Tajemnicza śmierć Marianny Biel

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2017-06-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-271-5604-4
Liczba stron: 296
Tytuł oryginału: Tajemnicza śmierć Marianny Biel
Język oryginału: polski
Dodał/a książkę: martucha180
Tom 1 cyklu Kryminał pod psem

Ocena: 4.67 (9 głosów)

Co może zrobić zwolniony z pracy policjant? Może – jak Szymon Solański – przeprowadzić się do chorzowskiego familoka, przygarnąć ze schroniska psa, otworzyć agencję detektywistyczną i liczyć, że trafią mu się zlecenia ciekawsze niż śledzenie niewiernych małżonków.
Zrządzeniem losu w piwnicy nowego lokum Solańskiego zostają znalezione zwłoki Marianny Biel, niegdysiejszej gwiazdy miejscowego teatru. Policja przyjmuje, że był to nieszczęśliwy wypadek. Solański jest innego zdania. Postanawia pokazać dawnemu pracodawcy, że nie stracił policyjnego nosa. Z kundelkiem Guciem u boku rusza na poszukiwanie mordercy…

 

Kup książkę Tajemnicza śmierć Marianny Biel

Zobacz także

Opinie o książce - Tajemnicza śmierć Marianny Biel

"PSI LOS"Dziś u Diabła pierwsza pourlopowa recenzja . Marta Matyszczak "Tajemnicza śmierć Marianny Biel". Wydawnictwo Dolnośląskie , 2017.Nie jest łatwo napisać powieść z elementami komedii. Niezmiernie trudno jest stworzyć własny styl, narrację i bawić czytelników. Trzeba mieć to "coś", a to właśnie bez wątpienia posiada Marta Matyszczak, która swoją pierwszą powieścią udowodniła, że można napisać książkę zabawną, ale nie infantylną. "Tajemnicza śmierć Marianny Biel" to z jednej strony rasowy kryminał, a z drugiej zaś niebanalna komedia. Trudne połączenie, które autorce bardzo się udało. Los bywa przewrotny. Postawiła na drodze dwóch wykolejonych osobników. Z jednej strony byłego policjanta Solańskiego, który boryka się ze swoimi demonami z przeszłości, a z drugiej Gucia- niemłodego już i nie do końca sprawnego kundelka ze schroniska. Obaj dżentelmeni zamieszkują razem i niewiele czasu mija , gdy w zamieszkałym przez nich familoku dochodzi do wstrząsających wydarzeń. Znalezione zostają zwłoki znanej gwiazdy teatru. Czy był to nieszczęśliwy wypadek czy dobrze zaplanowana zbrodnia? Niebanalny duet - Solański i Gucio na tropie to gwarancja świetnej zabawy. Poznajemy śląski familok i zamieszkującą go istną plejadę barwnych postaci. W toku śledztwa coraz więcej brudnych zagadek wychodzi na jaw, a mordercą , jak się okazuje, może być każdy. Mamy tu wszystko to, co tygryski lubią najbardziej- ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2017-08-20, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2017 r.,

Kiedy kryminał schodzi na psy, to… będzie to jeden z tomów serii pt. Kryminał pod psem autorstwa Marty Matyszczak! Tym razem pierwszy – Tajemnicza śmierć Marianny Biel.

Ta kamienica to istny Mordor. (s. 195)

Do familioka na ulicy 11 Listopada w Chorzowie wprowadza się były policjant Szymon Solański, a wraz z nim pies z nieparzystą ilością łap. To Gucio, stary kundel przygarnięty ze schroniska. To oni wraz z Różą Kwiatkowską, koleżanką Szymona ze szkoły i dziennikarką „Chorzowskich Nowin” znajdują zwłoki starszej pani w piwnicy. Policja szybko dochodzi do wniosku, że Marianna Biel zginęła w wypadku. Solański ma inne zdanie na ten temat. Gucio także. Zaczynają prywatne dochodzenie.

