Szósty tom serii szklany tron, w którym to, co czeka Chaola i Nesryn, przekroczy ich najśmielsze oczekiwania.
Chaol Westfall i Nesryn Faliq wyruszają w podróż do starego i pięknego miasta Antica. Były kapitan Gwardii Królewskiej ma nadzieję, że któraś ze słynnych uzdrowicielek z Torre Cesme przywróci mu władzę w nogach. Czy pełna nienawiści do Adarlanu Yrene nawiąże więź z Chaolem i zdoła mu pomóc? Uleczenie to jednak tylko część planu. Na tronie zasiada wszechpotężny kagan, a sojusz z nim jest w stanie odmienić losy wojny wiszącej nad Erileą.
Chaol i Nesryn zostają uwikłani w polityczne sieci kaganu i będą musieli wykorzystać całą swoją moc, by pokonać otaczające ich niebezpieczeństwo. Długo wyczekiwane odpowiedzi drzemią głęboko w górach, gdzie wojownicy szybują na legendarnych rukach. Czy świat zdoła przetrwać? A może jest skazany na zagładę?
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2025-05-21
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 848
Kolejne tomy Szklanego tronu za mną. Przeczytałam je już jakiś czas temu i nie wierzę, że dalej są w mojej głowie. Imperium burz i Wieza switu zaleca się czytać razem i tak też zrobiłam. Czytanie w tandemie było strzałem w dziesiątkę. Pierwszy z tomów był świetny, drugi to według mnie średniak.
"Nadchodzi burza. Straszna burza."
Imperium burzy bardzo mi się podobało. Autorka świetnie splotła ścieżki wszystkich bohaterów. Końcówka tomu mnie zmiotła. O matko, nie pamiętam kiedy ostatni raz płakałam czytając książkę. Widziałam małe spojlery dotyczące fabuły. Myślałam, że dzięki temu nic mnie nie wzruszy. Myliłam się. Manon pozostaje moja ulubiona bohaterką, choć inni również mi się podobali. Właściwie chyba nie mam żadnych zarzutów do tego tomu.
"To będzie największa wojna naszych czasów. Będą szeptać o niej przy ogniskach i śpiewać w wielkich halach."
Jeśli chodzi o Wieże świtu. Książka mnie trochę wynudziła. Gdyby nie rozdziały poświęcone Nesryn, nie wiem, czy przeczytałabym ją do końca. Na pewno nie przeczytałabym jej, gdybym nie robiła #tandemread Chaol to okropnie nudna postać. Jedyne co podobało mi się w kreacji tego bohatera, to ilość fabuły poświęcona na uleczenie go. Tylko tyle. Natomiast Nesryn bardzo mnie ciekawiła. Wcześniej była mi obojętna. Teraz nawet ją lubię i cieszę się z tego, jak potoczyły się jej losy. Moim zdaniem, jeśli tom Chaola naprawdę was męczy, można go pominąć. Dużo nie stracicie.
Ta seria jest z każdym tomem coraz lepsza, aż w końcu się w niej zakochujemy. Psychicznie przygotowuje się na ostatni tom. Choć nie wiem, czy takie przygotowanie jest w ogóle możliwe. Jeśli kiedyś pomyśleliście o przeczytaniu tej serii, czytajcie. Warto. Polecam?
Wyczekiwany latami finał serii Szklany tron! Światowy bestseller królowej fantasy, Sarah J. Maas, oferuje czytelnikowi epickie, niezapomniane zakończenie...
Chcesz wiedzieć, co działo się z zabójczynią Celaeną przed akcją Szklanego Tronu? Oto pierwsza z czterech nowelek, które opowiadają o jej...
Przeczytane:2025-06-20, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Kto mnie zna, ten wie, że kocham twórczość Sarah J Maas. Dokładnie pięć lat temu moja przyjaciółka poleciła mi “Dwór cierni i róż”, przyznaję, że na początku nie było miłości, ledwie przebrnęłam przez całą książkę, lecz nie odpuściłam. Po serii Dworów przyszedł czas na Szklany tron i wtedy przepadłam. Ta seria wpadła prosto we wszystkie moje szufladki. Nie powiem, że nie ma błędów i jest idealna, ale ja ją kocham i będę zawsze polecać.
“Wieża świtu” Sarah J Maas to szósty tom serii Szklany tron. Po burzliwym i bardzo emocjonującym zakończeniu tomu piątego jesteśmy wrzuceni w spokojniejszą podróż Chaola Westfalla do odległej krainy. Podróż do Antici jest bardzo ważna dla niego, nie tylko z prywatnych pobudek, lecz również płynie tam, by szukać wsparcia w nadciągającej wojnie. Chaol stracił możliwość chodzenia, a Torre Cesme jest jedynym miejscem, gdzie mógłby otrzymać pomoc w odzyskaniu władzy w nogach.
Torre Cesme to miejsce, w którym żyją i uczą się uzdrowicielki, najlepsze i władające magią.
Drugim powodem, który przekonał Chaola do takiej ciężkiej i długiej podróży, jest nadciągająca wojna i chęć pozyskania sojuszników. Jednak kagan, który zasiada na tronie, nie jest chętny dać swoich ludzi na wojnę. Czy uda mu się odzyskać zdrowie i przekonać kagana do pomocy?
Jestem świadoma, że spora liczba czytelników, nie lubi tego tomu, są osoby, które nawet mówią, że jest to tom dodatkowy, a nie pełnoprawny. Obecnie, gdy po raz piąty przeczytałam całą serię, podtrzymuję swoje słowa i nadal głośno mówię: nie omijajcie tego tomu! Jest równie ważny jak poprzednie i wiele wnosi do historii, nawet gdy się nie lubi Chaola.
A jako mały smaczek, powiem wam, że przeczytanie “Wieży świtu” w tandemie z “Imperium burz”, to był świetny pomysł. Polecam wam poszukać rozpiski i zaznaczyć sobie rozdziały w obu tomach i czytać je po kolei, rozdział po rozdziale, raz tom piąty, raz szósty. Odczucia się inne i można bardziej polubić Chaola.
Polecam!