Szlam

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2020-05-26
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788366481213
Liczba stron: 0
Język oryginału: Polski

Ocena: 4.8 (10 głosów)

W sercu lubelskiej starówki dwie licealistki natrafiają na fragment męskiego ciała. Tej samej nocy na pobliskim podwórku zostaje znaleziona reszta zwłok mężczyzny.
Dochodzenie prowadzi prokurator Adam Szmyt, przeniesiony do Lublina ze stolicy. Pomagają mu ambitne policjantki: komisarz Aneta Brudka i psycholożka Magdalena Choroba. Zabójca pozostaje nieuchwytny, a niebawem znalezione zostaje kolejne ciało…
Śledczym udziela się ponura i zwodnicza atmosfera Starego Miasta. Pogoń za sprawcą przez mroczne podwórka staje się dla nich wyprawą w głąb siebie. Co odkryją na dnie swojej duszy? Dlaczego giną tylko mężczyźni i gdzie pojawią się brakujące fragmenty ich ciał? Wreszcie, czy uda się złapać zabójcę i zapobiec dalszym zbrodniom?

Tagi:

Kup książkę Szlam

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Szlam

Avatar użytkownika - annaszymczak
annaszymczak
Przeczytane:2020-08-24, Ocena: 3, Przeczytałam,


 „Szlam” to kolejny mocny thriller z elementami kryminału po który sięgnęłam. Ostatnio coraz bardziej podoba mi się ten gatunek, a że Polscy pisarze nawet nieźle się wyrobili w tym to po książkę Pana Andrzeja po prostu musiałam sięgnąć. Przyciąga ona wzrok nie tylko opisem z tyłu książki, ale i naprawdę ciekawą okładką. A jak jest z treścią?


 Akcja powieści dzieje się w Lublinie. 
 Dwie licealistki znajdują fragment męskiego ciała. Jednocześnie tej samej nocy na pobliskim podwórku znaleziona zostaje reszta zwłok mężczyzny. Dochodzenie zaczyna prowadzić prokurator Adam Szmyt, który został ostatnio do Lublina przeniesiony ze stolicy. W śledztwie pomagają mu dwie ambitne policjantki : komisarz Aneta Brudka oraz psycholożka Magdalena Choroba. Niestety zabójca jest dość sprytny i nadal pozostaje nieuchwytny dla śledczych. Niebawem zostaje odnalezione kolejne ciało …


 Czy Adamowi oraz koleżankom z pracy uda się w miarę szybko znaleźć sprawcę? I dlaczego giną tylko mężczyźni? Ponura i mroczna atmosfera Starego Miasta wcale nie pomaga w rozwikłaniu tej zagadki . 

 Jak dla mnie akcja powieści tutaj jest bardzo monotonna. Niestety muszę przyznać, że nie wciągnęła mnie ona ani trochę. 
 Z początku może i jakieś moje zainteresowanie zebrała, ale później było już tylko gorzej i jakoś tak nijako. Fabuła oraz cały zamysł tej książki zaczął mi się wlec. Ciągłe przytaczanie męskich narządów po prostu nudzi, denerwuje – wydaje się, jest po prostu za dużo „tego” niż jakichkolwiek innych opisów czy chociażby pokazania miasta, przybliżenia miejsca gdzie akcja się dzieje.


 Czarny humor, który tu dostajemy moim zdaniem nie każdemu czytelnikowi przypasuje, nie każdy go zrozumie i niestety tego autor nie wziął pod uwagę. A szkoda bo może by coś z tego było, bo fabuła potencjał miała – tylko jak dla mnie źle została opisana. 
 Jeśli chodzi o przekleństwa zawarte tutaj to one aż tak bardzo nie rażą – przynajmniej mnie, bo czytałam książki z gorszymi zawartymi „przecinkami” tego typu- ale niestety też niczego nie wnoszą. Żadnych emocji, żadnego sensu – po prostu ot tak są sobie używane . 
 Co do bohaterów – ja bym ich niestety nie polubiła. To są ludzie, którzy nic sobą nie wnoszą, nie reprezentują . Jak dla mnie są po prostu racy nijacy co jeszcze bardziej odrzucało mnie od tej powieści. Bohaterów albo się lubi albo nie, a tutaj mamy w sumie wobec nich pełną obojętność. 