My som tu wszyscy jedno familia. (s. 63)

Familiok ów zamieszkują: bliźniacy Gerlachowie, rodzina Polaczków, Brygida Buchtowa, Róża Kwiatkowska, Marianna Biel i od niedawna Szymon Solański. W sumie to Marianna Biel już nie mieszka, bo nie żyje. Sąsiedzi nie zauważyli zniknięcia starszej, samotnej pani. Ale na swój sposób interesują się życiem sąsiadów zza ściany, a nawet w nie ingerują. Ich relacje między sobą są różne, bo każdy ma swoje tajemnice i kłopoty.

Zafiksował się totalnie na sprawie niewyjaśnionej śmierci Marianny Biel. (s. 198)

Solański prowadzi śledztwo w sprawie śmierci niedoszłej sąsiadki. Sam siebie przekonuje, że policja się myli. Ma zamiar udowodnić podkomisarzowi Matusiakowi, że to morderstwo, a nie nieszczęśliwy wypadek. Ale odrzuca wszystkie zlecenia napływające do jego agencji detektywistycznej „Solan”, przegania klientkę, a jego konto pustoszeje. Standard życia duetu detektywów się pogarsza.

Musiałem wziąć sprawy w swoje łapy. (s. 124)

Gucio to typowy pies – zaznacza swój teren, „zawiera” relacje z innymi psami (ach ten pinczerek!) i nie odstępuje swego pana na krok. Ale jest też nietypowym psem, choćby ze względu na ilość łap. Swojemu panu ma za złe, tak po psiemu, że jest pomijany przy niektórych aspektach śledztwa i pozostawiany na marginesie wydarzeń. Gucio chlubi się ponadprzeciętnie wysokim IQ, dobrym węchem nieco mniej. Przekazuje swemu panu różne informacje, lecz… jego pan nie rozumie psiego języka. A „szpetny wypierdek” czuje w koniuszkach łap, oj czuje…! To pies jest drugim narratorem po narratorze wszechwiedzącym i opowiada o wydarzeniach z punktu trzech łap. Spojrzenie na świat i dochodzenie zupełnie się różnią. Jego zabawne, nieco ironiczne komentarze z przeróbkami frazeologizmów ze słowem ‘pies’ to mała gratka!

W tym cholernym familioku śmierdziało tajemnicą z każdego kąta. I bądź tu, człowieku (lub psie), mądry, który kąt był tym właściwym. (s. 224)

Akcja kryminału ma nierówne tempo. Schodzi ono na plan dalszy, gdyż na pierwszy wysuwa się tło obyczajowe powieści, głównie relacje sąsiedzkie, tajemnice sąsiadów i problemy rodzinne Szymona oraz Róży. Do tego dochodzą wspomnienia o życiu ofiary i wydarzeniach sprzed lat. Bowiem kiedyś Marianna Biel była sławną chorzowską aktorką uwielbianą przez publiczność... Zagadka jej śmierci, a właściwie zbrodni, jest odkrywana po kawałku, ale w natłoku wydarzeń w familioku i informacji można zagubić tropy, a wtedy wskazanie mordercy jest zaskoczeniem.

Autorka w swej debiutanckiej powieści porusza wiele problemów społecznych: odrzucenie przez ludzi i środowisko osób starszych i samotnych; przemijająca sława aktorki, problem bezdomnych zwierząt w schronisku, życie psów i ich rola w życiu człowieka – i tu pochwała dla autorki za wspomnienie Roberta Biedronia i jego akcji; problem alkoholizmu bliskiej osoby; skomplikowane relacje sąsiedzkie, ale też wyciągnięcie pomocnej dłoni, bezinteresowna pomoc drugiemu człowiekowi. To także bardziej osobiste problemy, jak zawód miłosny, kłopoty ze spadkiem

Koledzy podążyli za Marianną. Przez cały wieczór śmiali się z akcentu kobiety i dopytywali się, co dokładnie powiedziała, bo nie byli w stanie zrozumieć wszystkich słów. (s. 161)

Ja też, droga autorko. I zapewne wielu czytelników także. Gwara śląska jest trudna, szczególnie gdy chodzi o dialektyzmy leksykalne. Połowę tekstów gwarowych zrozumiałam dokładnie, części się domyśliłam z kontekstu, a ćwierci nie zrozumiałam zupełnie. Z tego też powodu trochę humoru „uciekło mi sprzed oczu” i nie bawiłam się jak należy. A wystarczyłoby dać przypisy lub od biedy słowniczek.

