Zdradzona przez własna rodzinę.
Porzucona.
Szalona dziedziczka zamknięta w zakładzie psychiatrycznym.
Sophie McMillon jest pewna, że właśnie tu skończy się jej życie. W końcu psychiatryk jest lepszy niż dożywocie w więzieniu, prawda?
Arthair MacNaill - Diabeł z Belfastu, głowa dumnego klanu i prawnik, przed którym klękają wszyscy sędziowie. Nie znosi złamanych umów i nigdy nie przegrywa.
A to właśnie szalona dziedziczka McMillonów była tym czego chciał. Była jego kartą przetargową i nie zamierzał wycofywać się z zawartej umowy.
Co wyniknie z połączenia chęci zemsty i zimnej kalkulacji? Czy owładnięta manią dziewczyna i mężczyzna pozbawiony serca będą w stanie odnaleźć wspólną drogę? Czy jest szansa, by namiętność i pasja przerodziły się w coś więcej? A może jednak nienawiść okaże się zbyt silna, by prawdziwe uczucie mogło wygrać?
Finałowy tom sagi irlandzkiej.
Czy masz odwagę by sprawdzić o czym szepczą głosy ukryte w ciemnościach?
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-11-07
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 338
„Diabeł i jego szalona irlandzka dziedziczka. Odnaleźliśmy się w piekle. I jeśli będzie trzeba, to zasiądziemy na wspólnym tronie, by tym piekłem rządzić”
Myślałam, że wszystko już było w czytanych przeze mnie książkach, motywy się powielają, a kopiowanie bohaterów i ich mrocznych zachowań jest nikomu nie „przeszkadzającą” normą.
Ale…
Ale nie tu.
Nie w tej serii.
#dylogiairlandzka to dla mnie na prawdę całkiem coś innego.
W pierwszym tomie „Zapłacisz za wszystko” drugoplanowa bohaterka Sophie wzbudziła we mnie szereg przeróżnych emocji, od tych współczujących, przez neutralne aż po te najgorsze, a co za tym idzie, finalnie nie zyskała mojej sympatii, a wręcz przeciwnie…
Poznając ją bliżej w „Szalonej dziedziczce” zdałam sobie sprawę, że muszę zrewidować swoje odczucia względem niej.
Dziewczyna, aby uniknąć więzienia, wyrwać się z psychiatryka i móc „normalnie” żyć musi zgodzić się na aranżowane małżeństwo z Athairem MacNaill zwanym Diabłem z Belfastu. ( I rzeczywiście nim jest - analizując jego postać. )
Nie bez oporów zgadza się, i z impetem wchodzi w bardzo zżytą, bezwzględną mafijną rodzinę, która jednak przyjmuje ją jak swoją, pomimo, że ukrywa przed nimi swoje demony, których pilnie strzeże, by nie wydostały się na zewnątrz, zresztą tak jak jej mąż, którego mroczna bezwzględność pociąga ją i fascynuje. Pojawiające się nagle niebezpieczeństwo nie tylko zagraża jej i jej nowej rodzinie, ale i tej, w której dorastała, a która ją znienawidziła.
Jak poradzi sobie w tym mrocznym pełnym przemocy, krwi i bezwzględności świecie, ktoś, kto całe życie nie był samodzielny?
Jak może trafić prosto w serce Diabła, by spróbować zagościć w nim na dobre?
I wreszcie czy uda się ostatecznie ujarzmić szaleńcze demony, przekazane w genach, przez jej biologicznego ojca…
O tym wszystkim i o dużo więcej musicie przekonać się sami.
Rewelacyjna fabuła w bardzo mrocznym stylu hate/love, szalejące wręcz napięcie między głównymi bohaterami, nietuzinkowe postacie drugoplanowe, spotkanie z bohaterami pierwszego tomu, ale najważniejsze - Sophie - bohaterka, która wzbudza bardzo wiele emocji, zresztą tak samo jak Keara z pierwszego tomu tej dylogii.
Tu kobiety rządzą i tego nie da się nie zauważyć.
Prawdziwym smaczkiem jest rozdział 30 :-)
Jednak to, o czym nie trzeba zapomnieć - koniecznie przeczytajcie i przede wszystkim - weźcie sobie do serca ostrzeżenie autorki, bo w dylogii tej nie znajdziecie nic i nikogo delikatnego, a wręcz przeciwnie jest brutalnie, krwawo, mocno, mrocznie i tak bardzo wciągająca!