 Fabuła, którą autor sobie wymyślił naprawdę ciekawa , ale źle się ją odbiera. Wątki pedofilskie, które tu mamy mogły by naprawdę narobić dużo szumu … ale niestety nie wyszło.
 Podsumowując: 

 „Szlam” Andrzeja Mathiasza to powieść, której przyznam szczerze nie skończyłam. Nie wciągnęła mnie ona całkowicie, a to co udało mi się przeczytać ( jakieś 75% powieści) strasznie mi się dłużyło. 

 Ta powieści powiedziałabym, że jest dość specyficzna. Niektórym może się bardziej spodobać, a inni ( jak właśnie ja) strasznie się przy niej wynudzą. Ale to już trzeba samemu podjąć decyzję o przeczytaniu jej. Mnie rozczarowała ona bardzo. 

Link do opinii

Na kryminał pt "Szlam" warto zwrócić uwagę, bo podejmuje on ciekawy problem etyczny. Co kiedy system karny szwankuje? Kiedy oprawcy, mimo że podani organom ścigania na tacy wychodzą na wolność i dalej krzywdzą. Czy ofiara ma prawo wymierzyć sprawiedliwość? Czy tego co oczyszcza świat ze „szlamu” należy karać?

Fabuła
Lublin. Na Placu po Farze zostaje znaleziony fragment ciała. Charakter zbrodni wskazuje na brutalnego psychopatę. Wygląda na to, że morderca prowadzi prywatną vendettę, ponieważ zostają znalezione kolejne i kolejne zwłoki okaleczone w ten sam sposób. Co mają ze sobą wspólnego zabici mężczyźni i dlaczego zostali pozbawieni części ciała? Grupa złożona z komisarz Brudki, prokuratora Szmyta i psycholog Choroby próbuje rozwiązać tę sprawę. A w ciemnych zakątkach lubelskiej starówki słychać echo dziecięcej rymowanki: Raz, dwa, trzy... Baba Jaga patrzy!

W recenzji kryminału "Powódź" napisałam, że brutalna zbrodnia i humor nie idą w parze. Po przeczytaniu "Szlamu" to twierdzenie zaczęło chwiać się w posadach.
Zbrodnia, a właściwie zbrodnie, które opisał Andrzej Mathiasz są brutalne. Oprawca z zimną krwią okalecza i porzuca swoje ofiary. Motyw, jaki ma morderca to również ciężki temat, wręcz obrzydliwy. Dochodzą do tego etyczne dylematy, o których napisałam we wstępie do recenzji. Nie brzmi to jak rozrywkowa książka, a jednak czytając "Szlam" śmiałam się i krzywiłam na zmianę.

Spójrzmy na trio, które rozwiązuje sprawę: Szmyt- Brudka- Choroba. Każdy z bohaterów od momentu przedstawienia się, musi walczyć, aby nie zostać obiektem drwin.

Andrzej Mathiasz dorzuca, kilka scen niczym z absurdalnej komedii, ale, (o dziwo) realistycznych. Chociażby na samym początku, kiedy zostaje znaleziony pierwszy fragment ciała. Spodziewamy się odpowiednich zabezpieczeń ze strony policji i szacunku dla zmarłego. Co z tego kiedy natura robi śledczym pod górkę. Dawno nie wytrzeszczałam tak oczu ze zdziwienia. Genialna wymyślona scena.

Prokurator to brzmi dumnie? Nie w tym przypadku.
Adam Szmyt przypomina raczej nielubianego przez kolegów i przełożonych pracownika biurowego, który chce odsiedzieć swoje godziny w robocie, wykonując w międzyczasie kilka telefonów, żeby szef nie przyczepił się, że nic nie robi. Nie podchodzi z entuzjazmem do prowadzonej sprawy. Liczy na szybkie umorzenie. Dobrze, że w końcu łapie trop i angażuje się w śledztwo. Przecież morderca nie może chodzić po ulicy.