Nie po to natura obdarzyła nas uszami, żebyśmy teraz nie podsłuchiwali. (s. 195)

Tajemnicza śmierć Marianny Biel w moim mniemaniu to bardziej obyczajówka z rozwiniętym wątkiem kryminalnym, sympatycznym trzynożnym Guciem z nieco zadartym noskiem oraz upartym detektywem Szymonem. Czytelnik zamieszka w Chorzowie przy ulicy 11 Listopada i pozna słodko-gorzki smak życia w śląskiej kamienicy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - lady_foe
lady_foe
Przeczytane:2017-08-08, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2017,

Kryminał z dużą dawką humoru! Śledztwo śmierci chorzowskiej aktorki Marianny Biel prowadzone jest przez byłego policjanta i jego przesympatycznego psa. Osobiście, mało było dla mnie tu motywów kryminalnych, gdyż książka przez większą część stron traktuje o życiu codzinnym mieszkańców Śląska,porusza problem alkoholizmu, złamanego serca czy kłopotów ze spadkiem. 

Link do opinii

Zauroczył mnie Gucio i jego logika, która nie jest skażona człowieczeństwem. Polubiłam Szymona i Różę. Wnikliwie pryglądałam się ich sąsiadom, szukając wśród nich sprawcy niespodiewanej, owianej tajemnicą gwiazdy chorzowskiego teatru - tytułowej Marianny Biel. Duży plus za śląskie klimaty, wyrazistość postaci i sympatycznych czworonoznych bohaterów.

Link do opinii

Bardzo przeciętne czytadło, które mnie nie porwało. Owszem książka łatwa i lekka w odbiorze ale dość nudnawa, intryga kryminalna właściwie żadna. Guciem się nie zauroczyłam, gwary śląskiej nie zrozumialam i nie poczułam klimatu śląskiego familoka. Po kolejną część raczej nie sięgnę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - salemeczka
salemeczka
Przeczytane:2018-04-22, Ocena: 5, Przeczytałam, 2018,
Avatar użytkownika - Mysza_99
Mysza_99
Przeczytane:2017-10-08, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2017,

Już dawno nie czytałam żadnego kryminału. A to zaczynały się zbyt mroczno, a to nudziły od początku, a to wolałam romantyczne trele-morele niż pogoń za mordercą. Jednak w kręgu Śląskich Blogerów Książkowych zrobiło się głośno o pewnej książce - poszły słuchy, że to wspaniały kryminał, że cudowny pies w nim, nie mówiąc już o tym, że akcja dzieje się w Chorzowie. Dla mnie to niemal po sąsiedzku, bo na ulicę 11 listopada mam kilka minut. I to spacerkiem!


Musiałam zatem przeczytać i przekonać się na własnej skórze, czy ta książka naprawdę jest taka dobra. I wiecie co? Jest!


Do chorzowskiej kamienicy przy ul. 11 listopada 113 przeprowadza się były policjant Szymon Solański, który planuje otworzyć agencję detektywistyczną. Przygarnia ze schroniska psa Gucia, który nie jest najmłodszy i najsprawniejszy, jednak wzbudza sympatię od pierwszego wejrzenia. W piwnicy tejże kamienicy zostają znalezione zwłoki znanej i szanowanej aktorki. Po wstępnych oględzinach policja uznaje śmierć Marianny Biel za nieszczęśliwy wypadek, ale Solański nie wierzy w takie przypadki. Chce dowieść, że było to morderstwo i wraz ze swoim czworonożnym przyjacielem rozpoczyna śledztwo. Oczywiście nie może być łatwo, prosto i przyjemnie, bo sąsiedzi, którzy są w pierwszej kolejności podejrzani, zachowują się dziwnie i skrywają liczne tajemnice. Przy pomocy swojej koleżanki ze szkoły, a zarazem dziennikarki Róży Kwiatkowskiej, Szymon szuka, sprawdza i błądzi, ale mimo wszystko wciąż jest przekonany, że to nie była przypadkowa śmierć i, że zamieszane w nią są osoby trzecie...