Ja polecam!
Czworo bohaterów. Jedna historia.Keara O'Grady. Spadkobierczyni irlandzkiej rodziny wypełniająca ostatnią wolę zamordowanej matki.Leith McMillon. Syn człowieka...
Niektórym rzeczom trzeba pozwolić umrzeć, by inne mogły powstać na nowo. Ava ponownie przewartościowała swoje życie. Odpowiedzialna nie tylko za swój...
Przeczytane:2026-04-15, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,
Są książki, które muszą poczekać zarówno na sam zakup jak i na samo czytanie. Ta książka czekała na jedno i drugie bardzo długo, ale w końcu po wszystkich perturbacjach doczekała się i została przeczytana na raz. Pierwszy tom tej dylogii był według mnie mistrzostwem świata, ten podobał mi się nieco mniej ale i tak był rewelacyjny, a poziom szaleństwa jest imponujący. To romans z elementami dark i mafijnymi porachunkami w tle.
Sophie została zdradzona, wykorzystana i porzucona przez swoją rodzinę, a na koniec zamknięta w zakładzie psychiatrycznym. Brutalność jakiej doświadczyła pozostawiła na niej piętno szaleństwa, a przyszłość dziewczyny to jedynie czarny scenariusz. Ale czy na pewno? Arthair nie lubi złamanych umów, a Sophie ma stać się jego kartą przetargową ale też i kluczem do celu. Mężczyzna ma klarowny plan działania, jednak dziewczyna nie jest aż tak naiwna i szalona jak przypuszczano. Pomiędzy parą wkrótce zaczyna iskrzyć, rodzi się więź, a czyhające na nich zagrożenie uświadamia ich, że tylko razem mogą przetrwać.
Jak wiecie nie czytam opisów, więc tutaj na dzień dobry byłam zdziwiona, bo jednak spodziewałam się bezpośredniej kontynuacji. Po części ją dostałam, ale główna bohaterka była inna, historia ukazana została z innej strony, ale co fajne w pewnym momencie drogi sióstr ponownie się ze sobą krzyżują. Ten tom pozwolił mi lepiej poznać Sophie, zerknąć co nieco do jej przeszłości, a później obserwować jak ta wpływa na jej teraźniejszość. Autorka dosyć dobrze moim zdaniem ukazała problemy psychiczne dziewczyny, skupiła się na traumach, oraz na tym jak te bolesne doświadczenia ją ukształtowały, jak pomimo całego cierpienia się nie poddała, jak się podniosła i jak nauczyła się wykorzystywać swoje słabości w manipulacji innymi.
Książka to przede wszystkim romans. Romans oparty na znanym i lubianym motywie enemies to lovers, a w tle pojawiają się wcześniej wspomniane traumy, intrygi, tajemnice, zemsta, waśnie rodzinne, mafijne porachunki i jakieś tam elementy dark. Pomiędzy naszymi bohaterami iskrzy w zasadzie od samego początku, może nie poczułam pomiędzy nimi chemii, ani nie dostrzegałam jakiejś głębi ich relacji, to napięcia i tych iskier nie zabrakło. Począwszy od ukrytych zamiarów do siebie, poprzez fascynację, następnie fizyczność, na wyznaniach miłosnych kończąc, ta relacja przeszła przez wiele wzlotów i upadków, by na końcu czytelnik mógł się zastanawiać kto tutaj był bardziej szalony.
Akcja książki była szybka i dynamiczna, ale to już chyba standard w powieściach autorki. Historia była wielowątkowa i działo się naprawdę dużo, pomimo tego tytułowego szaleństwa, fabułą była raczej uporządkowana, jedno zdarzenie pociągało za sobą szereg innych, przez co wszystkie kwestie zaczęły się łączyć i doprowadziły nas do satysfakcjonującego finału tej opowieści.
Jak wspominałam ten tom podobał mi się nieco mniej niż pierwszy, ale mimo to świetnie przy nim spędziłam czas, cieszę się, że w końcu po tak długim ociąganiu i odkładaniu tej książki na później, udało mi się zasiąść do lektury, bo naprawdę było warto. Książkę jak i całą dylogię irlandzką, szczerze polecam.