Ostatnio na różnych grupach czytelniczych dyskutowałam sporo o przegadaniu. Zastanawialiśmy się, czy to faktycznie wada, czy może są sytuacje, kiedy ono coś wnosi, na przykład buduje klimat.
"Szlam", szczególnie na początku, jest bardzo przegadany. Prokurator nie potrzebuje dużo, żeby jego myśli daleko odpłynęły. Mi utkwił w głowie jego wywód po wizycie w prosektorium. Teoretycznie powinien zastanawiać się nad tym co powiedział mu patolog. Nie Adam Szmyt. On zastanawiał się jak to jest spotykać się z kimś, kto zawodowo pracuje z trupami. Takie gadulstwo nie wnosi za dużo do historii, ale podkreśla ślamazarność prokuratora.

Powieść, jako całość, mi się podobała, ale dwie kwestię muszę wytknąć.
Po pierwsze, autor pokazuje wydarzenia z różnych perspektyw. Przeskakuje między narratorami, cofa się w czasie. Bardzo lubię, kiedy przedstawione są różne punkty widzenia. Cała trudność w tak prowadzonej opowieści, polega na tym, żeby jasno podkreślić kto mówi i kiedy mówi. Ten element Andrzej Mathiasz mógłby bardziej dopracować. Co prawda prędzej czy później czytelnik odnajdzie się w fabule, tylko mogłoby zostać wyeliminowane to później. Szczególnie, że autor dorzuca opisy snów, czy też dialogów, które bohaterzy chcieliby przeprowadzić a nie przeprowadzili. Gdyby odrobinkę lepiej to opracować, czytanie byłby jeszcze przyjemniejsze.

Druga sprawa, to coś czego ja wyjątkowo nie lubię, ale być może wam to nie przeszkadza. Każdy z bohaterów (morderca, Szmyt, Brudka, Choroba) reprezentuje jakieś nieszczęście. Każdy z nich ma problem, który w pewnym momencie zaczyna wieść prym. Dlaczego tego nie lubię? Wracamy tu do kwestii przegadania. Bardzo ważne jest dla mnie, szczególnie w kryminałach, żeby fabuła była spójna i każdy jej element miał swoją rolę do odegrania. Jeżeli dla sprawy, przedstawienia postaci, tła itp. nie jest istotne, że pani X ma chorą matkę, ojca, siostrę to nie chcę o tym czytać. Chcę się skoncentrować na głównym wątku i szukać wskazówek, żeby ustalić tożsamość mordercy.

Lublin
Akcja powieści dzieje się w Lublinie. Bardzo podoba mi się jak Andrzej Mathiasz przedstawił charakter miasta. Opisy ulic, budynków zostały świetnie wplecione w akcję. Są naturalne i nie zakłócają jej biegu. Czuć atmosferę tych miejsc. Może przesadziłam z entuzjazmem, bo nigdy tam nie byłam i nie umiem określić, czy zrobił to wiarygodnie, ale poczułam "jakiś" Lublin na kartach tej książki. Teraz pozostaje mi zapytać, kogoś z mieszkańców Czy tam faktycznie wszędzie jest blisko?

Podsumowanie
Miarą tego czy książka jest dobra/ niedobra jest to jak ją się nam czytało. Pomimo że, znalazłam w nim kilka irytujących mnie elementów, "Szlam" czytało mi się wyśmienicie. Andrzej Mathiasz podjął kontrowersyjny temat, zadbał o oddanie charakteru miasta, w którym rozegrał akcję powieści, a zakończenie... coś co lubię. Fakt, że szybko dodałam dwa do dwóch, ale to nic. Po takie rozwiązania sięgali najwięksi kryminału i one zawsze są dobre.

Link do opinii
Avatar użytkownika - red_sonia
red_sonia
Przeczytane:2020-05-20, Ocena: 3, Przeczytałam,

Do „Szlamu” podeszłam z naprawdę pozytywnym nastawieniem i chyba tylko to pozwoliło mi dotrwać do końca tej powieści.

Liczyłam na tajemnicę, krew, brud i atmosferę strachu, dostałam... komedię. To nie tak, że ja komedii nie lubię, bo lubię, czarny humor zawsze mile widziany, ale tu absurdalne sytuacje mnie przygniotły, a teksty, które miały bawić i powodować wykrzywienie kącika ust w uśmiechu, po prostu drażniły, irytowały. Kreacja samego mordercy, czy motywy jego postępowania, w mojej ocenie wyszły autorowi bardzo dobrze — czaty pełne pedofilów, którzy otwarcie przyznają się do swoich preferencji, oczekiwań i oferują (lub nie) pieniądze oraz kara, która ich za to spotyka — dlatego nie rozumiem czemu z policjantów zabezpieczających znalezione fragmenty ciał i same zwłoki zrobił kompletnych nieudaczników? Takich z dowcipów, że chodzą parami, bo jeden czyta, a drugi pisze? Prokurator też niespecjalnie nadaje się do swojej pracy, niby ambitny, chce się wykazać, a wychodzi zupełnie odwrotnie.