Akcja książki przedstawiona jest z dwóch perspektyw - z pozycji neutralnego obserwatora, a także z pozycji Gucia. Jest to przeurocze, inteligentne i błyskotliwe stworzenie, które co prawda nie lubi kotów, ale uwielbia swojego pana i jego przyjaciółkę Różę i jest gotowe poświęcić dla nich naprawdę dużo - może nawet swoje życie. Poza tym wprowadza do powieści akcent humorystyczny, który ubarwia akcję.


Solański jest bohaterem dość ciapowatym. Niekoniecznie ogarnia otaczającą go rzeczywistość. Z jednej strony niby detektyw, ba! policjant, czyli wydawałoby się, że osoba odpowiedzialna i ułożona, ale w życiu codziennym totalny melepeta. Nie widzi tego, co oczywiste, nie rozumie prostych przesłań, a już totalnie nie potrafi zaprzyjaźnić się z elektroniką. Smartfon, dvd i inne cuda techniki, to dla niego czarna magia. Nie da się go nie lubić, chociażby przez wzgląd na Gucia i uparte dążenie do poznania prawdy.


Autorka pisze fantastycznie. Dawno nie czytało mi się tak dobrze żadnej książki. Żadnych dłużyzn, żadnego lania wody i opisów nikomu niepotrzebnych. Błyskotliwe dialogi i wydarzenia ułożone w logiczną całość - to największe atuty książki. A i jeszcze zakończenie - może nie do końca totalnie zaskakujące, ale też nie takie, że po pierwszym rozdziale już wszystko wiadomo i nie ma po co czytać.


Książka trzyma w napięciu. Naprawdę! Czytałam o 2 w nocy i rozglądałam się dookoła przy każdym najmniejszym szeleście. To niesamowite uczucie znowu przeczytać coś, co wprowadza nieuzasadniony lęk. Nie mogę się przyczepić do bohaterów, bo zostali fantastycznie napisani, do akcji, bo jest świetnie prowadzona i do zakończenia, bo jak dla mnie było po prostu bardzo dobre.

Oj, po prostu niczego się nie czepiam, za to z całego serca polecam. Momentami lekka i odstresowująca (bo Gucio! i ciapa Solański), momentami taka, że serce bije za mocno, a czytelnik przestaje oddychać z wrażenia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - JoannaAPrzeCzyta
JoannaAPrzeCzyta
Przeczytane:2017-07-19, Ocena: 5, Przeczytałem, Recenzyjne, Posiadam, Polecam,

„Tajemnicza śmierć Marianny Biel” to pisarski debiut młodej chorzowskiej pisarki Marty Matyszczak. Książka swoją premierę miała niedawno, gdyż 14 czerwca anni currentis. Powieść wydana jest pod szyldem „Kryminał pod Psem”. 
 Nie będę kryła przed Wami - byłam bardzo ciekawa treści tej książki oraz tego, jak się będzie ją czytało w psiej narracji.


Marta Matyszczak to blogerka prowadząca Kryminalną Kawiarenkę http://www.kawiarenkakryminalna.pl/. To również zagorzała fanka powieści kryminalnych oraz prawdziwa psia mama Gustawa (Gucia) – dżentelmena rasy mieszanej, który stał się pierwowzorem do postaci narracyjnej w jej powieści.
Zapraszam Was na wywiad z Martą → http://www.kawiarenkakryminalna.pl/wywiady/907-milosc-do-zwierzat-to-sprawa-rodzinna-wywiad-czytelnikow-kawiarenki-kryminalnej-z-marta-matyszczak, dzieki niemu poznacie Martę :), która jest przede wszystkim dla mnie (choć znamy się internetowo) sympatyczną młodą kobietą, z wielkimi zadatkami na świetną przyjaciółkę, zważywszy na łączące nas dwie miłości – psią i książkową.


W piwnicy chorzowskiego familoka zostają znalezione zwłoki Marianny Biel, dawnej gwiazdy miejscowego teatru. Choć aktorka mieszkała w tym miejscu od lat, nikt z lokatorów nie zauważył jej zniknięcia. Policja lekceważy sprawę i szybko dochodzi do wniosku, że to nieszczęśliwy wypadek. Tylko Szymon Solański, zwolniony z pracy policjant, jest przekonany, że mogło to być morderstwo. W śledztwie wspiera go Gucio, przygarnięty ze schroniska kundelek.

„Książka powstała z wielkiej miłości do zwierząt i równie wielkiego, choć szorstkiego uczucia do Śląska. Marta Matyszczak opowiada o współczesnym Chorzowie w ogóle, a o mrocznych tajemnicach mieszkańców pewnego familoka w szczególności. Niewielu rodzimych autorów potrafi tworzyć słodko-gorzkie, skrzące się humorem historie kryminalne. Zaryzykuję twierdzenie, że Matyszczak jest w tej dyscyplinie kryminalnej mistrzynią. Prawdziwą” / Robert Ostaszewski 


„Tajemnicza śmierć Marianny Biel” to świetnie napisany kryminał. Człowiek leci po chorzowskich uliczkach, pędząc to za Guciem, to za detektywem Solińskim i nawet się nie obejrzy, a już stoi pod familokiem i żegna się z bohaterami.
Nigdy nie byłam na śląsku – jego gwarę poznałam jednak w dzieciństwie – ponieważ w wakacje na moje podwórko przyjeżdżał rok rocznie bajtlik (chłopak) rodowity ślonzok (nota bene do Chorzowa i Katowic miał blisko). Zawsze mnie bawił swoim słownictwem i był przy tym przeuroczy. A do tego mój śp. dziadek pochodził ze ślonzkich okolic i zwykł na mnie mawiać, ze jestem smarkiem. :)
Dlatego śląską gwarę z miłym odczuciem, pełnym sentymentu, odnalazłam w powieści Marty. To piękna odmiana polskiego języka, o której należy mówić i czytać – bo to kawał naszej historii. Dzięki temu, że autorka użyła jej w swej powieści, tak się wciągnęłam w klimat, że poczułam się zupełnie jakbym osobiście pojechała do Chorzowa. Bardzo mi się spodobał pomysł z nagraniami w windzie Urzędu Miasta :) powinni to wprowadzić jako obowiązek w każdym urzędzie.


Powieść Marty Matyszczak napisana jest lekkim i barwnym językiem, dlatego czyta się ją szybko. Akcja jest bardzo sprytnie zawiązana, do końca nie ma się pewności, kto jest winny śmierci Marianki.
Tym bardziej, że w międzyczasie autorka wprowadziła w treść, kilka innych tajemniczych i zawiłych wątków, które również zaprzątają czytelniczą głowę.
W powieści nie zabrakło sporej dawki humoru, który mnie położył na łopatki i wówczas nie sposób nie buchnąć śmiechem.
Niewybredny psi język oraz psie spojrzenie na poczynania dwunogów nadaje książce zupełnie innego wymiaru i niepowtarzalny charakter - zwłaszcza kiedy człowiek uświadamia sobie, tę zabawną ale najprawdziwszą prawdę, że dla naszych kochanych psiaków – jesteśmy jedynie sraluchami, niewiele wiedzącymi o życiu :)


Bohaterowie książki, zarówno Ci główni jak i poboczni są dopracowani w każdym calu. Swoimi kreacjami, nadają powieści typowo śląskiego smaku.
Szymon Solański – były policjant, trudny i cierpki osobnik, mimo przeżytej tragedii nosi w swym sercu tlącą się iskrę empatii, czego przykładem jest adopcja Gucia.
Róża Kwiatkowska – uparta i nie przebierająca w słowach dziennikarka ze swoją nadwagą i stylem życia, wprowadza do powieści (poza oczywiście Guciem) mnóstwo komicznych sytuacji, zabarwionych jej własną życiową goryczą. Jest też pełna determinacji a w głębokich zakamarkach swego śląskiego serca skrywa wielką tajemnicę.
I oczywiście - Gucio – przystojny, kudłaty, czarny z brązową krawatką czworo (a raczej trój – nożny) narrator – jest ogniwem, które spaja wszystkie postacie, bez niego nie byłoby nic i nikt by nie dał z niczym rady, jak sam o sobie mówi: „Gdyby nie ja, oj, gdyby nie ja! Ale o tym później.” Dzięki niemu poznajemy świat z innej perspektywy, co jest nietuzinkową odmianą dla czytelnika.


Lubicie dobry kryminał, pełen wątków i zagadek z przeszłości?
Czytacie powieści, w których króluje dobrze dobrane słownictwo, prawdziwość postaci i realizm środowiskowy?
Szukacie książki, która porwie Was w wir zdarzeń i nieprzewidzianych sytuacji?
Chcecie odkryć tajemnice, jakie skrywa chorzowski familok, którego ściany i podłogi są nasiąknięte milionem zapachów?


Jeśli tak.
To książka Marty Matyszczak pt.: „Tajemnicza śmierć Marianny Biel” jest dla Was idealna. 
Znajdziecie w niej wszystko to, co powinna mieć dobrze napisana książka!


„Tajemnicza śmierć Marianny Biel” to świetny, pełen życia debiut chorzowskiej pisarki! Brawo Marta i oby tak dalej!
Książka intryguje, w zasadzie już od okładki, gdzie widnieje narysowana, jakby kredkami, stara, ceglana kamienica pod szyldem z deski i kości „Kryminał pod Psem”. Dla mnie ten rysunek to był pierwszy wabik :) przypominała mi, moje pierwsze kryminały, z którymi zaczynałam przygodę jako dziecko.
Z tą różnicą, że teraz ja jestem dorosła a powieść, którą znalazłam pod rysunkową okładką okazała się być barwną i skrzącą humorem, pełną wigoru i polotu, świetną kryminalną historią. 
Śląskie kamienice skrywają w swoich niemych murach z czerwonych cegieł, pewnie nie jedną zagadkową historię. Czytając „Tajemniczą śmierć Marianny Biel” miałam nieodparte wrażenie, że w tej powieści (jak to czasem bywa) jest ziarenko prawdy. A autorka Marta Matyszczak w moim odczuciu pokazała, że warto gonić za marzeniami, kierując się nawigacją psiego nosa.
 

Link do opinii
Inne książki autora
Zło czai się na szczycie
Marta Matyszczak0
Okładka ksiązki - Zło czai się na szczycie

Detektyw Szymon Solański jest gościem na weselu w Zdrojowicach. Znudzony wymyka się z uroczystości i trafia na teren budowy nowego skrzydła hotelu. W świeżo...

Strzały nad jeziorem
Marta Matyszczak 0
Okładka ksiązki - Strzały nad jeziorem

Wczasów w Barlinku Róża Kwiatkowska nie będzie dobrze wspominać. Dziennikarka została tam oskarżona o popełnienie morderstwa! Ofiarą jest...

Recenzje miesiąca
Escape book
Ivan Tapia
Escape book
Post scriptum
Milena Wójtowicz
Post scriptum
Takeshi. Taniec tygrysa. Tom 2
Maja Lidia Kossakowska
Takeshi. Taniec tygrysa. Tom 2
O Chinach
Henry Kissinger
O Chinach
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy