współczesnego świata (z istniejącą magią) starają się prowadzić rodzinną agencję detektywistyczną, jak i przetrwać zagrożenie ze strony wielkich magicznych rodów, które nie patrzą przychylnym okiem na rosnącą im konkurencję... I jest to książka o tyle wyjątkowa, iż tam razem główną bohaterką nie jest Nevada Baylor - jak to miało miejsce w poprzednich tomach, a jej młoda siostra Catalina. Zapraszam was do poznania recenzji tej opowieści.
,,NAJPIERW"...
Nevada i Rogan biorą ślub, a Catalina wraz z kolejną z sióstr zajmują się przegotowaniami do uroczystości. Oto jednak matka Rogana zwraca się z niespodziewaną prośbą do Cataliny, by ta odnalazła skradzioną, rodzinną biżuterię. Sprawa okaże się o tyle trudniejszą, iż za jej kradzieżą stoi najprawdopodobniej ktoś z rodziny przyszłego męża Nevady, której to członkowie dysponują naprawdę potężną i niebezpieczną magią..
,,POTEM"...
Kilka lat później Catalina - stojąca już na czele rodu Baylorów, postanawia pomóc dawnej znajomej sprzed lat - Runie, która straciła właśnie matkę i siostrę w pożarze, bardzo zagadkowym pożarze. Szybko okaże się, że w sprawę tę uwikłane są wielkie magiczne rody Magnusów, które z niewiadomych przyczyn chcą także zabić Runę - nota bene przedstawicielką kolejnego z rodów. Z każdą chwilą sprawa okazuje się coraz bardziej niebezpieczną, skomplikowaną i poważną, gdy oto na tej kryminalno-magicznej scenie pojawi się także pewien przystojny mag, do którego to Catalina od czuje coś więcej... By było jeszcze ciekawiej, Nevada przybywa wraz z Roganem z dalekiej Hiszpanii, wobec czego Catalina musi radzić sobie sama...
Jak wskazuje powyższy, dwuczłonowy zarys fabuły tej książki, mamy tu do czynienia z dwiema opowieściami, a w zasadzie z jedną nowelą pt. ,,Diamentowa iskra" - to ta ślubna, pierwsza historia, jak i już z pełnowymiarową opowieścią ,,Szafirowy płomień", gdzie Catalina i jej bliscy znajdą się w centrum bardzo niebezpiecznych i mrocznych zdarzeń, podejmując się rozwikłania zagadki śmierci bliskich Runy. I w obu przypadkach jest równie ciekawie, barwnie i efektownie, choć nie da się oprzeć wrażeniu, że pierwsza opowiastka ma bardziej komediowych charakter, zaś drugą znaczą już mocniejsze, sensacyjno-fantastyczne klimaty, ale i tam pojawia się świetny, z lekka czarny humor.
Przyznam szczerze, że zaczytując się w pierwsze tomy tej serii trudno było wyobrazić mi sobie sytuację, że to nie dzielna i charakterna Nevada Baylor będzie główną bohaterką kolejnej z opowieści o losach tego obdarzonego magią rodu. Jednak teraz, będąc już po lekturze tej niniejszej książki wiem, że było to nie tylko możliwym, ale też i wielce korzystnym dla tego znakomitego cyklu Ilony Andrews - bo jest to coś innego, coś nowego, zaskakującego i dającego w mej opinii może nie potrzebny, ale przydatny powiew świeżości. I owszem, z jednej strony jest trochę inaczej, ale z drugiej jest też równie udanie i efektownie, gdy pojawiają się potwory, żywe trupy, magiczne moce i walka z czołgami w tle.
Catalina, to znakomita, intrygująca, wspaniała bohaterka, która dysponuje jakże specyficzną magią rozkochiwania w sobie innych do tego stopnia, że skoczą dla niej w ogień..., ale też i która musi odnaleźć się tu w zupełnie nowej roli głowy całej rodziny/rodu Baylorów, co nie jest łatwym, ale w czym odnajduje się lepiej z każdym dniem. Różnica między nią i Nevadą jest zaś taka, że ta druga mogłaby zniszczyć pół miasta za sprawą broni, siły i mocy, a dla Cataliny wciąż jest to czymś rodem z filmu, czymś dziwnym, niezwyczajnym. I to jest urocze w tej bohaterce, że uczymy się tego ,,przygodowego życia" wraz z nią. Oczywiście ma ona do pomocy całą rodzinę i przyjaciół - z budującą pancerce pojazdy babcią, na czele.
Świat powieści jest w zasadzie ten sam - alternatywny świat, Stany Zjedzonego, Teksas i miasto Houston, gdzie nikogo nie dziwi magia, gdzie od czasy do czasy potwory chodzą po ulicach i gdzie łatwo o śmierć. I wciąż urzeka nas to znakomite połączenie naszej współczesności z faktem, że kiedyś niektórych ludzi dotknęła magia, a ci przekazują ją swoim kolejnym pokoleniom w ramach mniej lub bardziej znanych rodów. Magia niezwykła, która czasami pozwala rozpoznawać kłamstwa, w przypadku innych zmieniać się w potwory, a jeszcze niekiedy rozkochiwać w sobie innych do szaleństwa. Ile ludzkich namiętności, spaczeń i żądz, tyleż rodzajów magii - prawda, że brzmi ciekawie?
Nie sposób nie wspomnieć o komediowej warstwie tej książki, gdzie w zasadzie co dwie, trzy strony mamy przyjemność cieszyć się tak zabawną wymianą zdań pomiędzy bohaterami, bądź też niewypowiedzianymi myślami przez główną bohaterkę, że nie sposób nie uśmiechać się do książki w maksymalnie dopuszczalnych przez to mimiką naszej twarzy, proporcjach. To żarty z dorastania, z rodzinnych relacji, z ukrywanych zauroczeń, jak i z wielokrotnie tu padających nawiązań do popkultury. I jest to o tyle ważne i dobre, że w ten sposób ów komediowa warstwa łagodzi tę bardziej mroczną stronę tej opowieści, gdzie pojawia się chociażby śmierć niewinnych (powiedzmy, prawie niewinnych) osób.
Bawiłam się tu świetnie, być może nawet jeszcze lepiej, jak przy lekturze tomów z Nevadą w roli głównej. I choć nie wiem w którym kierunku podąży Ilona Andrews w kolejnych tomach serii, to mam wielką nadzieję, że otrzymamy jeszcze niejedną historię o losach Cataliny Baylor. Oczywiście pewnym jest też to, że bez doskonałego tłumaczenia Dominiki Schimscheiner książka ta nie byłaby dla nas tak dobrą i porywającą, za co należą się Pani Dominice wielkie słowa uznania. Podobnie, jak i Fabryce Słów, która opatrzyła ten tytuł piękną okładką, jak i wydała go w możliwie najlepszym stylu. To wszystko sprawia, że mamy do czynienie ze świetną powieścią spod nurtu urban fantasy, która w mej ocenie zadowoli każdego miłośnika tego literackiego gatunku.
Ja wiem... - znam Was i wiem, że sięgniecie po powieść ,,Szafirowy płomień". I dlatego też życzę Wam wielu niezapomnianych wrażeń i emocji podczas śledzenia burzliwych losów Cataliny i jej bliskich.
Juk ju
Nevada Baylor has a unique and secret skill—she knows when people are lying—and she's used that magic (along with plain, hard work)...
Atlanta to miasto dręczone przez magiczne problemy. Najemniczka Kate Daniels i Curran, Władca Bestii borykają się z rozdzierającym serce kryzysem. Niezdolne...