Może zależy jak do tej książki podejść? W każdym razie ja ją zmęczyłam, a nie czytałam z zaciekawieniem. Jednak nie jest ona kompletnie pozbawiona zalet, więc nie daję jej najniższej oceny.

Link do opinii

Akcja tej książki rozgrywa się w Lublinie. Pewnej nocy na jednym z zabytkowych placów, 2 nastoletnie dziewczyny natykają się na ciało mężczyzny. W tym samym momencie, w innym miejscu Lublina zostaje znaleziona... część denata. Na miejsce zostaje wezwany prokurator Adam Szmyt. Mężczyzna niezbyt lubiany, zesłany do Lublina z Warszawy. W dochodzeniu towarzyszą mu 2 policjantki - komisarz Brudka i psycholożka Choroba.
Zabójca pozostaje zagadką, grupa dochodzeniowa kilka razy błędnie typuje morderców, tymczasem w mieście znajdowane są kolejne okaleczone ciała.
Nocne pościgi, po opuszczonych, ciemnych lubelskich zaułkach, zmuszają do wpatrzenia się w głąb siebie. Co wyniknie z tej psychoanalizy ścigających? Czy odnajdą mordercę i rozwiążą zagadkę śmierci kilku mężczyzn? Czy znajdą odpowiedź na najważniejsze pytania - dlaczego mężczyźni i dlaczego część ich ciała znajdują się w innych miejscach?

"Raz, dwa, trzy... Baba Jaga patrzy..." już tylko te słowa wzbudzają we mnie grozę, zwłaszcza, że ich brzmienie w tej historii powoduje pojawienie się gęsiej skóry... To moje pierwsze spotkanie z książką tego autora - "Szlam" - Andrzej Mathiasz. Co mówi tytuł? Czy może kojarzyć się z całą historią? I tak i nie.

Książka należy do thrillerów, sensacji, kryminału. Już sama okładka przeraża i zachęca by sięgnąć po tę historię. Z kolei treść wciąga od samego początku. Autor nie zwleka, ale buduje napięcie od pierwszej strony. Wciąga czytelnika w mrok, przeraża, tworzy miliony pytań i nie pozwala zapomnieć. Historia napisana jest niezwykle ciekawie. Nawiązuje do aktualnych wydarzeń na świecie, ma prostą, fajną narrację. Bohaterowie są ciekawi, ich portrety psychologiczne są dosyć zawiłe, ale nie wieje nudą. Czytając, zagłębiamy się razem z nimi w mroczne, wilgotne bramy, zakamarki. Czujemy oddech na swojej szyi, słyszymy najmniejszy szum. Razem z prokuratorem mamy wrażenie, że ktoś nas obserwuje i z przerażeniem odbieramy kolejną tajemniczą informację.
Oczywiście nie zabrakło specyficznego humoru, zabawnych sytuacji i postaci.

W całej tej przerażającej historii i mrożących krew w żyłach opisach brutalnych akcji, autor umieścił bardzo ważne wydarzenie. Wydarzenie klucz, nad którym powinno się zastanowić. Takie wydarzenie świetnie pokazuje jak potrafi zniszczyć człowieka. Jakie piętno odbija na psychice, w końcu co dzieje się z ludzką psychiką, która doświadcza traumy. Ta książka pokazuje, że nic nie jest czarne i białe. Ze nie każde złoto co się świeci i nie każdy jest tym za kogo się podaje. Wreszcie uważam, że poza przerażeniem jakie ta historia wzbudza w czytelniku, jest to też fantastyczna opowieść psychologiczna. A takie lubię :)

Czytając ją czułam przerażenie, ciekawość i grozę. A jej zakończenie totalnie zaskakuje. I tak naprawdę dopiero na końcu, jesteśmy w stanie zrozumieć postępowanie wielu osób. Dopiero po ostatniej kropce, możemy wrócić pamięcią do wydarzeń i spróbować odtworzyć historię jeszcze raz.
Polecam!!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Stenka
Stenka
Przeczytane:2021-06-19, Ocena: 5, Chcę przeczytać, 52 książki 2021,

To moje pierwsze spotkanie z tym autorem i z pewnością nie ostatnie. Wciągająca akcja, dużo zwrotów akcji i to co lubię thriller psychologiczny. Problemy z psychiką mają wszyscy główni bohaterowie i może trochę ich za dużo. "Psychika to wciąż niebadana sfera. /..../Coraz lepiej poznajemy Wszechświat, odległe planety..... Z drugiej strony badamy najmniejsze elementy materii, jakieś kwarki... A nie znamy własnej głowy i tego, co się lęgnie w ciemnych zakamarkach naszego mózgu." Autor porusza ważny problem, o którym ostatnio dużo się mówi. Pedofilia wśród księży, polityków, wokalistów, osób ogólnie szanowanych. Skutki wykorzystania seksualnego w dzieciństwie pozostają na zawsze, trudno się od nich uwolnić.

Link do opinii
Avatar użytkownika - selwka
selwka
Przeczytane:2021-06-18, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Grzegorz74
Grzegorz74
Przeczytane:2020-06-18, Ocena: 6, Przeczytałem, 2020, 52 książki 2020,
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2020-06-06, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2020,

Morderca nie próżnuje, prawie każdej kolejnej nocy, w jakimś zaułku lubelskiej starówki zostają znalezione kolejne zwłoki z odciętą częścią ciała. Nieboszczyk zanim umrze słyszy dziecięcą wyliczankę, po niej następuje uderzenie w głowę i utrata przytomności, po której następuje kolejny etap.  Kto dokonuje tych makabrycznych zbrodni? Czy są to jakiegoś rodzaju mordy rytualne czy zemsta? Dlaczego giną tylko mężczyźni?

Na wstępie chciałabym napisać, że to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale jak mi czas pozwoli to z całą pewnością nie ostatnie.

Autor zabiera czytelników do Lublina, ale nie tego pięknego, turystycznego, tylko w jego mroczne zakamarki, w których niezbyt lubiany w branży prokurator i młoda pani komisarz muszą stanąć w obliczu makabrycznych zbrodni psychopatycznego mordercy, który po każdym swoim dziele zostawia ślad w nietypowych dla zbrodni miejscach.

Muszę przyznać, że fabuła prowadzona jest dość oryginalnie, jest chyba nawet lekkim zaskoczeniem dla miłośników kryminałów czy thrillerów. Rozdziały z wątkiem prowadzonego śledztwa przeplatają się z rozdziałami z wątkami mordercy, w których ze szczegółami wręcz, opisywane są dokonywane zbrodnie. Prawie od początku możemy przypuszczać, że mordercą jest kobieta, ale czy na pewno?

Autor niesamowicie manipuluje czytelnikiem, i swoimi bohaterami również. Policja i prokurator są jak w błędnym kole, kiedy wydaje się im, że są już na finiszu, że mają swojego winnego (winną), następuje kolejne morderstwo.

Ciekawym i nie obojętnym dla fabuły jest to, że poruszone zostały w tej powieści trudne tematy społeczne. Na przykład przemoc domowa, często ukrywana za zamkniętymi drzwiami, dotycząca nie tylko dorosłych, tu mam na myśli małżonków czy rodziców i ich dzieci, ale dotycząca molestowania i zmuszania małoletnich do czynności seksualnych.

W fabułę kryminalną autor wplótł wiele wątków psychologicznych, między innymi wątek dotyczący problemu alkoholowego, pedofilii czy rozdwojenia jaźni. Wszystko to zebrane do jednego „worka powieściowego” stanowi taką mieszankę wybuchową, że człowiek dosłownie odczuwa ją jakby sam uczestniczył w tym śledztwie. Jakby podświadomie mógł być kolejną ofiarą albo uczestnikiem zbrodni.

Autor powoli buduje napięcie, a gdy sięga ono zenitu następuje gwałtowny zwrot akcji. Momentami czytelnik jest prawie pewien jak zakończy się kolejna scena, a tu… nagle okazuje się, że wszystko nie jest tak. Jedna zagadka wyprzedza drugą zagadkę, a śledztwo nie posuwa się ani kroku ku zakończeniu. Dzięki tym manewrom jednak, fabuła cały czas trzyma w napięciu, bo tak właściwie nie wiesz co stanie się na następnej stronie.

Tej książki nie można czytać spokojnie, i jeżeli ktoś biorąc ją do ręki będzie liczył na lekki i przyjemny relaks to chyba się nieco zawiedzie. To nie jest lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale myślę, że wielu czytelnikom na długo postanie w pamięci. Połączenie mocnej, wciągającej fabuły z nietuzinkowymi osobowościami głównych bohaterów i ciekawie skonstruowanymi dialogami, to jest coś, co przyciąga w dobrej książce i pozwala na maksimum satysfakcji z tego, że nie zmarnowało się czasu na czytanie.

Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom dobrych kryminałów, thrillerów i powieści psychologicznych. Poruszone w tej lekturze tematy nie należą do łatwych wręcz przeciwnie, uświadomią ile zła czai się w ludziach, jak trudno czasem nad tym złem zapanować i jak wiele można zrobić dla drugiego człowieka, aby pomóc mu odzyskać spokój ducha.

(…) Jak pokręcona może być ludzka psychika. Patrzysz ma twarz, przyglądasz się mimice, zaglądasz w oczy, rozmawiasz z kimś i myślisz, że w ten sposób tego kogoś poznajesz. A to przecież tylko kolorowe opakowanie w 3D. wewnątrz, jak w jajku niespodziance, czai się zupełnie inny stwór. Potwor! (…)

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tatiaszaaleksiej
Tatiaszaaleksiej
Przeczytane:2020-05-24, Ocena: 4, Przeczytałam,

      „Za młody, żeby zdechnąć, za stary żeby żyć”.

 

W Lublinie na Starym Mieście zostaje znaleziony fragment męskiego ciała, niedługo później, ktoś trafia na okaleczone zwłoki mężczyzny. Do prowadzenia śledztwa zostają wyznaczeni: prokurator Adam Szmyt, komisarz Anna Brudka i policyjna psycholog Magdalena Choroba. Początkowo trudno jest się im dogadać, jednak wspólny cel odnalezienia sprawcy makabrycznych zbrodni zaczyna ich łączyć i dopingować. Tym bardziej, że wkrótce zostaje znalezione kolejne okaleczone ciało.  Kto jest sprawcą tych morderstw, dlaczego ktoś w ten sposób okalecza mężczyzn? Czy będą kolejne ofiary? Śledczy mają trudne zadanie do wykonania.

 

Przejmujący i bardzo wciągający kryminał, z licznymi wątkami obyczajowymi, które stopniowo okrywają przed czytelnikiem codzienne życie naszych bohaterów. Powiązania i wzajemne zależności polityków i kościoła. Trudne i bardzo bolesne problemy: przemoc domowa, pedofilia, gwałt, aborcja. Umiejętnie „wyciszanie” spraw i niekompetencja organów ścigania. Zło, które niszczy i ma bardzo niszczący wpływ na codzienność. Jest brutalnie, krwawo, mocno, dosadnie. Przeniesienie za „karę”, ambicje, nieuchwytny, ciągle wymykający się morderca. Strach, mrok, niemoc, niepewność, sekrety. Trudne relacje międzyludzkie, intrygi, wzajemne powiązania i zobowiązania.

 

Powieść dała mi ogromną dawkę przeróżnych emocji. Opowiedziana historia niepokoi, pobudza wyobraźnię, wnika w umysł. Jest specyficzna, nietuzinkowa, pełna niespodzianek. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło. Polecam :)

 

http://tatiaszaaleksiej.pl/?p=2722

Link do opinii
Inne książki autora
Druga rzeczywistość
Andrzej Mathiasz0
Okładka ksiązki - Druga rzeczywistość

Czy zwykły wirus, błąkający się od lat po sieci, może zniszczyć świat?Były haker Tom Clark staje na czele tajnego zespołu Cieni. Ma za zadanie rozwijać...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Bez opamiętania
Paulina Wysocka-Morawiec
Bez opamiętania
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy